zażyte środki:
- 350 - fety
- 1 gr - ziela
- 1 szt - krysztalka (LSD)
- 1 szt - XTC (Kiss)
Jak twierdzą naukowcy, doświadczenia mistyczne o trwałych pozytywnych skutkach można osiągnąć za pomocą substancji halucynogennych zawartych w „magicznych” grzybach. Minęło czterdzieści lat od czasów, kiedy Timothy Leary, apostoł mistycyzmu wywoływanego narkotykami zachęcał swoich zwolenników, by „włączyli się, dostroili i odlecieli”.
Jak twierdzą naukowcy, doświadczenia mistyczne o trwałych pozytywnych skutkach można osiągnąć za pomocą substancji halucynogennych zawartych w „magicznych” grzybach. Minęło czterdzieści lat od czasów, kiedy Timothy Leary, apostoł mistycyzmu wywoływanego narkotykami zachęcał swoich zwolenników, by „włączyli się, dostroili i odlecieli”. Dziś naukowcy z Johns Hopkins University w Baltimore po raz pierwszy udowadniają, że mistyczne doznania można wywołać w sposób bezpieczny w laboratoriach. Ich zdaniem nie ma żadnej różnicy pomiędzy przeżyciami mistycznymi wywołanymi narkotykami a tymi o charakterze religijnym. Co do zasady są one identyczne. W opinii autorów eksperymentu należy zbadać potencjał środków halucynogennych, który od lat 60. był ignorowany z powodu skojarzeń z nielegalnym użyciem narkotyków. Dzięki temu będą mogły rozwinąć się nowe metody leczenia depresji, narkomanii i bólu. Spodziewając się krytyki ze strony przywódców kościelnych, naukowcy podkreślają, że nie są zainteresowani debatą na tematy religijne. Ich praca, jak sami mówią, „nie może pójść i nie pójdzie w tym kierunku”. Na całym świecie rośnie zainteresowanie terapeutycznym zastosowaniem środków psychodelicznych.
W brytyjskim Królewskim Kolegium Psychiatrycznym odbyła się niedawno pierwsza od trzydziestu lat debata na ten temat. Coraz popularniejszy ruch psychiatrii psychodelicznej był tematem dyskusji na styczniowej konferencji w Bazylei. W amerykańskim eksperymencie brało udział 30 ochotników w średnim wieku o zainteresowaniach religijno-duchowych. Uczestniczyli oni w dwóch ośmiogodzinnych sesjach oddzielonych dwumiesięczną przerwą. Na pierwszej otrzymywali psylocybinę, a na drugiej środek pobudzający bez właściwości halucynogennych. Psylocybina jest aktywnym składnikiem dziko rosnących grzybów. Jeszcze niedawno, przed wejściem w życie nowych przepisów, można je było bez problemu dostać na londyńskich bazarach. Ochotnicy nie wiedzieli, który środek przyjmują. Jedna trzecia z nich opisała doznania po wzięciu psylocybiny jako najbardziej znaczące przeżycie duchowe, jakiego kiedykolwiek zaznali. Dwie trzecie zaliczyło to doświadczenie do grupy pięciu najważniejszych przeżyć. Niektórzy porównywali jego intensywność do siły odczuć związanych z narodzinami pierwszego dziecka lub śmiercią rodziców. Skutki doznań trwały przynajmniej dwa miesiące. 80 procent ochotników mówiło o umiarkowanym lub dużym wzroście dobrego samopoczucia i satysfakcji życiowej. Rodzina, przyjaciele i znajomi badanych potwierdzili zmiany. Był to jeden z pierwszych eksperymentów „neuroteologicznych”. Ta nowa dyscyplina naukowa bada neurologię doznań religijnych. Naukowcy mówią, że ich celem jest studiowanie potencjalnych korzyści, jakie mogą przynieść środki w rodzaju psylobicyny. „W reakcji na wybryki lat 60. zaprzestano badań nad środkami halucynogennymi – mówi profesor Roland Griffiths z Johns Hopkins University.
– Zanim sam się tym zająłem, byłem sceptyczny. Jednak w określonych warunkach, po odpowiednich przygotowaniach, można bezpiecznie wywołać to, co się nazywa pierwotnym przeżyciem mistycznym. Może ono prowadzić do pozytywnych zmian osobowości. Poczyniliśmy pierwszy krok na – mamy nadzieję – długiej drodze badań naukowych, które ostatecznie służyć będą ludziom”. Jedna trzecia badanych podczas sesji odczuwała lęk. Niektórzy mówili o uczuciu paranoi. Zdaniem naukowców psylocybina, w przeciwieństwie do alkoholu czy kokainy, nie jest środkiem toksycznym i nie prowadzi do uzależnienia. Mimo to ochotnikom muszą towarzyszyć osoby, które będą w stanie pomóc im przejść przez ten eksperyment.
zażyte środki:
- 350 - fety
- 1 gr - ziela
- 1 szt - krysztalka (LSD)
- 1 szt - XTC (Kiss)
mieszkanie kolegi, ekscytacja, kilka godzin wewnętrznej pracy przygotowującej do wejścia w kontakt z nową substancją....
Opisane wydarzenia miały miejsce około 3 lata temu, po około 8 letnim okresie intensywnej praktyki buddyzmu tybetańskiego, w czasie którego tylko jakieś 2 razy zjadłem grzybki psylocybki i z 3 razy zapaliłem trawkę...
Niespodziewanie okazało się, iż kolega buddysta, który mnie nocuje ma ekstrakt Salvi Divinorum. Wczesniej tego dnia miało miejsce kilka znaczących koincydencji, które jak później zobaczyłem przygotowywały mnie na spotkanie z Boską Salvią.
Wzgórze, 12-13 sierpień - noc spadających perseidów
Pierwszy raz z opoidami. Najśmieszniejsze jest to, że mieliśmy oglądać gwiazdy, a nie pamiętam szczerze żadnej.
17:00
Zapaliłem papierosa i spojrzałem na moich znajomych (powiedzmy, że będą to A, K, R) z ironicznym smutkiem w oczach, po chwili gałki oczne zostany zwrócone w stronę zarzącego się ogniska, a później na A - "Ej no, kołujemy się na coś czy nie?" - odpowiedziałem, że na mieście jest syf, a zapasy K się skończyły. Po chwili otworzyłem swojego browara jak moi rówieśnicy i spoglądałem w niebo.
17:15
U mnie w domu na wsi, na tarasie przed ogrodem. Towarzyszył mi mój chłopak jako tripsitter. Nastrój: pozytywny. Ogólne zaciekawienie i fascynacja tym, co się zaraz wydarzy
To było piękne, słoneczne popołudnie. Praktycznie przeddzień lata, wiosna w pełnym rozkwicie. Dookoła mnie zieleń bujnie rosnąca w moim ogrodzie i ja - dopiero co zerwawszy świeże grzyby z growkitu. Miałem pewne obawy, czy uda mi się wyhodować je prawidłowo, bo czytałem o doświadczeniach innych użytkowników i często przejewiał się motyw pleśni w growboxie, więc spodziewałem się, że za pierwszym razem może mi się nie udać.
Komentarze