McGandzia

Mała dziewczynka w swoim zestawie Happy Meal znalazła marihuanę.

syncro

Kategorie

Źródło

onet.pl

Odsłony

847

Mała dziewczynka w swoim zestawie Happy Meal znalazła marihuanę.

Ośmiolatka ze stanu Illinois w papierowej torbie z McDonaldsa odkryła nie tylko porcję konopii indyjskich, ale także zapalniczkę i fajkę do palenia. To się nazywa zestaw śniadaniowy! Dziewczynka powiedziała o znalezisku swojej mamie. Nie wiadomo, do kogo należała marihuana, ale można domyślać się, że któryś z pracowników omyłkowo zapakował swój zestaw. Cała sprawa pewnie nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby znalazcą okazał się ktoś mający więcej niż 18 lat. Wtedy zamiast powiedzieć komukolwiek dziękowałby w duchu za taki niespodziewany prezent. To się nazywa prawdziwy Happy Meal!

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

opiate_ (niezweryfikowany)

buahuahuahuahua xD też tak kcę : ) happy meal : D
Maksym Konopny (niezweryfikowany)

Moze ktos tak dilowal ganja w McDonaldsie, ale mu sie pomylilo (albo komus z jego wspolpracownikow ) i paczka poszla nie do tej osoby co trzeba.
Szymek (niezweryfikowany)

Very Happy Meal! Szkoda że w standardzie nie dodają takiego zestawu :D i jeszcze napis na torebce "Smile!" lub "Laugh!" i ten klaun z przekrwionymi. malutkimi oczkami :D
Wielki Pryncypał (niezweryfikowany)

LoooooooooL, hahahahah ale dojebali :D też tak chce!! ale szczęściara mała :D
Anonim (niezweryfikowany)

takie przypadki chodza po ludziach. ja mialem podobnie tzn prawie...wiozlem w metrze 10g -2X 5 ktore u kumpla kupilem az ze u mnie w miescie psy trzepia ostatnio to profilaktycznie mialem skitrane w gaciach. jakiez bylo moje zdziwienie kiedy w domu okazalo sie za mam tylko jedna 5 a drugiej brak. fuck wypadla mi. fakt bylem mocno zjarany i pewnie nawet jesli wypadla mi jak siedzialem w metrze i lezala kolo mojej nogi tak ze ludzie widzieli - byla w woreczku - to bym nie zakumal. a moze ktos znalazl? ciekawe czy komus prezent zrobilem czy tez znalazl to niczego nieswiadomy obywatel. tajemnica 5g;)
mivan (niezweryfikowany)

Caly piekny zestawik, w futerale z gabeczka wycieta na ksztalt fajeczki. Futeral byl po rosyjskim mikroskopie, w slicznym pomaranczowym kolorze. Do dzis zaluje choc juz duzo sprzetu sie przewinelo przez rece :D
Anonim (niezweryfikowany)

Hyh, gubiłem już w życiu pieniądze, komórki, fajki, zapalniczki, klucze, świadomość, znajomych(jednego przez całą noc szukaliśmy). Ba, brata nawet kiedyś zgubiłem. Ale _nigdy_, przez prawie 10 lat ćpania _nigdy_ nie zgubiłem żadnego draga ani artefaktu do przyswojenia draga :)
Anonim (niezweryfikowany)

Normalnie rewelacja ten film ;) A co do Mc - może u nas też to wprowadzą :]
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Bardzo dobry humor, przyjaźni ludzie.

Około godz. 11:00 łyknęliśmy z moim chłopakiem (K) po 30 tabletek acodinu. Mieliśmy zamiar zrelaksować się, leżąc, słuchając muzyki i rozmawiając. Jednak po jakichś 40 minutach, akurat wtedy, gdy DXM zaczynało działać, wpadł do nas kumpel (M) – totalnie zakręcony człowiek, etatowy osiedlowy leń, z którym można jednak konie kraść ;). Traf chciał, że akurat dzień wcześniej spróbował on pierwszy raz DXM – 450mg i spodobało mu się. Słyszał opowieści o efektach większych dawek i był ciekaw, ale bał się trochę eksperymentować sam.

  • Etanol (alkohol)
  • Grzyby halucynogenne
  • Klonazepam
  • Szałwia Wieszcza
  • Zolpidem

Miejsce oraz nastawienie, którego chyba tłumaczyć nie muszę, znajduje się w reporcie.

Substancje: (zachowana kolejność) około 0.2g suszu Jej Dysocjacyjności, 3g P.Cubensis na dwie osoby, po dwa piwa na głowę, 6mg klona i 20mg zolpidemu. Ajajaj xD

Podróżnicy: ja oraz S.

Drogi NG ;)

  • 3-MeO-PCP
  • Problemy zdrowotne

oboje podeksytowani przed wyjazdem, pełen luz, królowa życia i król.

  Dopiero dzisiaj uswiadomiłam sobie, ile czasu mineło od mojego ostatniego upadku. A może on nastepuje własnie teraz, kiedy o pierwszej w nocy piszę te słowa popijajac piwo gaszące zewnętrzny żar, przykrywające wewnętrzną pustkę.

  • Grzyby halucynogenne
  • Pierwszy raz

Podróż odbyłem sam w głównej mierze odbywała się ona w domu, jednak opisuję tutaj również doświadczenie po wyjściu na zewnątrz. W dniu brania grzybów byłem nieco zmęczony i senny, a mój humor był neutralny. Byłem jednak w stanie podniecenia faktem, że będę brał grzyby.

Moja podróż odbyła się raczej spontanicznie, gdyż tego dnia nie planowałem tripować i chciałem poczekac, aż grzyby się wysuszą. Ciekawość wzięła jednak górę. 

O godzinie (około) 20:30 zjadłem pierwsze (świeże) grzybki Psilocybe Cubensis "Colombian". Dokładnej gramatury nie znam, ponieważ nie miałem w domu wagi. Po upływie około 30 minut nie odczuwałem żadnych efektów, więc postanowiłem dorzucić jeszcze kilka. Efekty nie przychodziły. Podejrzewam, że to przez fakt, ze tego dnia zjadłem całkiem sporo jedzenia.