REKLAMA




LSD uleczy lęki?

Psychiatrzy znowu eksperymentują z LSD. Po 30 latach przymusowej przerwy próbują stosować ten narkotyk do łagodzenia lęków.

Tagi

Źródło

newsweek.pl

Odsłony

6777

Psychiatrzy znowu eksperymentują z LSD. Po 30 latach przymusowej przerwy próbują stosować ten narkotyk do łagodzenia lęków.

Udo Schulz zachorował na raka żołądka. Leczenie onkologiczne przynosiło co prawda dobre efekty, ale mężczyznę zabijały czarne myśli. Cierpiał też na bezsenność. Rozmowy z psychologiem niewiele dawały. Pomogła mu dopiero terapia u szwajcarskiego lekarza, Petera Gassera (prowadzi prywatną praktykę psychiatryczną w Solurze), podczas której dostał dwie dawki LSD. Narkotyk dał mu zastrzyk energii, której potrzebował, gdy był załamany chorobą – stwierdził w wywiadzie dla „Der Spiegel”. Minął już rok, a lęki nie wróciły. Udo czuje się na tyle dobrze, że może pracować. W wolnym czasie jeździ na rowerze i gra w ping-ponga.

LSD lekarstem na lęki

Schultz był pierwszym z ośmiu pacjentów, którym dr Gasser podał LSD do zwalczania lęku spowodowanego ciężką chorobą. U trójki pacjentów terapia przyniosła trwałą poprawę – twierdzi Gasser. Pozostali czują się dobrze, ale jak twierdzi szwajcarski psychiatra – minęło zbyt mało czasu, by można było mówić o sukcesie w leczeniu. Dr Gasser jest ostrożny w słowach, bo stosowanie narkotyków w medycynie to sprawa niezwykle delikatna, sama zaś terapia LSD jest największym od 30 lat psychiatrycznym eksperymentem. Od jego wyników będzie zależało, czy ulubiony narkotyk hipisów, a także inne środki halucynogenne znowu znajdą zastosowanie w leczeniu chorób psychicznych. Znowu, bo w latach 50. i 60. stosowano je już do zwalczania depresji, fobii, manii i lęków.

LSD psychiczną bombą atomową

LSD został odkryty przez przypadek w 1938 roku przez szwajcarskiego chemika Alberta Hofmanna. Z grzybka pasożytującego na zbożu, buławinki czerwonej, próbował on wyodrębnić substancję pobudzającą krążenie, a otrzymał środek powodujący odmienne stany świadomości, który później nazwano psychiczną bombą atomową. Kiedy Hofmann zażył go po raz pierwszy, sądził, że umiera. Jednak następnego dnia czuł się tak błogo, jakby podarowano mu nowe życie. Od samego początku był przekonany, że wynalazł substancję nadającą się do wywołania stanu rozluźnienia, zbawienną dla wielu ludzi z zaburzeniami psychicznymi. Jakież więc było jego rozczarowanie, kiedy LSD stało się ulubioną zabawką dzieci kwiatów, CIA zaczęła go stosować podczas przesłuchań, a armia testować jako broń do psychicznego zniewalania wroga. Dyrektor firmy Sandoz z Bazylei, produkującej halucynogenne tabletki, powiedział wtedy Hofmannowi: „Lepiej, gdybyś tego LSD w ogóle nie wynalazł”. Ostatecznie, by zlikwidować dostęp do halucynogenu, w 1967 roku FDA zabroniła jego produkcji i stosowania. Od tej chwili był już tylko nielegalnym narkotykiem.

W niektórych gabinetach psychiatrycznych LSD używano jednak jeszcze w latach 70. W 1976 roku z powodu nawracających koszmarów skutecznej terapii poddał się m.in. Yehiel De-Nur, autor „Domu lalek”, który przeżył Auschwitz. Wizje pomieszane ze wspomnieniami z obozu opisał potem we wstrząsającej książce „Shivitti:A vision”. W Szwajcarii w wyjątkowych przypadkach po odpowiednim zezwoleniu komisji lekarskiej używano go jeszcze w latach 90. Wtedy właśnie dr Gasser zaczął uczyć się stosowania halucynogenów.<

LSD doprowadzało do samobójstw

Dzięki zdobytej wówczas wiedzy mógł teraz rozpocząć pierwszą po 30 latach eksperymentalną terapię przy użyciu najsilniejszego z nich, LSD. Leczenie nim wymaga sporej wiedzy, bo LSD może powodować nieraz straszliwe wizje. W latach 60. zdarzały się przypadki, w których ludzie znajdujący się pod jego wpływem wyskakiwali przez okno albo okaleczali się. Sam Albert Hofmann, który nieświadomie wziął gigantyczną dawkę LSD, wspominał potem: „Demon opanował moją duszę. Wszyscy ludzie, których widziałem, mieli na sobie straszne maski”. Reakcji na LSD nigdy nie da się przewidzieć. Dlatego podczas sesji terapeutycznych u dr. Gassera leki uspokajające zawsze czekają w pogotowiu na wypadek, gdyby pacjent chciał targnąć się na życie.

Nie zostały jednak ani razu użyte, bo szwajcarski lekarz wie, w jaki sposób uchronić pacjentów przed nieprzyjemnymi wrażeniami po LSD. Dr Gasser twierdzi, że reakcja chorego na narkotyk zależy w dużej mierze od otoczenia. Jeśli czuje się spokojny i bezpieczny (gabinet psychiatry jest przytulny, z głośników sączy się muzyka), nie ma po LSD strasznych halucynacji. Terapii towarzyszą przyjemne, trudne do opisania przeżycia – pacjent zaczyna inaczej postrzegać własne ciało, szybuje w przestworzach, ma poczucie łączności ze światem albo istotą wyższą. Już samo to wrażenie jest tak niezwykłe, że wydaje się mieć korzystny wpływ na psychikę i spycha niepokój na plan dalszy. Wizje, zdaniem dr. Gassera, to tylko skutek uboczny działania LSD. Ważniejsze, że pod jego wpływem pacjenci szybciej nawiązują kontakt z terapeutą i stają się bardziej podatni na sugestie.

Tego samego zdania był czeski psychiatra Stanislav Grof, znany z tego, że prowadził tzw. turbopsychoanalizę, podając wcześniej pacjentom LSD. Twierdził on, że po kilku takich spotkaniach widać było efekty, jakie normalnie osiąga się po kilku latach terapii. – LSD działa na korę mózgową i zmniejsza zdolność do racjonalnej oceny. Pacjent staje się więc bardziej otwarty i łatwiej przyjmuje wszelkie przekazy psychoterapeutyczne – mówi prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog i neurobiolog z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. Łatwiej poddaje się terapii, a jednocześnie sam LSD wydaje się zmniejszać lęk podobnie jak nowoczesne leki. Układ w mózgu, odpowiedzialny za jego regulację, jest czuły na serotoninę. Chemicznie LSD jest do niej podobny, dlatego przypuszczalnie może uwalniać pacjentów nawet od silnego niepokoju.

Halucynogeny są nieocenione w leczeniu

Halucynogeny mają w sobie wielki, nieodkryty jeszcze potencjał – twierdzi prof. Charles Grob, psychiatra z Ośrodka Medycznego Harbor-UCLA. Za tym, by ponownie zaczęto używać ich w leczeniu, od kilku lat opowiadają się naukowcy i lekarze zrzeszeni w Swiss Medical Society for Psycholytic Therapy (dr Gasser jest jego przewodniczącym) oraz amerykańskim Multidyscyplinary Association for Psychodelic Studies. Są zgodni co do jednego: środki halucynogenne to ostateczność i nie należy ich stosować u zdrowych tylko dla poprawy samopoczucia.

Na razie próbują rozstrzygnąć jedynie, na ile halucynogeny mogą przydać się w łagodzeniu lęku przed śmiercią u chorych na raka. Ale planują także doświadczenia sprawdzające, czy te narkotyczne środki mogą być pomocne w leczeniu depresji, natręctw, choroby dwubiegunowej, a także w tzw. zespole klasterowym Hortona. Ta choroba objawia się wyjątkowo silnymi, niekiedy opornymi na leczenie bólami głowy. Chorzy, którym nie pomagają środki przeciwbólowe, na własną rękę zaczęli sięgać po halucynogeny. Okazało się, że u 85 proc. z nich likwidowały ból, i to lepiej niż zalecane przez lekarzy specyfiki (te pomagały zaledwie co drugiemu pacjentowi). Środki halucynogenne zapobiegały też kolejnym napadom bólu, twierdzili chorzy. Amerykańscy lekarze chcą sprawdzić, czy rzeczywiście środek ten jest tak skuteczny, jak mówią stosujący go na własną odpowiedzialność pacjenci.

Czym LSD różni się od amfetaminy?

Halucynogeny to inna grupa narkotyków niż amfetamina czy heroina. Nie są toksyczne dla organizmu. Nie powodują też uzależnień, bo inaczej działają na mózg niż heroina czy amfetamina. Te najbardziej znane narkotyki powodują wyrzut dopaminy i szybkie pobudzenie układu nagrody, który jest centrum przyjemności w mózgu. Kiedy po pewnym czasie ilość tego hormonu spada, zaczynamy odczuwać narkotyczny głód. LSD i inne środki halucynogenne, takie jak psylocybina z grzybów np. łysiczki lancetowatej, czy meskalina z kaktusów pejotl, nie uwalniają dopaminy, tylko działają na komórki nerwowe czułe na serotoninę. Po ich zażyciu w pierwszej chwili pojawiają się nieprzyjemne wrażenia. Dopiero po pewnym czasie powstają przyjemne doznania generowane przez układ nagrody. Do jego pobudzenia dochodzi jednak pośrednio, a reakcja ta jest rozłożona w czasie. Dlatego nie ma ryzyka uzależnienia.

Oceń treść:

Average: 6.8 (6 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
że taki artykuł poszedł w newsweeku. Może faktycznie coś się zaczyna zmieniać w świadomości naszego społeczeństwa.
Anonim (niezweryfikowany)

Jeszcze daleka droga

Anonim (niezweryfikowany)

ale napewno nie w tej części która próbuje rządzić resztą :)

Anonim (niezweryfikowany)

nad wisłą ;)

Anonim (niezweryfikowany)

Mi też kwas pomógł i to nie mało i  bez  lekarza, to co dopiero może zdziałać z pomocą lekarza...

Anonim (niezweryfikowany)

Z tymi samobójstwami to trochę przerysowują! Polecam książke Hofmanna "Lsd. Moje trudne dziecko". Hofmann w niej bliżej wyjaśnia te wszystkie doniesienia o samobójstwach. Swoją drogą to w wakacje chcę pierwszy raz zarzucić lsd i mam nadzieję na przyniesienie czegoś z innej rzeczywistości do tej ;)
pzdr!
chief.

Anonim (niezweryfikowany)

No nieźle.Wszyscy podchodzicie do sprawy w śmieszy sposób.Że po kwasie może być tyko zajebiście.Nie czytałem książki Hoffmanna,nie wiem co pisal ale sam jadłem kwasa dużo razy.Jeśli mowa o smobójstwach to jestem w stanie uwierzyć że ludzie to robią po zarzyciu LSD ,bo jest coś takiego jak MORALNIAK.To nie jak po popijawie ,że coś nabroiłeś i ci wstyd tylko masz go w czsie działania LSD i naprawdę nie jest wtedy do śmiechu.MORALNIAKA po LSD miałem raz i dziękuję za taką imprezę. ZANIM ZJESZ LSD ZASTANÓW SIĘ DOBRZE !!!

 

Anonim (niezweryfikowany)

true!!! nie kazdy jest gotowy na kwasa-nie polecam w okresie kiedy mamy powazne problemy, pt. gowno zalewa moj swiat, 1 raz jesli ktos niedoswiadczony lepiej z kims kto wie o co chodzi

K (niezweryfikowany)

Artykuł na specjalistyczny temat napisany przez osobę bez większej wiedzy na dany temat. Dwa przykłady "Exactly how LSD produces its effects is unknown" (Wikipedia) oraz Grof nie był tylko jest, nadal żyje. Brak odniesienia do rewolucyjnych konkluzji naukowców pracujących z LSD. Odsyłam do zapoznania się z literaturą, chociażby właśnie Grofa.

Konrad (niezweryfikowany)

Jeśli chodzi o mnie to byłem w szoku ,ze wszystkie stany lękowe i głeboka depresja trwająca od lat ustąpiły tego samego dnia. To co dają psychiatrzy wychwyt zwrotny serotoniny to trucizna gorsza od tabletek extasy ,a na ulotce jest napisane "moze prowadzic do śmierci". Ja wszystkim co mają problemy z głową mogę to polecić. Co prawda muszę powtarzać przyjmowanie lsd co 3-4 tygodnie . To działa w ten sposób ,ze wiesz po tym co jest wazne w zyciu i twoje problemy wydają ci się tak małe w porównaniu z tym co sie tutaj dzieje ,ze jest zycie ,ze jest wszechswiat planety itd.kolejną rzeczą jest to ,ze po lsd nie tak jak po innych uzywkach znakomicie pamiętasz wszystko i dopuki nie zaczniesz zapominac (3-4tygodnie) to wszystko jest ok. Wszystkie zasady są oczywiste zrozumialem ze nie mogę krzywdzic siebie i innych. No i najlepsze przestalem palic papierosy po tym. Wielokrotnie rzucalem ale bylo ciezko i musialem z tym walczyc a po lsd nie mam chęci zapalic nawet jednego nie musze sie pilnowac ani nic.

Zajawki z NeuroGroove
  • 5-MeO-MiPT
  • Pozytywne przeżycie

Początkowo mój dom. Świętowanie ostatniego dnia sesji.

Po jakichś piętnastu minutach od wzięcia substancji postanowiłem włączyć muzykę aby umilić sobie oczekiwanie na przyjście pierwszych efektów. Niestety jak na złość głośniki basowe przestały działać. Korzystając z tego, że byłem jeszcze całkowicie trzeźwy a wkrótce mogło to się zmienić pośpiesznie sprawdziłem ustawienia komputera, prawidłowość podłączenia okablowania, zasilanie. Przyczyny usterki nie udało mi się jednak zdiagnozować.

  • Dimenhydrynat
  • Retrospekcja

Chęć na nowe doświadczenia, niewielka wiedza o zażywanej substancji. Brak konkretnych wymagań co do niej.

Działo się to w jesieni zeszłego roku. Nie wczytywałem się w raporty ani nie nakręcałem się. Po prostu pewnego dnia pomyślałem "A jak bym ja sobie aviomarinu łyknął?". Sprawdziłem tylko czym jest ta substancja. Psychodelik; deliriant dlaczego nie. Akurat, że był piątek to mam plan na resztę dnia. Dwie apteki-dwie paczki. Cena dosyć wysoka 28zł.

  • Dekstrometorfan

Nazwa substancji: Tussidex 30mg (Dextromethorphani hydrobromidum)

Dawka: 900mg (30 tabl.)

Poziom zaawansowania - THC, amfetamina, alkohol, DXM.

set & setting: Jestem wypoczęty, ciesze sie nowym dniem, przyjaźnie nastawiony do świata - lekko zmęczony i zaciekawiony nową, większą dawką DXM.

  • Grzyby halucynogenne

po pierwsze chcialem was ostrzec przed grzybkami z miasta ktore sie zwie wawa...jedyna moja jazda po (!) 120

grzybach i to w dodatku z wywaru byla taka ze jak sie czemus bardzo dokladnie zaczynalem przygladac to wtedy

zaczynalo sie zmieniac i deformowac...cos jak po polowce kwasa np turbo rowera 2000... takie cienikie nic....a i

jeszcze jedyne co bylo smieszne w tym wszystkim to to ze przez 3 godziny stalem pod prysznicem...odkrecilem wode i