Set & Setting: Ośnieżony las, w ciepłych promieniach słońca. - http://mw2.google.com/mw-panoramio/photos/medium/20756540.jpg
Substancja: LSD - 1x karton Hare Krishna
Cała trójka miała dużo szczęścia, bo pomoc nadeszła w porę.
Cała trójka miała dużo szczęścia, bo pomoc nadeszła w porę.
Zdarzenie miało miejsce w niedzielę wieczorem w jednym z domów pod Lewinem Brzeskim. Dwóch braci (16- i 19-latek) oraz ich kuzyna (15-latek) znaleźli w piwnicy rodzice tych pierwszych (obie rodziny mieszkają razem).
Z młodszymi chłopcami nie było żadnego kontaktu, tylko 19-latek był bardziej przytomny. Rodzice natychmiast wezwali karetkę pogotowia, która zawiozła całą trójkę na Szpitalny Oddział Ratunkowy Brzeskiego Centrum Medycznego.
Tam, po przebadaniu i uzyskaniu pierwszej pomocy, najszybciej doszedł do siebie 19-latek. Jest już w domu.
Natomiast młodszy z braci i jego kuzyn, zostali z Brzegu niezwłocznie przewiezieni do WCM w Opolu. Tu 16-latek trafił na intensywną terapię dla dorosłych, a 15-latek na OIOM dla dzieci.
- Stan 16-letniego pacjenta był bardzo ciężki, chłopiec miał głębokie zaburzenia świadomości, zaburzenia krążenia i oddychania - relacjonuje dr Maciej Gawor, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii WCM w Opolu. - Był zaintubowany, gdyż nie mógł samodzielnie oddychać, miał szybkie tętno, szybki puls, ciągłe skoki ciśnienia. Był bardzo pobudzony, dlatego musieliśmy go wprowadzić w stan głębokiego uśpienia. Na dopalacze żadnych testów nie ma, bo są to związki chemiczne, które nie należą do leków ani środków farmaceutycznych, więc trudno je wykryć. Natomiast mają one działanie na centralny układ nerwowy i wegetatywny. W tym przypadku mogliśmy się tylko domyślić po objawach, że chłopiec stosował wcześniej jakieś środkach psychoaktywne.
W przypadku dopalaczy można zatem stosować tylko leczenie objawowe. Przede wszystkim starano się więc "usunąć" jak najszybciej z organizmu chłopca substancje toksyczne, poprzez podanie mu dużej ilości płynów, zastosowanie tzw. diurezy nerek.
Zdaniem doktora Gawora, gdyby chłopców nie znaleziono w porę, to mogliby już nie żyć.
- Na szczęście 16-latek odzyskał już świadomość, może samodzielnie oddychać, jego stan ogólny na tyle się poprawił, że mogliśmy go przekazać na oddział pediatryczny, gdzie przejdzie dalsze badania - podkreśla dr Maciej Gawor. - Trzeba bowiem stwierdzić, czy nie dojdzie do jakiś następstw neurologicznych, czy nie odbije się to np. na sercu czy innych narządach. Wcześniej pacjent ten przyznał się nam, że wypalił z bratem i kuzynem, w szklanej fajce, jakąś substancję. Rzekomo miał to być jakiś susz, który wcześniej namoczyli, chcieli poeksperymentować.
- W tej chwili 16-latek jest w dobrym stanie, choć przez kilka dni zostanie jeszcze u nas pod obserwacją - wyjaśnia dr Janusz Zaryczański, ordynator Oddziału Pediatrii WCM w Opolu. - Musi odbyć m.in. rozmowę z psychologiem. Rozmawiałem z jego matką, twierdziła, że użył niebezpiecznej substancji po raz pierwszy. Ostrzegłem ich oboje, że jeśli zrobi to po raz kolejny, to może wtedy dojść do trwałego uszkodzenia narządów. Teraz też do końca nie można przewidzieć dalszych tego skutków.
Młodszy chłopiec, 15-latek, przebywał na OIOM-ie dla Dzieci , ale nie musiał być zaintubowany. Oddychał samodzielnie, był w lepszym stanie. - Jeszcze dzisiaj trafi także na nasz oddział.
Czynności wyjaśniające wszczęła już policja z komisariatu w Lewinie Brzeskim, ponieważ zdarzenie miało miejsce na podległym jej terenie.
- Dwaj młodsi chłopcy zostaną przesłuchani, gdy pozwoli na to ich stan zdrowia, natomiast 19-latek, który już wyszedł ze szpitala, ma się tam zgłosić jeszcze dzisiaj - informuje aspirant Mirosław Dziadek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Brzegu.
Nieoficjalnie wiadomo, że starszy z braci, 19-latek, był już wcześniej pacjentem SOR-u w Brzeskim Centrum Medycznym, z tego samego powodu.
9 styczeń, 2011r. Ośnieżony las, w ciepłych promieniach słońca.
Set & Setting: Ośnieżony las, w ciepłych promieniach słońca. - http://mw2.google.com/mw-panoramio/photos/medium/20756540.jpg
Substancja: LSD - 1x karton Hare Krishna
S&S - Wbrew pozorom tworzonym przez tytuł, miejscem jest jedno z polskich miast. Rok bodajże 2002, jesienny wieczór, godz. może ok 17..? Występują: Ja,Lv,A,Ls,K.. grupka dobrze znających się ludzi, o pozytywnym nastawieniu, gotowych (czy aby na pewno?)do swojej pierwszej grzybowej podróży :D
Ilość - Każdy zarzucił po 40 sztuk suszonych łysic z nóżkami, waga uczestników mniej więcej podobna, ok 60-70kg., do tego każdy po dwa, trzy, może cztery piwka.
Dobry nastrój
Jesienne popołudnie październik 2007 roku, po 3 tygodniach złotej polskiej jesieni nadszedl czas oderwać moja smukłą 2 metrową, pełną pachnących lepkich kwiatów istotę od matki ziemi, postanowiłam zachmurzyć niebo aby mój opiekun wreszcie znalazł powód uwolnienia moich korzenii z gruntu za szopką i zaniósł mnie na stryszek abym tam w zacienieniu mogła odpocząć uwieszona na więźbie i dała spłynąć ostatnim sokom do kwiatu aby nie zabrakło podstawy. M przyszedł do mnie pod osłona nocy i w ukryciu starannie poprzycinał wszystkie listki tak jak scina się włosy gdy posiądą już swoja mądrośc.
Nastawienie bardzo pozytywne, chwilowo żadnych zmartwień i obowiązków, od paru dni spore ciśnienie na pierwsze spotkanie z hometem, umiarkowanie duże oczekiwania, trip z najlepszym kumplem.
Pogoda była bardzo przyjemna jak na początek lutego. Spotkaliśmy się po 13 w umówionym miejscu, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Obaj mieliśmy kilka dni wolnego, więc praktycznie nic nie zaprzątało nam głowy. K od razu zobaczył moje podekscytowanie planowanym spożyciem. Postanowiliśmy tripować na odludziu, w lesie, w pięknym punkcie widokowym z którego widać całe miasto.