REKLAMA




Wrocławianin przemycał kokainę w żołądku. Ryzykował życie za grosze

Mniej więcej tyle samo zarobiłby, gdyby dostawał w tym czasie zasiłek dla bezrobotnych...

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

467

Dwudziestolatek z Wrocławia przeszło dwa lata przewoził kokainę we własnym żołądku. Ryzykując życie podróżował z narkotykami po całej Europie, dopóki nie wpadł w ręce policji. Z ustaleń śledztwa wynika, że przez 26 miesięcy pracy dostał od narkotykowych baronów 4000 euro. Wyliczyliśmy, że mniej więcej tyle samo zarobiłby, gdyby dostawał w tym czasie zasiłek dla bezrobotnych.

Niedawno wrocławski sąd skazał go na rok więzienia i grzywnę za udział w handlu narkotykami i pranie brudnych pieniędzy. W 2015 roku sąd w Portugalii skazał go na cztery lata za próbę przemytu 800 gram narkotyku z Brazylii.

Bartosz R. ma dziś 26 lat. Jest ojcem kilkuletniego dziecka. W narkobiznesie pracował od początku 2013 do lutego 2015 roku. Przemycił wówczas przeszło 1,1 kg kokainy – orzekł wrocławski sąd okręgowy, skazując go za przestępstwo. Był kurierem. Kokainę woził z Holandii do Szwecji, Turcji i Hiszpanii. Latem 2015 wpadł w Porto w Portugalii. Miał w żołądku niewiele ponad 820 gram kokainy w 20 – gramowych kapsułkach. Przewoził je z Brazylii.

Za jeden kurs kurierzy – tacy jak Bartosz - dostawali od 800 do 1000 euro. Jemu wypłacano najniższe stawki, bo połykał mniej kapsułek z kokaina niż inni - „zaledwie” czterdzieści. Sąd wyliczył, że od początku 2013 do lutego 2015 zarobił „nie mniej niż” 4000 euro. Średni kurs euro z tego czasu to 4,09 zł. Łatwo wyliczyć, że jako kurier miesięcznie zarabiał 629 złotych. Zasiłek dla bezrobotnych w 2013 roku to 794 zł przez pierwsze trzy miesiące i później 623 zł.

Narkotyki, które rozwoził po Europie były warte znacznie więcej. Dziś kilogram kokainy w hurcie kosztuje około 100 tysięcy złotych. Sąd wyliczył, że Bartosz R. przemycił przeszło 5800 handlowych porcji narkotyku. Licząc, że jedna „działka”, to 0,2 grama. W każdej takiej podróży ryzykował życiem. Wystarczyło żeby pękła mu w żołądku choć jedna kapsułka z kokainą.

Mieliśmy we Wrocławiu podobną historię. W 2005 roku na targi kamieniarskie do stolicy Dolnego Śląska przyjechał włoski przedsiębiorca. W czasie imprezy nagle źle się poczuł i trafił do szpitala. Tuż przed operacją przyznał się lekarzom, że połknął kapsułki z kokainą. Jedna z nich rozszczelniła się. Włoch zmarł na stole operacyjnym. Nigdy nie ustalono, kto miał być odbiorcą tej kokainy.

Oceń treść:

Brak głosów