Wpływ kwarantanny na europejski rynek marihuany – co wiemy?

W połowie marca świat obiegły zdjęcia ludzi ustawiających się w gigantyczne kolejki przed holenderskimi coffe shopami. Był to efekt zapowiedzianej przez rząd kwarantanny z powodu koronawirusa. “Holenderscy” palacze porobili w ten sposób zapasy na następne tygodnie, ale nie wszyscy mieli taką samą możliwość, bo w większości krajów UE sprzedaż marihuany pozostaje wciąż nielegalna.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Magivanga
Conradino Beb na podst. Bloomberg / Reuters / Born2Invest / The Olive Press / Mashable Italia
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!!!

Odsłony

289

W połowie marca świat obiegły zdjęcia ludzi ustawiających się w gigantyczne kolejki przed holenderskimi coffe shopami. Był to efekt zapowiedzianej przez rząd kwarantanny z powodu koronawirusa. “Holenderscy” palacze porobili w ten sposób zapasy na następne tygodnie, ale nie wszyscy mieli taką samą możliwość, bo w większości krajów UE sprzedaż marihuany pozostaje wciąż nielegalna.

Nikt nie ma niestety dokładnego pojęcia o rozmiarach konsumpcji marihuany przez Europejczyków w trakcie kwarantanny, gdyż nie prowadzi się na ten temat oficjalnych statystyk, ale używając amerykańskiej sondy przeprowadzonej w połowie marca przez Cowen & Co jako analogii, można przypuszczać, że na Starym Kontynencie sytuacja jest zasadniczo bardzo podobna.

Sonda przebadała poziom sprzedaży marihuany, która wzrosła 16 marca o 64% w stosunku tygodniowym, gwałtownie spadając w następujących dwóch tygodniach. W tym samym okresie 12,8% respondentów zadeklarowało używanie marihuany w mijającym miesiącu, co wskazuje na tendencję zwyżkową wobec średniej 12,5% w roku 2019.

Jako że było to na chwilę przed ogłoszeniem kawarantanny w wielu legalnych stanach USA, szczególnie na Zachodnim Wybrzeżu (Kalifornii, Kolorado, Oregonie, Waszyngtonie), wskazuje to na robienie znacznych zapasów zioła przez wielu regularnych użytkowników, którzy teraz dobrze już zaopatrzeni, nie musieli robić zakupów w kolejnych tygodniach.

Ilu mieszkańców europejskich miast i miasteczek zrobiło wycieczkę do dilera przed wprowadzeniem kwarantanny, kupując ile tylko się da, nie mamy niestety pojęcia, ale była to na pewno znaczna liczba ze względu na wprowadzone krótko później i wciąż obowiązujące ograniczenia swobodnego poruszania się, które znacznie utrudniły zaopatrywanie się w nielegalne produkty z konopi.

Tuż po wprowadzeniu kwarantanny w większości krajów UE, ceny marihuany i haszyszu zaczęły gwałtownie rosnąć, a ich dostępność spadać z dnia na dzień. Pierwsza wzrost cen odnotowała Francja, która od wielu lat “żywi się” głównie marokańskim haszem.

Jak powiedział Reutersowi Yann Bastiere, starszy przedstawiciel związków policyjnych współpracujący na codzień z wydziałem antynarkotykowym:

Cena 100-gramowego bloku haszyszu wzrosła w Marsylii z 280 EUR do 500 EUR w tydzień.

To zaś oznacza, że wzrosła także cena haszu w detalu, który nie kosztuje już 5-6 EUR za gram, ale 10 EUR, co dla przeciętnego palacza jest szokiem, jako że jest to towar tradycyjnie uznawany za budżetowy w większości krajów europejskich i szeroko dostępny.

Marokański hasz jest szmuglowany w dużych ilościach przez Cieśninę Gibraltarską do południowej Hiszpanii – która także odnotowała 100-200% skok cen – skąd jest przewożony na północ kraju oraz do innych krajów europejskich, przede wszystkim Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii.

Te dwa ostatnie już zaczynają jednak notować problemy z zaopatrzeniem, co sprawia że dilerzy muszą się bardzo szybko przestawiać na źródła wewnętrzne. Te są jednak w stanie zaspokoić na dzień dzisiejszy bardzo mały procent rynku!

Problemem okazuje się nie sam przerzut towaru z Maroka do Hiszpanii, który trwa nieprzerwanie, ale jego przewóz w głąb Europy, który po wprowadzeniu obostrzeń poruszania się i kontroli na granicach – które kilka tygodni wcześniej były czysto teoretyczne – stał się znacznie bardziej ryzykowny.

Obecnie, organy ścigania zatrzymują dużą ilość samochodów we wszystkich krajach UE, a każda ciężarówka, ze względu na zamknięcie dużej części łańcucha zapopatrzenia, stała się pojazdem obciążonym wysokim ryzykiem kontroli.

Szmuglowanie dużych ilości haszu lub marihuany jest więc teraz znacznie trudniejsze. A ze względu na ograniczenia w ruchu lotniczym i morskim, droga lądowa pozostała jedynym w praktyce kanałem dystrybucji w UE.

Wszystko to przekłada się na znany dobrze efekt prohibicji: zmniejszającą się gwałtownie podaż produktu, jego pogarszającą się jakość oraz wzrost cen i oszustw sprzedażowych (czyt. przycinanie).

Informacje płynące z Berlina wskazują, że cena ulicznej marihuany (czyt. produktu niskiej jakości) poszybowała ze stabilnej ceny 10 EUR w okolice 15-30 EUR, którą normalnie płaci się za (mało w praktyce dostępne) kwiatostany najwyższej jakości, co oznacza iż także w Polsce – skąd nie mamy jak dotąd żadnych danych – zaczął się ten sam proces lub będzie miał miejsce już za chwilę.

Jak w trakcie każdego kryzysu powodującego problemy lańcucha dostaw, dużo użytkowników marihuany przestawia się oczywiście na substytuty, którymi są w obecnych warunkach albo Spice (lub inny brand syntetycznych kannabinoidów), albo marihuana light czy też marihuana CBD (mylnie kojarzona z medyczną marihuaną).

Z tym pierwszym jest jednak podobny problem, co z samą marihuaną, bo blokada Chin, gdzie jest głównie produkowany, spowodowała że wiele z syntetyków nagle znalazło się na zagrożonej pozycji.

Faktycznie, dane z Włoch, gdzie sprzedaż zioła CBD jest pół-legalna, wskazują że bardzo duża ilość palaczy w tym kraju dryfuje obecnie w stronę tej alternatywy, której sprzedaż poszybowała w górę w marcu.

Jak powiedział Mashable Italia Mateo Moretti, admin JustMary, strony handlującej marihuaną light:

W marcu, kiedy zaczęła się kwarantanna, nasze przychody dorównały całemu poprzedniemu rokowi. Nie mówimy tu o wzroście sprzedaży, ale o prawdziwej eksplozji.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • 2C-E

Substancja przyjmowana: 2-ce pod postacią kapsułek o nazwie LZD z Smartszopu (2 kapsułki- ilość bliżej nie określona, według wpisów na forum mogło to być 10-20mg) –pierwszy raz

S&s: las, dom, sklep, dom kumpla, dwór

Wiek: 17

Exp: alko (parenaście razy), mj (bardzo wiele razy), dxm (2 razy), kilka razy różne mieszanki „ziołowe”

  • Benzydamina
  • Marihuana
  • Miks

Dobre, podniecenie, boska moc

Witam, pisze swój 2 TR. Proszę o wyrozumiałość i możliwy brak chronologiczny ale wiedzcie że będzie mocne.

Dzień urodzin naszego przyjaciela D. Ja, K i E

Ogarnelismy jedynkę. Przy okazji weszliśmy do apteki po tamtum rosa. Wzięliśmy 4 saszetki. Zarzuciliśmy około godziny 19:30.

19:30

E prawie zwymiotował, ja, D i K przeżyliśmy ten smak. D szedłem samemu na przystanek odprowadzić swoją dziewczynę. My czekaliśmy na jego powrót. Poszliśmy do naszych ukochanych schodów ale były zajęte.

Około 20:20

  • 4-HO-MET
  • Retrospekcja

Ciepłe czerwcowe popołudnie w parku miejskim. Pierwszy psychodeliczny trip.

 

Trip, który wam dziś wam opiszę, miał miejsce w czerwcu 2014 roku, a więc wieki temu w skali internetu (i ustawodawstwa narkotykowego). W zasadzie nawet nie powinienem mówić „trip” w liczbie pojedynczej, bo to były dwie osobne przygody – czas jednak zatarł większość szczegółów i ciężko dziś powiedzieć co kiedy miało miejsce. To, co wam tu przedstawiam, to rekonstrukcja zdarzeń i odczuć sporządzona na bazie wspomnień, zdjęć i nagrań z dyktafonu.

--------

  • Klonazepam



Nazwa substancji - 4 (6?) x Clonazepamum 2 mg + duzo alkoholu + 1.5 g haszu




Doswiadczenie - amfetamina, kokaina, efedryna, xtc, kodeina, tramadol, clonazepam, diazepam, alprazolam, zolpidem, flunitrazepam, trazodon, rysperydon, dekstrometorfan, marihuana, haszysz, propan - butan, karbamazepina


randomness