Psi detektyw

Foksterier szuka narkotyków podczas spacerów - Artykuł Joanny Krupy z czasopisma "Kulisy"

Tagi

Źródło

kiosk.onet.pl

Odsłony

4444

Waży 10 kilogramów, przepada za mięsem i jazdą samochodem. Na ulicy każdy śmieje się na jego widok. Ale dla dealerów narkotykowych spotkanie z nim może okazać się kłopotliwe.

Dzień Rosta zaczyna się o 7.30. Od porannego szczotkowania i sprzątania pokoju, w którym mieszka. Jest też chwilka na wymianę "paru słów" z sąsiadami. Potem ulubiona czynność - godzinny spacer i zabawa z przewodnikiem, Marcinem. Wprawdzie Rost zna go dopiero od miesiąca, to już świata poza nim nie widzi. Ktoś, kto raptownie poklepie Marcina po plecach, powinien liczyć się z tym, że ostre zęby Rosta dotkliwie poranią go w łydkę. Po spacerze Rost idzie do pracy. Wchodzi do gabinetu sekcji kryminalnej i jak zwykle siada wygodnie przy biurku. Podrywa się jednak na każdy dźwięk telefonu i czujnie nastawia uszu. Kiedy Marcin szybko wstaje, Rost waruje już przy drzwiach, ubrany w policyjne szelki. Kilka sekund później obaj siedzą już w radiowozie i jadą na akcję.

W garażu, w gołębniku, na ulicy

Rost jest psem. Foksterierem gładkowłosym. Z wyglądu przypomina Reksia. Ma jedno oklapnięte ucho, które podnosi w chwili największych emocji. Obcięty ogon, oko pozbawione pigmentu i wysokość mniej więcej do połowy łydki człowieka. - I właśnie to sprawia, że każdego potrafi zmylić - mówi Marcin.

Bo kiedy Rost wychodzi ze swoim przewodnikiem na spacer, na ulicy nikt nie ma pojęcia, że właśnie mija dwóch policjantów. A że policjant jest na służbie 24 godziny na dobę, nawet na spacerze Rost zachowuje czujność.

Już parokrotnie zdarzyło się, że Rost wyczuł narkotyki u kogoś w torbie czy kieszeni. Dawał o tym znać poszczekiwaniem i drapaniem osobnika po nodze. Chcąc nie chcąc, podejrzany o posiadanie narkotyków musiał przejechać się na komendę na przesłuchanie.

- W najbliższym czasie do miejsc obwąchiwanych przez Rosta dołączą płockie szkoły. Narkotyki od dawna są bowiem obecne w podstawówkach, gimnazjach i liceach, a bezkarni dealerzy rozprowadzają towar w biały dzień, w centrum miasta - tłumaczy jeden z policjantów.

Na widok policyjnego owczarka dealerzy z pewnością uciekliby gdzie pieprz rośnie. Niepozorny foksterier większość wyprowadzi w pole.

Najwięcej pracy dla Rosta jest nad ranem. Przeważnie wtedy Marcin odbiera telefon o podejrzanym samochodzie osobowym, autokarze, mieszkaniu, piwnicy czy garażu. Ostatnio w poszukiwaniu śladów po narkotykach Rost obwąchiwał niepozorny gołębnik. Z natury spokojny i łagodny, podczas akcji zamienia się w psa bojowego. - Słucha wyłącznie poleceń wydawanych przez Marcina. Nie przeszkadza mu obecność innych psów czy policjantów. Pod warunkiem oczywiście, że nie wchodzą na jego teren. Gdyby każdy pracował w ten sposób, raz dwa namierzalibyśmy przestępców - śmieje się jeden z funkcjonariuszy.

Tam, gdzie Rost nie potrafi sam się dostać, na przykład do wysokiej szafy, jest podsadzany przez Marcina. W pomieszczeniach zamkniętych to przewodnik wyznacza najpierw miejsca, gdzie prawdopodobnie jest coś ukryte. Rost ma za zadanie takie miejsce przeszukać i jeśli coś znajdzie, powiadomić o tym Marcina.

- Pracy jest mnóstwo. Przydałyby się nam jeszcze co najmniej dwa takie psy - mówi kierownik referatu technik kryminalistycznych Komendy Miejskiej Policji w Płocku, Adam Łaszczewski. - Na razie Rost musi poradzić sobie ze wszystkim.

Przewaga nad owczarkami

Większość psów służących w policji to owczarki niemieckie, a od niedawna także labradory. Foksteriery są rzadkością.

Ich zalety do wykonywania tak poważnej pracy doceniono dopiero niedawno. Podczas szkoleń okazało się, że jako psy myśliwskie posiadają niezwykły węch. A co więcej, węch ten w szczególności wyostrzony jest na narkotyki. Kiedy Rost przechodził pięciomiesięczne szkolenie w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach (dawny Zakład Szkolenia Przewodników i Tresury Psów), oprócz niego na kursie było jeszcze tylko kilka miniaturowych spanieli i jeden owczarek.

- Coraz częściej odchodzi się od szkolenia wilczurów, ponieważ nie sprawdzają się we wszystkich akcjach - wyjaśnia Marcin.

Foksteriery mają przewagę nad owczarkami. Po pierwsze - skutecznie wprowadzają w błąd podejrzanych o posiadanie lub rozprowadzanie narkotyków swoim niepozornym wyglądem. Po drugie - są niewielkiego wzrostu, dzięki czemu mogą wejść w miejsca, które dla wilczurów pozostawały niedostępne. Po trzecie - ich nos jest niemal dwa razy bardziej niezawodny niż nos owczarka. I dlatego specjalna komisja, która miała zdecydować o zakupie tzw. psa narkotykowego, wybrała foksteriera. - Wszędzie wejdzie i nie narobi dużo bałaganu. Czy można chcieć od czworonożnego policjanta czegoś jeszcze? - zastanawia się Marcin.

Bez szprycowania

Służbowym zadaniem Rosta jest wyszukiwanie zapachów narkotyków. Przez pięć miesięcy uczył się pięciu podstawowych woni, w tym wydzielanej przez marihuanę, kokainę i heroinę. Wbrew temu, co pisały o psach od narkotyków niektóre media, szkolenie nie polegało na szprycowaniu czworonoga środkami odurzającymi. - Nie chodzi przecież o to, żeby zrobić z psa narkomana - dodaje Adam ¸aszczewski.

Szkolenie psów narkotykowych polega na nasączaniu różnych gałganów zapachami marihuany czy heroiny. Pies je obwąchuje, po czym gałgany są chowane po okolicy, a zadaniem kursanta jest je odnaleźć.

- Gdyby zwierzętom podawano narkotyki w dosłownym tego słowa znaczeniu, szybko nie byłoby z nich żadnego pożytku - mówi Adam Łaszczewski.

Po szkoleniu w Sułkowicach Rost jest w stanie nie tylko wyczuć narkotyki w torbie, plecaku czy w samochodzie, ale wykryje nawet miejsca, w których były trzymane kilka dni wcześniej. Raz w tygodniu jeździ na obowiązkowe treningi, a po roku będzie musiał zdać tzw. egzamin skuteczności. Na razie, na piętnaście akcji, trzykrotnie wykrył narkotyki.

Budzące się zło

Marcin z zawodu jest weterynarzem. Doskonale radzi sobie więc ze zwierzętami. Oprócz służbowego Rosta, którego traktuje bardziej jak przyjaciela niż partnera, ma w domu kundelka. Podobno oba czworonogi bardzo się ze sobą zaprzyjaźniły. Czasami Marcin zabiera Rosta na dalsze wypady za miasto i do domu. Chociaż zajmuje się nim dopiero od niedawna, już teraz wie, że po zakończeniu przez niego służby weźmie go do siebie. - Zazwyczaj psy służą w policji do ukończenia dziewiątego roku życia. Potem są wystawiane na sprzedaż. Pierwszeństwo ma oczywiście przewodnik - wyjaśnia Marcin.

Poza terenem działania komendy, Rost obsługuje również okolice.

Jak tłumaczy nam jeden z funkcjonariuszy ds. antynarkotykowych, przydatność foksterierów wynika przede wszystkim z węchu, który jest zmysłem 1200 razy czulszym niż u człowieka. - Ich umiejętności pozwalają błyskawicznie przeszukać pomieszczenia, których zbadanie zajęłoby człowiekowi bardzo wiele czasu. Psy do szukania - obojętne czy to będą narkotyki, broń, czy też osoby - muszą cechować się ogromną pasją aportowania. W żadnym razie nie mogą to być psy agresywne. A zdarza się, że owczarki niemieckie z pozoru są spokojnie, ale w chwili rozemocjonowania budzi się w nich zło.

Imię przewodnika Rosta zostało na jego prośbę zmienione

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

pies policyjny (niezweryfikowany)

zło się budzi??? o ile wiem to tylko ludzka cecha

Mzimu (niezweryfikowany)

damian a. to pedał

florek worek (niezweryfikowany)

damian a. to pedał

rybka zwana wandą (niezweryfikowany)

coz. niedlugo przed wyjsciem z domu bede sobie musial wsypywac do kieszeni pieprz albo chilli zeby mnie kundle jakies nie obwachiwaly bo wczoraj mialem chermetyka. swoja droga dobry pomysl aby sypac chilli w miejscach gdzie te kundle sie kreca.

ps. Pan Marcin musi być dumny ze swej "pozytecznej spolecznie " pracy. Ciekawe ilu zlodziei albo mordercow chlopak zlapal w zyciu. Mysle ze 0. Tyle jest widac wart co posel Zibro :D

e. (niezweryfikowany)

rost do piachu.najlepszy sposob to zatruta kielbaska.

Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Z bad tripami jest tak samo na kwasie jak i w zyciu. Zycie tez moze

byc jednym wielkim badtripem, wogole to KAZDY ma swojego jakeigos

tripa, kazdy cpa.. cpa zycie. Wsdzystko zalezy od nastawienia (czyli

to co mamy w glowie) i otoczenia (czyli to jak ODBIERAMY bodzce

zewnetrzne, innych ludzi). Oczywiscie na bardtripy wplywaja inni

ludzie, ktorzy maja swojego tripa polegajacego na czynienjiu zla

innym. To zli ludzie. Badtrip po kwasie? Wyobraz sobie badtripa w

  • 25D-NBOMe
  • Pozytywne przeżycie

Bardzo pozytywne nastawienie. Wiele lokalizacji.

1200µg 25D-NBOME. 1200 mikrogramów substancji. Być może dawka ta skojarzy się komuś z nazwą zespołu psychodelic trans z Ibizy, narodzinami mistrza zen Dōgena Kigena lub śmiercią chińskiego filozofa - Zhu Xi. Bynajmniej nie wybrałem takiej ilości z powodu jej symbolicznego znaczenia. To raczej dawka wybrała mnie. Uściślając - mój kamrat podzielił blotter, w taki sposób, że tworzył on dwie różnej wielkości części.

  • Kokaina


subst: koko, wielowódo, tłustoblanto

ilość: 1/5 g, ok. półlitro, 1/4 g

s&s: poprostu pomyślałem, że gdyby było to by było miło i w zmienności krajobrazu się zdarzyło

dośw: parę razy przedtem



motto: "Wiadomo,że koka działa na zwieracze" ;P


  • Sceletium Tortuosum

Gwoli ścisłości i powodowany "naukowym zacięciem" postanowiłem powrócic do tematu Sceletium T, tym bardziej ,że dzięki bardziej doświadczonym kolegom ( wtym miejscu bardzo dziękuję za cenne wskazówki komentatorom tekstu poprzedniego)otrzymałem ku dalszym eksperymentom nieocenione wskazówki.

Otóż dwa zarzycia , których dokonałem po napisaniu poprzedniego raportu rózniły się diametralnie od tamże opisanych ... i to na korzyść kanny , z która wypada mi sie przeprosić.