Kolejny proces w sprawie dopalaczy. Oskarżeni nie chcą mówić

"Po zapaleniu tracili kontakt z rzeczywistością. Niszczyli sobie życie. Sprzedawałem, bo ludzie wiedzieli, co kupują. Było mi to obojętne. Ci, co zażywali, mieli niesamowitą bombę" – zeznawał wcześniej jeden z oskarżonych. Tych wyjaśnień w sądzie nie podtrzymał. Dość obszerna i ciekawa relacja.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Błażej Organisty

Odsłony

482

Prokuratorzy oskarżyli 19 osób o wytwarzanie dopalaczy i handel nimi, czym narażali życie i zdrowie wielu osób. Mieli działać w zorganizowanej grupie przestępczej, która handlowała szkodliwymi substancjami głównie w lokalu przy ul. Oleśnickiej. Sąd skazał szóstkę oskarżonych. W czwartek ruszył proces przeciw pozostałym członkom grupy.

Rozpoczął się proces przeciwko 13 osobom oskarżonym o handel dopalaczami w kilku punktach we Wrocławiu, przede wszystkim w lokalu przy ul. Oleśnickiej 8 na Ołbinie. Prokurator oskarża zatrzymane w czerwcu osoby o branie udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wytwarzającej i sprzedającej szkodliwe dla zdrowia substancje, takie jak N-etylonorheksedron, stwarzając przy tym zagrożenie życia i zdrowia wielu osób.

W sprawę zamieszanych jest w sumie 19 osób, ale 6 z nich dobrowolnie poddało się karze w poprzednim tygodniu. Najsurowsze wyroki to dwa lata więzienia bez zawieszenia. Wśród skazanych jest Rafał H., który był jednym z szefów biznesu. Dostał karę w zawieszeniu, w nagrodę za współpracę z policją i prokuraturą.

W czwartek zarzuty usłyszeli pozostali. Żadna z obecnych na sali rozpraw osób nie przyznała się do winy. Co więcej, większość z nich odmówiła składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania prokuratorów i adwokatów. Niektórzy twierdzą, że oskarżenia są absurdalne, a w momencie aresztowania znajdowali się w lokalu przy Oleśnickiej, żeby pomóc w jego remoncie.

Prokuratura oskarża poszczególne osoby także o prowadzenie lokali z dopalaczami, czyniąc z tego główne źródło dochodu, o zatrudnianie do nich pracowników czy o przyjmowanie korzyści majątkowych. Grupa miała działać we Wrocławiu przez trzy lata – od lata 2014 roku do czerwca 2017, kiedy policjanci zrobili nalot na lokal przy ul. Oleśnickiej.

Z odczytanych zeznań, które oskarżeni składali wcześniej na policji i w prokuraturze, wynika, że lokal przy ul. Oleśnickiej działał 24 godziny na dobę. Handlowcy pracowali na dwie zmiany. Towar przyjeżdżał już w porcjach handlowych. Dwa, trzy razy dziennie. Klienci mówili, co chcą i odbierali dopalacze przez dziurę w ścianie. Pracownicy sprzedawali nawet 100 porcji jednego dnia, głównie stałym klientom. Później zabierali utarg do domu. Czasami uzbierały się kwoty rzędu kilku tysięcy złotych. Później ktoś przyjeżdżał odebrać pieniądze.

Grupa handlowała dopalaczami do palenia i wdychania. Sprzedawali je pod pozorem środków pochłaniających wilgoć z komputera, bez podawania faktycznego składu chemicznego, sposobu użycia i rzeczywistego działania. Oskarżony 24-letni Michał O. twierdzi, że sam nie brał, ale widział, jak biorą inni.

– Po zapaleniu tracili kontakt z rzeczywistością. Niszczyli sobie życie. Sprzedawałem, bo ludzie wiedzieli, co kupują. Było mi to obojętne. Ci, co zażywali, mieli niesamowitą bombę – zeznawał wcześniej oskarżony. Tych wyjaśnień w sądzie nie podtrzymał.

Zdaniem prokuratorów na sprzedaży dopalaczy grupa miała zarobić grubo ponad 6 mln zł. Duża saszetka kosztowała ponoć 35 złotych, mała – 20. Na etykiecie opakowania znajdować się miała nazwa Turbo lub Mini Pochłaniacz Wilgoci. Pracownicy lokalu od szefów dowiadywali się, co robić z dopalaczami w razie nalotu policji.

– Mieliśmy je spuszczać w toalecie – takie zeznanie z przeszłości odczytał sędzia.

Oskarżeni są doskonale znani polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. To w większości recydywiści, którzy w przeszłości siedzieli w więzieniu za pobicia, kradzieże, włamania i posiadanie narkotyków. Grupa składa się w większości z mężczyzn przed 30. rokiem życia, z podstawowym, niepełnym lub pełnym średnim wykształceniem. Przed aresztowaniem większość z nich pracowała dorywczo, na budowie, w sklepie, w magazynie. Niektórzy mają dzieci na utrzymaniu.

Do części zarzutów przyznał się jedynie Alan R., 28-letni dyrektor ds. logistyki i produkcji w jednej z firm z Długołęki. W momencie zatrzymania policja znalazła przy nim narkotyki. Przyznał się do posiadania. Do innych zarzutów nie, ale jako jedyny złożył wyjaśnienia i odpowiedział na pytania.

– Jeden z oskarżonych kilka razy pożyczał ode mnie pieniądze, raz nawet 20 tys. złotych. W zastaw dał mi złoty łańcuszek – wyjaśniał Alan R.

Kolejną rozprawę w sprawie zaplanowano na 2 marca.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Adrenalina


Czułem jak migdały i węzły chłonne mocno mi pulsowały po chwili złapał mnie straszny ból głowy.

Wyostrzyło mi narządy zmysłów szczególnie słuchu ,nie wiedziałem co się zemną dzieje chciałem

By kolega dzwonił po pogotowie bo tak miało nie być .

Ten ból strasznie mnie martwił zacząłem widzieć wszystko rozmazane to trwało gdzieś ze 3 minuty.

Potem mi przeszło mocne bicie serca i puls ustabilizował się tylko strasznie pulsował mi mózg.

  • Pierwszy raz
  • Tramadol
  • Tytoń

Byłem ciekawy tego, jak to będzie. Spokojna i cicha noc. Nie brałem opiatów przez dwa ponad miesiące, więc tolerancja spadła, chciałem się zabawić, choć trochę.

23:50 - Znalazłem pudełko z nazwą leku, której nigdy wcześniej nie widziałem, nie słyszałem. Szukałem czegoś na ból głowy, dokuczał mi on przez ostatnie dwa dni, tym razem było tak samo. Znalazłem coś, przewróciłem opakowanie na drugą stronę, czytam, widzę napis „tramadol” coś tam. O tym słyszałem. Przejrzałem pół internetu, dowiadując się czy to to, o czym myślę. Cóż, czemu nie, zabawimy się. Nie brałem żadnych opiatów od trzech miesięcy więc czemu nie. Podobno wolno należy brać, więc wziąłem jedną tabletkę. (75mg)

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Spokojny letni weekend poprzedzony lekturą na temat LSD. Chęć odkrycia substancji dla rzekomego duchowego działania (przy jednoczesnym - w miarę możliwości - wewnętrznym stonowaniu się, tj. bez żądzy wielkich obrazów i napalania się). Dwójka znanych towarzyszy, żadnych obaw o możliwe "dziwne biegi wydarzeń".

Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako druga część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretnie wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku: