REKLAMA




Jak psylocybina przynosi ulgę w lęku

Jednym z największych wyzwań, wobec których stajemy w życiu, jest konfrontacja z perspektywą śmierci, nieznanego, stanu niebytu. Substancje psychodeliczne pozwalają zbliżyć się do uporania się z tą pustką, a badanie opublikowane w Journal of Cancer Research and Therapeutics w roku 2012 wydaje się sugerować, że rodzaj przynoszonego przez grzyby psylocybinowe oświecenia może pomóc ludzkości ruszyć w tym wymiarze naprzód.

Tagi

Źródło

reset.me
Aaron Kase

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Komentarz [H]yperreala

Prawda, nie tak dawno był przegląd badań i część (większość?) faktów się powtarza, ale tamto opracowanie było raczej suche, natomiast ten tekst ujmuje sprawę bardziej całościowo i jest bardzo... ludzki.

Odsłony

1697

Jednym z największych wyzwań, wobec których stajemy w życiu, jest konfrontacja z perspektywą śmierci, nieznanego, stanu niebytu. Substancje psychodeliczne pozwalają zbliżyć się do uporania się z tą pustką, a badanie opublikowane w Journal of Cancer Research and Therapeutics w roku 2012 wydaje się sugerować, że rodzaj przynoszonego przez grzyby psylocybinowe oświecenia może pomóc ludzkości ruszyć w tym wymiarze naprzód.

"Śmierć jest tym, co najkonsekwentniej wypieramy ze świadomości, tkwi w nas jako najpierwotniejszy strach." - czytamy w abstrakcie badania – "Nasze badania są próbą filozoficznego zbadania egzystencjalnego podłoża lęku przed śmiercią i dróg uporania się nią jako z czymś, co jako przyrodzone naszej ludzkiej kondycji samo w sobie nie może być przedmiotem oddziaływania terapeutycznego.Używanie psychodelików było nieodmiennie związane z dawnymi kulturami i dopiero niedawno stało się ponownei przedmiotem ożywionego zainteresowania ze strony społeczności naukowej, która wyrosła wokól terapii psychodelicznych.

Badanie wskazuje, że współczesna medycyna w znacznej mierze buduje swój etos wokół zaprzeczania śmierci i stara się go forsować tak długo, jak tylko się da, nie zważając na konsekwencje fizyczne i emocjonalne. Prowadzi to ludzi do stanu kurczowego uczepienia się życia, w którym niedopuszczalna jest myśl o akceptacji konieczności odejścia, a jednym z efektów jest skrajny poziom lęku.

Jednym z wymiarów, w których psychodeliki dowiodły swojej przydatności, jest pomoc ludziom w porzuceniu złudzeń i pogodzeniu się z rzeczywistością, nawet jeśli tą rzeczywistością jest śmierć. Chociaż już w latach 50. naukowcy dokonywali dzięki psychodelikom takim jak psylocybina przełomów w leczeniu lęku u chorych terminalnie, rosnąca w głównym nurcie kultury histeria wymierzona przeciwko tym tzw. narkotykom i ich skutkom doprowadziła do ich powszechnej delegalizacji, na poziomie zarówno stanowym i federalnym.

"Z początku nie rozumiano roli otoczenia i nastawienia" – wyjaśniał magazynowi The Atlantic dr Stephen Ross, prowadzący obecnie badania nad psychodelikami na Uniwersytecie Nowojorskim – "Pacjentom wstrzykiwano LSD, ograniczano ich swobodę i wracano do nich po kilku godzinach. Odbywało się to w bardzo monotonnym otoczeniu klinicznym. Z drugiej strony mieliśmy ludzi takich jak Timothy Leary i jego grupa z Harvardu, czyli ludzi, którzy sami używali psychodelików, przyjmowali je ze sławnymi ludźmi i lekkomyślnie promowali ich użycie w obrębie amerykańskiej kultury. "

W konsekwencji, grzyby psylocybinowe są obecnie uznawane przez rząd USA za narkotyk pobawiony zastosowań medycznych, przez co badania nad nimi praktycznie nie istniały przez kilka dekad. Dopiero w ostatnich latach więcej badań doczekało się zatwierdzenia w USA i innych krajach, dzięki czemu zdobywamy wreszcie wiedzę o działaniu tych cudowanych związków i pożytkach, jakie ich stosowanie może przynieść ludziom.

Jednym z przykładów mogą być badania przeprowadzone na Uniwersytecie Nowojorskim, w ramach których psylocybinę podawano osobom cierpiącym z powodu zaawansowanych stadiów raka. Substancję podawano w komfortowych warunkach, w obecności zaufanego przewodnika, pacjenci zaś oczekiwali spokojnej wewnętrznej refleksji. Celem badań było "określenie, czy doświadczenie z psylocybiną doprowadzi do zmian w percepcji i świadomości, których rezultatem będzie złagodzenie lęku, depresji i bólu, poprawa postawy wobec postępów choroby, poprawa jakości życia i pozytywny wpływ na duchowość."

Uczestnicy badania informowali o uczuciu o odczuwaniu pokoju, miłości i zrozumieniu, że ich świadomość zwiększyła się po zażyciu psylocybiny, co było witaną z ulgą przerwą od obsesyjnego skupienia na chorobie i śmiertelności.

"Pacjenci przechodzili do nas z z czymś w rodzaju syndromu demoralizacji, przypominającego zespół stresu pourazowego" – mówił The Atlanctic jeden z szefów zespołu badawczego, dr Jeffrey Guss – "Rak to dla nich ogromny kryzys egzystencjalny. Z życia nie zostaje nic, jest tylko "moja chemioterapia, moja radioterapia, rozmiar mojego nowotworu". Życie poza rakiem kurczy się. Perspektywa śmierci paraliżuje. Zostają zamrożeni w jedym punkcie. Nam chodzi o to, by ich stamtąd wydostać."

Trzy czwarte uczestników przyznało, że podróż [terapeutyczne doświadczenie psylocybinowe-przyp.tłum.] lokuje się w pierwszej piątce najważniejszych doświadczeń ich życia.

Kolejne dowody są wciąż gromadzone. Wyniki przeprowadzonych na Uniwesytecie Kalifornijskim badań z roku 2011 mówią, że stan złagodzenia lęku u osób z rozpoznaniem raka w fazie terminalnej, który nastąpił po podaniu psylocybiny, utrzymywał się przez pół roku.

"To badanie traktuje człowieka całościowo" - czytamy w podsumowaniu – "ma na celu pomóc pacjentowi w drodze ku "dobrej" śmierci oraz wspierać rodzine pacjenta w godzeniu się z procesem umierania ich ukochanej osoby. Jeśli nauczymy się radzić sobie lepiej ze śmiertelnością, będziemy także umieli lepiej radzić sobie z życiem."

Uniwersytet Hopkinsa przeprowadził badania, w których ustalono, że znacząca poprawa dobrostanu psychicznego utrzymywała się wciąż po 14 miesiącach od przyjęcia psylocybiny.

Wszystko to w sumie wskazuje na psylocybinę jako środek zmieniający stosunek do spraw ostatecznych oraz, być może, trwale rozwiazujący problem związanego nimi lęku.

"W szpitalu przeciwlękowo dali mi Xanax" – mówił jeden z uczestników badania na Uniwesytecie Nowojorskim – "Xanax nie pomoże ci pozbyć się lęku. Sprawia, że przez jakiś czas go nie czujesz, a potem przestaje działać, lęk wraca, a ty bierzesz następną pigułkę. Piękno psylocybiny polega na tym, że to nie jest lekarstwo. Nie jest tak, że bierzesz ją, by rozwiązała twój problem. Bierzesz ją, i rozwiązujesz swój problem sam."

Oceń treść:

Average: 9.3 (7 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Od kilku dobrych dni niemal codziennie pojawia się tutaj jakiś zajebisty artykuł, nie wiem czy Pokolenie Ł.K to jedna osoba, jeżeli tak to człowieku robisz zajebistą robotę z tym tłumaczeniem, super że ci się chce!

Kiedyś wchodziłem raz na tydzien, i jeszcze szybciej wychodziłem bo była pustka, teraz sprawdzam codziennie :>

 

Pozdrawiam i dziękuje

pokolenie Ł.K.

Cóż - dzięki. :)  

 

Naprawde fajnie przeczytać taką opinię, tym bardziej, że zastanawiałem się już, czy aby nie spamuję tekstami dobranymi pod kątem moich zainteresowań, które może mało kto podziela... ale tyle się dzieje w świecie, badania ruszyły na całego - szkoda, żeby to nas omijało.

 

pozdrowiwszy wzajem, p.Ł.K.

Zajawki z NeuroGroove
  • Lactuca virosa


Witam,





Raport ten będzie traktował o kilku mniej lub też bardziej dostępnych w Polsce roslinach o narkotycznym potencjale.





Substancje: Sceletium tortuosum, Heimia salicifolia, Salvia divinorum, Leonotis leonurus, Artemisia absinthium, Lactuca virosa.



  • Grzyby halucynogenne

60 lancetek polskich rodzimych :) (psilocybe semilanceata)

spozyte w kanapce z pasta rybna dla zabicia smaku i zapachu, na pusty zoladek.





bylo to w pazdzierniku 2002 i jush troche sie pozapominalo...





mialem isc na spotkanie integracyjne z moja grupa z 1 roku studioow do klubu studenckiego.


teraz wiem ze jedzenie psychodelikoow w otoczeniu ludzi nie jest najlepszym pomyslem...za to zdecydowanie (jeszcze nie wyproobowane w pelni) wskazana jest przyroda i natura...

  • Mieszanki "ziołowe"
  • Przeżycie mistyczne

Miałem tego dnia dobry humor, pucha na mieście więc hindu z braku laku i chęci porobienia się (nie wiem co mi do głowy strzeliło)

Strzeliłem tłoka z tego gówna około godz 12-13, efekt ogólnie jak po zwykłej baczce. Na początku zwężyło mi pole widzenia i mocno spowolniło ruchy, puściłem jakąś muzę i chillowałem. Po jakimś czasie zacząłem gadać do siebie najpierw słownie, potem w myślach. Przekilnałem dużo, bo miałem problemy z chodzeniem, kiedy zasłaniałem żaluzje i zamykałem okno mówiłem sobie - nie rób tego koleś, odpuść sobie stary, uciekaj stąd, co ty robisz.

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Tripraport

Pewien poniedziałek godzina 13.15, szkoła , przerwa między lekcjami( po wf )

Ja, Sandra, Ola, Marta, Ania, Dominika ,Aga

Razem z Sandra stwierdziłyśmy , że najaramy dziewczyny wymienione wyżej. Oprócz Ani i Dominiki wszystkie przeżyły przynajmniej swój pierwszy raz z jaraniem.( Dominika z nami nie paliła)

 

Miałyśmy gdzieś ok. 3g. Oprócz 2 lufek nie miałyśmy żadnego sprzętu wiec zabrałyśmy sie za robotę.

Godzina 13.25