REKLAMA




Pies Perry’ego Farrella z Jane’s Addiction odurzony marihuaną

Czyli kolejna historia z cyklu "lepiej uważajcie, gdzie zostawiacie swoje jointy..."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Antyradio.pl

Odsłony

153

Nawet zwierzaki domowe gwiazd muzyki okazują się bardzo rock'n'rollowe. Lepiej uważajcie, gdzie zostawiacie swoje jointy...

Życie pod jednym dachem z gwiazdą rocka ma swoje plusy i minusy, ale z pewnością nie jest zwyczajne ani nudne. Wiedzą coś o tym bliscy muzyków, ale nawet ich zwierzętom domowym zdarzają się niewiarygodne przygody.

Perry Farrell, wokalista Jane’s Addiction to znany ekscentryk. Biorąc pod uwagę, że zdarzało mu się koncertować z gołą pupą, palenie marihuany w domu wydaje się najmniejszym z jego „grzeszków”. Okazuje się jednak, że Perry kopci w domu tak dużo, że Jamajkę poczuł nawet jego piesek. W wywiadzie dla „The Jason Ellis Show” wokalista opowiadał:

Musiałem zabrać mojego psa do weterynarza dwa dni temu. Znalazł peta po skręcie. Widziałeś kiedyś psa na haju po zielsku? Ja tez nie.

Nie wiedziałem, co się do cholery dzieje z moim psem. Chwiał się, a jego tylne łapy nie nadążały za przednimi.

Kumpel wpadł do mnie bez zapowiedzi dwa dni wcześniej. Spytałem go, czy chce sobie zapalić jointa – skręciłem mu naprawdę dobrego. Zostawiłem peta na stole na podwórku. Wróciłem i nie mogłem znaleźć tego pieprzonego peta.

Potem zabrałem psa na spacer, po raz pierwszy w jego życiu założyłem mu obrożę. Próbowałem go wyciągnąć z jego klatki, ale nie wyszedł. Pomyślałem, że to naprawdę dziwne.

Próbował iść, obijał się tyłkiem o ścianę i patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Powiedziałem do żony: „Coś jest nie tak. Pewnie nasz sąsiad go otruł, bo za dużo szczekał”.

Zabraliśmy go natychmiast do weterynarza. Spytał: „Czy w jakiś sposób mógł mieć kontakt z marihuaną?” Odpowiedziałem: „Och! Tak właśnie było”.

To było dobre zielsko.

Badania naukowe wykazały, że ze wszystkich gatunków muzycznych psy najlepiej reagują na reggae. W świetle kanabisowych perypetii psa lidera Jane’s Addiction wszystko zaczyna do siebie pasować... Ale na wszelki wypadek nie częstujcie swojego czworonożnego rasta używkami.

=

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

Czujaczaki
Miła historyjka, ale raczej nieprawdziwa. W surowym zielsku występuje nieaktywne THCA i dopiero poddanie go działaniu wysokiej temperatury przemienia je w psychoaktywne THC. Człowiek może zjeść choćby kilogram ziela i nic nie poczuje. Pies chyba tak samo.
Stefan S. (niezweryfikowany)
Ale to był "kiep", w związku z tym, zapewne przesączony już zdekarboksylowaną substancją. Można sprawdzić, jeśli ktoś zdecyduje się na spożycie kilku "ustników" po lolkach.
randomness