REKLAMA




Część psychiatrów chce legalizacji substancji psychodelicznych

Mitów o substancjach psychodelicznych powstało w Polsce wiele, choć od zarania dziejów są one znane człowiekowi. Psychiatrzy widzą w nich szansę na leczenie depresji, traum, uzależnień.

Tagi

Źródło

Karolina Gawlik
kobieta.onet.pl

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy!

Odsłony

800

Robią dziury w mózgu, odcinają od świata, uzależniają. Narkotyki, jak każde inne, wspomagają imprezę, stanowią zagrożenie dla społeczeństwa - mitów o substancjach psychodelicznych powstało w Polsce wiele, choć od zarania dziejów są one znane człowiekowi. Psychiatrzy widzą w nich szansę na leczenie depresji, traum, uzależnień. Grupa polskich ekspertów - lekarzy, naukowców, prawników chce to zmienić: mówić głośno o psychodelikach, dotrzeć społeczeństwa i rządzących, a w efekcie zmienić prawo.

  • Polskie prawo umieszcza psychodeliki w jednej grupie z narkotykami. Za samo ich posiadanie można trafić do więzienia.To niemal uniemożliwia prowadzenie nad nimi badań naukowych i ich stosowanie w psychiatrii

  • Badania nad tymi substancjami od 20 lat przeżywają renesans w wielu krajach. Eksperci mówią, że mogą być odpowiedzią na wyzwania zdrowia psychicznego, z którymi nie radzi sobie współczesna medycyna, np. depresją czy stanami lękowymi opornymi na farmakoterapię

  • Polscy lekarze, naukowcy, psycholodzy, prawnicy, socjolodzy, chemicy, artyści i aktywiści połączyli siły. Powołali Polskie Towarzystwo Psychodeliczne. Na wzór tych w Czechach, Holandii, Wielkiej Brytanii. Liczą na pomoc w finansowaniu działalności na internautów, bo na dotacje np. z Ministerstwa Zdrowia z oczywistych względów nie mogą liczyć

- Przez długi czas te substancje nie były w Polsce dostępne na tak szeroką skalę jak np. w USA. W latach 60. nie było u nas "rewolucji hippisowskiej", a dla wielu Polaków nadal są one czymś obcym. Na dodatek nie powstały w Polsce żadne spójne środowiska akademickie, które chciałyby je badać. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w wielu europejskich krajach takich jak Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania czy Czechy - wyjaśnia socjolog Maciej Lorenc, członek towarzystwa i autor książki “Czy psychodeliki uratują świat?”.

- Informacje o badaniach nad psychodelikami przebijają się w Polsce raczej sporadycznie. Czas to zmienić i przedstawić społeczeństwu potencjalne korzyści z przyjmowania tych substancji, wyjaśnić ich terapeutyczne właściwości i pokazać, że mogłyby stać się jedną z opcji leczenia w sytuacjach, w których standardowe formy terapii nie pomagają - dodaje.

Szansa dla pacjentów z depresją i PTSD

Dlaczego niektóre kraje pozwoliły na badania nad psychodelikami? Między innymi ze względu na doniesienia o korzystnym wpływie psylocybiny na leczenie depresji, na którą, jak podaje WHO, cierpi w tym momencie ponad 300 milionów mieszkańców tej planety.

Kilka lat temu w Imperial College London przeprowadzono pilotażowy projekt, w którym stwierdzono, że u znacznej większości pacjentów z wieloletnią depresją lekoodporną objawy ustąpiły na kilka miesięcy. Ten antydepresyjny efekt zauważyli już wcześniej naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, czy Uniwersytetu Nowojorskiego podczas badań dotyczących wpływu psylocybiny na śmiertelnie chorych ludzi w stanach terminalnych. Podobne eksperymenty przeprowadził z użyciem LSD szwajcarski psychiatra Peter Gasser, który i zauważył, że u tego rodzaju pacjentów nastąpił wyraźny spadek przygnębienia i lęku związanego z nadciągającą śmiercią, przez co byli w stanie nawiązać lepsze relacje z rodziną

Kolejnym ważnym obszarem współczesnych badań jest użycie MDMA do leczenia zespołu stresu pourazowego. Substancja ta jest znana na czarnym rynku jako "ecstasy" i nie zalicza się do grupy klasycznych psychodelików, ale ma podobne właściwości i podobny protokół terapeutyczny - pozwala na wybudowanie trudno dostępnych sfer psychicznych i sprzyja samopoznaniu. W badaniach opublikowanych na łamach brytyjskiego pisma “The Lancet Psychiatry” czytamy, że kontrolowane podawanie MDMA osobom z zespołem stresu pourazowego (strażakom, weteranom, policjantom), w połączeniu z psychoterapią, pozwoliło na wyleczenie PTSD w ciągu kilku tygodni. Ten potencjał dostrzegł już Izrael, gdzie Ministerstwo Zdrowia wydało pozwolenie na rozpoczęcie badań klinicznych właśnie w tym zakresie.

Polskie prawo w tym przeszkadza, więc jednym z głównych celów towarzystwa jest reklasyfikacja psychodelików do grupy substancji o istotnych zastosowaniach medycznych, które mogą być stosowane również w celach naukowych i przemysłowych. - Klasyczne psychodeliki mają niewielki potencjał nadużywania, bo nie powodują uzależnienia fizycznego. Rzadko wymagają interwencji medycznych i nie uszkadzają organów, a na dodatek nikt jeszcze nie zmarł w wyniku ich przedawkowania. Ich przyjmowanie pociąga za sobą pewne zagrożenia psychologiczne, ale dotychczasowe badania sugerują, że w kontrolowanych warunkach klinicznych można całkowicie ich uniknąć - mówi Lorenc. Silne wsparcie naukowców

W zespole Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego większość członków stanowią naukowcy; wśród nich m.in. prof. Ryszard Kozłowski - chemik, dr Kamil Sipowicz - filozof, dr Marek Balicki - psychiatra, dr Jerzy Jarosz - anestezjolog, czy prof. Andrzej Pilc - neurofarmakolog.

- Psychodeliki były intensywnie używane przez ludzi, którzy w latach 60. zaangażowali się antywojenne i antyrządowe demonstracje, co oczywiście nie podobało się decydentom. Zakazali więc użycia tych substancji na lata. W Polsce trafiły do grupy substancji psychotropowych o dużym potencjale nadużywania, uzależnienia i braku wskazań klinicznych. Tymczasem bardzo uzależniająca morfina, znajdująca szerokie zastosowanie kliniczne, na tej liście nie widnieje - zauważa prof. Pilc z Polskiej Akademii Nauk. - Gdybyśmy chcieli w polskiej klinice testować substancje psychodeliczne, stajemy przed takimi kosztami i trudnościami, że jest to poza naszym zasięgiem.

Co ciekawe, badania substancji psychodelicznych prowadzono jeszcze w czasach PRL-u w latach 50. I 60., ale były to niewielkie i mało znaczące projekty. Obecnie w naszym kraju bada się je wyłącznie na zwierzętach - tak jak robił to Instytut Farmakologii PAN, sprawdzając wpływ psylocybiny na szczury. Częściowo udało się wykazać jej przeciwdepresyjne działanie, ale badania wymagają jeszcze rozszerzenia i powtórzenia, by je publikować.

- To był moment, w którym bardzo zainteresowałem się psychodelikami. Kiedy więc rok później zgłosili się do mnie przedstawiciele towarzystwa, musiałem się zgodzić pomóc. Po latach zastoju i kompletnego zakazu, doszliśmy do czasów pojawienia się wielu prac klinicznych, wykazujących, że te substancje działają: przeciwlękowo, przeciwdepresyjnie, w leczeniu uzależnień od alkoholu i nikotyny - wskazuje uznany neurofarmakolog. - Problem w tym, że firmy nie są zainteresowane takimi substancjami, bo ani nie da się ich opatentować, gdyż znane są od lat; ani kolosalnie na nich zarobić, bo zwykle wystarczy pacjentowi tylko kilka podań.

Polscy terapeuci musieliby oczywiście przejść specjalne szkolenia, aby w przyszłości móc prowadzić terapię z użyciem MDMA czy psylocybiny. To melodia przyszłości, ale w osiągnięciu tego celu bardzo pomogłaby zmiana polskiego prawa.

Nie chodzi o pigułkę świętości

Terapeutyczne zastosowanie psychodelików stanowi dla naukowców priorytet, ale na drugim planie toczą się również badania nad tym, jak mogą one rozwijać potencjał ludzi bez zdiagnozowanych problemów natury psychicznej - rozwijać kreatywność, duchowość, empatię.

Ale co w przypadku, gdy oswoimy psychodeliki do tego stopnia, że będą traktowane przez ludzi jako droga na skróty do samorozwoju? Podobne pytanie zadali sobie naukowcy z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa, badając, jaki wpływ substancje psychodeliczne mają na osoby praktykujące medytację i na przedstawicieli duchowieństwa z różnych tradycji. Uczestnicy tych badań pozytywnie ocenili swoje doświadczenia i określili je jako bardzo ważne dla ich życia wewnętrznego, ale jednocześnie podkreślali, że nie są one w stanie zastąpić regularnej praktyki duchowej.

Jeśli ktoś chce raz w tygodniu doświadczyć świętości poprzez połknięcie pigułki, to szybko zobaczy, że właściwie stoi w miejscu i jedynie łyka pigułki. W tego rodzaju sytuacjach przyjmowanie psychodelików może stać się celem samym w sobie i wręcz przeszkadzać w rozwoju. Chociaż według sondażu Global Drug Survey osób z takim podejściem nie ma zbyt wiele, bo większość ankietowanych twierdzi, że używają tych substancji zaledwie kilka razy do roku albo rzadziej - zauważa Lorenc.

Naukowcy przestrzegają, że istnieją zagrożenia w używaniu psychodelików - chodzi o osoby z predyspozycjami do psychoz, czy schizofrenii. Substancje psychodeliczne mogą pogłębić ich symptomy, a nie każdy zdaje sobie sprawę, że takie predyspozycje ma. W przypadku użycia klinicznego prowadzi się więc najpierw badania przesiewowe, w których psychiatrzy eliminują osoby o potencjalnym ryzyku. Odkąd wznowiono badania nad psychodelikami ponad dwadzieścia lat temu, nie odnotowano u uczestników ani jednej długofalowej negatywnej reakcji.

- Publikowane są prace o mistycznych, bardzo głębokich doświadczeniach, poczuciu jedności ze wszechświatem, odczuwalnych nawet przez rok po podaniu psylocybiny, co powoduje u badanych wzrost empatii, czy pozytywnego myślenia. Z perspektywy naukowca to zatem niezwykle interesująca grupa leków. Anglicy, Kanadyjczycy, Szwajcarzy, Amerykanie te badania mogą robić i od lat pokazują, że w kwestii psychodelików wyszliśmy już z poziomu przypuszczeń i hipotez. One po prostu działają - komentuje prof. Pilc.

- Opór materii jest w Polsce ogromny, ale wierzę, że towarzystwo będzie go powoli przełamywać. Psychodeliki są znacznie mniej niebezpiecznie i uzależniające niż chociażby opiaty, a pole możliwości zastosowań tak obszerne, że byłoby grzechem nie spróbować tego wykorzystać - dodaje.

“Przebijanie głową muru wymaga wysiłku”

W internecie ruszyła zbiórka środków na pierwszy rok działania Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego. Jego przedstawiciele mają świadomość, że to trudny temat, ale wychodzą z założenia, że warto go podjąć. . Od startu zbiórki trafia do nich wiele informacji zwrotnych, więc sądzą, że ludzie interesowali się wcześniej tym tematem, ale brakowało im kontekstu, który mógłby ich skupić w jednym miejscu. Dlatego pierwsze pomysły na konkretne działania towarzystwa to stworzenie filmu dokumentalnego i organizacja polskiej konferencji dotyczącej psychodelików, na której mogliby się spotkać badacze z różnych dziedzin. Inny to wspieranie i przygotowywanie publikacji w tym temacie.

- Medyczna marihuana została wprowadzona za rządów PiS, co dla wielu było zaskoczeniem, bo w końcu jest to konserwatywna formacja polityczna. Jeśli więc przedstawimy rzetelną wiedzą dotyczącą potencjalnych zastosowań medycznych psychodelików, nie jest wykluczone, że politycy będą skłonni poprzeć zmiany w prawie - mówi Lorenc.

Prof. Pilc wtóruje: - Dlaczego udało się z marihuaną medyczną? Bo była stosowana i pomagała, więc pacjenci się jej domagali. Jeśli pacjent z depresją, traumą, czy lękiem zacznie domagać się psylocybiny, też może doprowadzić do zmiany. Przebijanie głową muru wymaga wysiłku, ale jako towarzystwo jesteśmy gotowi podjąć ten wysiłek. W końcu mówimy o kraju, w którym depresja zabija sześć tysięcy osób rocznie i prawie się o tym nie mówi.

Ale na szczęście mówić się zaczyna. Tak jak o psychodelikach.

Oceń treść:

Average: 10 (6 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Od wielu lat zmagam się z zaburzeniami depresyjnymi i atakami silnego lęku. Antydepresanty na mnie nie działają w ogóle. Mam utrudnione normalne funkcjonowanie w społeczeństwie i cierpię między krótkimi remisjami . Być może to jedyny ratunek dla mnie. Popieram i artykuł jest bardzo dobry.

endotherawaryjny (niezweryfikowany)

polskie towarzystwo psychodeliczne, a na czele gość z kanału wiem co cipiem. Jeśli tak ma to wyglądać to wolę żeby jedyny mój medialny kontakt z tymi substancjami to szybkie pytanie "lsd czy doc?". I nie wiem kto sprzedaje temu gościowi psychodeliki ale powinien wziąść większą odpowiedzialność za swoich klientów.

Zajawki z NeuroGroove
  • Dimenhydrynat

Moje przeżycia są nieco trudne do opisania, bo była to moja pierwsza jazda w

życiu i nie mam do czego jej przyrównać.



Mam 21 lat i jeszcze nigdy przedtem niczym się nie odurzyłem. (zero alkoholu,

trawy, nawet papierosów itp.) Była to moja wielka życiowa idea i żadne namowy

ze strony kolegów nigdy mnie nie przekonały. Coś widocznie we mnie pękło, bo po

opisie aviomarinowych halucynacji jednego z moich przyjaciół postanowiłem

"sprawdzić jak to jest".


  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Jak zwykle podniecenie i ciekawość przed zarzuceniem czegoś nowego, nastrój pozytywny. Miejsca: Dom koleżanki, początkowo ja + 3 kumpli i 2 koleżanki, potem kumple się zwinęli zostaliśmy we 3 (na dole brat koleżanki robił grubą imprezę). Ogólnie decyzja podjęta w 5 minut (niespodziewanie możliwość nie wrócenia do domu na noc) aczkolwiek do bezny przygotowywałem się już od jakiegoś czasu.

Ok. Godziny 21:00 rozpuściłem 2 saszetki w połowie kubka wody (jak się potem dowiedziałem troche za dużo tej wody dałem ale nieistotne) 
Dużo się nasłuchałem o paskudnym smaku benzy, jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia – oczywiście paskudny ale nie taki zły jak sobie wyobrażałem. Miałem na zagryzanie zrobioną zupkę chińską – pomysł okazał się spalony do zupka była słona, a słone rzeczy to ostatnie na co miałem ochotę po wypiciu 1/3 szklanki. 

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

nastawienie bardzo dobre ale set zmieniający się ciągle z pozytywnego na b. kiepski

wieczór zacząłem od świńskiego chlania w obskurnym- psychodelicznym barze w którym to nawet całkiem śmiesznie było po trzech piwach, jednak moja frustracja z powodu imprezowania wyłącznie z samym alkoholem narastała, dlatego jak na degenerata przystało, postarałem się o szczyptę czegoś zielonego na uśmierzenie mojej jakże to silnej chęci, cholera, nie ma nic gorszego niż ćpak bez paszy!

  • Marihuana
  • Mefedron
  • Pierwszy raz

W domu, wyprawka przed wyjściem do klubu. Brak znaków szczególnych ot typowe zaprawienie się przed imprezą

Zapraszam Państwa na przepiękny horror komediowo erotyczny

Główni bohaterowie:

Ja, moja luba, współlokator

Miejsce akcji:

Księga pierwsza, wprowadzenie - dom

Księga druga - klub

Księga trzecia zakończenie - taksówka, dom

 

Księga pierwsza:

randomness