Policja likwiduje prochy

Centralne Biuro Śledcze ostro ruszyło do walki handlarzami narkotyków. Efekt? W świąteczny weekend wpadły dwa duże gangi sprzedające amfetaminę i tabletki ekstazy.

louis

Kategorie

Źródło

Angelika Swoboda, Metro

Odsłony

2070
Centralne Biuro Śledcze ostro ruszyło do walki handlarzami narkotyków. Efekt? W świąteczny weekend wpadły dwa duże gangi sprzedające amfetaminę i tabletki ekstazy. - A to jeszcze nie koniec - zapowiadają policjanci Napisaliśmy kilka dni temu w "Metrze", że Polska przoduje na świecie w produkcji amfetaminy. Odpytywani przez nas eksperci zapowiadali nawet, że już niedługo możemy oprócz amfetaminy stać się centrum wytwarzającym tabletki ekstazy. Być może ten polski narkotykowy szlak uda się przerwać. CBŚ miał bowiem pracowite święta, które upłynęły policjantom pod znakiem wyłapywania dilerów. I to jakich! Zacznijmy od Wrocławia. Tam zorganizowano akcję przeciw groźnemu narkotykowemu gangowi. Operacja zaczęła się jeszcze w październiku 20005 r. kiedy policjanci urządzili prowokację. Agenci, udając przestępców, kupowali ekstazy od handlarzy z Konina. Po kilku mniejszych transakcjach umówili się z nimi na jednorazową, hurtową dostawę aż 50 tysięcy sztuk. Wpadło ośmiu mężczyzn. W Wielki Piątek mieliśmy aresztowań ciąg dalszy - za kratki trafiło sześciu kolejnych gangsterów. - Dilerzy działali głównie w Wielkopolsce. W ciągu czterech lat sprzedali co najmniej 4 mln tabletek ekstazy, 120 kg marihuany i 30 kg amfetaminy. Narkotyki te były warte nawet 10 mln zł - wylicza policjant znający sprawę. Śledztwo w sprawie gangu, który działał przynajmniej od 2001 r., prowadzi wrocławska prokuratura. Na liście podejrzanych są już 34 osoby! Policja jest coraz bliżej szefów tej grupy. To nie koniec. Kolejną szajkę rozbito w sobotę w Warszawie. Tu na spotkanie umówili się lublinianie: 20-letni Tomasz R. i 24-letni Marcin M. oraz 57-letni Włodzimierz W. i 53-letni Andrzejem R. z Pruszkowa. Od dawna byli śledzeni przez policję. - Kupili amfetaminę. Wtedy uderzyliśmy. W samochodzie znaleźliśmy 24 tys. zł, złoto i prawie 4 kg narkotyku, z którego można by zrobić 120 tys. tzw. działek. Przestępcy zarobiliby ok. 1,2 mln zł - opowiada nadkomisarz Barbara Wróblewska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. Cała czwórka była już karana za kradzieże, pobicia i paserstwo, a jeden także za przemyt narkotyków. Teraz znów siedzą. W więzieniu mogą spędzić nawet dziesięć lat. To najpewniej nie koniec spektakularnych zamknięć narkodilerów. Jednak policja - bacząc na powodzenie kolejnych akcji - nie ujawnia ich szczegółów. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o inne kontrolowane zakupy narkotyków.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
jest pani skonczona kretynka jesli wierzy pani ze te akcje cos dadza sluzby sie czyszcza z wplywow mafi i pare gangow polecialo ot co
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne


29 września 2001

  • Grzyby halucynogenne

Wczesniej nigdy nie mialem zamiaru jeść grzybków, choć doświadczenie z innymi Dragami mam spore bo na koncie oprócz MJ, amfetaminy, XTC, znalazły się także papierki (LSD), a przeciez to także mocne psychodeliki, a raczej najmocniejsze. Grzybków poprostu bałem się zjeść, że trafią mi sie jakieś trujące......ale do rzeczy jak już się trafiły to jeszcze w dodatku na uczelni załatwiła mi koleżanka od swojego kumpla bo akurat przywiózł świerze z południa Polski. Były świerze więc zakupiłem od niego dwie porcje (dla mnie i dla kolegi). Było ich po około 30 sztuk na głowę.

  • Szałwia Wieszcza



wiek:
26



doświadczenia:
MJ od 7-8 lat(pewnie juz z tona uzbierała by się w róznych formach - budynie,nalewki,ciasta itp)XTC duuuzo,SPD kiedyś dużo teraz wogóle,LSD ok 20-30razy(papiery i kryształy),grzyby-łysiczki,kołpaczki,mexicana ze smartshopów w NL,muchomory,bieluń(1 jedyny raz),pokrzyk,cała fura leków-od tramalu po haloperidol,syntetyczna meskalina,kava-kava,eter,kokaina,crack, opium własnej produkcji i jeszcze różne inne experymenty....: )



  • Bieluń dziędzierzawa

Data: 02.08.2002


Miejsce: Żary - Przystanek Woodstock




W dzień wyjazdu kumpel przyniósł mi 95 ziaren bieluna (za co mu teraz z góry dziękuję ;)), oprócz tego nie braliśmy nic ze sobą. W pociągu zaczęliśmy pić winko, jechaliśmy z 8 godzin, w przejściu między wagonami było ze 30 osób. Zapowiadała się niezła impreza. Co chwila przewijały się jakieś irokezy i brały od nas wina. Zioła też się trochę skołowało.


randomness