REKLAMA




Narkotyki z tabletek na katar, dostępnych bez recepty w każdej aptece. Tropy prowadzą do polityki

Dziennikarze portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN ujawniają kulisy międzynarodowego narkotykowego biznesu na wielką skalę.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak/ Marcin Wójcik/ Superwizjer TVN
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

488

Popularne leki na przeziębienie były wyprowadzane wbrew prawu z aptek albo hurtowni farmaceutycznych, przemycane do Czech, a tam przerabiane na bardzo groźny narkotyk – metamfetaminę. Przemytnicze szlaki prowadzą przez Dolny Śląsk. Tu w przemyt, handel i produkcję metamfetaminy zaangażowani są przestępcy, nieuczciwi policjanci. Tropy prowadzą nawet do świata lokalnej polityki.

Dziennikarze portalu GazetaWroclawska.pl i Superwizjera TVN ujawniają kulisy międzynarodowego narkotykowego biznesu na wielką skalę.

Kwiecień 2019 Bogatynia. W salonie gier na automatach hazardowych ginie młody mężczyzna pchnięty nożem. O co poszło? - O nic – opowiada jeden ze świadków zdarzenia. Sprawca był pod wpływem narkotyków. W tym metamfetaminy, czyli „piko”, jak mawiają w półświatku. Właśnie Bogatynia i okolice to teren, w którym „piko” jest powszechnie znane i używane. Tu często dochodzi do przestępstw, które popełniają ludzie zniszczeni przez ten narkotyk.

- To jest uczucie 120 razy silniejsze od orgazmu – mówi terapeuta od uzależnień o tym, jak metamfetamina działa na organizm człowieka. - Potężny przypływ mocy, energii, czułam się jak Bóg - tak narkomanka lecząca się z uzależnienia opowiada o swoim pierwszym kontakcie z „piko”. - Mogłam wszystko, nie bałam się niczego – dodaje. Błyskawicznie przychodzi uzależnienie. - Jak nie wzięłam, to nie mogłam żyć. Zaczęłam kraść, napadać, żebym tylko miała na ten narkotyk.

Paweł [imię zmienione – M.R.] to znany wrocławski gangster. Wiele lat temu pisaliśmy o jego zaangażowaniu w przemyt leków wykorzystywanych do produkcji narkotyków. Spotkanie po latach. Bardzo się postarzał, źle wygląda. Ręce trzęsą mu się tak, że ma kłopot z odebraniem albo odrzuceniem połączenia, kiedy dzwoni jego telefon komórkowy.

- To jest wożone do Czech, bo to jest czeski wynalazek – opowiada nam. - Tam zajmują się tym przeważnie Wietnamczycy. Lekarstwa brało się z apteki. Najlepiej jak miało się swojego aptekarza. Dostawał dwa złote „górki” od hurtowej ceny leku. Potem woziłem towar do Zgorzelca i tam zostawiałem. Dobrze płacili. Z jednego kursu można było mieć koło 15 – 20 tysięcy złotych. Zrobiłem około dziesięciu takich kursów. Jeden kurs, to jakieś 5 tysięcy opakowań z lekarstwami.

Ale to działo się kilka lat temu. Teraz – przynajmniej teoretycznie – taka akcja nie byłaby możliwa. Wprowadzono ograniczenia. Pacjent, który przyjdzie do apteki kupić coś na przeziębienie, nie kupi więcej niż jedno opakowanie leku z pseudoefedryną. W takim opakowaniu łącznie nie może być więcej niż 720 mikrogramów tej substancji. Złamanie tych przepisów grozi surowymi sankcjami. Nawet utratą prawa do prowadzenia apteki.

Sierpień 2019. Duży opuszczony dom w Czechach, tuż za granicą z Polską. Najbliższą miejscowością po naszej stronie jest Lubawka. Tu dziennikarska ekipa trafiła na 212 pustych opakowań po leku z pseudoefedryną. Produkt firmy farmaceutycznej z centralnej Polski. To w takich miejscach, jak ten dom, przestępcy „pestkują” towar. Tabletki trzeba powyciągać z metalowych blistrów, przesypać do woreczka i ukryć gdzieś w samochodzie. Same tabletki zajmują mniej miejsca. Patrole czeskiej służby celnej cały czas polują na Polaków przewożących leki z pseudoefedryną do ich kraju. Dla nich to wielki problem. Bo z tych tabletek w czeskich tajnych laboratoriach powstanie narkotyk. Potem wróci do Polski albo rozesłany będzie do różnych krajów Europy a nawet dalej. Czeskie „piko" z polskich lekarstw trafia nawet do Japonii. Jeden gram polsko – czeskiego narkotyku kosztuje od 100 do 400 złotych w różnych krajach Europy. W Japonii jego cena dochodzi nawet do 3200 zł za gram.

Znalezione przez dziennikarzy puste pudełka zawierały 123 gramy pseudoeferdyny. Z naszych wyliczeń wynika, że wyprodukowano z tego narkotyk wart 30 tysięcy złotych. Z pewnością te lekarstwa ktoś nielegalnie kupił w aptece albo hurtowni. Na pewno przestępcy nie krążyli od apteki do apteki i nie kupowali po jednym pudełku. Wskazuje na to choćby analiza numerów serii na pudełkach z domu nad granicą.

Podobnego odkrycia dokonaliśmy w lesie koło Bogatyni: hałda pustych blistrów po tabletkach z pseudoefedryną. To ślad, że również w Polsce produkowany jest narkotyk z lekarstw. W przestępczym slangu przerabianie tabletek na „piko” nazywane jest „gotowaniem ryżu”. Kilka miesięcy temu ujawniono, że w produkcję i handel metamfetaminą zamieszani byli policjanci i byli policjanci z komisariatu w Bogatyni. Niedawno do sądu trafił akt oskarżenia trzech mężczyzn. Wątek metamfetaminy pojawia się też – dowiadujemy się nieoficjalnie - we wrocławskim śledztwie, w którym zarzuty usłyszeli lokalni politycy w tym były burmistrz Bogatyni. Jeden z jego bliskich współpracowników miał usłyszeć zarzuty udziału w produkcji i handlu „piko”.

Zdaniem ekspertów, „gotowanie ryżu” to bardzo zyskowny biznes. Zbigniew Madurowicz, wiceprezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej mówi o szacunkach fachowców. Zyski ze sprzedaży gotowego „piko” od 100 do 1000 razy przekraczają sumy, które co trzeba „zainwestować” w zakup lekarstw. - Krótko mówiąc, jeśli kupię leki zawierające pseudoefedrynę za 100 złotych, to narkotyk sprzedam za 10 tysięcy albo lepiej – mówi prezes Madurowicz.

Ten tekst jeszcze się nie ukazał, a naszymi ustaleniami już zainteresowało się Centralne Biuro Śledcze Policji. Funkcjonariusze zabezpieczyli zdobyte przez nas dowody narkotykowych przestępstw.

Podczas przesłuchania w CBŚP reporter portalu GazetaWrocławska.pl przekazał policji puste pudełka z domu w Czechach i blistry z lasu pod Bogatynią. Ludzie, którzy je tam zostawili, musieli wiedzieć, że uczestniczą w poważnym przestępstwie. To co oddaliśmy policji jest dowodem, że obowiązujące polskie apteki ograniczenia w ilości leku, który mogą sprzedać, nie przeszkadzają polsko – czeskim narkotykowym kartelom. A utrudniają życie zwykłym ludziom.

Oceń treść:

Average: 9 (4 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Powój hawajski

7 nasion Powoju hawajskiego - Argyreia nervosa (Hawaian Baby Woodrose).


1.XI.2003r

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

Świetny humor, duże oczekiwania przy jednoczesnej świadomości, że nie wolno się nastawiać, bo i tak będzie niespodzianka

Jeb. Trzaskam drzwiami samochodu. Zostawiam biało-pomarańczowego grata przed domem i biegnę ucieszony do swego pokoju z dwoma opakowaniami legalnych narkotyków. Ahoj kurwa przygodo! Skonsumuję te cukiereczki, hehe, a potem to już niech się dzieje, co ma się dziać! No, może nie do końca- jakiś tam zarys przyszłości kłębi mi się w chorej bani.

  • Marihuana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Problemy zdrowotne
  • Tytoń

Styczeń 2013 rok: Pierwszy dopalacz, uciekliśmy wraz z kolegami z 2 lekcji, aby posmakować "Magicznego tytoniu". Udajemy się jakieś 500 metrów od naszej szkoły, siadamy, krecimy jointa palimy. Nic, palimy kolejne 4 czyste lufki, wstaje z ławki jest dobrze przez 5 minut, następną 30 minutową fazę nie da się opisać, powiem tyle, totalna katastrofa.

  • Inne
  • Tripraport

Noc, pierwszy tydzień kwietnia, ciepło i bez deszczu. Dom, pobliski las, naturalne otoczenie .

  Napisanie tego tekstu wpadło mi do głowy wczoraj paląc dzojnta ,pomyślałem ,że skoro mam wolny weekend i nic nie mam do roboty to posiedze przy piwku i blancie i zrobie to co zawsze chciałem - napisze trip raport;P Mam nadzieje ,że uda mi się opisać wszystko dość klarownie .Postran sie nie rozpisać za bardzo i opisze tylko te efekty ,które dają najlepszy opis tego co czułem .Nie uznaje tego za bad trip ,bardziej ciekawa nauka która pomogła mi inaczej spojrzeć na otaczający mnie świat, ludzi i mnie samego. Miłego czytania .

randomness