Nietypowy przemyt: kilogram kokainy w żołądku

Ponad kilogram kokainy miał w żołądku Nigeryjczyk złapany na lotnisku w Neapolu - poinformowały włoskie media.

Koka

Kategorie

Źródło

onet.pl

Odsłony

1947
Ponad kilogram kokainy miał w żołądku Nigeryjczyk złapany na lotnisku w Neapolu - poinformowały włoskie media. Podejrzenie policji wzbudziła początkowo nerwowość mężczyzny, z jaką zareagował na przeszukanie swojego bagażu; znaleziono tam środek przeczyszczający. Podejrzany Nigeryjczyk został następnie poddany dokładniejszej rewizji. W jej wyniku odkryto, że mężczyzna przewoził w żołądku 1150 gramów kokainy, podzielonej na 84 porcje. Znaleziony przez policję środek przeczyszczający miał najprawdopodobniej przyspieszyć proces odzyskiwania narkotyku.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Może mi ktoś wyjaśnić, w jaki sposób oni znajdują coś w żołądku? W jaki sposób tam zaglądają? Przecież to już nie jest zwyczajna "rewizja"
FlaT (niezweryfikowany)

Obstawiałbym, że to po prostu robią delikwentowi jakieś prześwietlenie czy coś w ten deseń...
Anonim (niezweryfikowany)

usiskają dłońmi żołądek, pod palcami można łatwo wyczuć kapsułki
Anonim (niezweryfikowany)

Że co? A co w tym nietypowego?? Nie od dziś wiadomo że w taki sposób przemyca sie narkotyki.
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Kodeina
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie

Sobota, wolny dzień, luzik...

Sobota. Wstałem oczywiście wcześniej niz zwykle bo po co ma organizm się wyspać w weekend skoro może się obudzić i być gotowy do walki...

No więc jest godzina 6:00. Po prostu jakaś masakra. OK, poszedłem wczoraj wcześniej spać bo się opiłem piwskiem + trochę trawy. Senność mnie wzięła około 22:00 więc 8 h snu dało wczesne przebudzenie.

Nieco poirytowany wstałem.

6:20. Zapodałem 210 mg DXM (Tussidex). Do tego wypiłem jedno piwo. Ot, zwykłe piwo. Padło na Tyskie. Zaczyna mi się nudzić. Co ma człowiek robić jak jest sobota? No nic, odpoczywać po ciężkim tygodniu.

  • Grzyby halucynogenne
  • Retrospekcja

Planowane od kilku dni naćpanie się w stałym gronie. Przyjazd do innego miasta w celu odwalenia obowiązków rodzinnych i szybka ucieczka w celu tripowania.

Historia ta stanowi zapis wspomnień z etapu mojego życia, który z perspektywy oceniam jako dość wartościowy, ale jednocześnie pouczający. Nie będzie tu alfy pvp dożylnie i popalonych kabli, bo od zawsze uważałem ten rodzaj zabawy za nic nie warte, krótkodystansowe gówno dla przygłupów, którym nie zależy na życiu. Preferowałem psychodeliki - marię, która działała na mnie za mocno i czasem psychotycznie, a od niedawna lsd i grzyby, których to spróbowałem pierwszy raz już około 3 lata wcześniej.

  • 2C-P
  • Marihuana
  • Tripraport

Chęć odbycia ciekawej podróży.

                                          Spojrzenie przez pryzmat

 

 

Mały wstęp: czas spędzałem na zmianę z trzema osobami, nazwijmy ich M – kolega z dalszego osiedla, L – bardzo dobry kumpel i J – brat L, mój przyjaciel.

 

 

TR  (-) parę h

 

  • Marihuana

Latem 98 byłem w Giżycku z kumplami. Po tygodniu ostrego imprezowania postanowiłem sprowadzia tam moją dziewczyne. Zadzwoniłem - zgodziła sie; miała przyjechać następnego dnia o piątej rano. Ponieważ była dopiero 11.00 (dzien przed jej przyjazdem), a kumple pojechali do Rynu (miałem do nich dojechaa nazajutrz), zamelinowałem sie w pub-ie "Płetwal", gdzie koleś o ksywce Diabeł handlował tym i owym. No wiec kupiłem dwa worki marii. Po dwóch piwach, obiedzie i mocnej dawce marii zacząłem iść w strone dworca PKP, gdzie chciałem przenocować do przyjazdu mojej dziewczyny.