REKLAMA

Badacze zachęcają do zachowania rozwagi przy przyjmowaniu psylocybiny

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

EurekaAlert!

Odsłony

1026

W badaniu, które objęło prawie 2000 osób twierdzących, że miały w przeszłości negatywne doświadczenia po przyjęciu zawierających psylocybinę "magicznych grzybów", naukowcy z Johns Hopkins ustalili, że ponad 10% respondentów przyznało, że ich najgorszy zły trip wiązał się z narażeniem ich samych lub osób trzecich na niebezpieczeństwo uszczerbku na zdrowiu, a ich większość określiła swój najbardziej niepokojący psylocybinowy epizod jako jedną z 10 najtrudniejszych sytuacji, w jakich się w życiu znaleźli. Jednocześnie jednak większość badanych, pomimo tych trudności, nadal uznaje te doświadczenia za "sensowne" lub "wartościowe", przy czym połowa z osób tak je określających uważa je jedno z najcenniejszych doświadczeń w życiu.

Wyniki badania zostały opublikowane w grudniowym numerze Journal of Psychopharmacology.

Naukowcy zastrzegają, że wyniki ich badań nie odnoszą się do ogółu użytkowników grzybów psylocybinowych, ponieważ kwestionariusz nie miał na celu oceny doświadczeń z rodzaju dobrych tripów. Badanie nie zostało też zaprojektowane pod kątem określenia, jak często zdarzają się złe tripy.

Biorąc pod uwagę zarówno skutki negatywne, jak i rezultaty pozytywne, o które respondenci czasem informowali, wyniki badań potwierdzają nasz pogląd, że ani użytkownicy, ani badacze nie powinni bagatelizować ryzyka związanego z używaniem psylocybiny.

- mówi Roland Griffiths, psychofarmakolog oraz profesor psychiatrii, nauk behawioralnych i neurologii na Johns Hopkins University School of Medicine. Griffiths spędził ponad 15 lat prowadząc badania nad potencjałem psylocybiny do indukowania głębokich doświadczeń o charakterze mistycznym, leczenia przy jej pomocy lęku i depresji oraz jej skuteczności jako pomocy w rzucaniu palenia.

W ostatnich latach Griffiths wraz ze swoim zespołem przeprowadził ponad tuzin badań, potwierdzających niektóre z tego rodzaju korzystnych efektów. Ostatnie badanie miało za cel rzucenie światła na skutki tzw. złych tripów.

Ochotników do nowego badania zespół Griffithsa pozyskał przez ogłoszenia na platformach społecznościowych i zaproszenia via e-mail, zwracając się do osób przyznających się do trudnych doświadczeń z grzybami psylocybinowymi. Badanie zajmowało około godziny i wymagało wypełnienia trzech kwestionariuszy: Skali Oceny Doświadczenia Halucynogennego (Hallucinogen Rating Scale), Kwestionariusza Doświadczenia Mistycznego (Mystical Experience Questionnaire) opracowanego przez Griffithsa i jego współpracowników w roku 2006 roku i części Pięciowymiarowego Kwestionariusza Odmiennych Stanów Świadomości (5-D Altered States of Consciousness Questionnaire).

Respondentów proszono, aby skupili się tylko na swoim najgorszym doświadczeniu o charakterze złego tripu, a następnie podali jaką dawkę psylocybiny przyjęli, opisali środowisko, w którym doświadczenie to miało miejsce, określili czas jego trwania oraz strategie, dostępne i faktycznie wykorzystywane, zmierzające do zatrzymania negatywnego doświadczenia oraz wszelkie niepożądane skutki.

Na 1993 w pełni wypełnionych ankiet, 78% respondentów stanowili mężczyźni, 89% to osoby rasy białej, a 51% ukończyło college lub posiadało stopień naukowy. 66% pochodziło z USA. Przeciętny uczestnik badania miał w chwili jego przeprwadzania 30 lat oraz 23 lata w czasie złego tripu, do którego się odnosił. 93% respondentów oświadczyło, że użyło psylocybiny więcej niż dwukrotnie.

Na podstawie danych z kwestionariuszy zawierających subiektywną ocenę respondenta odnoszącą się do najgorszego doswiadczenia psylocybinowego wiadomo, że 10,7% respondentów stwierdziło, że podczas złego tripu zaistniało zagrożenie ich samych lub osób z ich otoczenia uszczerbkiem na zdrowiu. 2,6% miało zachowywać się agresywnie lub gwałtownie, a 2,7% szukało pomocy medycznej. Pięciu uczestników, mających (wedle własnego oświadczenia) uprzednio istniejące problemy natury lękowej, depresyjnej lub myśli samobójcze, podjęło podczas swojego najgorszego złego tripu próby samobójcze, co, jak twierdzą naukowcy, wskazuje na potrzebę przebywania w trakcie działania substancji we wspierającym i bezpiecznym środowisku, podobnym do warunków zapewnianych przy prowadzeniu badań naukowych. Co istotne, sześć osób zgłosiło, że ich myśli samobójcze zniknęły po tym, jak doświadczyli swojego najgorszego złego tripu — efekt ten zbieżny jest z wynikami ostatnich badań opublikowanych przez Griffithsa, wskazujących na antydepresyjne działanie psylocybiny u chorych na raka.

Pomimo tego wszystkiego, zwraca uwagę Griffiths, co trzeci uczestnik badania powiedział również, że doświadczenie to zalicza do pierwszej piątki najbardziej znaczących i najważniejszych duchowo doświadczeń w życiu (z czego znów jedna trzecia umieściła to doświadczenie w owej piątce na pierwszym miejscu). 62% uczestników oświadczyło, że doświadczenie było jednym z 10 najtrudniejszych w ich życiu; 39% wymieniło je w rzędzie swoich pięciu najtrudniejszych doświadczeń; 11% określiło je zaś jako swoje najtrudniejsze pojedyncze doświadczenie.

To sprzeczne z intuicją ustalenie, że niezwykle trudne doświadczenia mogą być czasem bardzo znaczące, koresponduje z tym, co obserwujemy w naszych badaniach z użyciem psylocybiny - że przejście przez trudne doświadczenie, czasami określane jako katharsis, często daje efekt o pozytywnym znaczeniu osobistym bądź duchowym.

- wyjaśnia Griffiths.

We wszystkich badaniach klinicznych przeprowadzonych przez Griffithsa, psylocybina podawana jest ludziom w bezpiecznym, komfortowym otoczeniu, w asyście przeszkolonych specjalistów mogących w każdym momencie zaoferować uczestnikom wsparcie.

Dzięki starannemu przygotowaniu badań, częstość występowania zachowań ryzykownych lub trwałych problemów psychologicznych okazuje się bardzo niska. Jesteśmy bardzo skrupulatni podczas badań przesiewowych ochotników, którzy mogą nie być odpowiednimi osobami do przyjęcia psylocybiny a następnie przygotowujemy psychicznie uczestników badania przed przeprowadzeniem ich sesji.

- mówi Giffiths.

Kultury, które od dawna stosowały grzyby psylocybinowe w celach leczniczych lub religijnych, znały związane z nimi potencjalne niebezpieczeństwa i wypracowały odpowiednie zabezpieczenia. Nie jest tak, że dają grzyby każdemu, w dowolnym czasie, bez określonego kontekstu i wsparcia oraz umiejętnego nadzoru.

Naukowcy twierdzą, że badania ankietowe tego rodzaju, oparte jedynie o relacje respondentów, które nie mogą być obiektywnie zweryfikowane, nie wystarczą, i że w celu lepszego zrozumienia ryzyka i potencjalnych korzyści wynikających z używania środków halucynogennych potrzebne są dodatkowe badania z zachowaniem rygorów metodologii naukowej.

Zgodnie z wynikami Narodowej Ankiety nt. Zdrowia i Używania Narkotyków (National Survey on Drug Use and Health), około 22,9 mln osób tj. 8,7% Amerykanów przyznaje się do stosowania psylocybiny w przeszłości. Choć jej stosowanie nie jest wolne od ryzyka na polu potencjalnych problemów psychologicznych i niebezpiecznych zachowań, psylocybina nie jest z punktu widzenia nauki uznana za środek uzależniający bądź toksyczny dla mózgu, wątroby bądź innych organów.

Oceń treść:

Brak głosów