REKLAMA




Alkohol motorem zbrodni w amerykańskiej armii

Coraz więcej przestępstw popełnianych przez żołnierzy amerykańskich w Iraku i Afganistanie ma związek z alkoholem, mimo że jego spożywanie w bazach wojskowych jest surowo zabronione.

syncro

Kategorie

Źródło

Gazeta.pl

Odsłony

3391

Coraz więcej przestępstw popełnianych przez żołnierzy amerykańskich w Iraku i Afganistanie ma związek z alkoholem, mimo że jego spożywanie w bazach wojskowych jest surowo zabronione. Zarzuty związane z piciem alkoholu i zażywaniem narkotyków pojawiają się w więcej niż jednej trzeciej wszystkich spraw karnych prowadzonych przeciwko żołnierzom stacjonującym w tych dwóch strefach działań wojennych.

Według danych uzyskanych przez dziennik New York Times w oparciu o Ustawę o wolności informacji, 240 z 665 procesów zakończyło się wyrokiem skazującym. 73 z tych 240 spraw dotyczą najcięższych zbrodni, włączając w to morderstwo, gwałt, rabunek przy użyciu broni i napad. 12 spośród nich to przestępstwa na tle seksualnym. Wśród wspomnianych 240 przypadków, przestępstw związanych z alkoholem i narkotykami było mniej więcej po równo, ale od 2004 roku nastąpił wyraźny wzrost liczby tych pierwszych. Przestępstwa amerykańskich żołnierzy

W maju 2004 roku kapral Justin J. Lillis upił się czymś, co określił mianem "sok hajji" ["hajji" to arabskie określenie muzułmanina, który odbył pielgrzymkę do Mekki], czyli najczystszym irackim bimbrem przemyconym do bazy amerykańskich wojsk lądowych przez cywilnych pracowników z miejscowości Balad, i zaczął strzelać ze służbowego karabinu M-16.

- Trafił w wypożyczony samochód jednego z pracowników - opowiada Phil Cave, adwokat 24-letniego Lillisa. - Wskoczył do wojskowego Hummera i zaczął jeździć w kółko strzelając jeszcze do paru innych obiektów. Oddał również strzały w kierunku budynków mieszkalnych i żołnierzy pełniących wartę przy wjeździe do bazy.

Pół roku później, w amerykańskiej bazie niedaleko Bagdadu, po całonocnej libacji z wykorzystaniem nielegalnych zapasów whisky i ginu, kapral z 3. Brygady 3. Dywizji Piechoty, Chris Rolan, wyciągnął swój 9-milimetrowy pistolet i zastrzelił innego żołnierza. Natomiast w marcu 2006 roku doszło do najstraszniejszej chyba zbrodni popełnionej przez żołnierzy amerykańskich w Iraku. Ich grupa służąca w 101. Dywizji Powietrzno-Desantowej, stacjonującej w miejscowości Mahmudiya, zgwałciła 14-letnią dziewczynkę i zamordowała ją wraz z całą rodziną, po ty, jak wypili kilkanaście puszek lokalnej whisky dostarczonej im przez żołnierzy armii irackiej, jak informuje prokuratora wojskowa. Reakcja na stres bitewny Jak mówią obrońcy, dowódcy i lekarze leczący problemy emocjonalne żołnierzy, mimo rygorystycznych przepisów wojskowych i surowych zasad islamu zabraniających spożywania alkoholu i zażywania narkotyków, napoje wyskokowe są tanie i łatwo dostępne dla wojskowych amerykańskich, którzy próbują przy ich pomocy odreagować stres bitewny, depresję i frustrację związaną z przedłużoną służbą w strefie walk.

- Jest jasne, że w całej armii mamy dużo poważnych problemów alkoholowych - mówi dr Thomas R. Kosten, psychiatra z centrum medycznego dla weteranów (Veterans Affairs Medical Center) w Houston. Przyczyn sięgania po alkohol i narkotyki upatruje w stresie związanym z pracą na obszarach, na których prowadzone są działania wojenne. - "Kuracja", jaką stosują, jest taka sama jak po wojnie w Wietnamie, czyli alkohol i narkotyki - mówi dr Kosten. Zdaniem przedstawicieli Pentagonu i ekspertów w dziedzinie zdrowia, spożycie alkoholu i zażywanie narkotyków na obszarze działań wojennych wydaje się odzwierciedlać szerszą tendencję do częstszego i bardziej obfitego picia wśród personelu wojskowego, szczególnie wyraźną w przypadku wojsk lądowych i piechoty morskiej, które to oddziały są najbardziej zaangażowane w walki. Raport opublikowany w styczniu przez Pentagon wykazuje, na przykład, że poziom pijaństwa w oddziałach naziemnych podskoczył o 30 proc. między 2002 a 2005 rokiem, co "może sygnalizować tendencję wzrostową w zakresie nadmiernego spożycia alkoholu w wojskach lądowych".

Z raportu Pentagonu wynika, że chociaż średni poziom konsumpcji alkoholu w marynarce wojennej i lotnictwie stale spada od 1980 roku, kiedy zaczęto prowadzić badania zdrowia żołnierzy, to w wojskach lądowych i oddziałach piechoty morskiej wzrósł bardzo znacznie i przekroczył poziom notowany wśród osób cywilnych. Po raz pierwszy od 1985 roku więcej niż jedna czwarta żołnierzy wojsk lądowych biorących udział w ankiecie przyznała, że regularnie nadużywa alkoholu, przez co należy rozumieć wypicie pięciu lub więcej drinków w czasie jednego posiedzenia. Inne używki w wojsku W 2005 roku również liczba osób zażywających narkotyki w wojsku amerykańskim wzrosła do około 5 proc., czyli osiągnęła poziom dwukrotnie wyższy niż w 1998 roku. Raport określa to jako "ogromny problem". Badania prowadzone przez Pentagon wyciągają na światło dzienne także inne zagrożenia dla zdrowia żołnierzy, począwszy od rosnącej popularności żucia tytoniu, aż do 20-procentowego wzrostu liczby żołnierzy z nadwagą. Lynn Pahland, dyrektor biura do spraw zdrowia w Pentagonie mówi, że rosnący poziom pijaństwa i narkomanii wśród żołnierzy na służbie budzi szczególne zaniepokojenie Departamentu Obrony.

- Sprawa jest bardzo poważna - mówi w wywiadzie Pahland - To ogromny problem. W wojsku szukanie pomocy w razie problemów natury psychologicznej, takich jak alkoholizm i narkomania, to temat tabu, szczególnie wśród oficerów współzawodniczących o awans. W wywiadach przeprowadzonych na potrzeby niniejszego artykułu paru z nich przyznało, że Pentagon robi zbyt mało, by zmazać to wstydliwe piętno. Rzecznik Pentagonu przyznaje, że mimo, iż jego instytucja wydała miliony dolarów na inicjatywy mające odwrócić groźną tendencję, włączając w to stronę internetową zniechęcającą do picia alkoholu, to z czasem nakłady na walkę z alkoholizmem w wojsku spadły. W roku podatkowym 2005 na programy redukcji alkoholizmu, narkomanii i otyłości w armii wydano 12,6 mln dolarów, podczas gdy poziom finansowania w tym roku podatkowym wyniósł 7,74 mln dolarów, co stanowi 39-procentowy spadek.

Niektórzy lekarze wojskowi i inni eksperci od zdrowia psychicznego uważają, że częstsze wykorzystywanie przepisów pozwalających na wcielanie do armii amerykańskiej osób z kryminalną przeszłością, często skazanych za poważne przestępstwa, również może być czynnikiem wpływającym na rozprzestrzenianie się alkoholizmu i narkomanii w wojsku. Skąd się bierze alkohol w wojsku? Alkohol lub narkotyki można zdobyć w Iraku z łatwością. Jak mówią żołnierze, jednym z popularniejszych sposobów na przemycenie do bazy markowego ginu lub czystego rumu jest wysłanie ich przez przyjaciół z domu w butelkach po płynie do płukania ust. Niebieskie lub żółte barwniki spożywcze powodują, że płyn wygląda jak lekarstwo. Oficerowie mówią, że znane są nawet przypadki, gdy medycy wojskowi wypełniali wódką plastikowe torebki do kroplówek. W samym Iraku alkohol wątpliwej jakości można nabyć od żołnierzy armii irackiej lub cywilnych pracowników zatrudnionych w bazach wojskowych. Żołnierze iraccy sprzedają z niewielką marżą także lokalnie produkowane lekarstwa dostępne tylko na receptę. Dowódcy nie zawsze uważali nadużywanie alkoholu w armii za problem.

- W latach 70. "kultura" wojskowa wręcz zachęcała do wspólnego picia - opowiada emerytowany pułkownik wojsk lądowych. - Szło się razem do knajpy i nikogo nie dziwił widok kolegi obejmującego muszlę klozetową w klubie oficerskim. Tolerancja dowództwa dla takich zachowań zaczęła spadać w latach 80. i już na początku lat 90. - Jeśli wypiłeś więcej niż dwa drinki w klubie, ludzie zaczynali patrzeć na ciebie dziwnie - opowiada były pułkownik. Przedstawiciele armii i eksperci do spraw zdrowia psychicznego mówią, że w czasie gdy wojsko jest zaangażowane w dwie poważne wojny na lądzie, groźne konsekwencje nadużywania alkoholu ujawniają się z rosnącą wyrazistością, ponieważ coraz więcej żołnierzy wraca z Iraku i Afganistanu z zespołem stresu pourazowego, depresjami i innymi problemami ze zdrowiem psychicznym.

- Myślę, że tak naprawdę chodzi tu o samobójstwa i stres, a picie jest tylko symptomem - stwierdza Charles P. O'Brien, psychiatra ze Szkoły Medycyny przy Uniwersytecie stanu Pennsylvania, który służył jako lekarz w Marynarce Wojennej podczas wojny w Wietnamie. O'Brien mówi, że zespół stresu pourazowego występuje u wielu weteranów z Iraku i dodaje, że liczba samobójstw wśród żołnierzy służby czynnej jest wysoka. Według prawników i lekarzy wojskowych, ponad 90 proc. przestępstw na tle seksualnym, w związku z którymi wojsko prowadzi sprawy karne, miało związek z nadużywaniem alkoholu. Adwokat pracujący dla formacji Marines szacuje, że u około połowy spośród żołnierzy piechoty morskiej oskarżonych o popełnienie przestępstw w Iraku wyraźnie widać objawy zespołu stresu pourazowego.

- Sięgają po alkohol i narkotyki, żeby uciec - mówi.

Raport o stanie zdrowia w amerykańskiej armii został przygotowany dla Pentagonu przez RTI International - organizację naukową o charakterze non-profit. Dyrektor projektu Robert M. Bray wyraził zgodę na udzielenie wywiadu, ale cofnął ją po tym, jak rzecznik Departamentu Obrony odmówił komentarza. Jednak w ciągu dwóch ostatnich lat przedstawiciele najwyższych władz wojskowych zaczęli mówić publicznie o zagrożeniach, jakie niesie nadużywanie alkoholu przez żołnierzy. Alkohol utrudnia prowadzenie misji wojskowych W 2005 roku zastępca szefa sztabu wojsk lądowych, generał broni Franklin L. Hagenbeck napisał w artykule redakcyjnym magazynu dowództwa sił lądowych, że rosnący poziom pijaństwa i narkomanii w armii "poważnie upośledza jej zdolność do prowadzenia misji wojskowych". Generał Hagenbeck będący obecnie kuratorem Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point mówi, że ponad połowa żołnierzy wydalonych z armii za złe prowadzenie się była karana w poprzednim roku za nadużywanie alkoholu i branie narkotyków. - Kiedy jeden żołnierz popełnia wykroczenie związane z alkoholem lub narkotykami, ma to wpływ na całą jednostkę - pisze generał w artykule.

Zdaniem adwokatów pracujących dla wojska, takie właśnie zjawisko ma często miejsce w Iraku. Żołnierze, którzy piją lub biorą narkotyki, popełniają przestępstwa i utrudniają przeprowadzenie misji bojowych i pokojowych zleconych ich jednostkom. Kapral Lillis, na przykład, został wydalony z armii za złe prowadzenie się i skazany na dziesięć lat pozbawienia wolności za strzelaninę pod wpływem alkoholu. Przebywa w więzieniu wojskowym w Fort Leavenworth w stanie Kansas. Kaprala Rolana, który zeznał, że pił, aby zmniejszyć depresję, w jaką popadł w Iraku, sędzia wojskowy skazał na 33 lata więzienia za zabójstwo kolegi. Dwaj żołnierze oskarżeni w związku z masakrą w Mahmudii przyznali się do popełnienia morderstwa, a były szeregowy wojsk lądowych Steven D. Green, uznany za prowodyra całego zdarzenia, czeka na proces o gwałt i morderstwo przed federalnym sądem rejonowym. W zeszłym roku Pentagon wydał 2 mln dolarów na rozpoczęcie kampanii "That Guy", która zachęca żołnierzy do "odrzucenia pijaństwa, ponieważ powoduje ono, że zapominają o tym, co dla nich najważniejsze: o rodzinie, przyjaciołach, randkach, seksie, pieniądzach i reputacji". Pentagon jest gotowy do uruchomienia latem tego roku kolejnej internetowej kampanii antyalkoholowej. Kapitan Robert DeMartino, lekarz amerykańskiej służby zdrowia odpowiedzialny za koordynację projektu mówi, że istnieje nadzieja, iż żołnierze powracający ze służby w Afganistanie i Iraku skorzystają z nowej strony internetowej, co pomoże im poradzić sobie z problemami przywiezionymi z wojny, w tym z uzależnieniem od alkoholu.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Astrolog (niezweryfikowany)
Będą łatwiej ginąć. Gwałcą ten kraj od początku do samiutkiego końca.
Anonim (niezweryfikowany)
To pierdolone cwele i tyle. Je nie dziwię się,że wszyscy chcą ich rozkurwić.
jacek (niezweryfikowany)
<P>prawdziwi teroryści to amerykanie, chodzi im tylko o ropę i tyle a prawda jest tak że jest to naród głupków,mordują niewinnych ludzi, kiedys ich Allach zniszczy</P>
Zajawki z NeuroGroove
  • Szałwia Wieszcza


Swoja przygodę z salvią rozpocząłem od małej ilości suszu, z tej rzadkiej meksykańskiej roślinki. Ogólnie wrażenia były dość słabe na pewno nie takie jakich się spodziewałem, (ale możliwe że było to spowodowane jeszcze nie wyrobieniem receptorów). Raczej stan przypominał lekkie upalenie mj. Tyle, że bardzo krótkie. Odczuwałem, że coś się dzieje i na pewno nie był to efekt placebo. Kiedy się położyłem czułem jakbym się bardzo zapadł w kanapę. Poza tym nic. Kilka razy jeszcze zapaliłem suszu, ale nic ponad opisane wrażenia.

  • Dimenhydrynat

Raz ze znajomym zarzuciliśmy po 20 sztuk na łeb i zapaliliśmy do tego zajebistego skuna (jeden z lepszych jakie paliłem) i tak nas wyjebało poza rzeczywistość, ze krowy nam po osiedlu biegały, żaby na nas skakały, rozmawiałem z koleżanka, która w tym czasie była w Łebie, a gadka miedzy nami polegała na wymianie pojedynczych słów (część mówiliśmy a część tylko myśleliśmy sobie w głowach i nawet się dogadywaliśmy - cos ala telepatia, naprawdę dziwna sprawa).

  • Amfetamina

To bylo pewnego,pięknego,grudniowego dnia. Jak zwykle wstalam z wielka nie checią i wygramoliłam się do szkoły. Wpadłam do szatni przywitałam się ze znajomymi Pierwszym ich zdaniem wypowiedzianym w moim kierunku nie było słowo cześć, hej czy coś takiego było pytanie:Eeee mała kminisz coś...A ja oczywiście oczy jak 5 zł, ciśnienie takie - Pewnie - stwierdzilam szybko nawet bez chwili zastanowienia. Zrzuta była natychmiastowa. Wiedzieli że jak ze mna się kmini to towarek ma sie za pare minut...i poszlam zalatwilam.

  • Inne
  • Pozytywne przeżycie

Kiepski Set i genialny Setting - szczegóły w raporcie.

T+00
Będąc u mnie w domu zażywam narkotyk. W przeciwieństwie do swojego NBOMOWE'go brata wydaje się on nie paraliżować języka. A może tylko nie zwróciłem na to uwagi?

Wraz z trzema osobami opuszczamy mój dom, każdy w innym stanie świadomości.
D. - pod wpływem marihuany i nieznacznej dawki alkoholu
W. - pod wpływem gamma-butyrolaktonu
B. - pod wpływem 6-APB