REKLAMA




Czy marihuana naprawdę staje się coraz mocniejsza?

Czy dzisiejsza marihuana jest naprawdę mocniejsza od tej, jaką paliło się w latach ’60 i ’70? Czy to prawda, że zawartość THC wzrosła w ciągu kilku dekad trzy, pięć albo nawet dziesięciokrotnie? Czy ulice na całym świecie zalewane są obecnie genetycznie modyfikowaną super trawą, od której mózg wylewa się uszami? Wszystko zależy, jakie dane weźmiemy pod uwagę i jak zdecydujemy się je przeanalizować.

Tagi

Źródło

Magivanga/Conradino Beb
The Atlantic / Vice / UNODC

Odsłony

1978
Czy dzisiejsza marihuana jest naprawdę mocniejsza od tej, jaką paliło się w latach ’60 i ’70? Czy to prawda, że zawartość THC wzrosła w ciągu kilku dekad trzy, pięć albo nawet dziesięciokrotnie? Czy ulice na całym świecie zalewane są obecnie genetycznie modyfikowaną super trawą, od której mózg wylewa się uszami? Wszystko zależy, jakie dane weźmiemy pod uwagę i jak zdecydujemy się je przeanalizować.

Nie ma żadnych wątpliwości, że współczesna hodowla konopi (ang. breeding) doprowadziła do wyścigu na najwyższą możliwą zawartość THC, szczególnie w stanach USA, gdzie marihuana jest legalna, a więc breederzy (hodowcy) mogą się skupić na swojej pracy bez oglądania się przez ramię i czasem wychodzą im prawdziwe cuda tj. Gorilla Glue #4.

Odmiana ta, nazwana na cześć znanego w USA kleju, została stworzona w Kolorado przez hodowcę o xywce RB-26, który skrzyżował Sour Dubb, Chem Sis i Chocolate Diesela, a następnie udoskonalił metody uprawy, by w analizie przeprowadzonej przez SC Labs (nie ma ściemy!) udowodnić, że można przebić poziom 30% THC. I faktycznie, jego szczyty osiągnęły poziom 33,5% THC w dwunastu konsekutywnych analizach przeprowadzonych metodą chromatografii cieczowej, która staje się powoli standardem w przemyśle konopnym.

Faktem jest jednak, że znaczna większość szczytów tej samej odmiany, oddanych do analizy w Kolorado, testuje w okolicach 20-26% THC. Dlaczego? Na ostateczny poziom THC próbki kwiatostanu ma wpływ wiele czynników poza genetyką. Najważniejszym z nich są technika, warunki uprawy, doświadczenie growera oraz metoda suszenia, co sprawia że nawet klony pobrane z tej samej matki, ale uprawiane w różnych miejscach przez różnych ludzi, będą się znacznie różniły pod względem zawartości kannabinoidów.

Ale co, jeśli grower nie jest w stanie położyć łapek na klonie Gorilla Glue #4 za $1 tys. (to obecna cena) albo równie poszukiwanej odmiany Bruce Banner #3 (OG Kush x Strawberry Diesel), która testuje w okolicach 28,5% THC? Odpowiedź brzmi: dużo komercyjnych operacji zadowala się innymi „elitarnymi klonami”, a równie wiele uprawia konopie używając nasion, co sprawia że w Kolorado przeciętna zawartość THC kwiatów dostępnych w autoryzowanych punktach sprzedaży to tylko 18,7% wg badań Charas Scientific.

I nawet jeżeli dużo ludzi może zaboleć od tego głowa, w zestawieniu ze wszystkimi odmianami dostępnymi na rynku jest to cyfra w umiarkowanym przedziale 15-20%, a mówimy o stanie, który jest wyjątkowo do przodu w zielonej gorączce! W istocie, raport narkotykowy ONZ z zeszłego roku mówi, że przeciętna zawartość THC w europejskiej, czarnorynkowej marihuanie na dzień dzisiejszy to mizerne 10%… lokalnie zjeżdżamy więc jeszcze niżej.

Skąd więc ta cała paranoja na temat super trawy? Amerykańskie i europejskie badania zawartości THC w marihuanie przez wiele lat stosowały niewłaściwe metodę analizy tj. chromatografia gazowa lub chromatografia cienkowarstwowa, które obniżają zawartość THC i kwasu kannabinoidowego (THCA), poddając próbkę procesom termicznym, a więc dają całkowicie przypadkowe rezultaty.

Dodatkowo, niewłaściwie przechowywana marihuana będzie tracić swoje właściwości psychoaktywne, co także wpływa na wyniki testów, które – co bardzo ważne – nigdy nie były w stanie przedstawić systematycznego stanu palenia sprzedawanego na ulicy, bo prowadzone były głównie na próbkach pochodzących z policyjnych konfiskat, reprezentujących najbardziej masowy odłam marihuanowego biznesu, gdzie jakość – a więc i potencja – jest zwykle najniższa!

Jeśli do tego dołożyć najnowsze statystyki ONZ, które donoszą że w 2013 mieszkańcy Unii Europejskiej wypalili ponad 2 tys. ton marihuany i haszyszu, a policja lub służby graniczne zarekwirowały w tym samym okresie 922 tony (łącznie z Turcją), jasne staje się, że duża część zapotrzebowania zaspokajana jest obecnie przez producentów operujących wewnątrz UE, z których coraz więcej uprawia konopie pod lampami (indoor). A dopóki dokładnie nie przeanalizujemy zawartości THC marihuany uprawianej w tym systemie, nie możemy powiedzieć w zasadzie nic pewnego.

Tu pomocne okazują się na szczęście długoletnie statystyki holenderskie pochodzące z coffee shopów (które znaleźć można w tym samym raporcie ONZ), obejmujące zarówno europejskie szczyty typu indoor/sensi (głównie z belgijskich i rodzimych upraw hydroponicznych) oraz haszysz i marihuanę z importu. W 2013 i 2014 zawartość THC marihuany w Holandii oscylowała w granicach 15%, co nie odbiegało od poziomów THC w importowanym haszyszu. W tym samym czasie importowana marihuana nie przebiła jednak 5% THC, mamy więc różnicę rzędu 200%.

Co ciekawe, poziom THC dwóch pierwszych wzrastał gwałtownie od 1999 do 2003 – czemu z pewnością pomagał rozwój technik uprawy – ale potem ustabilizował się na podanej wyżej wartości procentowej. Ostatni wzrost potencji marihuany zakończył się więc w Holandii oficjalnie 12 lat temu i obecnie mamy na tym rynku raczej do czynienia z pogorszeniem niż poprawą jakości ze względu na rządy konserwatystów, bo prohibicja jest zawsze tożsama z destrukcją zdrowego rynku.

To jednak nie tłumaczy, dlaczego media wmawiają ludziom, że w latach 70-tych paliło się marihuanę o zawartości 1% THC. Czy ktoś z was próbował kiedyś palić szczyty konopi przemysłowej (tzw. samosiejki), której zawartość THC oscyluje w tych granicach? Polecam jako doświadczenie. Nie tylko nie da się tym ujarać, ale można sobie zafundować konkretny ból głowy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie skręci z tego jointa!

Jest to niestety efekt pisania o marihuanie przez imbecyli (tak, mówię o was „profesjonalni dziennikarze”), którzy ostatnio widzieli ją na Getty albo w broszurce parafialnej, bo jeśli tylko popytać zawodników ze starej szkoły, to szybko wyjaśnią, że Thai Stick czy Colombian Gold z lat 70-tych wywoływały stany transu po dwóch buchach. Nie trzeba jednak daleko sięgać, bo autochtoniczna sativa Malawi Gold, uprawiana w Afryce od setek lat, wyłowiona kilka lat temu przez chłopaków z Ace Seeds, testuje w okolicach 27-28% THC, choć nigdy nie była hybrydyzowana.

Czy więc zioło robi się coraz mocniejsze, czy coraz słabsze, a może w ogóle się nie zmienia? Zależnie od genetyki, od ceny, od techniki uprawy, sposobu przechowywania i wielu innych czynników, marihuana którą palimy może mieć bardzo niską lub bardzo wysoką zawartość THC, a jedynym sposobem na uniknięcie zgadywania jest całkowita i natychmiastowa legalizacja, której wszystkim użytkownikom gorąco życzę!

Oceń treść:

Average: 9.5 (12 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Nastawienie pozytywne z chęcią do przeżycia czegoś nowego, pouczającego. Poprzednie tripy zawsze pozostawiały niedosyt, więc liczyłam na coś wyjątkowego.

Zaczęliśmy razem z chłopakiem o 18:00. Znajomy chłopaka raz/dwa razy w roku ma dostawę, tym razem wypadła w połowie listopada. Przypominam sobie, że moje pierwsze bliskie spotkanie z kapeluszami odbyło się dwa lata wcześniej w podobnym czasie. "To nie może być przypadek!"- myślę i żuję każdego grzybka z osobna - dokładnie jak za pierwszym razem, kiedy żołądek nie poradził sobie i część tripa wisiałam na toalecie. Przy kolejnych razach do spożycia potrzebowałam jakiejś przegryzki. Poszatkowane nadzieniem do tosta lub posypka na bułce + kleks z  ketchupu, który skutecznie zabija smak. 

  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Miks

chłodny listopadowy dzień, ulice i środki komunikacji miejskiej Trójmiasta, zimny i niewygodny garaż na jakimś zadupiu, wspaniały humor w związku ze spotkaniem z moimi ulubionymi ćpunkami ;)

To spotkanie planowaliśmy już od dłuższego czasu, w planach przybierało różne formy (mieliśmy różne pomysły na to co ćpać), jednak ostatecznie z braku środków i możliwości stanęło na tym że znowu będziemy truć się dxm. Przed wejściem do pociągu zaopatrzyłem się w przydworcowej aptece w dwie paczki Acodinu, mając też w kieszeni troszkę mj zakupionej dnia poprzedniego.

  • Szałwia Wieszcza

Hello ,



Zmeczony wrocilem do domu i wpadl mi do glowy szalony pomysl.Salvia, zaraz po szkole!

Tym razem mialem zamiar przesadzic, bo zauwazylem ze mniejszeilosci przyjmowane w rownych, dluzszych odstepach czasu daja lepszyefekt. No wiec na poczatku wypalilem 2. lufy. Polozylem sie,zaczalem glebiej oddychac i wsluchalem sie w rytm. Tak, w wewnetrznyrytm, ktory zawsze pojawia sie po szalwi. Takie rytmiczne dudnieniebebnow, polaczone z typem szamanskiego zawodzenia. Bardzo mistycznie:)

randomness