Pomyłka handlarzy narkotyków. Wysłali 700 kg kokainy do prywatnej firmy

Dzięki błędowi w spedycji we Włoszech zdołano przechwycić przemyt 700 kilogramów kokainy o czarnorynkowej wartości ok. 80 milionów euro. Transport narkotyków przez pomyłkę dotarł do prywatnej firmy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

rmf24.pl
PAP
Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

565

Dzięki błędowi w spedycji we Włoszech zdołano przechwycić przemyt 700 kilogramów kokainy o czarnorynkowej wartości ok. 80 milionów euro. Transport narkotyków przez pomyłkę dotarł do prywatnej firmy. Zdumiony właściciel wezwał karabinierów.

Lokalne media z miasta Vicenza na północy kraju podały, że ogromne ilości czystego narkotyku ukryte były w kontenerze ze skórami. Został on przysłany do firmy w miejscowości Zermeghedo. Jej właściciel natychmiast wezwał siły porządkowe, gdy odkrył, co naprawdę zawiera pokaźna przesyłka.

Karabinierzy skonfiskowali kontener z Brazylii, który dotarł najpierw do Portugalii, a następnie do północnych Włoch. Przypuszcza się, że został on przez pomyłkę wysłany do zakładu garbarskiego w małym miasteczku w regionie Wenecja Euganejska.

Wszczęto postępowanie, by trafić na trop przemytu i ustalić, kto miał być jego prawdziwym odbiorcą i jaka organizacja przestępcza za tym stoi. Ze względu na rozmiary transportu przypuszcza się, że to mafia z Kalabrii, która kontroluje ten proceder.

Oceń treść:

Average: 1 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25


Liczba ludziow - 3 +1


Dawka -1/3 swiezutkiego kota na glowke i duzo grasu


Miejsce - Dosc duza dzialka w lesie.


Na poczatku powiem ze nie sadzilem ze 1/3 kwasa z odpowiednim klimatem

moze zrobic taka sieke w bani.


Wszystko sie zaczelo w autobusie gdy jechalismy do lasu, kwas mi sie

pierwszemu odezwal a po pewnej chwili udzielil sie reszcie. Zaczolem sie

strasznie smiac z pewnej pani ktora wygladala jak kosmita (wtedy tak mi

  • Lophophora williamsii (meskalina)






Zbigniew Drozdowicz

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Pierwszy raz

jestem świadoma tego, że mój lęk jest irracjonalny. że nie wynika z niczego innego niż wszystkie inne, które towarzyszą mi na co dzień. chociaż doskonale wiem, od jak dawna myślę o kolejnym tripie, i chociaż wiem też, że jestem bezpieczna, że jestem z osobą, którą kocham, że jestem odpowiedzialna, a substancja jest sprawdzona i w małej dawce - i tak skręca mnie w żołądku. w końcu zbieram się na odwagę i pół trójkątnej, jaskraworóżowej piksy z MDA trafia do moich ust.

randomness