Piszę to teraz, dzień po wydarzeniach z 22.12.2012r., póki pamięć z tamtej feralnej nocy jest świeża. Tak, był to mój osobisty, spóźniony koniec świata.
14:00 - "Nieoczekiwany zwrot akcji."
Kobiety w ciąży i marihuana to niemalże temat zakazany. Brudny, mały sekret kobiet, które sięgają po konopie siewne w celu powstrzymania nudności i ukojenia stresu, szczególnie podczas męczącego pierwszego kwartału ciąży.
Artykuł dostępny w Polsce jedynie w Hyperreal.info
Kobiety w ciąży i marihuana to niemalże temat zakazany. Brudny, mały sekret kobiet, które sięgają po konopie siewne w celu powstrzymania nudności i ukojenia stresu, szczególnie podczas męczącego pierwszego kwartału ciąży.
Ciężarne kobiety na Jamajce systematycznie zażywają marihuanę w celu powstrzymania nudności, stresu oraz depresji, często w postaci herbaty bądź mikstury.
W późnych latach 60’ profesorzy zaprosili świeżą absolwentkę uczelni, Melanie Dreher, do przeprowadzenia badania etnograficznego na temat wykorzystania marihuany na Jamajce, w celu śledzenia i dokumentacji konsekwencji jej używania dla kobiet w ciąży. Dreher zbadała 24 jamajskie noworodki wystawione na działanie marihuany przed urodzeniem i 20 noworodków, które nie były. Jej praca przekształciła się w książkę "Kobiety i konopie siewne: medycyna, nauka i socjologia", której część dotyczyła jej kierunku studiów.
Większość wcześniejszych badań z Ameryki Północnej pokazywała, że marihuana może powodować u dzieci wady wrodzone i problemy rozwojowe. Te analizy nie wyodrębniły jednak używania marihuany, tylko wrzuciły do jednego worka konopie z bardziej zgubnymi substancjami, rozciągającymi się od alkoholu i tytoniu, do metamfetaminy i heroiny.
Na Jamajce Dreher znalazła społeczność, która nadzoruje spożywanie gandzi w jej kręgach i uznaje jej używanie za sprawę duchową. Jeśli chodzi o wpływ zioła na ciążę, Dreher prowadziła badania wykorzystując Skalę Brazeltona - wysoce uznaną analizę behawioralną noworodków oceniającą ich zachowanie.
Opracowanie analizuje siłę, odruchy przystosowawcze i możliwe zagrożenia dla niemowlęcia. Naukowcy analizowali dzieci poddane badaniu do ich 5 roku życia. Wyniki nie wykazały żadnego negatywnego wpływu na dzieci, wręcz przeciwnie, wydawały się one przodować nad innymi.
Wielu decydentom nie spodobał się ten rezultat badań, a szczególnie nie przypadł do gustu ich fundatorowi, Krajowemu Instytutowi ds. Nadużywania Narkotyków (the National Institute on Drug Abuse - NIDA). Zaprzestali finansowania kolejnych badań i nie byli skłonni do publikowania ich wyników.
„Marsz Dziesięciocentówek był pomocny,” powiedziała Dreher. „Ale oczywistym było, że NIDA nie była zainteresowana dalszym wspieraniem badania, które nie ukazywało negatywnych wyników. Powiedziano mi, bym do niego nie wracała. Straciliśmy szansę na kontynuację badania w okresie dorastania i dojrzałości.”
Dreher, obecnie dziekan pielęgniarstwa na Uniwersytecie Rush, z dyplomami w dziedzinach pielęgniarstwa, antropologii i filozofii oraz doktoratem w dziedzinie antropologii z Uniwersytetu w Kolumbii, nie miała styczności z marihuaną, przed swoim wyjazdem na Jamajkę.
Obecna obrończyni marihuany mówi, że Raphael Mechoulam, pierwsza osoba, która wyodrębniła THC, powinien dostać nagrodę Pulitzera. Jednakże, rozumie ona, że profesjonaliści w dziedzinie medycyny są powściągliwi od robienia czegokolwiek, co mogłoby spowodować utratę poparcia dla ich pracy, mimo udowodnionego leczniczego wpływu marihuany, szczególnie na kobiety w ciąży.
Opracowanie Dr Melanie Dreher to nie pierwszy raz, kiedy palenie trawy przez Jamajczyków zostało poddane badaniom naukowym. Tym najbardziej wyczerpującym było badanie przeprowadzone przez Verę Rubin i Lambrosa Comitasa pt. „Gandzia na Jamajce – medyczne badanie antropologiczne chronicznego zażywania marihuany.”, które zostało opublikowane w 1975 r.
I znowu, niekorzystnie dla decydentów Krajowego Instytutu ds. Nadużywania Narkotyków, medyczne badanie antropologiczne wykazało, że pomimo nielegalności, gandzia na Jamajce jest wszechobecna, skala i częstotliwość użycia jest bardzo wysoka, marihuana jest palona w dłuższym okresie i w większych ilościach, z większą mocą THC niż w USA, jednak dzieje się to bez zgubnych konsekwencji społecznych, bądź psychologicznych.
Set: z początku pozytywne. Setting: miasto, pub, pizzeria, las.
Piszę to teraz, dzień po wydarzeniach z 22.12.2012r., póki pamięć z tamtej feralnej nocy jest świeża. Tak, był to mój osobisty, spóźniony koniec świata.
14:00 - "Nieoczekiwany zwrot akcji."
Set:spokój, rodzice w domu, lecz brak strachu że się zorientują, ulubiona muzyka na słuchawkach dużo spokoju. Setting: muzyka i połączenie z naturą
800mg pregabaliny+2 razy po 450mg
17:40 zero efektów nastawienie: stricte stres przed nową substancją ale tak to git
Na słuchawkach yung adisz, leże odpoczywam w towarzystwie ojczyma i brata (oni nie wiedzą że zażyłem)
17:47 uczucie podobne do lekkiego upojenia alko
17:57 idę na papierosa lekki przyjemny stan narazie w miarę trzeźwo, dorzuta 450mg
18:12 spokój i chilli gadam sobie z ojcem o różnych rzeczach. Jest spokojnie. Narazie brak szczególnych efektów
spotkanie ze zdołowanym znajomym, z którym znamy się jak stare konie. Chęć otwarcia się na niecodzienność, wyabstrahowanie się z zelżałych wglądów. Całość tripa: bezpiecznie mieszkanie, dobra muzyka, park nocą.
Shulgin pisał, że 8 mg to mało, że się wymęczył fizycznie, ale zaskoczony był łatwością komunikacji z drugą osobą w trakcie tripa. Z grubsza potwierdzam.
Spotkaliśmy się wieczorem, zrobiliśmy zakupy, w tym jakiś nabiał na czas "po". Od znajomego dostaliśmy wcześniej 32 mg 2-CP. Proszek w domu rozpuściliśmy zgodnie z regułami sztuki w małej wódeczce, podzieliliśmy na pół, i znów na pół, co dawało 8 mg w ćwiartce płynu (nie w ćwierce wódki, bo nie chcieliśmy się najebać, tylko w jednej czwartej tego, co było, a było jakieś 100 ml). W smaku wódka oczywiście obrzydliwa.
Chciałbym się z Wami podzielić swoją dzisiejszą podróżą. Moją poważną przygodę z substancjami aktywnymi zakończyłem z grubsza juz prawie rok temu. Od tamtej pory paliłem 2 razy, w dosłownie w kilku przypadkach raczyłem się alkoholem, choć jeśli chodzi o ilość jednego, jak i drugiego - nie przesadzałem. Jakieś 0,2 grama 10x ekstraktu Salvii spoczywa już od dłuższego czasu w mojej magicznej skrzyneczce, która swoim wyglądem przypomina mi o starych, jakże dziwnych czasach...
Komentarze
Totalne Bzdury !!! I Pseudonaukowy Kit. Ktokolwiek miał doczynienia z marihuaną zdaje sobie sprawę z jej szkodliwości. Społeczne zagrożenia znacznie przewyższają palenie tytoniu a nawed picie alkocholu o których to szkodliwości nie trzeba pisać i wszyscy wiedzą. Jak długo istnieje świat tak i ludzie którzy za pare groszy zrobią i napiszą wszystko. Do okoła siebie widzimy pseudonaukowców , polityków ( czy też pseudo , filozowów - którzy oprócz propagowania swojej polityki wciskają nam ''treendy" styl życia oparty na 'gejostwie', narkomani , przemocy itp... nie nazywając już tego dzisiaj Upadkiem Norm i Moralności ale Nowoczesnością ). Dzięki temu widać jak awansowała pani Dr . O szkodliwiści substancji psychoaktywnych na płód i samą matke można by mnożyć z praktyki a nie z teorii. Każdy rozsądny człowiek (a coraz mniej takich również dzięki paleniu marii...) stara się budować swój pogląd na daną srawę czytając więcej artykułów biorąc pod uwage ich żetelność i wiarygodność do czego wszystkich zachęcam ( Nie ma potrzeby osobiście sprawdzać że muchomor jest trujący zbyt wiele osób się zatruło).
Talidomid też był nieszkodliwy...
Ja palilam podczas ciazy i wszystko się zgadza z artykulem. Dziecko urodzilo sie zdrowe i rowija sie berdzo szybko, szybciej niz dzieci kobiet które bardzo zdrowo sie odzywialy.
Ktoś, kto napisał że artykuł jest bzdurą, prawdopodobnie jest powiązany z kołami zwalczającymi wszystko w imię ogłupienia społeczeństwa. Wszystko, co wiecie o marihuanie ze źródeł "oficjalnych" jest kłamstwem i manipulacją. Legalizacja (pełna) doprowadziłaby do upadku koncernów farmaceutycznych, szczególnie tych, których gros zysków generuje produkcja i sprzedaż środków przeciwbólowych, antydepresantów, leków stosowanych w psychiatrii, kardiologii i gastrologii. Ochrona zysków koncernów farmaceutycznych jest jedynym powodem gwałtownego oporu przed legalizacją uprawy i spożycia marychy. Kanabioidy pomimo niewątpliwego wpływu na zachowanie i czynności mózgu NIE SĄ NARKOTYKAMI! Działanie podobne do "narkotycznego" wykazuje tylko THC, i tylko na tym alkaloidzie wszyscy skupiają uwagę. Koka została zakazana słusznie, pomimo tego że tylko jeden z mnóstwa alkaloidów w niej zawartych wykazuje destrukcyjne działanie narkotyczne (uzależnienie, zmiany osobowości etc.), zaś reszta jest wręcz dobroczynna. THC ani nie uzależnia w sposób trwały (nikotyna, alkohol), ani nie powoduje niebezpiecznych zmian psychicznych! Ktoś napisał, że alkohol jest lepszy. Człowiek ten jest kompletnym debilem! Choć muszę się zgodzić co do tego, że alkohol jest o niebo lepszym odmrażaczem niż marihuana.