Dorota Gudaniec

"Wraz z wejściem do aptek medycznych konopi rozwija się alternatywny obrót, na którym rzetelne usługi mieszają się naciągactwem."

31 lipca wprowadzono przepisy zezwalające na stosowanie medycznej marihuany. Obowiązują od 1 listopada 2017 roku. Do tej pory nie można jej jednak legalnie kupić.

Ciekawa relacja ze spotkań "matki medycznej marihuany" z najważniejszymi izraelskimi ekspertami od tejże.

"Ustawa daje tylko to, że już nie jesteśmy przestępcami" - oceniła Dorota Gudaniec.

"Ta ustawa niczego nie zmienia. Każdy rodzic będzie sięgał na czarny rynek" - tak o projekcie, który opuścił komisję zdrowia, mówiła Dorota Gudaniec, matka walcząca o dostęp do preparatów z konopi dla swojego syna.

Emocjonalne, ale zarazem bardzo trafne wypunktowanie bzdur i przekłamań w wypowiedzi Maciej Hamankiewicza, którą przedwczoraj przytaczaliśmy

Projekt ustawy o medycznej marihuanie leży w sejmowej zamrażarce. Minęło pół roku, parlament wciąż się nad nim nie pochylił. Dorota Gudaniec nie zamierza się jednak poddawać. Jedzie na Przystanek Woodstock i będzie zbierać podpisy.

5 kwietnia w siedzibie Naczelnej Izby Aptekarskiej w Warszawie, odbyło się pierwsze z planowanej serii spotkań z Ambasadorami Koalicji Medycznej Marihuany (KMM).

Sytuacja uległa stuprocentowej poprawie na poziomie bardzo symbolicznym, dlatego że decyzja o refundacji tak naprawdę za dużo nie zmienia jeśli chodzi potencjalnych pacjentów i już tych istniejących – ocenia Dorota Gudaniec.

Zimny prysznic w kwestii tak powszechnie w mediach fetowanej "legalizacji medycznej marihuany"...

– Kaczyński z którym się kontaktowaliśmy był zdziwiony, że stosowanie medycznej marihuany rodzi takie problemy prawne i jest karane w tak surowy sposób. Odbyliśmy też bardzo dobrą rozmowę z Antonim Macierewiczem – słowa jakie usłyszałem od Andrzeja Dołeckiego, prezesa Wolnych Konopi wprawiły mnie w osłupienie.

"Matka medyczynej marihuany" dzieli się swoimi refleksjami na temat tego, co zeszły rok Jej i nam przyniósł.

Materiał wideo z występu Doroty Gudaniec, nazywanej "matką medycznej marihuany" podczas konferencji TEDx

Ucichły ostatnio dyskusje o leczeniu medyczną marihuaną. To dobrze, bo nie szły w dobrym kierunku.

Poseł pomógł w sumie dwójce rodziców. Jak poinformował, przywiózł do Polski 55 g leczniczej marihuany. Podczas pikiety przekazał Dorocie Gudaniec ok. 30 g preparatu.

Nie mógł jednak uciec mojej uwadze gest Zosi Zborowskiej, jaki wykonała po wygranej czwartego odcinka programu „Twoja twarz brzmi znajomo", gdy zainkasowane 10 tys. zł postanowiła przekazać na rzecz Maxa Gudańca: 5,5-letniego chorego chłopca, który jako pierwszy w Polsce jest leczony za pomocą medycznej marihuany. Kiedy Zosia przeznaczyła swoją wygraną Maxowi — telewizja ocenzurowała jej decyzję.

Zebrali ponad 36 tysięcy podpisów pod petycją w sprawie legalizacji medycznej marihuany. Dziś, podczas posiedzenia Sejmu, przekazali je parlamentarzystom. Inicjatorzy akcji liczą, że dzięki temu przyśpieszą legalizację budzącego wiele kontrowersji specyfiku.

Rodzice dzieci leczonych medyczną marihuaną, którym przerwano prowadzoną przez doktora Marka Bachańskiego terapię, biorą sprawy w swoje ręce. Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Centrum Zdrowia Dziecka, rozważany jest pozew zbiorowy.

Zakaz leczenia medyczną marihuaną: dla chorych to prawdziwe piekło

- Moi rodzice od półtora miesiąca przebywają w areszcie śledczym. Za przewiezienie litra oleju z konopi dla chorującej na raka trzustki babci - mówi WP Andrzej Dołecki, prezes Stowarzyszenia "Wolne Konopie". Natomiast Roman Dyrba twierdzi, że urzędnicy potraktowali go jak zwykłego dilera, chociaż wiedzieli o jego problemach zdrowotnych. Z powodu zakazu leczenia w Polsce medyczną marihuaną chore osoby przeżywają piekło. Lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka zaproponowali zastępczy lek, ale terapia jest bardzo kosztowna.
Dorota Gudaniec, by ratować swojego 6-letniego synka Maxa, który cierpi na lekooporną odmianę padaczki, poruszyła niebo i ziemię. Gdzieś w połowie drogi między jednym a drugim znalazła panaceum na jego chorobę: medyczną marihuanę. Po 11 miesiącach leczenia nią Maxa Centrum Zdrowia Dziecka orzekło: to było nielegalne i nie może być kontynuowane. Z matką, walczącą o swoje dziecko, rozmawia Aneta Wawrzyńczak.
- Zwracam się do pana jako matka i proszę o pomoc. Ufam, że jako prezydent wszystkich Polaków jest pan również prezydentem małych, bezbronnych i cierpiących dzieci - mówi w apelu do Andrzeja Dudy Dorota Gudaniec, matka sześciolatka, którego zdrowie poprawiło się dzięki terapii leczniczą marihuaną.
- Na szczęście w Polsce nie jest zakazane informowanie o leczniczym wykorzystaniu marihuany - cieszy się Dorota Gudaniec na wieść o otwarciu punktu konsultacyjnego dla pacjentów i ich lekarzy zainteresowanych medycznymi właściwościami konopi indyjskich.

„Zalegalizujmy marihuanę medyczną!”: mówi Dorota Gudaniec, mama pierwszego dziecka w Polsce oficjalnie leczonego marihuaną

Marihuana medyczna jest używana legalnie w Austrii, Czechach, Finlandii, Izraelu, Holandii, Portugalii i Hiszpanii oraz w 23 stanach USA. Legalizacja zmniejszyła tam narkofobię i zmieniła postawy wobec rekreacyjnego używania konopi. W Polsce temat legalizacji marihuany leczniczej wywołała ostatnio Dorota Gudaniec, mama Maxa, który choruje na epilepsję lekooporną. Syn pani Doroty miał kilkaset napadów epilepsji dziennie. Teraz takich ataków nie ma wcale, albo zaledwie kilka. Kiedy przestał cierpieć po raz pierwszy w życiu zaczął się uśmiechać.
Są ich tysiące. Zdobywają ją z różnych źródeł. Mowa o pacjentach, którzy nielegalnie leczą się medyczną marihuaną. Niektórzy z nich, jak Dorota Guadaniec, mama 5,5 letniego Maxa, wywalczyła pozwolenie na legalne leczenie medyczną marihuaną dla swojego dziecka. Między innymi o nich będzie ten film. Jego autorzy na stronie PolakPotrafi zbierają fundusze na realizację dokumentu.
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Trichocereus Pachanoi (San Pedro)
  • Tripraport

Solówka z naturą, nastawienie jak najlepsze. Nie pierwszy samotny trip, ale pierwszy w miksie takich dawek.

Na pomysł takiego miksu wpadłem po wspaniałej podróży na bolivian torchu. Ogólnie dawki psychodelików u mnie zazwyczaj musiały być większe więc nie bałem się o swoje zdrowie psychiczne czy cokolwiek tam innego. Zaczynajmy, arrrr!

 

  • Bad trip
  • Diazepam
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana

Pewnego dnia odbyławy się zawody sportowe w biegach długo dystansowych jak i krótko dystansowych. Ja brałem udział w biegu na 1500. Dobór substancji użytych dla dopalenia jest swoistym nieporozumieniem, wszystkie substancje zostały zażyte z pełną świadomośćią konsekwencji utraty siły fizycznej.

Ku zdziwieniu wszystkich wcale nie planowałem zająć pierwszego miejsca w zawodach, były raczej oderwaniem od strasznej rzeczywistości przytłaczającej mnie każdego dnia. Postaram się jakoś klarownie zredagować moje przeżycia. Więc jedziemy!

8:00

Przyjeżdżam do punktu samochodem ze staraszym. Atmosfera dziwna, nikogo nie ma, no cóż.  Czas walnąć sobie 3 tabletki w kiblu.

8:30

Zaczyna się bardzo przyjemne wejśćie Relanium. Wszystko wokół staje się bardzo spokojne. Cała atmosfera nakręca się całkiem całkiem.

8:47

  • Etanol (alkohol)
  • Gałka muszkatołowa
  • Pierwszy raz

Sam w całym domu. Żadnych współlokatorów, tylko ja i gałka muszkatołowa. Po lekkim biegu do sklepu, dobrze nastawiony, ze świetnym humorem po dwóch piwach.

Siedząc w nocy przy piwie, w jednym momencie stwierdziłem, że mam ochotę na coś więcej. Przez myśl przeszło mi benzo i kodeina, ale było to po północy więc niestety apteki pozamykane. Siedze i głowię się, co by tu można zażyć i przyszła mi do głowy gałka muszkatołowa. Pamiętam, że kawałek ode mnie jest sklep 24/7 więc ubrałem buty i przebiegłem się tam. 

 

Wparowałem do sklepu, lecz niestety była już tylko w postaci przyprawy, starta gałka. Nie rozwodząc się za wiele, kupiłem trzy paczki po 15g 

  • Gałka muszkatołowa