Swoim textem nie chce zachecac do brania srodkow oduzajacych, mowie tylko
wlasne przezycia…
W bloku przy ul. Traktorowej 63 szalał w sobotę wieczorem zakrwawiony mężczyzna, prawdopodobnie pod wpływem narkotyków. Wyłamał drzwi na korytarz, a potem próbował się dostać do mieszkań.
W bloku przy ul. Traktorowej 63 szalał w sobotę wieczorem zakrwawiony mężczyzna, prawdopodobnie pod wpływem narkotyków. Wyłamał drzwi na korytarz, a potem próbował się dostać do mieszkań. Lokatorzy twierdzą, że, czterokrotnie dzwonili na policję. Nikt nie przyjechał. Wieczorem usłyszeliśmy hałasy na korytarzu - opowiada jedna z lokatorek. - Mąż otworzył drzwi i zobaczył jakiegoś mężczyznę, który dobijał się do sąsiadki. Próbował go uspokoić, ale kiedy tamten zaczął się do nas zbliżać, kazałam mężowi się schować i zamknąć drzwi. Mąż jest po operacji, bałam się o niego.
- Był w wieku ok. 30 lat, miał zakrwawioną rękę owiniętą w worek foliowy - opisuje małżonek. - Pewnie był naćpany, zachowywał się jak w amoku. Dwukrotnie dzwoniłem na policję. Przyjęto zawiadomienie, ale nikt się nie pojawił. Napastnik zaczął dobijać się do drzwi mieszkającej samotnie Ireny Stocenko.
- Byłam przerażona - mówi kobieta. - Wrzeszczał, że tu mieszka i trzeba go wpuścić. Walił w drzwi rękami i kopał. Dzwoniłam na policję, sąsiadka też telefonowała. Bez skutku. - Mężczyzna dobijał się do drzwi sąsiada - opowiada inna lokatorka. - Jak sąsiad otworzył, dostał pięścią w twarz. Natychmiast zamknął drzwi. Z pomocą przyszedł nam inny lokator, który jest ochroniarzem. Złapał rozrabiakę i wyprowadził przed blok. Nie zostawimy jednak tak tej sprawy, złożymy skargę u komendanta.
Policja relacjonuje sprawę inaczej. - O godz. 21.32 do dyżurnego zadzwonił mężczyzna, który twierdził, że na klatce schodowej ktoś zakłóca spokój - informuje Mirosława Kraszewska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. - Został poinformowany, że radiowozy są zajęte innymi interwencjami i będzie musiał poczekać. Po jakimś czasie do mężczyzny zadzwonił policjant z informacją, że jeszcze chwilę to potrwa. Wtedy zgłaszający interwencję stwierdził, że nie będzie czekał i rozłączył się. Nikt więcej nie dzwonił w tej sprawie.
Swoim textem nie chce zachecac do brania srodkow oduzajacych, mowie tylko
wlasne przezycia…
Chujowy, zły nastrój, pokłóciłem się z matką, nie wiedząc o co jej chodziło (nieracjonalna kłótnia) strasznie muliłem i spałem cały dzień. Stwierdziłem, że grzyby wyciągną to ze mnie, że ten stan minie.
No witam :D na wstępie zaznaczę, że trip miał miejsce po 4 dniach od zażywania mixu 250ug LSD + 2g grzybów, w dniu zażycia najarany od rana (standardzik). Mam ostatnio złe relacje z mamą, kłótnia zryła mi psychę, dziewczyna była u mnie na weekend (dalej wymieniana jako D) - nie chcąc być wrakiem człowieka postanowiłem poszukać ukojenia psychicznego w grzybach.
Start: 20:00, 04.01.25
Za każdym razem pozytywne nastawienie do substancji, niezbyt wysokie oczekiwania, bywałem w różnych miejscach "pod wpływem", więc ciężko opisać setting. Od dworu i świeżego powietrza do mojego pokoju.
Od czego by tu zacząć, zeby to miało ręce i nogi...
Geneza
Naczytałem się kiedyś na hr o tym jak to LSA nie jest fajne, że daje i psychodeliczne i mroczne tripy. No coś dla mnie dosłownie. Zachęcony tym zakupiłem na Maya Ethnobotanicals próbkę LSA - 10g. Przyszła do mnie mała paczuszka, bardzo podekscytowany zabrałem się za przygotowywanie mikstury z przepisu na psychonaut wiki.
Pierwszy raz
substancja: gałka muszkatołowa
miejsce akcji: dzialka u znajomego
czas tripu: 2,5dnia
czas wejscia od spozycia: 8 godzin
inne srodki: thc (sporo) 2 piwa
galka: 30g/osobe
Komentarze