Śledztwo ws. "polskiej heroiny" na śmietniku sądu

Krakowska prokuratura próbuje wyjaśnić w jaki sposób na śmietniku koło sądu znalazły się butelki z polska heroiną, które były dowodem w sprawie karnej.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Kraków

Odsłony

3572

Krakowska prokuratura próbuje wyjaśnić w jaki sposób na śmietniku koło sądu znalazły się butelki z polska heroiną, które były dowodem w sprawie karnej. Z jednej z nich napił się pracownik firmy ochraniającej budynek sądu. Trafił na oddział toksykologiczny. Na śmietniku wylądowały cztery butelki z "kompotem".

Wszystkie miały specjalne oznaczenia, wskazujące, że były dowodami w sprawie. Jedną z nich w piątek po południu znalazła pracownica firmy sprzątającej. Zaniosła ją na dyżurkę firmy ochraniającej sąd. Jeden z pracowników zabrał ją do domu, gdzie wypił z niej kilka łyków. Potem zaczął bełkotać, ale żona podejrzewała, że to efekt spożytego alkoholu i położyła męża do łóżka. Na drugi dzień rano okazało się, że stracił przytomność, żona wezwała pogotowie. Mężczyzna z objawami silnego zatrucia trafił na oddział toksykologii szpitala im. Rydygiera.

Prokuratura ustaliła, że butelki (bo na śmietniku znaleziono potem jeszcze trzy kolejne), były dowodami rzeczowymi w sprawie karnej toczącej się w krakowskim sądzie i zawierały tzw. polską heroinę. - Sprawa została zakończona, z zebranych przez nas informacji wynika, że został wydany protokół zniszczenia tych dowodów podpisany przez pracowników administracyjnych sądu. Nie podano w nim jednak sposobu w jaki te substancje powinny zostać zniszczone - mówi prokurator Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury.

Śledczy nie mają wątpliwości, że butelki z "kompotem" w żadnym wypadku nie powinny trafić na śmietnik, należało je bowiem w specjalny sposób zutylizować. Dlatego wszczęto już śledztwo dotyczące narażenia na niebezpieczeństwo życia i zdrowia.- Wyjaśniamy dlaczego nie zutylizowano tych substancji w prawidłowy sposób i kto jest odpowiedzialny za wyrzucenie ich na śmietnik - mówi prokurator Marcinkowska. Wewnętrzne postępowanie wszczęło też kierownictwo sądu.

- Dotyczy przechowywania dowodów jak i też funkcjonowania firmy ochraniającej sąd - mówi sędzia Rafał Lisak, rzecznik krakowskiego sądu. Nie kryje jednak zaskoczenia, że butelki z "kompotem" w ogóle trafiły do sądu. - Tego typu dowody zazwyczaj zostają bądź na policji, bądź w instytucjach, które je badają. I one zazwyczaj zajmują się ich utylizacją po zakończeniu postępowania. Dlatego chcemy też wyjaśnić dlaczego i w jaki sposób znalazły się u nas - mówi sędzia Lisak.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

<P>"Jeden z pracowników zabrał ją do domu, gdzie wypił z niej kilka łyków"</P><P> </P><P>Można wiedzieć dlaczego to zrobił?</P>
syncro

<p>Pewnie były podpisane "kompot"...</p>
doniu69 (niezweryfikowany)

<P>hahaha ale farsa... szkoda słów</P>
B (niezweryfikowany)

<P>cos mi cala ta historia podejzanie brzmi. jak to ktos wzial ze smietnika jakies butelki, zostawil gdzies, po czym ktos inny je wial do domu i na nieswiadomce wypil??? moje zdanie: koles wiedzial co to jest, wiedzial skad to wziasc ale nie spodziewal sie ze straci przytomnosc i jak cala sprawa sie rypla to teraz wymyslili taka oto historyjke. heheh, panie ochroniarzu, zapal ziolo a nie tykaj sie majki.</P>
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)

Czytam te wasze trip reporty... no ciekawe to jest, nawet bardzo zachęcające. Więc ja opowiem o moim kontakcie z legalnym narkotykiem zatwierdzonym przez nasze jedynie słuszne kapitalistyczne państwo.


  • Grzyby halucynogenne

Substancja - Psilocybe Mexicana, pierwszy raz


Poziom doświadczenia - wiele razy marihuana, kilka razy extasy, doświadczenia z amfetaminą i LSD.


Zjedzenie 21 grzybów bez zagrychy, na czczo:)

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan
  • Pseudoefedryna

Piątek, brzydka pogoda, totalna nuda, 5 dyszek w kieszeni. Dzień zapowiadał się jak co tydzień- jaranko, szama i spać do domu. Postanowiłem zrobić sobie mały odskok w bok.

Godzina 16:20
Po odwiedzinach w aptece wracam z 2 paczkami acataru 30mg pseudoefedryny/tabs.
Razem z ziomkiem zjedlismy po 7 tabsów, reszte wyrzuciliśmy by najpierw dokładnie poznać dawkowanie.

Godzina 17:00
Zero skutków. Totalne dno i smutek na twarzy. Kolejna wycieczka do apteki.
W obawie przed brakiem fazy, tym razem pizdnelismy sobie po paczuszce acodinu- 30 tabs
15mg dekstromorfanu/tabs .
Następnie, poszliśmy do domu by wypić ciepłą herbatkę na rozpuszczenie tabsów w żołądku.