Wrocław: Leki na katar przerabiali na groźny narkotyk

Policja rozbiła szajkę trudniącą się wysyłaniem z Polski do Czech lekarstw na przeziębienia, przerabianych potem na groźny narkotyk – metamfetaminę. Wśród ośmiu zatrzymanych są mieszkańcy Wrocławia. Policjanci przeszukali kilkanaście miejsc głównie we Wrocławiu i okolicach. Znaleźli m. in. 13 milionów złotych w gotówce.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

527

Policja rozbiła szajkę trudniącą się wysyłaniem z Polski do Czech lekarstw na przeziębienia, przerabianych potem na groźny narkotyk – metamfetaminę. Wśród ośmiu zatrzymanych są mieszkańcy Wrocławia. Policjanci przeszukali kilkanaście miejsc głównie we Wrocławiu i okolicach. Znaleźli m. in. 13 milionów złotych w gotówce.

Zdaniem policji i prokuratury, wśród członków grupy przestępczej są adwokat i były policjant. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zatrzymany mecenas może pochodzić z Wielkopolski. Przestępcy wyprowadzali z aptek i farmaceutycznych hurtowni leki, zawierające pseudoefedrynę. W czeskich laboratoriach przerabiane były na metamfetaminę, narkotyk znany w przestępczej gwarze jako PIKO. Proces produkcji narkotyku z lekarstw gangsterzy nazywają „gotowaniem ryżu”.

O tym, że przez Dolny Śląsk przechodzą przemytnicze szalki lekarstw z pseudoefedryną pisaliśmy kilka miesięcy temu. Ujawniliśmy efekty ustaleń portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN. Rozmawialiśmy ze znanym przed laty wrocławskim gangsterem, który opowiedział nam kulisy tego biznesu.

- To jest wożone do Czech, bo to jest czeski wynalazek – opowiadał nam. - Tam zajmują się tym przeważnie Wietnamczycy. Lekarstwa brało się z apteki. Najlepiej jak miało się swojego aptekarza. Dostawał dwa złote „górki” od hurtowej ceny leku. Potem woziłem towar do Zgorzelca i tam zostawiałem. Dobrze płacili. Z jednego kursu można było mieć koło 15 – 20 tysięcy złotych. Zrobiłem około dziesięciu takich kursów. Jeden kurs, to jakieś 5 tysięcy opakowań z lekarstwami - opowiadał nam.

Tak proceder ten wyglądał kilka lat temu. Teraz – przynajmniej teoretycznie – byłby niemożliwy. Wprowadzono ograniczenia. Pacjent, który przyjdzie do apteki kupić coś na przeziębienie, nie kupi więcej niż jedno opakowanie leku z pseudoefedryną. W takim opakowaniu łącznie nie może być więcej niż 720 mikrogramów tej substancji. Złamanie tych przepisów grozi surowymi sankcjami. Nawet utratą prawa do prowadzenia apteki.

Tymczasem dziś prokuratura krajowa i CBŚP poinformowały o zatrzymaniu dziewięciu osób, które tworzyć miały gang zajmujący się pozyskiwaniem leków z pseudoefedryną. Wykorzystywali do tego hurtownię farmaceutyczną i apteki. Zarobione pieniądze inwestowali m. in. w kupowanie luksusowych aut czy motocykli oraz w nieruchomości.

Przed przekazaniem leków do czeskich tajnych laboratoriów były one „pestkowane”. Wyciągano je z pudełek, a tabletki - z blistrów. Dokładnie rok temu dziennikarska ekipa trafiła na miejsce, w którym dokonywało się takie „pestkowanie”. To duży opuszczony dom po czeskiej stronie, tuż za granicą. Najbliższe polskie miasto to Lubawka.

Tutaj dziennikarze znaleźli 212 pudełek po leku wyprodukowanym przez jedną z krajowych firm farmaceutycznych. Były w nich leki, z których wyprodukowano narkotyk wart nawet 30 tysięcy złotych. Podobnego odkrycia dokonaliśmy w lesie koło Bogatyni: hałda pustych blistrów po tabletkach z pseudoefedryną. O naszym odkryciu poinformowaliśmy policjantów z CBŚP. Przekazaliśmy im znalezione puste pudełka i blistry po lekach. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku ujawniono związek z produkcję i handlem metamfetaminą policjantów i byłych policjantów z komisariatu w Bogatyni. W tej sprawie w sądzie w Jeleniej Górze toczy się tajny proces.

Śledztwo, o którym dziś poinformowały policja i prokuratura, prowadzi poznański wydział Prokuratury Krajowej. Śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza

Substancja: Salvia Divinorum


Doświadczenie: dawniej sporo MJ (teraz rzadziej, ale nie omijam), LSD, raz SD (nie za głeboko), alk, tramal, aviomarin ;) ...chyba tyle



Gdzie/jak: samemu (co raczej nierozważne), W domu, spontanicznie bez specjalengo przygotowania




Przebieg:

  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

Jak najbardziej poprawny

Decyzja o wzięciu "słynnego" LSD nie była łatwa, lecz mój poziom autoświadomości nie dawał mi większego wyboru. Moje życie staneło w martwym punkcie, a dzięki marihuanie wreszcie przejżałem na oczy. Ale to temat na inną historię. Postanowiłem przekroczyć kolejną granice wiedzy poprzez zażycie sławnego LSD, które rzekomo pozwala geniuszom rozwinąć skrzydła a upadłym aniołom funduje mentalne piekło na ziemi. Cel był jasny, albo stane się nowym lepszym człowiekiem, albo utone gdzieś w odmętach szaleństwa. Jak widać moje oczekiwania względem tej substancji były bardzo wygurowane.

  • Bromo-DragonFLY

wiek: 23 lata

waga: 89 kg

S&S: pusta chata, jakieś resztki jedzenia w lodówce, zapas wody, generalnie wszystko co potrzebne do przeżycia.

  • Marihuana
  • Miks
  • Szałwia Wieszcza

dom, popołudnie, własny pokój, fotel przed kompem

05.08.2008

Nazbierałem ostatnio sporą ilość suszu z mojej szałwii, nadszedł więc czas na ich spalenie. Ilość, oceniając na jakieś 5 gramów, postanowiłem przeznaczyć na ekstrakt, co też uczyniłem. Z suszu uzyskałem troszkę ponad pól grama (może 0,6 - 0,7) ciemnozielonego ekstraktu. Mówiąc szczerze, nie byłem przekonany o jego mocy, dotychczas nie paliłem jeszcze liści, ani ekstraktu z własnej rośliny.