Dwaj bracia i ich kuzyn zatruli się dopalaczami

Cała trójka miała dużo szczęścia, bo pomoc nadeszła w porę.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

nto.pl
Małgorzata Fedorowicz

Odsłony

441

Cała trójka miała dużo szczęścia, bo pomoc nadeszła w porę.

Zdarzenie miało miejsce w niedzielę wieczorem w jednym z domów pod Lewinem Brzeskim. Dwóch braci (16- i 19-latek) oraz ich kuzyna (15-latek) znaleźli w piwnicy rodzice tych pierwszych (obie rodziny mieszkają razem).  


Z młodszymi chłopcami nie było żadnego kontaktu, tylko 19-latek był bardziej przytomny. Rodzice natychmiast wezwali karetkę pogotowia, która zawiozła całą trójkę na Szpitalny Oddział Ratunkowy Brzeskiego Centrum Medycznego.  


Tam, po przebadaniu i uzyskaniu pierwszej pomocy, najszybciej doszedł do siebie 19-latek. Jest już w domu.  


Natomiast młodszy z braci i jego kuzyn, zostali z Brzegu niezwłocznie przewiezieni do WCM w Opolu. Tu 16-latek trafił na intensywną terapię dla dorosłych, a 15-latek na OIOM dla dzieci.  


- Stan 16-letniego pacjenta był bardzo ciężki, chłopiec miał głębokie zaburzenia świadomości, zaburzenia krążenia i oddychania - relacjonuje dr Maciej Gawor, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii WCM w Opolu. - Był zaintubowany, gdyż nie mógł samodzielnie oddychać, miał szybkie tętno, szybki puls, ciągłe skoki ciśnienia. Był bardzo pobudzony, dlatego musieliśmy go wprowadzić w stan głębokiego uśpienia. Na dopalacze żadnych testów nie ma, bo są to związki chemiczne, które nie należą do leków ani środków farmaceutycznych, więc trudno je wykryć. Natomiast mają one działanie na centralny układ nerwowy i wegetatywny. W tym przypadku mogliśmy się tylko domyślić po objawach, że chłopiec stosował wcześniej jakieś środkach psychoaktywne. 


W przypadku dopalaczy można zatem stosować tylko leczenie objawowe. Przede wszystkim starano się więc "usunąć" jak najszybciej z organizmu chłopca substancje toksyczne, poprzez podanie mu dużej ilości płynów, zastosowanie tzw. diurezy nerek.  


Zdaniem doktora Gawora, gdyby chłopców nie znaleziono w porę, to mogliby już nie żyć.

- Na szczęście 16-latek odzyskał już świadomość, może samodzielnie oddychać, jego stan ogólny na tyle się poprawił, że mogliśmy go przekazać na oddział pediatryczny, gdzie przejdzie dalsze badania - podkreśla dr Maciej Gawor. - Trzeba bowiem stwierdzić, czy nie dojdzie do jakiś następstw neurologicznych, czy nie odbije się to np. na sercu czy innych narządach. Wcześniej pacjent ten przyznał się nam, że wypalił z bratem i kuzynem, w szklanej fajce, jakąś substancję. Rzekomo miał to być jakiś susz, który wcześniej namoczyli, chcieli poeksperymentować. 


- W tej chwili 16-latek jest w dobrym stanie, choć przez kilka dni zostanie jeszcze u nas pod obserwacją - wyjaśnia dr Janusz Zaryczański, ordynator Oddziału Pediatrii WCM w Opolu. - Musi odbyć m.in. rozmowę z psychologiem. Rozmawiałem z jego matką, twierdziła, że użył niebezpiecznej substancji po raz pierwszy. Ostrzegłem ich oboje, że jeśli zrobi to po raz kolejny, to może wtedy dojść do trwałego uszkodzenia narządów. Teraz też do końca nie można przewidzieć dalszych tego skutków.


Młodszy chłopiec, 15-latek, przebywał na OIOM-ie dla Dzieci , ale nie musiał być zaintubowany. Oddychał samodzielnie, był w lepszym stanie. - Jeszcze dzisiaj trafi także na nasz oddział.


Czynności wyjaśniające wszczęła już policja z komisariatu w Lewinie Brzeskim, ponieważ zdarzenie miało miejsce na podległym jej terenie. 


- Dwaj młodsi chłopcy zostaną przesłuchani, gdy pozwoli na to ich stan zdrowia, natomiast 19-latek, który już wyszedł ze szpitala, ma się tam zgłosić jeszcze dzisiaj - informuje aspirant Mirosław Dziadek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Brzegu. 


Nieoficjalnie wiadomo, że starszy z braci, 19-latek, był już wcześniej pacjentem SOR-u w Brzeskim Centrum Medycznym, z tego samego powodu.

Oceń treść:

Average: 8 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

Spodziewane fajerwerki, gotowość na miażdżącą bombę psychodeliczną i nocny trip, siostra w domu, pizga, bo grudzień. Ogólnie od rana pozytywnie i obiecująco.

Raport pisany tak na bieżąco jak tylko się dało xD

17;30

Właśnie wracam od dila, który wisiał mi przerobek . Z kushowym topkiem w kieszeni wsiadam w autobus; czeka mnie ciekawa noc. 

  • Marihuana




Cała akcja miała miejsce w lato, bodajże 2 lata temu. Poszliśmy

z kolegami nad rzekę w takie fajne miejsce, gdzie spotykała się

punkowa młodzież. Wielu rzeczy nie pamietam z racji tego ze to

bylo dawno temu. Wzieliśmy ze sobą mary jane. Wtedy paliłem

jeszcze rzadko, więc po każdym upaleniu miałem...super stan:) Tego

dnia mialem jednak trip życia:} Pamietam że jakiś czas po

spaleniu zioła, zrobiło mi sie trochę słabo. Postanowiłem więc

  • Marihuana

Substancja: cannabis (1/3grama pachnącej, naturalnej marihuany).

W&N (Wystrój I Nastrój): początki jesiennej chandry gdzieś na bezdrożach.

Doświadczenie: cannabis, łysiczka lancetowata, chloroform, salvia i kilka innych dziwnych substancji.

Podobno "Polacy są tak agresywni, dlatego, że nie ma słońca" - coś w tym jest bo ilekroć przychodzi jesień nachodzi mnie wielka chandra. Co roku coraz mocniej czuję, że kolejnej zimy w naszym klimacie nie przetrzymam.

  • MDMA (Ecstasy)


"Nie pozna ten, kto nie spróbował"



We wrześniu 2003 roku rozmawiałem ze swoją dziewczyną o spróbowaniu tabletki XTC. Chcielismy wziąć je na nadchodzącej imprezie technicznej dosyć dużego formatu. Ostatecznie jednak nie wzięliśmy gdyż moja dziewczyna nie chciała (mieliśmy układ-albo jemy razem albo wogóle).



Życie szło dalej. Z dziewczyną sie rozstałem.