Legalna marihuana napędza dziki rynek?

"Wraz z wejściem do aptek medycznych konopi rozwija się alternatywny obrót, na którym rzetelne usługi mieszają się naciągactwem."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Gazeta Prawna
Klara Klinger, Patrycja Otto

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Tak, to te same autorki, które pisały o "leku dla narkomanów, a nie dla pacjentów"

Odsłony

346

Wraz z wejściem do aptek medycznych konopi rozwija się alternatywny obrót, na którym rzetelne usługi mieszają się naciągactwem.

Dorota Gudaniec, która była twarzą walki o zalegalizowanie medycznej marihuany – mama Maksia z padaczką, któremu preparat pomógł – założyła dobrze prosperujący „marihuanowy” biznes. Można u niej zrobić kroplówki witaminowe, biorezonans czy wykonać inne badania diagnostyczne, które nie mają potwierdzenia w nauce. Prowadzi również szkolenia dla lekarzy jako jeden z ekspertów. Jako podstawę do tego podaje certyfikat naturoterapeuty oraz własną praktykę w stosowaniu marihuany. Koszt udziału to 600 zł.

Przede wszystkim Gudaniec stała się jednak producentką olejków CBD (chodzi o produkty powstające z tzw. odpadu marihuany). To całkowicie naturalny związek, który występuje w konopiach. W przeciwieństwie do THC nie jest psychoaktywny, a jego prozdrowotne właściwości znane są już od dawna. Poza tetrahydrokannabinolem jest najlepiej zbadanym składnikiem konopi. Nie odurza, nie uzależnia, a korzystanie z niego nie jest nielegalne. Gudaniec sprowadza surowiec z bioupraw w Chorwacji, przerabia w laboratorium w Puławach na olejek, a następnie sprzedaje. Jak przekonuje, każdy preparat jest precyzyjnie sprawdzony pod kątem składu i jakości. To, czy ma medyczne działanie, tego nikt nie weryfikuje. Sama Gudaniec przyznaje, że istnieją nieuczciwe praktyki producentów tego rodzaju oleju. Zarzeka się, że jej są sprawdzone. – W naszym sklepie sprzedaż jest monitorowana – dodaje.

Wątpliwości jednak może budzić to, że współpracuje przy sprzedaży ze znanym promotorem kontrowersyjnych metod leczenia Jerzym Ziębą. Wcześniej reklamował on inny preparat na bazie konopi, którym leczył z autyzmu – co nie miało żadnego potwierdzenia medycznego.

– Substancja (CBD – red.) nie jest wpisana na listę psychoaktywnych. Z dostępnych obecnie badań wynika, że nie uzależnia i nie odurza. Ma działanie antypsychotyczne. Trudno natomiast mówić, w czym pomaga jej używanie – tłumaczy Michał Kidawa z Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii.

Oceń treść:

Average: 9.5 (2 votes)

Komentarze

Marcin Formela (niezweryfikowany)

Bardzo dobrze rozumiem przekonania pani Doroty Gudaniec, która w praktyce sprawdziła działanie i wpływ CBD na organizm syna, czego efektem jest poprawa jego stanu zdrowia. Dziwię się, że nikt nie weryfikuje preparatów pod tym kątem, czy ma on działanie medyczne. Od wieków wiadomo, że tak jest i nie wiem co miałoby stać na przeszkodzie aby był dostępny dla potrzebujących. Nie zgadzam się z opisem, że: "chodzi o produkty powstające z tzw. odpadu marihuany" bo zarówno THC jak i CBD to integralna część konopi. Pani Dorota musiała pokonać długa drogę aby dowieść prawdy, że konopie wpływają na układ endokannabinoidowy , który znajduje się w naszych organizmach. Uważam, że z upływem czasu kiedy społeczeństwo zostanie wyedukowane pod tym kątem zmieni się podejście do rośliny, która przez prohibicję była zakazana, a oprócz ochrony zdrowia, może wpłynąć na ochronę środowiska.
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • 6-APB
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne i w oczekiwaniu na 'pluszowy efekt' oraz wizje psychodeliczne. W domu u chłopaka, gdzie jesteśmy sami. Bardzo chciałam spróbować tej substancji, ze względu na to, iż znajomy szczerze polecał (a ma dość duże doświadczenie).

Godzina 20:50 - w ręku trzymam woreczek strunowy z beżowym proszkiem. Zawiera on 250mg 6apb, co zamierzamy z chłopakiem wziąć na mniejszą (dla mnie 100mg) i większą dawkę (dla niego 150mg). Postanowiliśmy wziąć już u mnie, więc pobiegłam po wodę i szklanki, nasypałam, zalałam i łyk. Smak - ohydny jak nie wiem co... takiej chemii nie da się porównać do niczego.  Z racji, że długo wchodzi, bo co najmniej jakąś godzinę, pojechaliśmy do niego samochodem i po drodze już włączyła mi się ‘śmiechawka’. Nie potrafiłam opanować ataku śmiechu, byłam w szampańskim humorze.

  • MDMA (Ecstasy)

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Wychodzę z pracy około 18... Idąc ulicą rozmyślam nad tym jak, gdzie, czym i za ile... 

 

Wiele czasu nie miałem, gdyż za kilkadziesiąt minut miałem autosan do innego miasta (45km) więc plan musiał być szybki lecz konkretny. Kilka dni wcześniej z kumplem nawinęła się gadka apropo DXM, a konkretnie o Acodinie. Na ten czas zupełną abstrakcją dla mnie było użycie tego na sobie, lecz po kilku chwilach i telefonie do przyjaciela z podstawowymi informacjami postanowiłem spróbować.