Wyroki za handel dopalaczami. Kilkanaście osób ze zorganizowanej grupy przestępczej skazanych

Gekon i Michalina zostali skazani za handel dopalaczami. Wraz z nimi wyrok usłyszało kilkunastu członków zorganizowanej grupy przestępczej, która handlowała m.in. w punkcie na ul. Stawowej. Przez kilka lat swojej działalności grupa sprzedała 480 tysięcy saszetek z dopalaczami. Wraz z rozbitą kilka lat wcześniej grupą Jankesa z ul. Oleśnickiej miała duży wpływ na rynek dopalaczy we Wrocławiu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Kruk

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

184

Gekon i Michalina zostali skazani za handel dopalaczami. Wraz z nimi wyrok usłyszało kilkunastu członków zorganizowanej grupy przestępczej, która handlowała m.in. w punkcie na ul. Stawowej. Przez kilka lat swojej działalności grupa sprzedała 480 tysięcy saszetek z dopalaczami. Wraz z rozbitą kilka lat wcześniej grupą Jankesa z ul. Oleśnickiej miała duży wpływ na rynek dopalaczy we Wrocławiu.

Wyrok w procesie grupy przestępczej handlującej dopalaczami zapadł w piątek, 16 lipca, przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu. Oskarżonych było kilkunastu członków grupy, którym prokuratura zarzucała handel substancjami odurzającymi potocznie nazywanymi dopalaczami. Przestępcza działalność prowadzona była głównie w punkcie na ul. Stawowej, ale sprzedaż odbywała się także na ulicach "z plecaka".

Michał W. ps. Michalina został skazany na karę 6 lat pozbawienia wolności i grzywnę 60 tys. zł. Drugi z szefów gangu, Łukasz W. ps. Gekon na 5 lat i 6 miesięcy i grzywnę 50 tys. zł. Sąd orzekł również przepadek korzyści majątkowej pochodzącej z przestępstwa - w przypadku obu mężczyzn po 7,2 mln zł.

"To te dwie osoby stały na czele tej grupy przestępczej i to one organizowały jej działalność: koordynowały, decydowały o cenach sprzedawanych substancji, a także sprawowały nadzór nad innymi członkami grupy, którzy znajdowali się w niżej w hierarchii" - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Łukasz Franckiewicz.

Pozostali członkowie gangu Michaliny i Gekona usłyszeli wyroki skazujące od 1 roku i 3 miesięcy więzienia do 3 lat, kary grzywny oraz przepadek zarobionych na przestępstwie pieniędzy.

Większość oskarżonych odpowiadała z art. 165, par. 1, pkt 2 Kodeksu karnego, który mówi o sprowadzaniu niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez produkcję lub wprowadzanie do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji oraz z art. 258 Kodeksu karnego, który dotyczy udziału i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Kilku oskarżonych odpowiadało także za pranie pieniędzy.

Wyrok jest nieprawomocny.

"Jako prokurator i jako człowiek jestem zadowolony. Jako prokurator, bo sąd wszystkich uznał za winnych. Te kary są wyważone i dosyć surowe. Oczywiście, niższe niż te, które wnioskowałem, ale uważam, że są jak najbardziej sprawiedliwe. Kierujący grupą dostali: 6 lat i 5,5 roku, a żadna z osób nie ma warunkowo zawieszonej kary pozbawienia wolności. A jako człowiek jestem zadowolony, bo to domknięta klamra: nie ma Stawowej, nie ma Oleśnickiej i to jest chyba to najważniejsze" - komentował po ogłoszeniu wyroku prokurator Łukasz Kudyk z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej."

Grupa Łukasza W. i Michała W. działała od 2013 do 2018 r. Wprowadziła do obrotu 480 tysięcy saszetek dopalaczy, zarabiając na tym 14,4 mln zł. Obrońcy oskarżonych podkreślali, że w tamtym czasie same organy ścigania nie były zdecydowane, jak traktować handel dopalaczami. Podczas procesu oskarżeni twierdzili, że nie wiedzieli, iż robią coś zabronionego. Na saszetkach była informacja, że jest to środek do pochłaniania wilgoci z komputera - wskazywali oskarżeni - i ostrzeżenie, iż nie nadaje się on do spożycia.

"Była to pewnego rodzaju maskarada, w której wszystkie osoby w to zaangażowane uczestniczyły z pełną świadomością, że w takim właśnie teatrze uczestniczą" - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Łukasz Franckiewicz. - "Nikt na pewno nie wierzył w to, że istotnie sprzedawany jest środek do pochłaniania wilgoci z komputera. Jakże dużą dozą naiwności trzeba byłoby się wykazać, by uwierzyć, że osoby, które udawały się często w środku nocy, nagle kupowały ten środek, żeby osuszyć wnętrze komputera".

Sędzia uzasadniał, że gdyby oskarżeni nie wiedzieli, że handel dopalaczami jest zabroniony, nie próbowaliby pozbyć się tych środków podczas kolejnych kontroli policji i sanepidu np. spuszczając je do kanalizacji. Nie sprzedawaliby także tych środków jako preparaty do pochłaniania wilgoci z komputera, tylko oficjalnie nazywali je środkami odurzającymi.

Trudnością w procesie było to, że w czasie popełniania przestępstw przez oskarżonych ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii nie obejmowała dopalaczy. Nie znaczy to jednak, jak wyjaśniał sąd, że handel tymi substancjami nie był przestępstwem. Sąd wspomniał także opinię biegłych, którzy stwierdzili, że wprowadzanie do obrotu dopalaczy jest niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia osób oraz zakłóca prawidłowe funkcjonowania organizmu.

Sędzia Łukasz Franckiewicz przypomniał wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu w podobnej sprawie, w której oskarżonymi byli członkowie grupy Jankesa. Franckiewicz w ślad za orzeczeniem sądu administracyjnego wyjaśnił, że nie ma znaczenia, czy wytwarzanie i rozprowadzanie dopalaczy było zagrożone karą administracyjną wymierzaną przez sanepid, czy karą wynikającą przepisów kodeksu karnego.

"Istotne ma bowiem znacznie to, że w porządku prawnym obowiązywała norma, która zabraniała wytwarzania i wprowadzania do obrotu tych środków zastępczych, zwanych potocznie dopalaczami" - mówił sędzia Łukasz Franckiewicz.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Po powrocie do domu przez pół dnia bolała mnie głowa, licząc na to, że sam ból przejdzie, do wieczora nie robiłem z nim nic, dopiero półtorej godziny przed zażyciem DXM postanowiłem władować w siebie paracetamol (2 tabletki 500mg) i wypić słabą kawę, była to gdzieś prawie 22:00, humor zaczął dopisywać, bo nic mnie nie bolało, byłem odprężony, gotowy na tripa, wszystko działo się w moim pokoju, większość tego co się działo pisałem na komputerze, żeby mieć ogólnie rozpisane, jednak na czas podróży na łóżku stwierdziłem, że nie będę z niego wstawał i powołam się na swoją pamięć.

Czas zacząć od godziny zażycia, zacząłem od 23:12, co 5 minut miało być po jednym listku (10 tabletek), jednak czasem zapomniałem i ogólnie 2 listki wziąłem w odstępach 10 minutowych, warto dodać, iż po dawce 450mg (jedna paczka) zrobiłem sobie 15 minut przerwy, ostatni listek zażyłem o 00:05, za godzinę zero przyjmuję sobie 00:13, wtedy zaczynałem czuć pierwsze efekty.

  • Inne
  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Akademik, czysty przypadek

Opiszę wszystko po krótce bo chyba nie ma się nad czym rozdrabniać, a jest to chyba jedyny TR jaki znalazłem który opisuje to co brałem - własną sperme z cukrem Wiem, że to głupio brzmi, też tak zareagowałem gdy mój kumpel robiący regularnie na labie uczący się na UW nie powiedział mi o tym, że cukier zjedzony przed w dużych ilościach wpływa na zawartość jakiegoś tam hormonu w spermie(nazwy nie pamiętam, jeśli ktoś zna niech napisze) i możesz się praktycznie za nic całkiem miło odurzyć, oczywiście pomijając sam aspekt czynności którą dokonujesz.

  • DMT
  • DMT
  • Przeżycie mistyczne

S&S: Ulica, Moje mieszkanie(punkowa melina xD) dobry humor, po blancie ;D

Pierwsza lufka została wypalona na ulicy jak czekałem na ziomka, świat całkowicie jak z kosmosu, wszystko zmienia swoje ksztalty i tekstury, i porusza sie w rytm 

fraktali, mam świadomość jakby rzeczywistość była iluzja, a nasz mózg dowolnie kreuje na bieżąco tekstury.

Potem już w domu, po wypaleniu kolejnej lufki, rozpada mi sie ona w rękach razem z zapalniczka, dalej jestem u siebie w pokoju, ale calkowicie inaczej wszystko wygląda.

  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem, jednak pełen nadzieji

Nastawienie trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem

Scena starówka Toruń  Szwejk

Czas akcji 19:40
Przyjazd do Torunia. Byłem umówiony z kolegą który czekał na mnie na PKS. Razem poszliśmy na miasto poszukać reszty grupy. 

20:20
Wszyscy są oprócz naszego kolegi F. który miał przynieść nam dropsiki, Więc postanowiliśmy po kolejnych próbach dodzwonienia się do niego udać się do sklepu po alko i na bulwary nad Wisłą.

21:00