Gazeta Wrocławska

Policja rozbiła szajkę trudniącą się wysyłaniem z Polski do Czech lekarstw na przeziębienia, przerabianych potem na groźny narkotyk – metamfetaminę. Wśród ośmiu zatrzymanych są mieszkańcy Wrocławia. Policjanci przeszukali kilkanaście miejsc głównie we Wrocławiu i okolicach. Znaleźli m. in. 13 milionów złotych w gotówce.

Osiem osób skazanych zostało dziś za handlowanie dopalaczami w lokalu przy ul. Oleśnickiej we Wrocławiu. Usłyszeli kary od roku w zawieszeniu do trzech i pół roku bez zawieszenia. Śledztwo w tej sprawie zaczęło się po materiale portalu GazetaWroclawska.pl.

Funkcjonariusze z wrocławskiego CBŚP podarowali szpitalowi z ul. Borowskiej 3200 prześcieradeł. To w nich ukryte były wcześniej narkotyki, przemycane z Pakistanu i Chin. Przypłynęły do Polski statkiem w maju 2018 roku i leżały w policyjnych magazynach. Dziś - w czasie epidemii - mogą się przydać na przykład do uszycia z nich maseczek ochronnych.

Policjanci zatrzymali kierowcę ciągnika rolniczego, który jechał całą szerokością jezdni. To był początek jego problemów.

Nawet milion złotych miesięcznie wydają wrocławianie na dopalacze, sprzedawane przez jedną z dwóch gangsterskich ekip, zaopatrujących miasto w śmiertelnie groźne dla zdrowia i życia środki odurzające.

Funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa Łukasz Ł. złapany przez wrocławskich policjantów na zażywaniu kokainy. Do zdarzenia doszło w nocy piątku na sobotę.

Dziennikarze portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN ujawniają kulisy międzynarodowego narkotykowego biznesu na wielką skalę.

Norbert P. kupował w internecie fałszywe recepty, wypisywał na nich oksykodon i wysyłał swoją dziewczynę do aptek.

Mniej więcej tyle samo zarobiłby, gdyby dostawał w tym czasie zasiłek dla bezrobotnych...

Dolnośląscy policjanci robili szajkę przemycającą narkotyki do więzień i aresztów nową, nieznaną dotąd metodą. Środkiem odurzającym nasączane były kartki papieru, które później - zupełnie oficjalnie - przekazywane więźniom.

Tłumaczył, że przyczyną zbrodni był jego satanizm i uzależnienie od narkotyków.

Nie żyje 13-latek, który prawdopodobnie zatruł się gazem do zapalniczek. Do tragedii doszło podczas głupiej zabawy - chłopiec wspólnie z kolegą wdychał gaz z zapalniczki.

Czy mieszkaniec wsi pod Oleśnicą na zlecenie testował dopalacze, dzięki czemu później mógł kupować je po niższej cenie? Tak twierdzą jego sąsiedzi, a informacje te bada prokuratura.

Dyżurny oławskiej komendy policji otrzymał zgłoszenie od dyrektora przedszkola w gminie Jelcz-Laskowice o tym, że u 5-latka znaleziony został „woreczek foliowy z białym proszkiem”.

- Na szczęście obrażenia są lekkie - mówi Monika Kaleta z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Sześć osób stanie przed legnickim sądem pod zarzutem udziału w handlu narkotykami na gigantyczną skalę.

10 lat więzienia i 250 tys zł grzywny domaga się prokuratura dla trzech osób, które jej zdaniem kierowały szajką sprzedającą dopalacze m.in. w lokalu przy ul. Oleśnickiej we Wrocławiu, ale też na Piłsudskiego oraz w Trzebnicy. Gang w ciągu trzech lat zarobić miał 6,7 mln zł. Obrona uważa, że szajki dopalaczowej nie było i nie powinno być kar więzienia tylko uniewinnienie.

To kolejny akt oskarżenia w śledztwie prowadzonym przez wrocławski wydział Prokuratury Krajowej. Śledztwo zaczęło się po artykule w "Gazecie Wrocławskiej", który prokuratura potraktowała jak zawiadomienie o przestępstwie.

Całodobowy sklepik z narkotykami w akademiku Politechniki Wrocławskiej był tak popularny, że czasem trzeba było stać w kolejce – opowiedział policji jeden z jego klientów. W ciągu 19 miesięcy swojej działalności zarobił 107 900 złotych – twierdzi prokuratura. Policji udało się go zlikwidować a później dotrzeć do dostawców.

...gdzie przez "nowy", rozumiemy ten sam, o którym wiadomo od kilku lat ;)

Zabrali mu telefon, portfel, klucze do mieszkania i karty bankomatowe. Potem jeden z nich poszedł kupić dopalacze ale natknął się na policyjną zasadzkę.

Szefostwo policji uważa, że to normalna sprawa i nie rozumie skąd zamieszanie wokół tego rozkazu.

Lokal z dopalaczami przy ulicy Stawowej we Wrocławiu zamknięty. Przestało działać jedno z najbardziej znanych w mieście miejsc handlujących szkodliwymi dla zdrowia i życia substancjami odurzającymi. Rzeczywiście, na drzwiach wejściowych od ulicy Stawowej i od podwórka wisi kartka z napisem „zamknięte”.

Już 29 osób usłyszało zarzuty udziału w gangu handlującym dopalaczami we Wrocławiu. Dziewiętnaście już oskarżonych a ich proces toczy się przed sądem a kolejne dziesięć policjanci zatrzymali kilka dni temu. Pięć z nich trafiło do aresztu. Ale to jeszcze nie koniec sprawy.

"Po zapaleniu tracili kontakt z rzeczywistością. Niszczyli sobie życie. Sprzedawałem, bo ludzie wiedzieli, co kupują. Było mi to obojętne. Ci, co zażywali, mieli niesamowitą bombę" – zeznawał wcześniej jeden z oskarżonych. Tych wyjaśnień w sądzie nie podtrzymał. Dość obszerna i ciekawa relacja.

Zajawki z NeuroGroove
  • Katastrofa
  • Marihuana

Wieść gminna niesie, że nie zanotowano żadnej śmierci związanej z marihuaną, poza tym jednym nieszczęśnikiem, którego tona zielska rozgniotła, gdy paczka zerwała się z dźwigu, podczas rozładunku. Nawet jeśli momentami udawało mi się wyłowić ten fakt z szarawej zawieruchy myśli, wiedza ta nie była ani trochę kojąca. Przecież — myślałem sobie — zawsze może być ten pierwszy raz.

  • Benzydamina

  • Marihuana
  • Mianseryna
  • Pozytywne przeżycie
  • Sertralina

Totalny luz, domowa atmosfera, piękna pogoda, dobre nastawienie. Nie mogłem się doczekać

Pewnej słonecznej soboty pojechałem na stację po mojego brata i jego dziewczynę, wiadomo, gadka szmatka i pada pytanie: Ile masz? 

- Pione, brałem od tego ziomka co hoduje 

-No to co? Po obiadku na spacerek? 

-jasne!

No i dojechaliśmy do domu rodzinnego, dostałem swoją piątkę i spaliłem małego gibona z połówki przed obiadem, tak na lepszy apetyt.

Obiad leciał standardowo, rodzice zapoznawali się z jego dziewczyną, a my już powoli się niecierpliwiliśmy na wyjście nad jezioro.