REKLAMA




Za pieniądze ze sprzedaży dopalaczy latali do Dubaju

To kolejny akt oskarżenia w śledztwie prowadzonym przez wrocławski wydział Prokuratury Krajowej. Śledztwo zaczęło się po artykule w "Gazecie Wrocławskiej", który prokuratura potraktowała jak zawiadomienie o przestępstwie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Odsłony

372

Przed wrocławskim sądem ruszył proc dziesięciu osób oskarżonych o udział w gangu handlarzy dopalaczami. To kolejny akt oskarżenia w śledztwie prowadzonym przez wrocławski wydział Prokuratury Krajowej. Śledztwo - przypomnijmy - zaczęło się po artykule w "Gazecie Wrocławskiej", który prokuratura potraktowała jak zawiadomienie o przestępstwie.

Oskarżeni – twierdzi prokuratura – sprzedawali środki odurzające podobne do narkotyków w lokalu przy ul. Oleśnickiej. Zarządzać miał nim gang, którego szefem był – zdaniem śledczych – znany wrocławski gangster ps. „Jankes”. Proces „Jankesa” i kilkunastu innych ważniejszych osób związanych z dopalaczowym biznesem, toczy się już od wielu miesięcy.

Na Oleśnickiej sprzedawano trujące i szkodliwe dla zdrowia substancje od 2014 do 2017 roku.

Gangsterzy zarobili, jak wyliczyła prokuratura, siedem milionów złotych. Szefowie grupy przez kilka lat mieli niekończące się wakacje. Po kilka razy w roku bywali w miejscach atrakcyjnych turystycznie, choćby w Dubaju.

Dilerzy dopalaczy odpowiadają za sprowadzanie zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób, bo do niedawna handel dopalaczami – choć działają jak narkotyki, a coraz częściej są jeszcze od nich groźniejsze – nie był przestępstwem. Dziś prawo się zmieniło i substancje te traktowane są tak samo jak narkotyki. Za handel dopalaczami teraz grozi nawet 12 lat więzienia.

Oskarżeni w rozpoczętym dziś procesie mogą być skazani maksymalnie na osiem lat za wywołanie zagrożenia dla życia i zdrowia.

Oceń treść:

Brak głosów