Wrocław: Pożar sklepu z dopalaczami. Wojna gangsterów?

Ktoś próbował podpalić punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego we Wrocławiu. – Mamy sygnały o porachunkach w środowisku handlarzy dopalaczami – mówi nam jeden z wrocławskich policjantów.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Odsłony

569

Ktoś próbował podpalić punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego we Wrocławiu. – Mamy sygnały o porachunkach w środowisku handlarzy dopalaczami – mówi nam jeden z wrocławskich policjantów. – Wykluczamy porachunki – ripostuje rzecznik policji Paweł Petrykowski. No to jak jest?

– To było kilka tygodni temu, w niedzielę. Ktoś wrzucił coś do środka, był huk – opowiada mieszkaniec okolic punktu z dopalaczami. – Na miejscu szybko pojawili się właściciele lokalu. Zanim wyciągnęli z płomieni sprzedawczynię, najpierw ratowali towar. Lokal na Krasińskiego, w obawie przed nalotami policji, jest zamykany od zewnątrz. Sprzedawca nie może z niego wyjść ani przez zamknięte drzwi, ani przez zakratowane okno.

Również kilka tygodni temu policjanci dostali sygnał o próbie napadu na inny punkt z dopalaczami – przy ul. Stawowej we Wrocławiu. – Było zgłoszenie, że jacyś ludzie próbują wejść do środka. Gdy dojechał patrol, nikogo już nie było – mówi rzecznik Paweł Petrykowski. – Nie wiążemy ze sobą tych zdarzeń. 

Ale inny policjant, z którym rozmawialiśmy, mówi, że do funkcjonariuszy docierają informacje, jakoby te zdarzenia mogły być ze sobą związane. Handel dopalaczami to coraz poważniejszy problem, a dla szefów tego biznesu źródło wielkich zarobków. Niewykluczone, że – jeśli nie teraz – to w przyszłości może dojść do gangsterskich porachunków w tym światku.

Dopalacze to substancje działające jak narkotyki, choć formalnie nimi nie są. Są za to bardzo groźne dla zdrowia, a nawet życia. W punkcie przy Krasińskiego są sprzedawane albo przez okno, albo przez dziury w ścianie przy drzwiach. Z ulicy schodzi się po schodkach w dół. Tuż przy drzwiach są dwie okrągłe dziury w ścianie. Przez drzwi klient mówi co chce kupić i w mniejszą z dziur wrzuca gotówkę. Większą wypada produkt – najczęściej małe opakowanie ze srebrnej folii. W środku jest woreczek i biały proszek.

Punkt sprzedaży dopalaczy przy ul. Krasińskiego próbowano spalić kilka tygodni temu. Jeden z okolicznych mieszkańców opowiada, co się działo. – Sąsiadka to widziała – mówi. – Ktoś wrzucił przez okno jakiś zapalający granat, strasznie huknęło – dodaje.

Nasz rozmówca opowiada, jak przyjechali właściciele biznesu i z lokalu – przez okno – wyciągali towar. Na końcu ratowali sprzedawczynię. Musiała interweniować straż pożarna. Na miejscu była też policja.

Kto podpalił punkt na Krasińskiego? Rzecznik policji Paweł Petrykowski mówi, że to z pewnością nie porachunki w światku handlarzy dopalaczami. Policjanci z komisariatu na ul. Traugutta próbują znaleźć i zatrzymać sprawcę próby podpalenia. Ale inny policjant mówi nam, że do docierają do nich nieoficjalne informacje sugerujące, że podpalenie mogło być skutkiem porachunków pomiędzy konkurencyjnymi grupami sprzedającymi dopalacze.

Sąsiedzi każdego wrocławskiego punktu sprzedającego „paranarkotyki” opowiadają te same historie. Pełno klientów w dzień i w nocy. Hałasują, potrafią być agresywni. – Zróbcie coś z tym – mówi jeden z sąsiadów sklepu na Stawowej. - Piszemy listy, petycje, to nic nie daje.

– Widzę, jak do punktu z dopalaczami ćpuny znoszą różne rzeczy. Alkohol, odzież, słodycze – opowiada inny nasz rozmówca. – Widziałem kiedyś, jak młody człowiek na kolanach prosił, żeby sprzedali mu towar za pięć czekolad. – Ci handlarze nic sobie z policji nie robią – dodaje. – Czasem wykrzykują coś pod adresem funkcjonariuszy. Problem w tym, że prawo nakazuje walczyć z dopalaczami metodami administracyjnymi. A dilerzy nic sobie nie robią z decyzji i grzywien.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Benzydamina
  • Katastrofa

Nastawienie raczej pozytywne

Pewnego dnia ja oraz 3 moich znajomych podjęliśmy spontaniczną decyzję żebyśmy wszyscy tego dnia powtórzyli podróż z Tantum Rosa. Chcieliśmy ją powtórzyć, bo za pierwszym razem były zaledwie 4 saszetki i nie zadowolily nas efekty. Więc poszliśmy do apteki i zakupiliśmy 4 opakowania tantum rosa. Mina sprzedawczyni kiedy mój grubszy ziomek poprosił ją o 4 paczki Tantum Rosa była bezcenna. Początkowo myślała, że chodzi o 4 saszetki lecz znajomy szybko to naprostował i powiedział, że 4 opakowania po 10 saszetek w każdym .A więc byliśmy już przygotowani.

  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.

Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Pseudoefedryna

Piątek, brzydka pogoda, totalna nuda, 5 dyszek w kieszeni. Dzień zapowiadał się jak co tydzień- jaranko, szama i spać do domu. Postanowiłem zrobić sobie mały odskok w bok.

Godzina 16:20
Po odwiedzinach w aptece wracam z 2 paczkami acataru 30mg pseudoefedryny/tabs.
Razem z ziomkiem zjedlismy po 7 tabsów, reszte wyrzuciliśmy by najpierw dokładnie poznać dawkowanie.

Godzina 17:00
Zero skutków. Totalne dno i smutek na twarzy. Kolejna wycieczka do apteki.
W obawie przed brakiem fazy, tym razem pizdnelismy sobie po paczuszce acodinu- 30 tabs
15mg dekstromorfanu/tabs .
Następnie, poszliśmy do domu by wypić ciepłą herbatkę na rozpuszczenie tabsów w żołądku.

  • Etanol (alkohol)

Kto: Ja, chlopak lat 21 jeszcze (11 września 22 urodzinki)




Substancja: alkohol (piwo + wodka)




Doświadczenie: alkohol(dosyć często), thc(dosyć często), xtc(sporadycznie), psylocybina(żadko ale sezon sie zaczął:)




set and setting: dom -> lokal