REKLAMA




Policja na tropie nowego sposobu przemytu narkotyków do więzień

Dolnośląscy policjanci robili szajkę przemycającą narkotyki do więzień i aresztów nową, nieznaną dotąd metodą. Środkiem odurzającym nasączane były kartki papieru, które później - zupełnie oficjalnie - przekazywane więźniom.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

530

Dolnośląscy policjanci robili szajkę przemycającą narkotyki do więzień i aresztów nową, nieznaną dotąd metodą. Środkiem odurzającym nasączane były kartki papieru, które później - zupełnie oficjalnie - przekazywane więźniom. Takie kartki, podarte na małe kawałki, można było palić jak papierosy, w ten sposób odurzając się narkotykami. Jedna kartka kosztowała 100 złotych.

Na trop szajki wpadli funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością narkotykową dolnośląskiej komendy wojewódzkiej. Pomagali im funkcjonariusze Służby Więziennej. Z ustaleń śledztwa wynika, że na czele szajki stał więzień i zza krat kierował przestępczym procederem.

Policjanci weszli na przeszukania do kilkunastu różnych więzień i aresztów w całej Polsce. Jak twierdzi dziś prokuratura, grupa rozprowadziła 200 tysięcy porcji narkotyków. Jak się dowiadujemy, substancją odurzającą pokrywano całą powierzchnię zwykłej kartki papieru. Na pierwszy rzut oka nic nie było widać. Można ją było zupełnie legalnie wnieść do więzienia albo aresztu. Na przykład jako papier do pisania listów. Rodziny bardzo często przekazują więźniom papier do listów i znaczki. - Można było też taką kartkę zadrukować – choćby rodzinnym zdjęciem i dać jako pamiątkę.

Główny organizator przestępczego procederu zarządzał nim zza więziennych krat przy wsparciu swojej konkubiny. To ją nauczył nasączania kartek narkotykiem. Była to jedna z nowych, mało znanych substancji odurzających, „dopalaczy”. - Bardzo wydajna – mówi osoba znająca szczegóły sprawy. - Z pięciu gramów można było przygotować 100 kartek.

Sprawa wyszła na jaw w więzieniu Wołowie, gdzie u jednego z więźniów ujawniono taką narkokartkę. Dlatego zajęła się tą historią dolnośląska policja. - Bywały też przypadki zatruć więźniów substancją, którą nasączano kartki - mówi nam osoba znająca szczegóły śledztwa. W całej sprawie zarzuty popełnienia przestępstwa usłyszały cztery osoby. Może im grozić nawet osiem lat więzienia.

Oceń treść:

Brak głosów