REKLAMA




Dopalacze jak epidemia

Z powodu używania narkotyków umiera w Polsce około 250–300 osób rocznie. W samym lipcu tego roku przypadków zatruć i podejrzeń zatruć dopalaczami było 1906.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Policyjna nr 127/10.2015
ALEKSANDRA WICIK

Odsłony

645

Z powodu używania narkotyków umiera w Polsce około 250–300 osób rocznie. W samym lipcu tego roku przypadków zatruć i podejrzeń zatruć dopalaczami było 1906.

Takie informacje warszawskiego Ośrodka Kontroli Zatruć podano na sierpniowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Samorządności, poświęconym dopalaczom jako zagrożeniu dla bezpieczeństwa dzieci w szkołach. Na tym samym spotkaniu przedstawiciele Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii informowali, że wysoka liczba lipcowych zatruć wynikała prawdopodobnie z chęci pozbycia się dopalaczy przez handlarzy przed wejściem w życie 1 lipca ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Możliwe też, że w sprzedawanych produktach zwiększono stężenie substancji czynnej lub że pojawiły się nieznane substancje, nieobjęte nową ustawą.

Na posiedzeniu podkreślano zmiany wynikające z nowelizacji ustawy. To przede wszystkim definicja nowych substancji psychoaktywnych (NSP) i lista tych substancji określona przez ministra zdrowia w drodze rozporządzenia; określenie podmiotów, które mają badać NSP pod kątem ich szkodliwości oraz delegalizacja 114 NSP – od 1lipca są one narkotykami. W ustawie określono też nowe zadania dla Służby Celnej, mające ograniczyć import NSP do Polski.

REFORMA SYSTEMU

Jednak żadna ustawa nie pomoże, jeśli nie przebuduje się systemu profilaktyki i terapii uzależnień. Tak uważa Stowarzyszenie MONAR, które, wobec zagrożeń związanych z używaniem substancji psychoaktywnych, pod koniec lipca napisało list otwarty. Wzywa w nim rząd i wszystkie siły polityczne do reformy systemu przeciwdziałania narkomanii w Polsce. MONAR zauważa, że ani nadmiernie restrykcyjna polityka państwa, ani legalizacja narkotyków nie są właściwymi rozwiązaniami. Podkreśla, że dotychczas powszechnie stosowane formy profilaktyki ryzykownych zachowań są mało skuteczne. Realizuje się je powierzchownie, są skoncentrowane na ostrzeganiu i nie kształtują postaw i wartości. Tymczasem potrzeba nieszablonowych i aktywnych form pracy z uczniami, zmian w przygotowaniu nauczycieli do realizowania zadań wychowawczych, rozwoju współpracy z rodzicami i wsparcia rodzin.

– Potrzeba długofalowych programów nastawionych na zmianę postaw zamiast doraźnych działań – mówi Marcin Sochocki, dyrektor Ośrodka Szkoleniowo-Badawczego MONAR. – Środki bardzo często marnowane są na fasadowe akcje profilaktyczne. W ich miejsce należy realizować projekty oparte na sprawdzonych strategiach profilaktycznych. Ważne jest też, by zmodernizować system świadczeń tak, aby pozwalał na podejmowanie zróżnicowanych działań adekwatnych do potrzeb klientów. Nie można czekać miesiącami w kolejce na terapię.

Jak podkreśla dyrektor Sochocki, Stowarzyszenie MONAR od dawna próbuje zainteresować odpowiedzialne instytucje koniecznością zmian w działaniach profilaktycznych i leczniczych podejmowanych wobec osób zagrożonych narkomanią. Warto dodać, że rocznie MONAR udziela prawie 200 tys. porad osobom z problemem narkotykowym.

POMÓC GMINOM

Zdaniem Marcina Sochockiego należy docenić to, że mamy system oddziaływań profilaktycznych – odpowiednie rozwiązania prawne obligują gminy i szkoły do realizacji przedsięwzięć z tego zakresu, zapewnione są też środki. Jednak samorządy zbyt często marnują pieniądze na profilaktykę, przeznaczając je na działania nieskuteczne lub niesprawdzone. Wyraźnie brakuje wspierania realizacji profesjonalnych projektów psychoprofilaktycznych.

– Od 2010 r. przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Ośrodek Rozwoju Edukacji oraz Instytut Psychiatrii i Neurologii wdrażany jest System Rekomendacji Programów Profilaktycznych i Promocji Zdrowia Psychicznego – wyjaśnia Jolanta Terlikowska, kierownik Działu ds. Rodziny i Młodzieży PARPA. – Jego cel to poszerzanie oferty programów z pozytywną ewaluacją, opartych na naukowych podstawach oraz skutecznych strategiach profilaktycznych. Do końca 2014 r. do banku danych ORE trafiło 13 programów ogólnopolskich.

Na przykładzie 2013 r. Jolanta Terlikowska podaje, że w samorządach gmin środki finansowe przeznaczone na profilaktykę i rozwiązywanie problemów alkoholowych wyniosły ponad 637,6 mln zł, w samorządach województw – 26,5 mln zł, w budżecie państwa 6,6 mln zł, a w powiatach 712 tys. zł (środki wydatkowane przez samorządy lokalne pochodzą z opłat za korzystanie z zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych). Przy czym na programy te rekomendowane przez PARPA, KBPN i ORE przeznaczono 5,8 mln zł, a na programy inne niż rekomendowane – niemal 28,7 mln zł. Na jednorazowe prelekcje i pogadanki wydano 2,9 mln zł, na festyny i imprezy plenerowe (poza sportowymi) 10,4 mln zł, imprezy sportowe (poza pozalekcyjnymi zajęciami sportowymi) pochłonęły 7,9 mln zł, a konkursy (plastyczne, literackie, muzyczne itp.) – 3,5 mln zł. Ponad 4,7 mln zł przeznaczono na spektakle profilaktyczne.

– Wiadomo, że zapobieganie problemom wynikającym z używania substancji psychoaktywnych bardziej się opłaca niż niwelowanie wynikających z nich szkód, w tym leczenie uzależnienia, ale większość środków wydaje się na działania tylko z pozoru profilaktyczne. Brak dowodów, że ograniczają one zachowania problemowe lub ryzyko takich zachowań – mówi Jolanta Terlikowska. – Celem profilaktyki nie jest zadowolenie nauczycieli dzięki konkursom czy krótkim spotkaniom prowadzonym przez osoby spoza szkoły ani też zaspokojenie ciekawości nastolatków czy poprawa ich wad postawy przez zajęcia sportowe. Profilaktyka nie służy także organizowaniu imprezy plenerowej dla mieszkańców. Naszym zdaniem nie warto finansować działań, które mają małą szansę na skuteczność i nie zmienią zachowań dzieci i młodzieży – lub czynników, które wpływają na zachowania młodych ludzi.

SKUTECZNE DZIAŁANIA

Specjaliści od profilaktyki podkreślają, że skuteczne programy profilaktyczne konstruuje się w oparciu o wiedzę teoretyczną i empiryczną. Nie koncentruje się ich natomiast na kwestiach związanych z substancjami psychoaktywnymi. Ponadto rekomendowane programy są dość długie – np. prowadzona przez MONAR Akademia Pogodnej Szkoły to 445 godz. zajęć dla nauczycieli, którzy uczą się pracy wychowawczej z uczniami i wchodzenia z nimi w poprawne relacje. Wymagającym programem jest też Laboratorium Wiedzy Pozytywnej: to 12 dwugodzinnych spotkań z gimnazjalistami i po dwa dwugodzinne spotkania z nauczycielami i rodzicami, prowadzone przez dwoje terapeutów.

– Uczymy nauczycieli otwartej, partnerskiej postawy wobec uczniów: najpierw zdobywania ich zaufania, a dopiero potem pracy z nimi, by doprowadzić do zmiany zachowań – opowiada Marcin Sochocki. – Warto zaznaczyć, że trudno prowadzić skuteczną profilaktykę wobec młodzieży bez równoległych oddziaływań wobec ich nauczycieli i rodziców.

Dyrektor Sochocki podkreśla, że w dobrym programie profilaktycznym musi być też stworzona przestrzeń dla kreatywności młodych ludzi i ich aktywności. Nie należy zapominać o potrzebie ewaluacji programów tak, aby zapewnić wysoką jakość oddziaływań.

DZIELNICOWY NA PIERWSZEJ LINII

Kopalnią wiedzy o młodzieży są przede wszystkim dzielnicowi – pod warunkiem, że dobrze znają swój rewir. St. asp. Paweł Kopeć z KMP w Żorach, policjant z 16-letnim stażem i od 11 lat dzielnicowy w tym samym rejonie, potwierdza, że od lipca ludzie częściej go pytają o dopalacze i że w jego miejscowości są one sporym problemem.

– Zawsze jest sens robić spotkania z młodzieżą, bo może do jakiejś części dotrze to, co mówię o szkodliwości różnych używek – uważa. – Jednak potrzeba też większego zaufania do dzielnicowych: ludzie muszą ich znać, bo wtedy się otworzą.

Aspirant Kopeć mówi, że osoby uzależnione widać na ulicach jego miasta i czasem stanowią spore zagrożenie dla innych. Dlatego sam znalazł wykaz ośrodków odwykowych i rozdawał go tym, którzy, jego zdaniem, potrzebują terapii. Policja nie może wnioskować o przymusowe leczenie, osoba uzależniona musi sama podjąć decyzję o zmianie swojego życia.

Oceń treść:

Average: 1 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Pozytywne przeżycie

Jako że była to moja druga przygoda z mefedronem i mniej więcej wiedziałem już jak dawkować i czego się spodziewać, to na imprezę poszedłem we wspaniałym humorze. Nastawienie odpowiadało działaniu specyfiku.

19:30 budzę się po przespaniu siedmiu godzin. Poprzednia noc na mefedronie położyła mnie do łóżka dopiero koło południa. Umówiłem się z M i A na imprezę, jednak M zaproponował wcześniej spalić jointa, bo przez dietę nie mógł pić alkoholu, a nie chciał iść do klubu z trzeźwym umysłem. Uznałem to za świetny pomysł i poleciłem mu stawić się o 22:00 na pętli tramwajowej niedaleko mojego domu.

  • MDMA (Ecstasy)

Opisze wam moją pierwszą przygode z pigułami oraz fetą. Było to już jakiś czas temu? Nie pamiętam daty ale już trochę mineło od tamtego czasu ale nie ważne. Był to dzień w którym miałem śmigać z kumplami na fajne balety,jako że zawsze mnie ciągneło w takie miejsca nie mogłem odmówić.

  • Bad trip
  • Kodeina

mój pokój. humor pozytywny. chciałam wychillować się przy muzyce jak to zawsze robię po thio :)

Piątek. Nie mogę ruszyć się z domu, bo dostałam cynk, że tego dnia ma być łapanka "niespodzianka". Wolę nie ryzykować. Siedzę z siostrą u mnie w pokoju. Nagle wpadam na pomysł, żeby coś zabakać z siostrą. Ale kiedy stwierdzam, że nie zdążę już nic zamotać (miałam na to 2h, bo mama miała wrócić niedługo do domu), postanawiam zamotać kodę. Po około godzinie pisania do znajomych, żeby ktoś zamotał mi tabsy, typiara, z którą mam na tę chwilę spinę napisała, że lajtowo mi kupi i przyniesie na chatę. Sobie myślę: może typówa nie jest taka zła jak zawsze mi się wydawało?

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pierwszy raz

Własny dom, późny wieczór, piwko, blancik, kumple, odpoczynek po męczącym dniu przy malowaniu drzwi i framug w domu. Chill

Na wstępie napiszę tylko, że pierwotnie nie chciałem pisać z tego TRu. Jednak z perspektywy czasu uznałem, że jest to dość wartościowe przeżycie i powinienem podzielić się nim z innymi, jednak po dwóch miesiącach, nie pamiętam już wszystkiego tak dobrze jak zaraz po przeżyciu, stąd TR nie będzie tak barwny i dokładny jak te pisane zaraz po czy też w trakcie.
Jak już napisałem, S&S przyjazny, towarzystwo doborowe, człowiek zmęczony, nie myśli już o niczym innym niż tylko o zimnym browarze i typowym MJ-owym posmaku w ryjku.