Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Rafał Dobrzyński / espresso.com.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

277

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.

Zatrzymanie, które zmieniło wszystko

20-letni mieszkaniec Żędowic jechał do kwiaciarni po bukiet na rodzinną uroczystość. Zatrzymano go za przekroczenie prędkości – zaledwie o 11 km/h. Jak sam relacjonuje, spodziewał się pouczenia albo mandatu. Zamiast tego usłyszał, że policjanci wykonają mu test na obecność narkotyków.

Pomoże pan w statystykach

– mieli powiedzieć funkcjonariusze.

Dla młodego kierowcy była to pierwsza kontrola w życiu. Nie miał nic do ukrycia. Wsiadł do radiowozu. Tam wykonano przesiewowy test ze śliny. Urządzenie wskazało obecność THC.

Od tego momentu sytuacja wymknęła się spod kontroli.

Kajdanki, śmiech i publiczne upokorzenie

Policjanci zaczęli się śmiać, że wyszła mi marihuana. Przeszukali mnie i samochód, a potem zakuli w kajdanki. Dwa razy pytałem, czy mogę zobaczyć wynik testu. Udawali, że nie słyszą.

– opowiada 20-latek.

Zakuty w kajdanki został przewieziony do szpitala na pobranie krwi. Był środek dnia, pełno ludzi, znajomi rodziny. W małej miejscowości nie da się takich scen ukryć.

To był straszny wstyd. Skuli mnie z tyłu, nie mogłem się nawet wyprostować. Czułem się jak przestępca, choć nic nie zrobiłem.

Ojciec, wezwany na miejsce, również nie zobaczył wyniku testu. Zabrał samochód, przekonany, że syn coś ukrywa. W jednej chwili młody człowiek stracił zaufanie najbliższych i dobre imię wśród sąsiadów.

Wyrok zapadł, zanim przyszły wyniki

Prawo jazdy zostało zatrzymane. Policja wszczęła dochodzenie w sprawie prowadzenia pojazdu „pod wpływem środków odurzających”. Na stronie internetowej i w mediach społecznościowych komendy w Strzelcach Opolskich pojawił się komunikat o zatrzymaniu młodego kierowcy. Media lokalne szybko go podchwyciły.

Nie podano nazwiska, ale wiek, marka auta i miejsce zatrzymania wystarczyły, by cała okolica wiedziała, o kogo chodzi. W publikacjach informowano, że „grozi mu do trzech lat więzienia”, a nawet że „przyznał się do zażycia marihuany”.

Jak później potwierdziła prokuratura – nigdy nie był przesłuchiwany i do niczego się nie przyznał.

Sześć tygodni w zawieszeniu

Na wynik badania krwi czekał sześć tygodni. W tym czasie jego życie stanęło w miejscu. Bez prawa jazdy nie mógł dojeżdżać do szkoły ani do pracy. Stracił możliwość zarobku, plany na ferie legły w gruzach. Był przed maturą.

Wpadłem w dół psychiczny. Nie wychodziłem z domu. Przyszłość widziałem w czarnych barwach. To cud, że zdałem maturę.

Prawda przyszła za późno

Po półтора miesiąca sprawa została umorzona. W organizmie 20-latka nie stwierdzono THC. Jak zapisano w postanowieniu: „brak ustawowych znamion czynu zabronionego”.

Z ustaleń biegłego toksykologa wynikało, że wykryta substancja nie jest zakazana ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii. Jaka to była substancja? Tego młody mężczyzna do dziś nie wie.

Dwa dni po umorzeniu odzyskał prawo jazdy. Policja i media nie opublikowały jednak sprostowań z takim samym zasięgiem, z jakim informowały o jego rzekomej winie.

Dokumenty? Niedostępne

Gdy 20-latek postanowił walczyć o swoje dobre imię i zapowiedział kroki prawne, zwrócił się do prokuratury o wgląd w akta sprawy. Otrzymał odmowę – uznano, że „nie jest stroną” i nie ma interesu prawnego.

Do dziś nie znam wyników badań krwi. Nie wiem, co dokładnie wykazał test policyjny i dlaczego był fałszywie dodatni. Mam wrażenie, że ktoś nie chce, żebym to wiedział – mówi.

System, który nie ponosi odpowiedzialności

Ta historia pokazuje brutalną asymetrię: fałszywy test wystarczył, by publicznie napiętnować człowieka, ale prawdziwy wynik nie wystarczył, by naprawić wyrządzone szkody. Życie młodego kierowcy rozsypało się nie z powodu przestępstwa, lecz procedur, pośpiechu i medialnej narracji opartej na domniemaniu winy.

Dziś domaga się już tylko jednego – usunięcia nieprawdziwych informacji na swój temat i przywrócenia dobrego imienia.

Bo choć państwo przyznało mu rację po sześciu tygodniach, nikt nie odda mu straconego czasu, zdrowia psychicznego i reputacji.

Oceń treść:

Average: 10 (2 votes)

Komentarze

Aa (niezweryfikowany)

Co to za cyrylica w 6 akapicie?
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana

Kilka dni temu przydarzyl mi sie taki trip.



  • LSD-25

Tego lata, zdarzyło mi się być na kwasie w dużym zbiorowisku ludzi (duży, pokojowo zorientowany festiwal ogólnopolski).

  • Dekstrometorfan

Wczoraj w nocy zarzucilem acodin. Chcialem tego sprobowac juz wczesniej, ale nie mialem skad skolowac :/ Naszczescie, w koncu dostalem go i od razu zaczalem planowac konsumpcje.

  • Inne
  • Kodeina
  • Pierwszy raz

mój dom, godzina 11.45, próbuje po raz pierwszy, ogólna ekscytacja nowym dla mnie wynalazkiem

Kilka dni wcześniej myślałem już o spróbowaniu kodeiny. Tego dnia kończyłem zajęcia dużo szybciej niż zwykle i postanowiłem zaopatrzyć się w paczuszkę antidolu. Pani w aptece bardzo miła, wymownie uśmiechnęła się gdy poprosiłem o lek. Zapłaciłem, wyszedłem i udałem sie prosto do domu.

11.20