REKLAMA




Obława na dilerów. Jeden z gangsterów ukrył się w… sądzie

Nawet pół tony amfetaminy mogli sprzedać gangsterzy zaopatrujący się w towar u Jacka D., jednego z największych producentów tego narkotyku w centralnej Polsce. Podczas obławy na członków jego gangu oraz klientów zatrzymano w ostatnich dniach 23 osoby.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVP.INFO
Rafał Pasztelański

Odsłony

400

Nawet pół tony amfetaminy mogli sprzedać gangsterzy zaopatrujący się w towar u Jacka D., jednego z największych producentów tego narkotyku w centralnej Polsce. Podczas obławy na członków jego gangu oraz klientów zatrzymano w ostatnich dniach 23 osoby. Kolejnych 10 osób, w tym sam herszt, zostało doprowadzonych z aresztów i więzień. Jeden z przestępców został zabrany przez policjantów wprost z sali sądowej, gdzie toczył się jego proces o przestępstwa sprzed wielu lat.

Jedną z największych obław na gangsterów w tym roku zorganizowali funkcjonariusze kieleckiego CBŚP oraz wydziału do walki z przestępczością narkotykową Komendy Stołecznej Policji, którzy wchodzą w skład specgrupy powołanej przez szefostwo policji. Wspierali ich koledzy z zarządów CBŚP z Łodzi, Lublina, Radomia, Olsztyna, Warszawy i Krakowa.

W sumie, ponad 100 policjantów. W połowie ubiegłego tygodnia funkcjonariusze wkroczyli do kilkudziesięciu mieszkań i melin w Warszawie oraz na Mazowszu, Lubelszczyźnie i w Łódzkiem. Podczas akcji zatrzymano 23 osoby, a kolejne 10 zostało doprowadzonych do prokuratury z aresztów i zakładów karnych.

Śledczy przekonują, że policjanci byli wyjątkowo zdeterminowani. Jeden z tzw. figurantów sprawy – Dawid B. uniknął zatrzymania podczas głównego uderzenia. Mężczyzna ukrywał się i regularnie zmieniał kryjówki. Funkcjonariusze CBŚP nie dali za wygraną. Ustalili się, że podejrzany ma stawić się w jednym z warszawskich sądów rejonowych.

Szok na sali rozpraw

– Rozprawa rozpoczęła się o godz. 10, a już kwadrans później do sali wkroczyli funkcjonariusze. Spojrzeli na ławę oskarżonych i powiedzieli, że Dawid B. jest zatrzymany w związku z podejrzeniem o handel narkotykami. Wszyscy byli zaskoczeni, a nasz figurant w totalnym szoku. Myślał, że nikt nie będzie go szukał w sądzie – opowiada jeden z uczestników akcji.

Nowe zarzuty usłyszał Jacek D., który jest już podejrzany o produkcję amfetaminy i marihuany. Teraz usłyszał zarzuty udziału w obrocie kilkuset kilogramami narkotyków.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli w mazowieckim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej zarzuty związane z wprowadzaniem do obrotu substancji odurzających i psychotropowych. 24 podejrzanych trafiło do aresztów. Zabezpieczono także na poczet przyszłych kar 54 tys. euro i ponad 60 tys. zł w gotówce.

Chemiczne imperium

Na trop grupy trafili przed ponad rokiem policjanci kieleckiego CBŚP. Z ich ustaleń wynikało, że na terenie centralnej i wschodniej Polski gangsterzy z Mazowsza uruchomili kilka fabryk narkotyków, w których zaopatrują się gangi z całego kraju. W lipcu 2017 roku mundurowi odkryli trzy laboratoria amfetaminy i pięć plantacji marihuany.

Jedna z fabryczek syntetycznego narkotyku działała w ziemiance w okolicach Sochaczewa. Biegli ustalili, że wyprodukowano tam co najmniej 500 kg amfetaminy. Z racji nietypowego miejsca wytwarzania narkotyków, funkcjonariusze nazwali jej właścicieli „partyzantami”.

Podczas lipcowej obławy zatrzymano Jacka D. i sześć innych osób. Przejęto także prawie 8 kg amfetaminy, 8 l płynnej amfetaminy, prawie 200 g kokainy, 149 sztuk tabletek ekstazy i substancje chemiczne służące do produkcji amfetaminy oraz 484 krzewy konopi indyjskich i 12,5 kg marihuany.

Policjanci zabezpieczyli także 234 tys. zł w gotówce, samochody oraz wartościowe przedmioty, m.in. biżuterię i zegarki.

Człowiek z cienia

Główny podejrzany w tej sprawie, Jacek D., to jedna z barwniejszych postaci stołecznego półświatka ostatniej dekady. Po akcji w lipcu 2017 roku prokuratorzy i policjanci prosili, aby nie ujawniać jego personaliów, bo mogłoby to wypłoszyć osoby, które kupowały od niego narkotyki.

– To bardzo ostrożny człowiek i świetny organizator. Po rozbiciu takich gangów, jak ożarowski czy mokotowski lub grupy „Szkatuły”, działał w cieniu i stworzył niezależną grupę, która zaopatrywała w narkotyki inne gangi z całej Polski. Koordynował pracę kilku laboratoriów i plantacji marihuany, inwestując w produkcję, a później sprzedając „urobek” – ujawnia jeden ze śledczych.

Jacek D. od lat wymykał się organom ścigania, choć wielokrotnie był zatrzymywany podczas akcji antynarkotykowych. Bardzo szybko opuszczał areszt, bo zazwyczaj udawało mu się wykpić niezbyt poważnymi zarzutami. Przed 2017 rokiem wpadł tylko raz – w 2013 roku podczas obławy na handlarzy narkotykami powiązanymi z gangiem ożarowskim. Jego kompani nie wiedzieli wówczas, że co najmniej od roku sam produkuje narkotyki i dystrybuuje je przez swoich kompanów.

Oceń treść:

Brak głosów
randomness