REKLAMA




handel

13 osób podejrzanych o przemyt oraz sprzedaż znacznych ilości narkotyków to efekt wielu miesięcy śledztwa prowadzonego wspólnie przez CBŚP i Prokuraturę Krajową. Z ustaleń śledczych wynika, że członkowie grupy przez kilka lat mogli wprowadzić do obrotu prawie 450 kg narkotyków, o łącznej „czarnorynkowej” wartości ponad 5,5 mln zł.

Tymczasowy sklep odzieżowy szwedzkiej marki Björn Borg w Amsterdamie, zrealizowany we współpracy z agencją Nord DDB, pozwala klientom płacić za dizajnerskie ciuchy dragami.

Łódzcy policjanci zatrzymali 32-latka, który podejrzewany jest o handel narkotykami. Mężczyzna jeszcze dziś usłyszy zarzuty.

10 lat więzienia i 250 tys zł grzywny domaga się prokuratura dla trzech osób, które jej zdaniem kierowały szajką sprzedającą dopalacze m.in. w lokalu przy ul. Oleśnickiej we Wrocławiu, ale też na Piłsudskiego oraz w Trzebnicy. Gang w ciągu trzech lat zarobić miał 6,7 mln zł. Obrona uważa, że szajki dopalaczowej nie było i nie powinno być kar więzienia tylko uniewinnienie.

W niektórych przypadkach handel winem przez Internet z dostawą do domu jest możliwy. Wystarczy, że jest to „dodatkowa forma komunikacji" przedsiębiorcy ze stacjonarnego sklepu z potencjalnymi jego klientami.

W serwisach należących do Facebooka nie ma miejsca dla narkotyków - oświadczyła wiceszefowa ds. zarządzania polityką globalną Facebooka Monika Bickert. Przyznaje, że nie ma na razie metod, by odróżnić wpis o narkotyku od informacji o leku psychotropowym.

Lokalna policja z meksykańskiego kurortu Acapulco została w środę całkiem rozbrojona. To efekt trwającego śledztwa federalnego, które ma zbadać powiązania funkcjonariuszy z kartelami narkotykowymi.

"Czasami podjeżdżali samochodem ze znakiem „taxi” na dachu, ale to była tylko atrapa. Kiedyś „towar” przywiózł mi facet po 30-ce, jakimś małym samochodzikiem z dziecięcym fotelikiem na tylnym siedzeniu" – mówi rozmówca KRKnews

. Według śledczych podejrzani w różnych okresach czasu pracowali w sklepach „Hindu Point", „Śmieszne rzeczy" czy „Zapachy" na terenie województwa mazowieckiego i świętokrzyskiego.

37-letnia Irena W. z Bogatyni pomagała produkować i handlowała metamfetaminą. Do biznesu wciągnęła swoją 16-letnią córkę. Cały pomysł przejęła po swoim, skazanym za narkotyki mężu.

Już cztery osoby zatruły się w tym roku dopalaczami w Krakowie. Z kolei policja zatrzymała kolejnych pięć osób, które zajmowały się ich sprzedażą w internecie.

15 zatrzymanych mężczyzn ma na swoim koncie m.in. przemyt znacznej ilości narkotyków oraz handel nimi. Mogli przemycić i wprowadzić do obrotu 400 kg marihuany, 20 kg kokainy oraz 30 tys. tabletek ecstasy.

Policjanci zatrzymali pięciu mężczyzn podejrzanych o handel dopalaczami. Usłyszeli oni zarzuty m.in. działania w zorganizowanej grupie przestępczej i posiadania znacznej ilości środków odurzających - poinformował w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji mł. insp. Sebastian Gleń

Nie, bynajmniej nie w sensie metaforycznym.

Policjanci ze Śródmieścia zatrzymali 27-latka podejrzanego o posiadanie znacznej ilości narkotyków. Jak opisują, mężczyzna chodził nocą w centrum miasta i zaczepiał przechodniów proponując im kupno środków odurzających.

To kolejny akt oskarżenia w śledztwie prowadzonym przez wrocławski wydział Prokuratury Krajowej. Śledztwo zaczęło się po artykule w "Gazecie Wrocławskiej", który prokuratura potraktowała jak zawiadomienie o przestępstwie.

Krakowianin podczas rozmowy z policjantami oświadczył, że kupił dopalacze w Krakowie celem dalszej ich sprzedaży. Mężczyzna posiadał przy sobie produkty o nazwie „HERKULES”, „CRISTAL POWER” oraz „HEART OF DARKNESS”.

Mężczyzna przyznał, że sam łączył chemikalia, które kupił przez internet z zagranicy. Miał powiedzieć, że "własnoręcznie mieszał w misce rękami, nie znając stężenia".

Całodobowy sklepik z narkotykami w akademiku Politechniki Wrocławskiej był tak popularny, że czasem trzeba było stać w kolejce – opowiedział policji jeden z jego klientów. W ciągu 19 miesięcy swojej działalności zarobił 107 900 złotych – twierdzi prokuratura. Policji udało się go zlikwidować a później dotrzeć do dostawców.

Dealerzy dopalaczy zaczęli testy z nowymi substancjami - alarmuje Monar. To efekt zaostrzenia kilka dni temu prawa.

Policjanci zatrzymali 29-letniego łodzianina, który handlował groźnymi dopalaczami o mylącej i zwodniczej nazwie... „Gumiś”. Klientem handlarza okazał się 28-latek, który po odbiór dopalaczy przejechał... kradzionym rowerem miejskim.

Olsztyn najwyraźniej wreszcie uwolnił się od owianego złą sławą sklepu z dopalaczami na Zatorzu. Przez lata to miejsce, po każdej policyjnej kontroli i licznych karach nakładanych przez sanepid, otwierane było na nowo, przez kolejnego właściciela ''słupa''. Teraz lokal stoi pusty i czeka na nowego najemcę.

Na rok więzienia skazał w środę Sąd Okręgowy w Łodzi 25-letniego mężczyznę, któremu udowodniono sprzedaż dopalaczy o łącznej wartości 20 złotych. O taką karę wnioskował sam oskarżony.

Karalność obrotu dopalaczami w świetle art. 165 k.k. (analiza dogmatyczna)

W dniu wejścia w życie nowych przepisów, przytaczamy rozległą, imponującą drobiazgowością analizę paragrafów dotychczas stosowanych przez władze chcące ukarać sprzedawców dopalaczy. Lektura nie najłatwiejsza, ale po wgryzieniu się w tekst - naprawdę interesująca.

Trzej gangsterzy: „Śledzik”, „Kurczak” i „Cycek” oraz dwaj ich pomocnicy odpowiedzą m.in. za udział w obrocie marihuaną, kokainą, amfetaminą i heroiną.

randomness