REKLAMA




Leków "na fazę" już nie kupisz w aptece? "To utrudnienie, a nie rozwiązanie problemu"

Są sprzedawane bez recepty i - przy zażyciu dużej ilości - powodują efekty zbliżone do dopalaczy. Ministerstwo ustawowo zakazało aptekarzom sprzedawania więcej niż jednego opakowania jednemu klientowi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

TVN 24 Łódź

Odsłony

2804

Są sprzedawane bez recepty i - przy zażyciu dużej ilości - powodują efekty zbliżone do dopalaczy. Ministerstwo ustawowo zakazało aptekarzom sprzedawania więcej niż jednego opakowania jednemu klientowi. Przepisy obowiązują od środy, i tylko w jednej, na kilkanaście odwiedzonych przez nas aptek, udałoby nam się kupić zapas reglamentowanych syropów na kaszel. 

- Jest A...? Albo S...? (zdecydowaliśmy się nie podawać nazw handlowych - red.) - pytamy farmaceutkę w jednej z łódzkich aptek.

- Jest. I bez recepty, czego nie rozumiem (...) Jak chce pan się truć, to proszę bardzo - mówi nasza rozmówczyni, która nie wie, że jest w obiektywie ukrytej kamery.

Gdybyśmy w ostatniej chwili nie odstąpili od transakcji, kupilibyśmy cztery opakowania substancji zawierających dekstrometorfanem i jedno pudełeczko medykamentów z pseudoefedryną. Koszt - 57 złotych.

- Ładnie pan idzie... - kręciła z niezadowoleniem głową farmaceutka, kiedy pakowała leki do reklamówki.

Naruszyła tym samym znowelizowane prawo o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jeden człowiek - jedno pudełko 

Od 1 lipca w aptece można kupić jednorazowo tylko jedno opakowanie popularnych, dostępnych bez recepty leków na przeziębienie, które zawierają substancje psychoaktywne. Jak czytamy na stronie Sejmu, nowe prawo jest elementem walki z dopalaczami. 

- Jedno panu sprzedam. Więcej dam, jak będzie pan miał receptę - mówi nam farmaceutka w innej łódzkiej aptece i po chwili dodaje, że tak stanowią przepisy.

- A jakbym był z czterema kolegami, i każdy zamówiłby jedno opakowanie A.? - dopytujemy.

Nasza rozmówczyni wzdycha, łapie się za głowę i przez chwilę milczy. Odpiera po chwili, że "nie może odmówić i po jednym opakowaniu sprzeda".

"Coś trzeba robić" 

Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej mówi, że farmaceuta nie tylko może, ale nawet powinien odmówić, jeżeli widzi podejrzanie zachowujących się klientów. Musi też reagować, jeżeli klient może być nieletni.

- W razie wątpliwości co do wieku osoby farmaceuta jest uprawniony do żądania okazania dokumentu stwierdzającego wiek. W razie nieprzedstawienia takiego dokumentu produktu leczniczego się nie wydaje - podkreśla Grzegorz Kucharewicz.

- Co z tego, że my nawet takim delikwentom odmówimy, skoro można się przejść po aptekach i sobie kupić ile się chce? - dopytuje inna farmaceutka, która zaznacza, że nowe prawo jest "utrudnieniem, ale nie jest żadnym rozwiązaniem" problemu.

Wielu naszych rozmówców zaznaczało, że jedynym skutecznym wyjściem z sytuacji jest sprzedawanie leków z psychoaktywną substancją na receptę.

Prezes NIA odpowiada, że takie rozwiązanie już kiedyś wprowadzono w innych krajach. Skończyło się tym, że osoby faktycznie chore miały utrudniony dostęp do leków.

- Niestety, nie ma idealnych rozwiązań - tierdzi prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej

Prawna "tymczasówka"  

Prawo, które obowiązuje od środy ma już teraz jasno określoną żywotność. Do końca 2016 roku obecne rozwiązania ma zastąpić nowy, całościowy plan ograniczenia dostępu do leków z substancjami psychoaktywnymi.

- Szukajmy dróg, rozwiązań żeby (młody człowiek - red.) był mniej uzależniony i podatny na wpływ substancji odurzających - mówi TVN24 prof. Marian Zembala, minister zdrowia.

To właśnie szef resortu zdrowia ma opracować do 2017 roku wykaz substancji o działaniu psychoaktywnym oraz ich maksymalny poziom w sprzedawanych lekach bez recepty. Wszystkie specyfiki "podwyższonego ryzyka" będą dostępne tylko po przepisaniu ich przez lekarza.

Lepiej nie sprzedać, niż ryzykować? 

Tę samą prowokację co w Łodzi przeprowadziliśmy też w poznańskich i gdańskich aptekach. W stolicy Wielkopolski odmówiono nam sprzedaży więcej niż jednego z wskazanych w nowych przepisach leków. Pod lupę wzięliśmy pięć placówek.

Co ciekawe, aptekarze nawet cieszyli się, że ktoś ich kontroluje. – Przepisy są po to, by je przestrzegać – powiedziała farmaceutka z apteki przy pl. Ratajskiego.

W sąsiedniej aptece przekazano nam, że ograniczenia w sprzedaży leków zawierających substancje psychoaktywne, wprowadzono od początku istnienia apteki. – Nigdy nie sprzedawaliśmy więcej niż jednej butelki tego syropu.

Zdarzało się nawet, że jedna z koleżanek nie sprzedawała w ogóle tego leku budzącym podejrzenia 13-14-latkom. Mówiła wówczas, że syrop po prostu się skończył. Lepsze takie rozwiązanie, niż pozwolenie dzieciom na niewłaściwe jego używanie – wyjaśnia farmaceutka.

"Stali klienci przychodzą po zapasy" 

- Miewałyśmy stałych klientów, którzy nocą przychodzili uzupełniać zapasy, teraz już nie będzie awanturowania się, bo bez problemu możemy im odmówić – opowiada farmaceutka z jednej z gdańskich aptek.

W żadnej z sześciu aptek w ścisłym centrum Gdańska nie sprzedano nam więcej niż jednego ze wskazanych w nowych przepisach leków. Farmaceutki na prośbę o sprzedaż kilku butelek syropu na kaszel zawierającego np. pseudoefedrynę stanowczo odmawiały tłumacząc się nowymi zasadami.

– Jest tak, że możemy sprzedać jedno opakowanie leku, ale jeśli ktoś prosi o hurtową ilość, tzn. przynajmniej kilka opakowań to zapala nam się czerwona lampka. Niestety przychodzi wiele dorosłych osób, które są uzależnione od tych środków – wyjaśnia farmaceutka.

Aptekarze przyznają, że popularne są nie tyle syropy na kaszel, o których wiele się mówi, ale leki w tabletkach. – Takie osoby, które kupują je ze względu na środki psychoaktywne w składzie dobrze się orientują jakie tabletki wybrać i to najczęściej o nie proszą – mówią.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

noc, przed kompem, cicho, spokojnie, milo... Babcia w domu, dnia poprzedniego poleciałem z 900mg, a jeszcze wcześniejszego z 675mg, a jeszcze wcześniejszego 450mg Nastawienie zajebiste (jak zawsze)

25.03.2008

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Stęskniłam się za deksem po półtorarocznej przerwie, więc nastawienie bardzo pozytywne. Settin sprzyjający.

O godzinie 13 zaczęłam zarzucać 30 tabsów kaszlodynu, po 5 tabletek w 5 minutowych odstępach czasu. Mimo tego, że raczę się Aco od lat, to połykanie tabletek nadal jest dla mnie bardzo nieprzyjemne i ledwo to znoszę... Ale czego się nie robi dla wyższych celów. :)

  • Amfetamina
  • Pozytywne przeżycie
  • Tytoń

Beztroska, intymna atmosfera, noce na powietrzu. Samotne nocki w ciepłym, przytulnym mieszkaniu. Nastawienie od umiarkowanie pozytywnego do bardzo pozytywnego.

Jedną z moich oficjalnych diagnoz jest schizofrenia paranoidalna z objawami afektywnymi, nieco przybliżając - objawy psychozy, czyli paranoi mieszają się z symptomami choroby afektywnej dwubiegunowej (depresja popsychotyczna, mania, subtelna mania czyli tzw. hipomania). Drzwi do prawdziwego epizodu manii psychotycznej otworzyły mi amfetamina i metamfetamina w 2014 roku. Epizod przepięknego "zawieszenia" LSD ze stymulantami trwał blisko pół roku, po których mój mózg wyglądał jak spalony, blady step, a żniwo zebrała depresja. Spędziłam bity rok w szpitalu.

 

  • Kodeina
  • Pozytywne przeżycie

Słowem wstępu: przygodę z kodeiną zaczęłam parę miesięcy temu, początkowo dwie - trzy tabletki Antidolu lub Thiocodinu na łatwiejsze zaśnięcie i żeby zlikwidować wieczorny głód. Z czasem tabletek było więcej, aż wreszcie zaczęłam robić ekstrakcję. Najpierw z 1,5 opakowania, potem z 2. Ale w sumie nie było to nic ciekawego - po prostu wychillowanie na wieczór. A wczoraj uznałam, że muszę wreszcie coś naprawdę mieć z picia tego obrzydlistwa, więc wzięłam trzy opakowania...

randomness