[Spliff #11] Wojna z narkotykami czyli wojna z ludnością

Każdego roku w Stanach Zjednoczonych tytoń uśmierca 430 tys. ludzi, a 200 tys. traci życie przez alkohol. W 1999 r. dwa miliony osób było hospitalizowanych, a 140 tys. straciło życie w wyniku efektów ubocznych czy reakcji na działanie leków przepisanych przez profesjonalnych farmaceutów. Każdego roku konsumpcja zalegalizowanych prawnie środków farmaceutycznych skutkuje problemami zdrowotnymi odpowiedzialnymi za ok. 15% wszystkich szpitalnych przyjęć, co odpowiada kosztom leczenia rzędu 136 miliardów dolarów.

toudy

Kategorie

Źródło

Spliff

Odsłony

1192

Każdego roku w Stanach Zjednoczonych tytoń uśmierca 430 tys. ludzi, a 200 tys. traci życie przez alkohol. W 1999 r. dwa miliony osób było hospitalizowanych, a 140 tys. straciło życie w wyniku efektów ubocznych czy reakcji na działanie leków przepisanych przez profesjonalnych farmaceutów. Każdego roku konsumpcja zalegalizowanych prawnie środków farmaceutycznych skutkuje problemami zdrowotnymi odpowiedzialnymi za ok. 15% wszystkich szpitalnych przyjęć, co odpowiada kosztom leczenia rzędu 136 miliardów dolarów.

Wszystkie nielegalne używki razem wzięte – spośród 178 zakazanych przez prawo USA – są dla porównania powodem śmierci jedynie 5000 do 8000 osób rocznie w tym państwie. Wśród wszystkich zakazanych substancji jest wiele takich – jak marijuana – które nie powodują, w przypadkach przedawkowania, problemów zdrowotnych, prowadzących do śmierci. Kary za ich używanie są jednak niewiarygodnie wysokie.

Średni statystyczny wyrok za morderstwo w Stanach Zjednoczonych wynosi niecałe 6,5 roku pozbawienia wolności z możliwością zwolnienia warunkowego ale za posiadanie dużej ilości marijuany grozi kara więzienia minimum 10 lat bez możliwości zwolnienia, co czyni „posiadanie rośliny” przestępstwem cięższym od gwałtu, molestowania nieletnich, napadu na bank czy zabójstwa.

Konserwatywne środowiska amerykańskiego establishmentu, które od lat czynią „wojnę z narkotykami” sztandarowym elementem swego programu politycznego, nieustannie nawołują za jeszcze większym zaostrzeniem kar za posiadanie nielegalnych używek. Kongresman republikański Newt Gingrich, przewodniczący Izby Reprezentantów, polityk uhonorowany przez magazyn Time tytułem „Człowieka Roku 1995” zaproponował nawet ustawodawstwo, nakładające karę śmierci na osoby przyłapane na posiadaniu marijuany w ilości tak niewielkiej jak 2 uncje.

Holandia, gdzie zapoczątkowano programy kontroli konsumpcji narkotyków miękkich poprzez eliminację sfery kryminalnej, związanej z handlem nielegalnymi używkami, dała przykład strategii, która demaskuje intencje i cele polityków, popularyzujących radykalne rozwiązania siłowe państwa policyjnego, stosowane w USA. 1200 licencjonowanych tzw. coffee shopów oferuje na swych ladach marijuanę i haszysz w ilości do 5 g każdemu, kto ukończył 16 rok życia. W Holandii, gdzie używka jest całkowicie legalna, tylko 28% uczniów 10 klasy przyznało się do palenia marijuany, w porównaniu do aż 41% ich amerykańskich rówieśników, dorastających w państwie, gdzie 700 000 osób rocznie trafia do aresztu z tego banalnego powodu. Banalnego w porównaniu do „legalnych” problemów społecznych, związanych z paleniem tytoniu, piciem alkoholu czy choćby prowadzeniem pojazdu mechanicznego, narażającym każdego użytkownika dróg Stanów Zjednoczonych na ryzyko śmierci, które dotyka blisko 50 000 osób rocznie nie mówiąc o dwóch milionach okaleczeń – w tym wiele prowadzących do trwałego kalectwa – i gigantycznych kosztach interwencji medycznych, o których skali obywatele nie są nawet informowani.(1)

Mimo tak drakońskich kar społeczeństwo Stanów Zjednoczonych, stanowiące 4% populacji świata, konsumuje aż 65% globalnej produkcji narkotyków twardych. Zjawisko to ma ponure konsekwencje. 57% ludzi, więzionych w zakładach karnych USA, stanowią ofiary wojny z narkotykami, która od 1980 r. spowodowała czterokrotny wzrost liczby skazanych za przestępstwa. Legendarny kraj wolności i dobrobytu szczyci się od dawna najwyższym na świecie odsetkiem uwięzionych. 25% więźniów całego świata stanowią obywatele USA. Problem konsumpcji i handlu narkotykami należy chyba do największych tematów tabu zachodniej kultury politycznej.

Ogarnięcie tego zagadnienia wykracza często poza możliwości poznawcze szarego obywatela, którego świadomość ograniczana jest przez system kształtowania opinii publicznej, wynikający z ekonomicznych zależności między instytucjami monopoli medialnych a dominującą hierarchią władzy politycznej. Problem międzynarodowego handlu narkotykami był jednak i jest przedmiotem zainteresowania niezależnych badaczy. Dzięki temu możliwe jest kształtowanie bardziej wiarygodnych wyobrażeń na temat roli, jaką odegrały narkotyki w skomplikowanych procesach politycznych naszej najnowszej historii.

Wielkim błędem wydaje się założenie, dość powszechnie choć milcząco aprobowane, że nielegalny handel narkotykami, które stanowią jeden z trzech głównych towarów globalnej wymiany handlowej, prowadzony jest bez politycznego wsparcia i bez politycznej ingerencji najbardziej wpływowych środowisk światowej polityki. „Jak wykazuje analiza polityczna historii Stanów Zjednoczonych po II wojnie światowej – pisze w swojej najnowszej książce „Road to 9/11”, Peter Dale Scott – tajnie działające organy państwa amerykańskiego wykorzystywały w sposób systematyczny organizacje terrorystyczne, zaangażowane w przemyt narkotyków – a w ostatnich latach struktury związane z Al-Kaidą – do realizacji swoich własnych celów politycznych, w szczególności interesów naftowych, co dokonywane było kosztem narażania porządku życia publicznego i dobrobytu obywateli amerykańskiej republiki (...) Proces ten związany był z wzajemnym przenikaniem się wpływów politycznych i finansowych establishmentu Stanów Zjednoczonych z establishmentem państw wspierających terroryzm, w szczególności Arabii Saudyjskiej i Pakistanu”.(2)

Przyjmując powyższy punkt widzenia, nie jest możliwe akceptowanie tezy, uznawanej powszechnie za pewnik, że celem amerykańskiej wojny z narkotykami jest ograniczenie ich konsumpcji. Dodatkowym potwierdzeniem tego wniosku jest prosty fakt, że mimo zaangażowania wielkich środków policyjnych, cele te nigdy nie zostały zrealizowane. Nie ma też powodu przypuszczać, że kiedykolwiek zostaną osiągnięte podczas wojny z narkotykami czyli wojny państwa z ludnością. (Zbigniew Jankowski)

Artykuł z numeru #11 Spliff - Gazety konopna, przeczytaj cały numer w wersji PDF PRZYPISY: ___________________________________ (1) P. M. Gahlinger, Illegal Drugs, A Complete Guide to Their History, Chemistry, Use, and Abuse, A Plume Book, 2004, s. VIII-IX, 329; (2) P. D. Scott, The Road To 9/11. Wealth, Empire, and the Future of America, University of California Press, 2007.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Tyntyryntyn (niezweryfikowany)
"A taki ładny był, Amerykanski, szkoda! hyhy"
Astacus (niezweryfikowany)
marijuana - nie można pisać tego bardziej po polskiemu? Btw, tekst pisze o prawdach oczywistych, ale trzeba bić w bęben, może ktoś usłyszy?
pro ch (niezweryfikowany)
"...oferuje na swych ladach marijuanę i haszysz w ilości do 5 g każdemu, kto ukończył 16 rok życia." weźcie się jebnijcie w łeb ._.
Zajawki z NeuroGroove
  • Bieluń dziędzierzawa (datura stramonium)
  • Bieluń dziędzierzawa (datura stramonium)

Wydarzenia te miały miejsce w październiku 1997. Był dzień nauczyciela więc nie było szkoły i postanowiłem przyjechać do domu. I tak jakoś wyszło że znalazłem się na imprezie u kumpla. Nic nadzwyczajnego, każdy coś pił, leciala muza itp. W pewnym momencie kumpel wyciągnął kilka kasztanów. Rozłupał jednego i spytał czy chce. Nie czekając na odpowiedź zaczął wpieprzać jego zawartość. Skusiłem się i zeżarłem z pół kasztana. Smak był całkiem ok tylko suchość mnie później denerwowała.

  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Nie idealne, ale tak czy siak sprzyjające.

Jestem myślą. Piękną myślą. Kieruję się do apteki. Nudno. Wychodzę ze szkoły, świat jest ciepły i wietrzny. Otwieram pierwsze drzwi:

-Dzień dobry. Poproszę Tussidex- mówię, uśmiechając się niewinnie i myśląc, że na sto procent widać w moich szarych, głębokich oczach powód, dla którego tu jestem.

-Tussidex... nie mamy, ale Acodin jest...

-W porządku, dziękuję, do widzenia!

Heh, myślę, że zna mój zamiar. Ako to przeżytek, kieruję się dalej.

 

Drugie drzwi:

  • Marihuana

Na poczatek oczywiscie wielkie joł dla wszystkich ziomkow :D heheheh ... troche jest mi glupio pisac o jaraniu ... wkoncu jestem dziewczyna no ale luz, nie jestem pierwsza ani nie ostatnia ;p

A wiec, jak zwykle co wekeend chodzimy z dziewczynami do klubu standart ... :-) Przychodze do kumpeli, i patrze a u niej siedzi druga kumpela i sie cieszy.Pytam co jest, a ta nie odzywajac sie wyciaga z torebki worek trawy.Zaczelam sie smiac i mowie: " BAKANKO!! " hehehe. Wyszlysmy z domu i zeszlysmy do piwnicy.Zjaralysmy wora i wyruszylysmy w strone baru.Wtedy sie zaczela jazda ....

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pozytywne przeżycie

Środek dnia, 30 paro stopniowe upały, jak to zwykle bywa w wakacje, czasem zdarzają się dni w których nie mamy nic ciekawego do roboty, pieniędzy na drzewach znaleźć się nie da więc i zrobić jakiejś konkretnej imprezy też. Znalazło się jednak kilka złotych (konkretniej 10zł) więc wraz z kolegą Maćkiem wpadliśmy na pomysł żeby skołować jakieś palenie. Padło na w.w mieszankę ziołową, a z momentem jej dostarczenia doszedł do nas nasz kolega Jacek. Miejsc było kilka, rynek, pewna ciemna uliczka, droga ok 300m do kolejnego punktu jakim było moje dawne miejsce zabaw z dzieciństwa, tył szkolnej hali sportowej. Wszystko odbyło się w godzinach popołudniowych ok 15-17. Wszystko BYŁO w jak najlepszym porząsiu ;) .. MIAŁEM WTEDY 16 lat.

Wyobraź sobie wakacyjny poranek, budzisz się w godzinach popołudniowych, lekko odsuwając firankę przez co pozwalasz słońcu na bezlitosny marsz po twoich zaspanych oczach.

Co tu dziś robić..? Zadałem sobie to pytanie tuż po umyciu się, zjedzeniu lekkiego śniadania i włączeniu muzyki z peceta. W tle leciał Jason Walker - Echo człowiek ten zahipnotyzował mnie kiedyś (podczas innego tripa) tą właśnie nutą.. Muzyczny orgazm jak to mówię, z pewnością wiecie o co chodzi. ;)