We Wrocławiu działa grupa handlująca dopalaczami?

Spotlight Wrocław znów w formie, nie przegapcie.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska
Marcin Rybak

Odsłony

647

Na terenie Wrocławia działa najprawdopodobniej co najmniej jedna grupa przestępcza, zajmująca się handlem dopalaczami.

Z naszych ustaleń wynika, że na terenie Wrocławia działa zorganizowana grupa przestępcza (co najmniej jedna), wprowadzająca na rynek szkodliwe dla życia i zdrowia substancje, tzw. dopalacze. Mowa o przestępstwie z art. 165 par. 1 pkt 2 w związku z art. 258 kodeksu karnego.

Celem grupy jest sprzedawanie substancji, które działają tak jak narkotyki, a formalnie nimi nie są. W wyniku tej działalności tylko w lutym i marcu dziewiętnaście osób trafiło do szpitala na oddział toksykologii. Ta grupa przywłaszczyła co najmniej 360 tysięcy złotych należnych Skarbowi Państwa z tytułu kar, jakie nakłada Inspekcja Sanitarna na osoby wprowadzające do obrotu tzw. dopalacze, czyli - jak nazywa je prawo - „środki zastępcze”.

Uzasadnienie

Dopalacze sprzedawane są we Wrocławiu m.in. w wynajmowanych lokalach. Kiedyś miały szyldy lombardów albo punktów ksero czynnych całą dobę. Dziś coraz częściej są to lokale, które nie mają żadnego szyldu. Tylko zasłonięte okna i drzwi oraz własny monitoring.

Klientami są narkomani. Zawsze w okolicy, gdzie taki punkt zaczyna działać, pojawia się duża liczba młodych osób, często zachowujących się agresywnie. A okoliczne ulice i trawniki pełne są pustych opakowań po zażytych dopalaczach.

Skąd teza, że to działalność zorganizowana i zarządzana przez co najmniej jeden „ośrodek decyzyjny”?

Omawiane substancje zawsze sprzedawane są w takiej samej formie. Małe, kwadratowe opakowanie ze srebrnej folii. W środku strunowy woreczek z substancją. Na opakowaniu „legenda”, która ma zamaskować prawdziwy charakter produktu. Czytamy, że są to pochłaniacze wilgoci, substancje do czyszczenia rdzy, osuszania farb czy czyszczenia obudów komputerów albo monet. Na każdym opakowaniu jest napis, że to środek szkodliwy i „nie do spożycia”.

Ktoś musi organizować produkcję tak samo albo podobnie wyglądających opakowań. Ktoś musi organizować produkcję substancji chemicznych. Wszystkie zabezpieczone dotąd - przez policję i sanepid - tego typu produkty zawierały substancje odurzające. Niczego nie czyściły, nie pochłaniały i nie odrdzewiały, jak też nie suszyły. Ich skład chemiczny modyfikowano wtedy, gdy Sejm nowelizował listę „twardych” narkotyków, dopisując na nią substancje znajdowane w dopalaczach. Ktoś wreszcie musi odpowiadać za dystrybucję i sprzedaż. W tym za wyszukiwanie sprzedawców.

Ta działalność opłaca się tylko pod warunkiem, że pochłaniacze, środki do czyszczenia czy osuszania sprzedawane są narkomanom po to, by je zażywali jak narkotyki. Nie mamy wątpliwości, że organizatorzy i uczestnicy tego „biznesu” - szefowie, producenci, sprzedawcy - wiedzą co, komu i po co sprzedają. Nawet nie próbują reklamować swoich „środków chemicznych” zainteresowanym, by coś wyczyścić, odrdzewić albo osuszyć. Szczególnie że kilka gramów produktu w małej paczuszce kosztuje od 20 do 33 złotych.

Dodajmy, że docierają do nas - z różnych źródeł - informacje wskazujące na zaangażowanie w ten biznes osób znanych w „gangsterskim półświatku”.

Często spotkać się można z przekonaniem, że dopalacze to domena sanepidu. Bo ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii nakazuje, by właśnie sanepid ścigał dopalacze przy pomocy prawa administracyjnego. Policja ma walczyć z narkotykami.

Ale poza ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii jest jeszcze kodeks karny. A ten zakazuje działalności, która powoduje zagrożenie dla życia i zdrowia. Wszystkie kontrole sanepidu - w lokalach sprzedających dopalacze - prowadzone są bez wcześniejszego poinformowania „przedsiębiorcy” o planowanych działaniach. Sanepid nie musi informować tylko wtedy, gdy akcja ma związek z zagrożeniem życia i zdrowia. W praktyce w działaniach sanepidu zawsze uczestniczy policja, badając, czy zabezpieczane środki nie zawierają narkotyków albo substancji zagrażających życiu i zdrowiu. - O tym, czy można sprzedawcy zarzucić przestępstwo - na przykład narażania na utratę zdrowia albo życia wielu osób - decyzja zapada w oparciu o zaistniałe okoliczności, zebrany materiał, po konsultacji z prokuraturą - powiedział nam rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski. - Niedawno sprzedawcę z lokalu na ul. Piłsudskiego zatrzymano i usłyszał właśnie ten zarzut. Dużo zależy od wyników badań, czy biegły wykaże, że w składzie dopalacza są substancje zagrażające życiu i zdrowiu.

To kolejny dowód, że można mówić o zagrożeniu zdrowia i życia przy okazji dopalaczy.

Oni okradają państwo

Odkąd prawo nakazało sanepidowi walczyć z dopalaczami przy pomocy kar administracyjnych, we Wrocławiu wydano decyzje nakazujące zapłacić około 400 tysięcy złotych kar. Z tej sumy wyegzekwowano około 40 tysięcy. Osoby ukarane to najczęściej ludzie zatrzymywani w czasie akcji w punktach z dopalaczami. Urzędy skarbowe odpisują sanepidowi, że nie da się niczego wyegzekwować, bo ukarani nie mają ani adresu, ani konta, ani nie pracują. Moi rozmówcy z sanepidu nie mają wątpliwości, że unikanie opłat nosi znamiona działalności zorganizowanej.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że na sprzedawców celowo wybierane są osoby bez adresu, pracy i majątku. Dlatego uważam, że gang dopalaczowy przejął co najmniej 360 tys. zł należnych Skarbowi Państwa. Tak planując swoją działalność, by ewentualne kary były niemożliwe do wyegzekwowania.

Dlaczego suma wszystkich kar to zaledwie 400 tys. zł? Ustawa przewiduje wszak, że jedna kara może wynosić nawet milion złotych. Urzędnicy nie wystawiają kar na duże sumy, wiedząc, że nie da się ich wyegzekwować. Kwota kar nieściągniętych jest należnością Skarbu Państwa. Im jest większa, tym większe problemy będą mieli urzędnicy.

Pogarda dla prawa

Uczestnicy dopalaczowego biznesu demonstrują pogardę dla prawa i procedur, pokazując poczucie bezkarności. Przykład? Urzędnicy sanepidu udający się na kontrole po prostu nie są wpuszczani do środka. Dlatego - ostatnio zawsze - policja proszona jest o wejście siłowe.

Skutkiem takiej kontroli jest też zawsze decyzja o zamknięciu lokalu. Mieszkańcy i przedsiębiorcy z ulicy Stawowej we Wrocławiu opowiadają, że od wielu miesięcy w lokalu na tej właśnie ulicy prowadzone są kontrole sanepidu i policji. Zawsze lokal jest zamykany i plombowany. Ale zaraz potem plomby są zrywane, a działalność nadal prowadzona. Ale przez osoby, których nie obejmują wcześniejsze decyzje i zakazy. Ul. Stawowa to tylko przykład pokazujący to, co dzieje się również w innych miejscach.

W tym miejscu zwracamy się do prokuratora Piotra Kowalczyka i apelujemy o interwencję: Powiedział Pan niedawno, że nie znalazł dotąd na biurku żadnego doniesienia w sprawie handlu dopalaczami. Dziś, razem z tą publikacją, trafia więc na Pana biurko pierwszy taki materiał. Jestem pewien, że potraktuje Pan Prokurator ten tekst tak, jak prawo nakazuje traktować każde zawiadomienie o przestępstwie. I w ustawowym terminie dostaniemy informację, co z tym materiałem zrobiono.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)

Komentarze

kononowicz (niezweryfikowany)
Wy kurwy likwidacji 3MMC, bezpiecznej i bezzjazdowej substancji wam nie darujemy .
Komenda Wojewód... (niezweryfikowany)
Szykujcie się na kolejne kontrole nie damy wam żyć Wy ćpuńskie mordy ! Gdyby to od nas zależało to dawno byście siedzieli w areszcie Wszyscy
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Sam w domu, pokój pozytywnie

Po ostatniej imprezie zostało mi troche thc, więc postanowiłem wykorzystać wolny dzień w domu i dopalić resztki zapasów. Sam w domu, wszyscy w pracy/szkole. Z głośników dobiega "Susumu hirasawa - Maditational Field - Paprika Soundtrack" .Bardzo lubie palić przy muzyce. Utwór z anime Papurika (świetny film swoją drogą) wybrałem czysto losowo.

 

Do rzeczy. Ważę wiaderko, fulka w nakrętkę, ogień, ciągniemy butle................., wdech, ;xD

Potem odkryłem, że mam w fotce jeszcze odrbine zioła na dupke. Po spaleniu opaliłem fulke, bo już dojrzała.

  • Bad trip
  • Marihuana

Podekscytowanie, malutki domek na odludziu

Witam.

Coś o mnie na początek.

Lat 18(16 podczas tripa) przy wadze 50 kg.

Cała akcja działa się 20 kwietnia 2018 roku podczas jakże pięknego swięta MJ.

W związku z tym razem z 5 kolegami postanowiliśmy zaszaleć i przywalić wiadro i dzięki temu, że to było moje jedno z pierwszych doświadczeń z trawka zafundowałem sobię największą do tej pory bombę. Było do dość dawno więc nie pamiętam dokładnie godzin z resztą i tak nie byłem nawet w stanie wyjąć telefonu i sprawdzić czas.

Nie pamiętam dokładnie ile było tematu, ale chyba coś koło 3g. 

  • Kodeina

Wyluzowany, dobry humor, ciekawy zażytej substancji. Sam w swoim mieszkaniu, ciepłym i przytulnym.

Mój pierwszy „trip raport” i pierwszy raz z kodeina.

Dotyczy moich przeżyć po zażyciu 300mg kodeiny w formie 20 tabletek Thiocodinu. Jest to mój pierwszy tego rodzaju opis wiec potraktujcie go w miarę luźno. No i oczywiście pierwszy raz z koda.

  • 1P-LSD
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Set: Długo napalałem się na na ten karton, zwłaszcza po poprzedniej próbiej z ETH-LAD. Miałem nadzieję na solidny trip. Setting: Mała wioska w kraju legalnej trawki; dom przyjaciół w którym nie raz już tripowaliśmy. Ja i ich dwoje (On i Ona).

Witam, to nie będzie standardowy trip raport. Pisałem "na bieżąco" ale w szaleństwie które się odbywało niewiele zdziałałem.

 

Może najpierw mały wstęp:

Ja i dwoje przyjaciół (On i Ona) tripujemy wspólnie od kilku lat pomimo dzielącej nas różnicy lat. Jedliśmy razem wielokrotnie MDMA i trufle, teraz przyszła pora na cięższy kaliber. Karton miał 125 mcg jak dobrze pamiętam a cała akcja działa się wiosną tego roku. Pogoda niezbyt dopisywała, ale zarzuciliśmy i poszliśmy się przejść.

 

Ahoj!

 

randomness