REKLAMA




Szajka po dopalaczach grasuje w rejonie pl. Jana Pawła II ?

Klienci punktu z dopalaczami na ul. Sikorskiego grasują w przejściu podziemnym na placu Jana Pawła II - alarmują okoliczni mieszkańcy. Policja nie potwierdza.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Odsłony

1035

Klienci punktu z dopalaczami na ul. Sikorskiego grasują w przejściu podziemnym na placu Jana Pawła II - alarmują nasi rozmówcy. Policja nie potwierdza faktu, że przestępczość w tym rejonie wzrosła

Od kilku tygodni mniej bezpiecznie zrobiło się w przejściu podziemnym na placu Jana Pawła II - przekonują nasi rozmówcy. Wiążą to z działającym niedaleko - na ulicy Sikorskiego - punktem sprzedaży dopalaczy.

Policja tego nie potwierdza. - Nie ma jakiejś serii. Generalnie w przejściu jest mało zdarzeń - przekonuje rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski. - Ostatnio coś się tam wydarzyło i zatrzymano trzy osoby. Ale ogólnie policjanci nie notują większej liczby przestępstw w tamtym rejonie.

My jednak spotkaliśmy ludzi, którzy opowiadają o bandzie agresywnych, młodych ludzi, których - od pewnego czasu - można często spotkać w podziemnym przejściu. - Wyrwali takie drewniane kołki podtrzymujące nowo zasadzone drzewa - opowiada jeden z naszych rozmówców. - To ich broń.

- Codziennie nad ranem chodzę tamtędy do pracy - mówi nam mieszkanka Wrocławia. - Ostatnio widziałam, jak napadli i pobili człowieka. To była grupka chłopaków. Tacy młodzi ludzie. Wcześniej ich tu nie było. Skąd się wzięli? Tam na Sikorskiego dopalacze sprzedają - mówi kobieta.

Człowiek, który jest w przejściu prawie w każdą noc, nie ma wątpliwości, że nie jest tam już tak bezpiecznie, jak kiedyś. - Co noc jakiś napad, pobicie - opowiada. Pokazuje schody prowadzące do miejsca, gdzie kiedyś stał gmach Cuprum. - To ślady krwi. Trochę już się zmyły, ale wciąż są - wskazuje czerwonobrunatne krople.

Teren po dawnym Cuprum jest otoczony płotem. W jednym miejscu tuż przy płocie leży niebieska kurtka. - Tu kogoś napadli i pobili - przekonuje nasz przewodnik po przejściu. - Tak jest od dwóch miesięcy. Wcześniej było spokojnie.

olicjanci przekonują, że z ich danych nie wynika, by przejście stało się niebezpieczne i by było to związane z punktem na Sikorskiego, gdzie są sprzedawane dopalacze. Mówią o jednym zdarzeniu, tymczasem nasi rozmówcy przytaczają ich kilka. Pobicie, napad, w którym kobieta stracić miała torebkę, i w końcu w nocy z poniedziałku na wtorek kolejny napad. - Rozebrali człowieka. Widziałem, jak szedł w koszulce z krótkim rękawem i bez budów - opowiada świadek tego zdarzenia.

Nie wszyscy pracownicy i szefowie sklepów w przejściu, z którymi rozmawialiśmy, potwierdzają opowieści o grupce agresywnych młodych ludzi terroryzujących przejście. - Ale coś by mogli z tym bezdomnymi rozbić. Tu ich pełno - mówi sprzedawczyni w jednym ze sklepów spożywczych.

Skąd różnica zdań między naszymi rozmówcami a policją? Może nie wszystkie zdarzenia są zgłaszane? Może głównym problemem nie są napady i pobicia, a kręcące się nocami w przejściu grupki klientów dilerni dopalaczy z Sikorskiego. Samą obecnością zwiększają poczucie zagrożenia.

Doświadczenie z innych miejsc, w których były sprzedawane dopalacze, uczy, że takie sąsiedztwo zawsze powoduje wzrost liczby drobnych przestępstw w okolicy. Takich jak kradzieże, napady, pobicia czy wymuszenia. To dla klientów tych sklepów często jedyny sposób na zdobycie gotówki.

Oceń treść:

Average: 4 (3 votes)

Komentarze

iha (niezweryfikowany)
bez budow?
Rej (niezweryfikowany)
Oj tam, pewnie babki w beretach zaczęły wymyślać. Chociaż, w mojej okolicy pod sklepem monopolowym też siedzi taka dziwna banda, w odbartych ciuchach
patrykkutkiewicz
A u nas zbych znarkotyzowal sie alkoholem.