REKLAMA




Fałszowanie leków bardziej opłacalne niż wytwarzanie narkotyków

Internetowi oszuści parający się sprzedażą fałszywych leków mają się świetnie w dobie kryzysu lekowego. Jak twierdzą eksperci podrabiane są zarówno leki specjalistyczne, jak i powszechne typu Aspiryna. Stało się to bardziej opłacalne niż produkcja narkotyków.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

mgr.farm
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

284

Internetowi oszuści parający się sprzedażą fałszywych leków mają się świetnie w dobie kryzysu lekowego. Jak twierdzą eksperci podrabiane są zarówno leki specjalistyczne, jak i powszechne typu Aspiryna. Stało się to bardziej opłacalne niż produkcja narkotyków.

Jak opisuje Interia, do Szpitala Specjalistycznego w Brzozowie w województwie rzeszowskim zgłosiła się pacjentka z krwawieniem z dróg rodnych. Lekarze podejrzewali, że to efekt zażycia środka poronnego. Kobieta przyznała się, że kupiła go w internecie. Policja wykryła, że sprzedażą zajmowało się troje mieszkańców województwa śląskiego. Sprzedali oni co najmniej kilkanaście tysięcy tabletek poronnych. Nie wytwarzali ich, ale sprowadzali je z zagranicy. Wśród leków sprzedawanych jako środki poronne były też sfałszowane. Podejrzani oferowali także leki na różne choroby, które mogły powodować poronienia. W lipcu oszuści zostali zatrzymani i aresztowani na trzy miesiące. Grozi im do 15 lat pozbawienia wolności.

Produkcja fałszywego leku trwa do 5 tygodni

Od czerwca trwa kryzys lekowy. Wykorzystują to internetowi oszuści. W sieci pojawiają się anonse dotyczące sprzedaży leków, z którymi jest kłopot na rynku. Jednak nie wiadomo, czy nie są to leki sfałszowane. Sprzedaż w internecie jedynie w pewnym stopniu jest legalna – tylko niektóre apteki internetowe mają pozwolenie. A sprzedaż poza dystrybucją legalną trudno oszacować.

Prof. Zbigniew Fijałek, kierownik Zakładu Prawa Farmaceutycznego i Farmakoekonomiki na Wydziale Farmaceutycznym z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz prezes zarządu Stowarzyszenia Stop Nielegalnym Farmaceutykom, zastanawia się, czy producenci sfałszowanych leków mogą tak szybko zareagować na braki rynkowe. Ocenia, że przygotowanie do produkcji musiałoby trwać od trzech do pięciu tygodni, bo trzeba przygotować stempel dolny i górny w kształcie tabletki. Jego zdaniem przestępcy farmaceutyczni raczej zajmują się preparatami, które można tanio wyprodukować, a drogo sprzedać.

– Coraz częściej grupy przestępcze fałszują leki onkologiczne, bo za jedno opakowanie można dostać nawet 20 tys. euro. Fałszowaniu podlegają też leki niedrogie, ale powszechne, takie jak aspiryna. Fałszowanie leków to przestępstwo, ale w Polsce przez lata nie przywiązywano do tego odpowiedniej wagi. Rocznie prokuratorzy występowali z aktami oskarżenia wobec zaledwie kilku osób, z czego można by wnosić, że problemu nie ma. A to nieprawda – mówi ekspert.

Co to znaczy „sfałszowany lek”?

Prof. Fijałek zwraca uwagę, że sfałszowany produkt leczniczy to nie tylko ten, który został wyprodukowany przez nielegalnego wytwórcę i udaje lek legalny. Według Prawa farmaceutycznego jest to produkt leczniczy, który został fałszywie przedstawiony w odniesieniu do jakichkolwiek składników, również substancji pomocniczych, do jego pochodzenia, w tym kraju wytworzenia, i jego historii, w tym kanałów dystrybucji.

Kupując lek z nielegalnego źródła, pacjent nie wie, kto go wyprodukował, jakich składników użył ani jak go przechowywał. Od rodzaju kapsułki czy wypełniaczy tabletek zależy, jak szybko substancja czynna będzie się uwalniała z tabletki i w którym miejscu przewodu pokarmowego. Niekiedy uwalnia się zbyt szybko w żołądku i niszczą ją kwasy żołądkowe. Zdarza się też, że w ogóle się nie rozpada i skutek jest żaden.

Duże rozbieżności w składzie leków

Portal Interia pisze, że produkcja i dystrybucja sfałszowanych leków okazała się bardziej opłacalna oraz mniej niebezpieczna niż narkotyków. Podejrzewa się, że grupy przestępcze do niedawna specjalizujące się w narkotykach zainteresowały się farmaceutykami. W Polsce funkcjonowała największa na świecie nielegalna wytwórnia leków. Fabryka pod Koronowem w pobliżu Bydgoszczy działała półtora roku, a w momencie zamknięcia przez policję we wrześniu 2016 roku pracowało w niej 48 maszyn. W magazynach zaś zgromadzono 430 tys. sterydów w ampułkach i 100 tys. tabletek viagry.

Jak opowiada prof. Fijałek, producenci fałszowanych leków nie dotrzymują takich warunków jak legalne firmy. Do mieszania składników zamiast kosztownych mieszalników stosują małe betoniarki. – O ile w profesjonalnych mieszalnikach homogeniczność mieszaniny wynosi od 95% do 105%, o tyle w przypadku fałszerza może ona się wahać od 10% do 200%. To znaczy, że w tabletce może być albo 10%, albo 200% substancji czynnej. Ale zdarza się, że do produkcji sfałszowanego leku używa się niewielkiej ilości substancji czynnej, w ogóle jej się nie daje albo stosuje zamiennik gorszej jakości i tańszy. Leki sfałszowane mogą też zawierać różne domieszki, niektóre szkodliwe dla zdrowia – tłumaczy.

W Polsce najczęściej fałszuje się sterydy anaboliczne, największym odbiorcą sfałszowanych medykamentów są więc klienci siłowni. Następnie są to środki odchudzające, leki pomocne przy zaburzeniach erekcji, leki o działaniu wczesnoporonnym oraz psychotropowe stosowane w celu odurzania się. Niestety dotyczy to również leków na choroby układu krążenia, na cukrzycę i leków onkologicznych.

NIL pomaga wykrywać fałszerstwa

Profesor Fijałek jest przekonany, że nigdy nie sprawdza się, czy osoba, która zmarła, zażywała sfałszowany lek. – Kiedy ktoś trafia do szpitala, lekarz przeprowadza wywiad i pyta o zażywane leki. Na Zachodzie lekarze pytają i o to, z jakich źródeł te leki pochodziły, czy były kupowane w legalnej sieci dystrybucji. U nas takich pytań się nie zadaje. Dlatego jeśli stan zdrowia pacjenta się pogorszy, można to interpretować jako rezultat postępu choroby, a nie przyjmowania sfałszowanego leku –opowiada specjalista.

Według WHO połowa leków, które można kupić w internecie, jest sfałszowana. Narodowy Instytut Leków ocenia, że to nawet 70%. W 2007 roku minister zdrowia powołał do życia międzyresortowy zespół. W 2010 roku przemianowany na Zespół ds. Fałszowania i Nielegalnego Obrotu Produktami Leczniczymi oraz Innymi Sfałszowanymi Produktami Spełniającymi Kryteria Produktu Leczniczego. W jego skład wchodzą przedstawiciele różnych instytucji zajmujących się lekami, a także przedstawiciele organów ścigania. Jednym z członków zespołu jest przedstawiciel Narodowego Instytutu Leków. Od 2015 r. instytut bierze udział w programie powołanym do życia przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego, zakładającym wykonywanie przesiewowych badań w kierunku wykrycia sfałszowanych leków w legalnej dystrybucji.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Wczesniej nigdy nie mialem zamiaru jeść grzybków, choć doświadczenie z innymi Dragami mam spore bo na koncie oprócz MJ, amfetaminy, XTC, znalazły się także papierki (LSD), a przeciez to także mocne psychodeliki, a raczej najmocniejsze. Grzybków poprostu bałem się zjeść, że trafią mi sie jakieś trujące......ale do rzeczy jak już się trafiły to jeszcze w dodatku na uczelni załatwiła mi koleżanka od swojego kumpla bo akurat przywiózł świerze z południa Polski. Były świerze więc zakupiłem od niego dwie porcje (dla mnie i dla kolegi). Było ich po około 30 sztuk na głowę.

  • Amfetamina

Czas jakiś temu byłam uzależniona od fety. Od pierwszego razu jechałam na tym ze trzy lata i to niemal codziennie. Po jakimś

czasie dopadły mnie porządne doły, zaczęłam pisać

dziwne "wiersze" i odcinać się od ludzi. W końcu udało mi się

przestać brać. Ale to nie był koniec. Po kilku miesiącach się

dopiero zaczęło. Najpierw bałam się ludzi. Unikałam wychodzenia

z domu. Potem chodziłam jak w transie, nie byłam w stanie

normalnie myśleć. Byłam przekonana, że ludzie słyszą moje myśli.

  • Amfetamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Inne
  • Kodeina
  • Kofeina
  • Marihuana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Tabaka
  • Tytoń
  • Uzależnienie

Brak motywacji do czegokolwiek. Moment w którym nic już nie cieszy, nic nie ma sensu. Liczy się tylko zdobycie narkotyku, jaranie go w spokoju.

Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat. 

  • Dekstrometorfan
  • Miks

Start: Mieszkanie kumpla, za oknem od paru godzin noc - ja trochę niepewny jak to bywa przed pierwszym razem. Czekamy godzinę na ewentualne skutki uboczne po czym opuszczamy lokal. Po próbie: Wędrujemy po mieście załatwić parę spraw (całość zajmuje nam jakieś 2h). Noc trwa w najlepsze, już trochę bardziej pewny siebie zapraszam kumpla do siebie. U mnie: Jesteśmy zrelaksowani i spokojni, a co więcej sami. Zaczynamy chill out przy cichej muzyce, pojedyncza lampka tworzy odpowiedni nastrój żeby zapomnieć o wszelkich zmartwieniach. Po wszystkim: Późną porą odprowadzam kumpla, nie ma prawie nikogo na ulicy, powiewa chłodem. Odkąd wyszliśmy z mojego mieszkania w słuchawkach rozbrzmiewa psychotrance (moje pierwsze zetknięcie z nim tak by the way), w drugą stronę idę sam - moją uwagę zwraca przede wszystkim muzyka i światła miasta.

Mówiąc szczerze to mój pierwszy taki artykuł, więc chyba najlepiej zrobię rozpoczynając go przedstawieniem krok po kroku jak się miała sytuacja "wtedy". Miejcie cierpliwość, a kto wie? Może znajdziecie tu nawet coś dla siebie.

Tego dnia prawie dwie godziny spędziłem na rozmowie z dziewczyną o niczym. Mrok nocy przecinają światła miasta, a my rozchodzimy się w swoją stronę - ona do domu i ja do domu. Ponieważ jednak nigdy się nie nudzę już w chwilę po rozejściu przychodzi do mnie sms od dobrego kumpla. 

"Wbijaj do mnie, mam niespodziankę."