Koniec hipisowskiej utopii w Kopenhadze?

Wolne Miasto Christiania w Kopenhadze nie jest już wolne. Po 40 latach prawa rynku zapanują w ostatniej hipisowskiej enklawie w Europie.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2782

Wolne Miasto Christiania w Kopenhadze nie jest już wolne. Po 40 latach prawa rynku zapanują w ostatniej hipisowskiej enklawie w Europie. Ale to jeszcze nie koniec społecznego eksperymentu, jakim była ta komuna.

Christiania, założona w 1971 r. przez grupę hipisów, którzy wtargnęli na teren opuszczonej bazy marynarki wojennej w Kopenhadze, to fenomen na skalę świata. Dla ekspertów to legenda kultury alternatywnej, najsłynniejsza i jedyna prosperująca komuna hipisowska Europy. To także trzecia po nadmorskiej syrence i lunaparku Tivoli atrakcja turystyczna duńskiej stolicy. Co roku przyjeżdża tu milion osób z całego świata, by przejść się wzdłuż pomalowanych w psychodeliczne wzory baraków i spod lady kupić skręta z marihuany na Pusher Street (ulicy dilerów).

Christiania, która sama obwołała się Wolnym Miastem, ma swój hymn ("Nie możecie nas zabić" - protest song w wykonaniu zespołu Bifrost), flagę wolności (trzy żółte kule na czerwonym tle), okolicznościowe monety, no i własny zestaw praw i zwyczajów. Nie można tu wjeżdżać samochodem (mieszkańcy parkują auta poza obrębem dzielnicy), nie wolno biegać (kto biegnie, brany jest za złodzieja), nie wolno robić zdjęć i nosić kamizelek kuloodpornych.

Niedawno po 40 latach istnienia i 22 latach prawnie sankcjonowanej niezależności Christiania przestała być Wolnym Miastem. 18 lutego br. duński sąd najwyższy odrzucił bowiem apelację mieszkańców enklawy od orzeczenia sądu z 2009 r. ustanawiającego ponownie kontrolę państwa nad 35 hektarami byłej bazy marynarki wojennej. Tym samym zakończyła się długa epopeja sądowa w sprawie prawnego statusu wywalczonego przez squatersów i hipisów w 1989 r.

Zaczęła się ona w 2004 r., kiedy centroprawicowy, niechętny alternatywnym ruchom rząd Andersa Fogha Rasmussena (dzisiaj szefa NATO) odwołał decyzję lewicowych władz sprzed 15 lat o nadaniu Christianii specjalnego statutu, zgodnie z którym mieszkańcy przejęli kontrolę nad dzielnicą. W 2006 r. prawnicy Wolnego Miasta zaskarżyli decyzję rządu do sądu, twierdząc, że łamie ona europejską konwencję praw człowieka. Duńskie sądy uznały jednak, że żadnego naruszenia konwencji nie było i że Christiania należy do państwa (a konkretnie do ministerstwa obrony). I to państwo będzie decydować o jej przyszłości.

- Procedura sądowa się skończyła. Teraz musimy pomyśleć o przyszłości - mówi Thomas Ertmann, rzecznik komuny. I przyznaje, że prawnicy reprezentujący 850 mieszkańców enklawy - hipisów, artystów i wszelkiej maści dziwaków - będą musieli usiąść do stołu z przedstawicielami rządu.

- Orzeczenie sądu było nam potrzebne, by rozwiązać ostatecznie problem własności - mówi "Gazecie" Nils Vest, reżyser, który od 20 lat mieszka i prowadzi niezależną wytwórnię filmową w Christianii.- Jedno jest pewne, Christiania przetrwa. Chcemy być legalną społecznością, ale na naszych warunkach. Jak dotąd warunki proponowane przez rząd były dla nas nie do zaakceptowania, bo ich przyjęcie doprowadziłoby do rozpadu Christianii.

Zdaniem Vesta obecny rząd robił wszystko, aby Christiania popadła w ruinę, by następnie pod pretekstem zapewnienia tam porządku i prosperity odzyskać cenne hektary w Kopenhadze. Mając decyzję sądową w ręku, władze chcą, aby na atrakcyjny pod względem inwestycyjnym teren wkroczyli deweloperzy. Najpierw jednak muszą się dogadać z mieszkańcami, bo ich siłowa eksmisja nie wchodzi w grę z przyczyn politycznych i społecznych.

Rządowy plan zakłada powrót Christianii do normalności, czyli wyburzenie nielegalnie postawionych domków i szop, całkowite wyplenienie miękkich narkotyków (przed twardymi narkotykami bronią się sami mieszkańcy) i stopniowe pozbywanie się squatersów. Problem w tym, że zdaniem ekspertów oznaczałoby to też koniec społecznego eksperymentu na skalę światową, jakim było Wolne Miasto. Przez lata zjeżdżali się tu ludzie, którzy nie mogli się odnaleźć w normalnym społeczeństwie i którzy kontestowali zdobycze nowoczesności w imię życia w utopii.

- Jesteśmy alternatywną Metropolis w Europie. Największym tego rodzaju eksperymentem - mówi Vest. - Jeśli masz możliwość zarządzania samym sobą, to bardziej dbasz o swoje otocznie - przekonuje. Mimo niekorzystnego orzeczenia sądu reżyser jest optymistą. Opowiada, że obecny rząd zapewne przegra wybory za kilka miesięcy i władzę przejmie socjaldemokracja, która jest bardziej elastyczna i lepiej nastawiona do ich postulatów. Przez najbliższe miesiące mieszkańcy Christianii zbierać będą pieniądze i załatwiać pożyczki w bankach, by kupić jak najwięcej "okupowanych" przez siebie nieruchomości.

- Zasadniczą kwestią jest to, jak będzie administrowana Christiania. To my chcemy decydować, jak się będzie rozwijać, kto w niej będzie mieszkać. Na pewno nie dopuścimy do spekulacji nieruchomościami przez osoby spoza naszej społeczności - zarzeka się Vest.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<p>Jedźcie póki czas. Hasz i skręty dostępne na głównej ulicy. W kawiarniach wypieki z THC. No i dużo kulturalnych atrakcji - pokazy undergroundowego kina, koncerty...</p>
Zły Piekarnik. (niezweryfikowany)

<p>Gdybym tylko mógł, sam z chęcią bym pomógł budować i wspierać taką dzielnicę. Dużo można się nauczyć od tamtych ludzi..</p>
Anonim (niezweryfikowany)

<P>haha,,, sadze ze nic wartosciowego :)</P>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>powiedziała osoba, która tam nigdy nie była...</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • MDMA (Ecstasy)



Pierwszego krazka zjadlem wlasnie wczoraj na TRESORZe 31... ale od poczatku....

Jest godzina 20:00, mnie juz kreci w dupie co mam robic, niewiem co ze soba zrobic, wiec biore kase i muwie matce ze juz ide na ta impreze i poszedlem sobie do kumpla z ktorym szedlem na impre i ktory mi zalatwial krazki, jestem u niego w chacie gadamy itd itd. no i decydujemy wyruszyc po 3 kumpla bierzemy go ze soba i na impreze, oni kupili cwiartke wodki wypili i doszlismy... jest godzina 21:30

za 30 min otwieraja eskulap... czekamy i widzimy znajomych.

  • Marihuana

Nazwa substancji: Marihuana



Poziom doświadczenia użytkownika: doświadczony (amfa na studiach - 100 lat temu, LSD - fantastyczny trip, marycha - lekkie fazy),



Dawka, metoda zażycia: ot, w końcówce fifki.



Set & setting: własne mieszkanie, dobry humor, ścieżka dźwiękowa "The Crow" / Diana Krall



Co było inaczej: wcześniej po MJ miałem tylko efekty przyjemnego odprężenia.

  • 25B-NBOMe
  • Bad trip

Piękne majowe popołudnie.

 

Słowa wstępu są zbędnę, jakieś grubsze rozkminy napiszę w raporcie odnośnie pierwszego razu z psychodelikiem. Ten trip budzi we mnie kontrowersje po dzień dzisiejszy.

 

19:00 Wale z kumplem po 1 kartoniku 25B-NBOMe. Kumpel który ze mna tripuje to K. Razem z nami idą dodatkowe 3 osoby(2 kumpli i koleżanka), maja zamiar pić alkohol i troche palić mj. Siedzimy na polance na obrzerzach miasta. Jeden z "trzeźwych" kolegów przygrywa na gitarce. Jest ogólnie piekny majowy wieczór. Podziwiamy zachód słońca i piękne czerwono-pomarańczowe chmurki.

 

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

na żywioł

TR z czasów moich pierwszych z psylocybiną doświadczeń, gdy niewiele przede mną ukazywała, była jeszcze płaska, oferowała jedynie kolorki, a szczytem psychodelicznego doświadczenia zdawało mi się być działanie dekstrometorfanu, które i w psylocybinie na siłę chciałem odnaleźć srogo dostając za to po dupie.