18.11.2008
Start 16:40
Co drugi dzień do szpitala przy ul. Spornej trafiają dzieci zatrute popularnymi tabletkami na kaszel. - Biorą je jak dopalacze - biją na alarm lekarze.
Co drugi dzień do szpitala przy ul. Spornej trafiają dzieci zatrute popularnymi tabletkami na kaszel. - Biorą je jak dopalacze - biją na alarm lekarze.
Od początku roku w szpitalu było już dziesięcioro pacjentów zatrutych lekami.
- Wszyscy świadomie przedawkowali preparaty dostępne w aptekach bez recepty. Nie brali ich, by się leczyć, tylko żeby się naćpać - mówią lekarze.
Jedną z pierwszych była 13-latka z dobrego domu. Na szpitalny oddział ratunkowy przywieziono ją w środku nocy. Zachowywała się bardzo dziwnie: była bardzo pobudzona i wulgarna. Nie można było się z nią porozumieć, bo mówiła od rzeczy. Na pytania reagowała nerwowo. Próbowała uciekać. Lekarze uznali, że może sobie zrobić krzywdę, więc przywiązali ją do łóżka. Dopiero następnego dnia dziewczynka przyznała się, że wzięła 50 popularnych tabletek na kaszel [zdecydowaliśmy, że nie będziemy podawać ich nazwy - przyp. red.]. Jej koleżanka ze szkoły - 15-latka - wzięła ich jeszcze więcej, bo aż 90. Nieprzytomna wylądowała na intensywnej terapii. Średnia wieku dzieci przywiezionych na Sporną z objawami zatrucia tabletkami na kaszel to 14 lat. Lekarze przypuszczają, że trują się te nastolatki, które zasmakowały dopalaczy, ale już nie mogą ich kupić.
- Prawie nie przyjmujemy pacjentów po dopalaczach, rośnie za to liczba eksperymentatorów - mówi dr Krzysztof Truszkowski, zastępca kierownika szpitalnego oddziału ratunkowego.
Skąd dzieci wiedzą, że dostępne bez recepty leki działają jak narkotyki? Skarbnica wiedzy to fora internetowe. Podobnie jak w przypadku dopalaczy dzieci wymieniają się na nich doświadczeniami po lekach i podpowiadają, ile wziąć, by osiągnąć oczekiwany efekt. "
Bardzo mile mnie zaskoczyły (tabletki), nie spodziewałem się, że aż tak mogą wykręcić" - pisze jeden z internautów na narkotykowym forum. Na innej stronie czytamy: "Ucieszył nas tekst na ulotce: przy wyraźnym przedawkowaniu mogą wystąpić: pobudzenie psychoruchowe z halucynacjami słuchowymi i wzrokowymi. Wziąłem 10 tabletek, kumpel 20". Składnikiem tabletek na kaszel jest bromowodorek dekstrometorfanu (DXM) - pochodna morfiny. Marek Grondas, terapeuta prowadzący poradnię odwykową Monaru, mówi, że to narkotyk. Opakowanie z 30 tabletkami kosztuje 5 zł.
Grondas:
- Skoro z rynku znikły dopalacze, nie dziwi mnie, że nastolatki szukają substytutów. Leki z apteki są z ich punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem. Tanie, łatwo dostępne, nie trzeba szukać kontaktu z półświatkiem, w którym handluje się prawdziwymi narkotykami. Tabletki na kaszel mają jeszcze jedno niebezpieczne działanie. Jak każda substancja psychoaktywna potrafią uzależnić.
Na szczęście tylko psychicznie, a nie fizycznie, jak np. heroina. Do poradni Monaru ostatnio nie trafił żaden nastolatek, który nie może sobie poradzić bez tabletek. Ale to nie znaczy, że ich nie będzie.
- Dopiero po kilku miesiącach od otwarcia sklepów z dopalaczami zaczęliśmy przyjmować ludzi, którzy je brali - mówi Grondas.
Czy w takim razie dostęp do leków powinien zostać ograniczony?
- Dzieciaki kursują między aptekami i kupują, ile chcą. Żeby z tym skończyć, lek powinien być na receptę - przekonuje dr Truszkowski.
Inaczej widzi sprawę dr Wojciech Łuszczyna z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, decydującego o rejestracji składu leków:
- Tabletki na kaszel są niebezpieczne, jeśli bierze się je w nieodpowiednich dawkach. Tak jak po każdym leku mogą po nich występować oczywiście działania niepożądane. Tylko że w ten sposób szkodzi sobie 1 proc. użytkowników leku. Czy pozostałe 99 proc. ma być w związku z tym go pozbawione?
Każda prohibicja wywołuje próby jej przełamania. Dr Łuszczyna przypomina popularny syrop na kaszel, który zawiera pobudzającą efedrynę. Przez lata pili go studenci podczas sesji egzaminacyjnej. Lek od paru lat znajduje się na liście środków dostępnych tylko na receptę. Amatorzy używek znaleźli szybko jego zamienniki. Bo w aptekach bez problemu można kupić sporo legalnych narkotyków.
- Jeśli nic się nie zmieni, w naszym szpitalu będziemy przyjmować dziesiątki, a może nawet setkę zatrutych dzieci rocznie - ostrzega dr Truszkowski.
własny pokój, wieczór, nastrój pozytywny, nastawienie na hardcorowy lot
18.11.2008
Start 16:40
Byłem szczęśliwy. Zdałem wszystkie przedmioty na 6 semestrze studiów, pozytywnie zacząłem wakacje. Chciałem doświadczyć wizualnych halucynacji. Czytałem wiele raportów i byłem bardzo pozytywnie nastawiony do LSD, próbując wcześniej grzybków halucynogennych w Holandii (trufli).
Całego tripa miałem przeżyć z moim przyjacielem. Podzieliliśmy jeden karton na pół i każdy miał zarzucić swoją część, jednak mój kolega zrezygnował ze względu na swój niepokojący stan psychiczny. Mimo tego towarzyszył mi w tripie i starał się mnie ogarniać przez cały czas.
Nastawiłam się na niesamowitą banie. W 100% byłam przygotowana na ostre śmianie. Zimowe popołudnie, sobota, weekend u chłopaka na wsi.
Spacer na świeżym powietrzu. Palę fajkę razem z chłopakiem. On wcześniej nia palił, ja już nie raz. Zioło hodowane w domu, więc jest pewność, że niczego nikt nie dodał. Już w czasie palenia delikatnie mi siadło. Poczułam lekką dezorientację. Podczas powrotu do domu zrobiło mi się doćś mocno niedobrze. W przygotowaniu ne bełta stanęłam w krzakach, jednak nic. Sytuacja powtórzyła się nie raz więc postanowiłam zostać przed domem. Chłopak poszedł zrobić mi herbatę.
***
Czekałem na to od ponad miesiąca, dużo znajomych opowiadało mi o tym pięknym stanie i chciałem go w końcu doświadczyć. Miało to miejsce na imprezie sylwestrowej 2017/2018. Nastawiłem się bardzo pozytywnie, miałem zarzucić wraz z 5 kumplami, tak też zrobiliśmy. Oczekiwałem niesamowitego uczucia, o którym tyle słyszałem.
Wprowadzenie:
Jestem zwykłym nastolatkiem. Chodzę do technikum mechanicznego. Uczę się nawet dobrze. Nigdy nie sprawiałem żadnych problemów. Jakieś tam doświadczenie z narkotykami miałem, dużo czytałem o MDMA i byłem przygotowany na całego tripa.
T(19:00)
Komentarze