handel

Śledczy z Lublina rozbili gang zajmujący się handlem dopalaczami. Skierowali właśnie do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Przestępcy zarobili na nielegalnym procederze kilkanaście milionów złotych – dowodzi prokuratura.

Śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko znanemu handlarzowi dopalaczami Janowi S. - poinformowała Prokuratura Krajowa. Mężczyzna jest oskarżony o m.in. podżeganie do zabójstwa Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy rozbili grupę handlującą dopalaczami.

Lubelskie „pezety” skierowały do sądu akt oskarżenia przeciwko gangowi Andrzeja Ł., który sprzedał w ciągu czterech lat ponad 680 kg dopalaczy o wartości 14 mln zł. Razem z bossem odpowiedzą 24 osoby, w tym jego dwie konkubiny, podwładni oraz pomagierzy. Czworo młodych ludzi, którzy kupili towar w sklepach internetowych grupy, zmarło zatrutych substancją U-47700.

8 czerwca Sąd w Leicester nakazał konfiskatę ponad 1,8 miliona funtów od osoby z Wielkiej Brytanii, która prowadziła wielomiliardowe, kryptowalutowe imperium narkotykowe.

Jak pokazują dane z państw UE, pladze narkotyków nie była straszna pandemia koronawirusa SARS-CoV-2. Narkobiznes dostosował swoje strategie w zakresie przemytu, produkcji i dystrybucji środków odurzających do nowych epidemicznych warunków.

Piętnastu podejrzanych o handel narkotykami Albańczyków, w wieku od 19 do 46 lat, zatrzymano w areszcie policyjnym w Annecy w Górnej Sabaudii. Są podejrzani o przynależność do sieci handlarzy heroiną.

Podczas pandemii koronawirusa w kilkunastu krajach UE, w tym w Polsce, wzrosła cena narkotyków, zarówno marihuany, jak i substancji syntetycznych - wynika z raportu przygotowanego przez Europol oraz Europejskie Obserwatorium Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA).

Takiego policyjnego pościgu nie powstydziłby się niejeden gangsterski film. Na ulicach Lublina rozpędzone audi taranowało radiowozy, spychało innych kierowców z drogi, w końcu rozbiło się o bariery energochłonne. Kierowca i jego kompan uciekali, bo przewozili mnóstwo narkotyków.

Sprawa stała się głośna w całej Polsce na przełomie 2018 i 2019 roku. W trzy miesiące po zażyciu dopalaczy w Zawierciu zmarło sześć osób. Policja dość szybko namierzyła handlarzy tych środków. Właśnie stanęli przed sądem.

Francuski minister spraw wewnętrznych poinformował, że trwający nas Sekwaną dwa miesiące lockdown sprawił, że handel narkotykami zmniejszył się o 30-40 proc. Przestępcy wymyślają jednak nowe sposoby dostarczania nielegalnych substancji.

Koronawirus uderzył nie tylko w te oficjalne biznesy. Ograniczenia w poruszaniu się związane z pandemią stały się gigantycznym problemem również dla... handlarzy narkotykami.

Polskie Stowarzyszenie Browarów Rzemieślniczych opublikowało mapę, która obrazuje obecny stan prawny w Unii Europejskiej w odniesieniu do możliwości sprzedaży alkoholu na odległość. Tak, dobrze się domyślacie.

W okolicy jednej ze stacji paliw dwa razy ktoś porzucił po 10 kg amfetaminy. Wartościowe paczki wpadły w ręce policjantów w 2018 i w 2019 roku. W ostatnich dniach w mieszkaniu 29-letniego Michała G. znaleźli ponad kilogram amfetaminy i 113 tabletek ekstazy. Prokuratura mówi o czarnej serii.

W domu podejrzanego mieszkańca powiatu białostockiego znaleziono około pół kilograma amfetaminy i nielegalny alkohol.

Interpol wydał ostrzeżenie w sprawie dealerów, którzy aby nadal docierać do swoich klientów mimo sytuacji związanej z koronawirusem wprowadzili nowy sposób działania.

Kierowcy z całego świata dostarczający jedzenie mogą być wykorzystywani przez struktury przestępcze do przewozu narkotyków i innych zabronionych towarów – czytamy w komunikacie wydanym przez siedzibę Interpolu w Londynie.

Gdy słyszymy o polskich produkcjach na światowym rynku gier, pierwsze na myśl przychodzą nam na przykład cykl Wiedźmin albo Dying Light. Czy słyszeliście jednak o Drug Dealer Simulator? Jeżeli nie, to jest to czas najwyższy, aby zapoznać się z rodzimym tworem!

Nie możemy straszyć dopalaczami. Więzienie nie zastąpi edukacji. Czas zacząć rozmawiać

W Warszawie kupisz większość dopalaczy. Bez problemu, z dostawą pod drzwi. Niestety, większość użytkowników nie wie nawet, co zażywa. Po dekadzie od delegalizacji dopalacze nadal zabijają i będą zabijać, dopóki zupełnie nie zmienimy naszego podejścia do substancji psychoaktywnych. W tym także do "klasycznych" narkotyków.

Każdy pacjent, który w ostatnich dniach trafia do łódzkiej kliniki ostrych zatruć po zażyciu dopalaczy, twierdzi, że brał specyfik o nazwie hasan. Miał go kupić na ul. Jaracza.

12 osób zostało oskarżonych o handel dopalaczami, po zażyciu których w Łodzi i Bełchatowie zmarło w 2018 r. dziewięć osób. Z ustaleń śledczych z łódzkich „pezetów” Prokuratury Krajowej wynika, że ofiary zabił fentanyl znajdujący się w środkach sprzedawanych jako „Alfa” i „Gałgan”.

W połowie marca świat obiegły zdjęcia ludzi ustawiających się w gigantyczne kolejki przed holenderskimi coffe shopami. Był to efekt zapowiedzianej przez rząd kwarantanny z powodu koronawirusa. “Holenderscy” palacze porobili w ten sposób zapasy na następne tygodnie, ale nie wszyscy mieli taką samą możliwość, bo w większości krajów UE sprzedaż marihuany pozostaje wciąż nielegalna.

Władze miały nadzieję na ograniczenie działalności czarnego rynku, a inwestorzy na otwarcie nowych możliwości. Jednak, jak informuje brytyjski "The Guardian", na razie nie osiągnięto zamierzonych efektów. Co poszło nie tak?

Jak pandemia wpływa na lukratywny biznes narkotykowy w Wielkiej Brytanii? Jak 300 tysięcy uzależnionych od dragów nabywa towar w czasach zarazy?

W sobotę przed sklepami z marihuaną oraz z narzędziami i sprzętem budowlanym w Ottawie ustawiały się długie kolejki. Klienci pospieszyli, by zdążyć jeszcze zrobić zapasy przed zapowiedzianym tymczasowym zamknięciem.

Od ponad dwóch tygodni w Holandii zamkniętych jest wiele instytucji i biznesów, w tym restauracje, kawiarnie i kluby. Początkowo zakazano także działalności tak zwanych coffee shopów, gdzie można kupować niewielkie ilości marihuany na użytek własny. Teraz zapadła decyzja, że mogą one wznowić sprzedaż, ale jedynie na wynos.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby
  • Grzyby Psylocybinowe
  • psylocybina

Czysty spontan

Od kilku miesięcy interesowałem się rozwojem na płaszczyźnie duchowej i fizycznej, co zaowocowało tym, że zacząłem poszukiwać czegoś, co może mi pomóc w poszerzaniu świadomości. Pewnego dnia natrafiłem na substancje, które nazywane są psychodelikami, podobno mogące pomóc w leczeniu niektórych zaburzeń psychicznych (w moim przypadku depresji i stanów lękowych). Przez kilka miesięcy zbierałem doświadczenia użytkowników na poszczególne substancje oraz studiowałem badania naukowe na ich temat. Wszystko to sprowadziło się do tego, że postanowiłem pierwszy raz spróbować grzybów.

  • 4-ACO-DMT
  • Dekstrometorfan
  • Miks

Lekkie zmęczenie fizyczne jak i emocjonalne. Przez trzy dni gościliśmy u siebie ojca Kosmo i jego partnerkę. A, że goście to byli zabawowi to i lały się oporowe ilości browarów, a Akodin z Thiokodinem sypały się garściami. Mój organizm przyjął to nadzwyczaj dobrze, a nawet tego wyczekiwał, hehe. Nie mam swobodnego dostępu do ww. substancji. I bogu dzięki. Jedynymi efektami ubocznymi nadmiernego, bądź co bądź, eksploatowania organizmu, była lekka zgaga i niewyspanie, z powodu dzwięków wydawanych przez mojego teścia, kiedy śpi. Przypominają pracujacy kombajn. Decyzja o wrzuceniu tryptaminy była spontaniczna. Reasumując: stan fizyczny: 7 na 10, psychiczny: 9 na 10. Czułam kompletny luz i świadomość, że nic nie ciąży mi nad głową i pierwszy raz od jakiegoś czasu wszystko układa się po mojemu, nawet bez mojej ingerencji.

  Opisywany trip miał miejsce wczoraj, czyli trzeciego maja. Cały dzień (właściwie to tydzień) obfitował w dosyć intensywne przeżycia. Do tego w ostatnim miesiącu pobijam rekordy w częstotliwości jedzenia DXM w dawkach antydepresyjnych. A jak wielu z Was zdaje sobie sprawę, poprzeczkę zawiesiłam sobie wysoko. Ostatnim psychodelikiem jaki przyjmowałam było 2c-t-4 tydzień wcześniej, co w moim przypadku nie powinno mieć wpływu. Poprzednim razem przyjęłam 25 mg 4-aco-dmt i 300 mg DXM.

  • Ketamina
  • MDMA
  • Pierwszy raz

Impreza klubowa ze znajomymi, nastrój bardzo pozytywny, "imprezowy szał"

Spisanie tego krótkiego tripraportu uznałem za stosowne jako, iż było to moje pierwsze zetknięcie z Ketą, w dodatku w anturażu imprezowym. A ponieważ niewątpliwie wielu podąży jeszcze obraną przeze mnie ścieżką, przeto pozostawię po sobie ten lichy pomniczek by i oni z mego doświadczenia zaczerpnąć mogli przed swym debiutem.

 

  • Inne

ja mialem po paleniu 3 najwazniejsze przemyslenia (ktore

pamietam bo napewno bylo wiecej): wszystko, ale doslownie

wszystko sklada sie z drobniutkiego pylku. wszystkie rzeczy

i organizmy zywe skladaja sie z pylku, ktory jest taki sam

(chemicznie) , ale rozni sie odrobine wlasciwosciami

fizycznymi (gietkosc, elastycznosc). sprobujcie kiedys w

czasie podrozy na elektrykach (hasze, grasy, kwasy, kaktusy,

guma z zuzytych opon samochodowych....) popatrzec na cos i