O tym, jak „Jankes” i spółka truli wrocławian Małym Turbo Pochłaniaczem Wilgoci

Sprzedawany jako „pochłaniacz wilgoci” syntetyczny narkotyk może prowadzić do ostrej niewydolności nerek oraz niewydolności wątroby, a nawet śmierci przy dłuższym zażywaniu.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVP.INFO

Odsłony

1028

Co najmniej 225 tys. opakowań dopalacza „hexen” o wartości blisko 7 mln zł sprzedali w ciągu czterech lat wrocławscy gangsterzy, na czele których miał stać Bartłomiej W. ps. Jankes, przyboczny osławionego bossa dolnośląskiego półświatka, niejakiego „Bolka”. Sprzedawany jako „pochłaniacz wilgoci” syntetyczny narkotyk może prowadzić do ostrej niewydolności nerek oraz niewydolności wątroby, a nawet śmierci przy dłuższym zażywaniu. Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko 19 osobom zamieszanym w handel tą trucizną.

Służby zaalarmowała „Gazeta Wrocławska”, która w maju ubiegłego roku informowała, że „na terenie Wrocławia działa co najmniej jedna zorganizowana grupa przestępcza, wprowadzająca na rynek szkodliwe dla życia i zdrowia substancje, tzw. dopalacze”.

W efekcie jej działalności tylko w lutym i marcu 2016 roku dziewiętnaście osób trafiło do szpitala na oddział toksykologii. „Dopalacze sprzedawane są we Wrocławiu m.in. w wynajmowanych lokalach. Kiedyś miały szyldy lombardów albo punktów ksero czynnych całą dobę. Dziś coraz częściej są to lokale, które nie mają żadnego szyldu. Tylko zasłonięte okna i drzwi oraz własny monitoring” – wskazywali dziennikarze.

Śledztwo wszczęła Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu, ale po kilku miesiącach przejął je Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Okazało się bowiem, że handlem dopalaczami zajmują się członkowie tzw. gangu „Bolka”, silnej grupy przestępczej, która zaczynała od kradzieży samochodów, a potem zajęła się dystrybucją narkotyków.

Skoordynowana akcja

Śledczy ustalili strukturę grupy: zleceniodawców, logistyków, kurierów, magazynierów i sprzedawców dopalaczy. W czerwcu br. funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP wspierani przez kilkudziesięciu antyterrorystów z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji wkroczyli do kilkunastu mieszkań i domów we Wrocławiu.

Zatrzymanych zostało 15 osób, w tym lider grupy: Bartłomiej W. ps. Jankes (jeden z zastępców osławionego „Bolka”) i jego współpracownicy: Rafał H. „Sandał”, Jacek L. „Grzyb” i Jerzy K. „Kropa”. Oprócz tego zamknięto sklep z dopalaczami przy ul. Oleśnickiej we Wrocławiu.

Podczas przeszukań policjanci zabezpieczyli znaczne ilości narkotyku oraz maczety, używane przez gangsterów podczas starć z konkurentami.

W ciągu kolejnych miesięcy liczba podejrzanych wzrosła do 19. Wszyscy członkowie grupy są doskonale znani policji. Byli wielokrotnie karani. Już 11 grudnia do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił akt oskarżenia przeciwko gangsterom. Siedmiu z oskarżonych przyznało się do stawianych zarzutów i zgodziło się na dobrowolne poddanie się karze, proponując dla siebie kary od 2 lat więzienia wzwyż. Z ustaleń śledczych wynika, że oskarżeni wprowadzili do obrotu co najmniej 225 tys. opakowań dopalaczy o rynkowej wartości nie mniejszej niż 6,75 mln zł.

Zabójczy zamiennik kokainy

Gang produkował i sprzedawał wyjątkowo niebezpieczny związek o handlowej nazwie „Mały Turbo Pochłaniacz Wilgoci”. Zawierał on od kilkudziesięciu do nawet kilkuset miligramów substancji o nazwie N-etylohexedron, zaliczanej do grupy syntetycznych katynonów. Dopalacz ten nazywany jest potocznie „hexen” lub „Henio”. Sprzedawany jest jako zamiennik ecstasy i kokainy. Katynony oddziałują bezpośrednio na komórki układu nerwowego.

Zażywanie takich dopalaczy może prowadzić do zaburzeń psychicznych (np. paranoi czy psychozy) oraz do odwodnienia, rozpadu mięśni (rabdomioliza) z ostrą niewydolnością nerek oraz niewydolności wątroby, a w konsekwencji do niewydolności wielonarządowej i śmierci.

– Z doświadczenia klinicznego biegłego opiniującego w tej sprawie wynika, że osoby przyjmujące tzw. dopalacze coraz częściej stykają się z pochodnymi katynonów. Po przyjęciu tych związków prezentują najczęściej dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia z halucynacjami, agresją, zburzeniami koordynacji ruchowej, z szeregiem zaburzeń somatycznych takich jak: przełomy nadciśnieniowe, hipertermia, zaburzenia rytmu serca z bardzo szybką akcją serca – mówi portalowi tvp.info jeden z prokuratorów.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

xmena (niezweryfikowany)

Kazać im zeżreć to co znaleziono przy nich, a jeśli jeszcze by trzymali się to po prostu rozstrzelać wszystkich kolejno
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

    • AM-2201
    • Bad trip
    • Inne

    Samopoczucie dobre, wieczór. Chęć odprężenia. Miasto, a później łazienka i wspólny pokój z siostrą.

    Witam wszystkich, to mój pierwszy wpis i proszę o wyrozumiałość. Pisze go dla przestrogi przed syntetycznymi kannabinoidami. Z braku mj wziąłem od znajomego trochę czegoś do palenia z syntetykow  (niestety nie wiedział jak się to nazywa). 

    • Marihuana
    • Przeżycie mistyczne

    nastawienie bardzo dobre ale set zmieniający się ciągle z pozytywnego na b. kiepski

    wieczór zacząłem od świńskiego chlania w obskurnym- psychodelicznym barze w którym to nawet całkiem śmiesznie było po trzech piwach, jednak moja frustracja z powodu imprezowania wyłącznie z samym alkoholem narastała, dlatego jak na degenerata przystało, postarałem się o szczyptę czegoś zielonego na uśmierzenie mojej jakże to silnej chęci, cholera, nie ma nic gorszego niż ćpak bez paszy!

    • Inne
    • Inne
    • Retrospekcja

    Zawsze przygotowany psychicznie z kotwicami jak podczas lucid dreaming :)

    Na wstępie zaznaczę, że nie będzie to opis tripa, a raczej próba rozłożenia na części składowe tego, co działo się podczas moich kilku przygód z al-ladem i wnioski nt. obiektywnego działania substancji (tj. bez prywaty). Miałem już wcześniej doświadczenie z tego typu substancjami, mianowicie 1p-lsd, które moim zdaniem nie umywa się do alladyna. Przynajmniej w moim przypadku, bo kończyło się na tym, że miałem dość drastycznych wahań nastroju i zawsze kończyłem tę przekombinowaną gonitwę myśli z pomocą klonazolamu.