Tajemnica szaleństwa w Pont-Saint-Esprit. CIA użyło LSD?

Blisko 60 lat temu z powodu wybuchu zbiorowego szaleństwa zrobiło się głośno o pewnym miasteczku na południu Francji.

Koka

Kategorie

Źródło

Gazeta.pl

Odsłony

4998

Blisko 60 lat temu z powodu wybuchu zbiorowego szaleństwa zrobiło się głośno o pewnym miasteczku na południu Francji. Setki mieszkańców Pont-Saint-Esprit dotknęły halucynacje, pięć osób zginęło, inni trafili do szpitali psychiatrycznych. BBC przypomina historię jednego z tych, którzy przeżyli ten koszmar.

Przez lata za wybuch zbiorowego szaleństwa obwiniany był sporysz, przetrwalnik grzyba wywołującego halucynacje. Ludzie z Pont-Saint-Esprit mieli się nim zatruć jedząc chleb z lokalnej piekarni. Jednak BBC przypomina, że ta teoria jest obecnie kwestionowana.

16 sierpnia 1951, listonosz Leon Armunier, jak co dzień, wybrał się rowerem na przejażdżkę po okolicy, kiedy nagle dopadły go nudności i omamy.

- To było straszne. Miałem uczucie kurczenia się, widziałem węża, który owijał się wokół moich ramionach - wspomina.

Leon, dziś 87-latek, spadł z roweru i został zabrany do szpitala w Avignonie. Tam w kaftanie bezpieczeństwa trafi na oddział zamknięty, gdzie w podobnym stanie było już trzech młodych ludzi.

- Niektórzy z moich przyjaciół z sali próbowali wyskoczyć przez okno, dziko krzyczeli, a inni przykuci do łóżek rzucali się w górę i w dół... Hałas był straszny. Wolałbym umrzeć, niż przez to przechodzić jeszcze raz - mówi Armunier.

W ciągu kilku dni, podobne objawy dopadły dziesiątki innych osób w miasteczku. Ludzie łamali nogi po skokach z okien, dzieci próbowały zabić swoich najbliższych, a inni, jak listonosz Armunier, zostali zamknięci w oddziałach psychiatrycznych.

Według lekarzy powodem takiego zachowania było zjedzenie chleba zatrutego sporyszem.

Testy z bronią biologiczną

Pod koniec zeszłego roku, amerykański dziennikarz śledczy Hank Albarelli w swojej książce "A Terrible Mistake", opublikował nowe dowody w sprawie dziwnych przypadków z Pont-Saint-Esprit.

Albarelli dotarł do oficjalnych dokumentach rządu Stanów Zjednoczonych, z których wynikało, że to nie sporysz był przyczyną zbiorowego szaleństwa, tylko eksperyment CIA z zastosowaniem LSD jako broni biologicznej (sporysz wykorzystuje się przy produkcji LSD).

Dziennikarz odnalazł dokument podpisany przez F. Olsona, naukowca CIA, który w czasie wypadków w Pont Saint Esprit, prowadziły badania dla agencji z zastosowaniem LSD.

Dokument miał zostać dostarczony "do rąk własnych", do niejakiego Davida Belina, który pracował dla komisji powołanej przez Biały Dom w celu zbadania nadużyć prowadzonych przez CIA na całym świecie.

Z opublikowanych materiałów wynika, że LSD zostało celowo umieszczone w chlebie w miejskiej piekarni.

Po latach od tamtych wydarzeń ta teoria wydaje się bardzo prawdopodobna. BBC przypomina, że w latach 50-tych eksperymentowano z bronią biologiczną, w tym z LSD, którego użyto m.in. podczas konfliktu w Korei.

Zakłady chemiczne Sandoz - producent LSD

Wtedy w Europie był tylko jeden ośrodek produkujący ten narkotyk, oddalone o kilkaset kilometrów od Pont-Saint-Esprit, zakłady chemiczne Sandoz w Szwajcarii.

Albarelli opisał tajny raport rządowej agencji USA dotyczący prac nad zastosowaniem LSD. W dokumencie cytowany jest jeden z przedstawicieli zakładów Sandoz, który miał w prywatnej rozmowie, "po kilku drinkach" oświadczyć: - Tajemnicą w przypadku Pont-Saint-Esprit jest to, że w ogóle nie chodziło o chleb. To nie był sporysz z zbożu.

Jeśli nie sporysz, to co stało z incydentem w Pont-Saint-Esprit, narkotyki?

Badacze nie są jednak zgodni. Amerykanin, prof. Steven Kaplan w książce opisującej wydarzenia sprzed blisko 60 lat, po relacjach świadków i ich objawach, wykluczył LSD jako przyczynę halucynacji.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

znam cie (niezweryfikowany)

<p>moze nie lsd ale sa znane przypadki testow broni na ludnosci cywilnej. strasznie slaby art bo nic nowego nie wnosi. slabizna!!! zreszta nawet sama historia nie jest opisana tylko ogolniki a nawet ich jest malo. jesli chciales zablysnac to tym razem sie nie udalo. zycze lepszego jezyka i ciekawszych pomyslow na artykuly w przyszlosci. pozdrawiam</p>
Anonim (niezweryfikowany)

<p>Źródło internetowe: gazeta.pl</p><p>&nbsp;</p><p>a to widziales?</p>
Anonim (niezweryfikowany)

wiec co?
znam cie (niezweryfikowany)

<p>tak czy inaczej nie jest to dosc wyczerpujaco napisane ktokolwiek jest autorem. faktycznie przegapilem zrodlo ale to zbyt wiele nie zmienia. wkleiles art ktory wyglada jak skrot prasowy z pierwszej strony "Faktu". sorry stary nie chce Cie obrazac ale wlasnie tak to wyglada. pozdrawiam i czekam na lepsze njusy.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • Problemy zdrowotne

Do wiadra podchodziłem podekscytowany i zmieszany. Palenie odbyło się u ziomka na chacie w 5 osób, wszyscy dobrze mi znani bez żadnych nowych osób.

Siema, jestem Marcin i napiszę o tripie który miał miejsce już dość dawno (maj 2017).

Wtedy jeszcze jako 16 letni gówniarz, wraz z kolegami poszukiwaliśmy nowych wrażeń i stwierdziliśmy, że zajebiemy sobie wiadro. Wybiła 17, byłem podekscytowany ponieważ z takowym obrzędem w moim nastoletnim życiu jeszcze do czynienia nie miałem. Ziomek ogarnął niecałe 2g baki wątpliwej jakości. Z początku wszystko fajnie, rozsiedliśmy się u ziomka. Ekscytacja narasta, w tle leci muzyka. Po nabiciu lufki zaczynamy zabawę.

  • Bieluń dziędzierzawa
  • Przeżycie mistyczne

Późną nocą, w domu, będąc sam postanowiłem przeżyć tripa razem z tą magiczną roślinką. Wiedziałem że nic mi nie będzie gdyż miałem już za sobą parę prób mających na celu dostosowanie odpowiedniej dawki. Byłem przygotowany psychicznie na dobrego tripa. Chciałem pierwszy raz doświadczyć na własnej skórze czym są halucynacje. Czułem się dobrze.

Godz. 23:00

Przez 15 minut szamałem nasiona popijając wodą.

Godz. 00:30

Gorzki smak i brak śliny dawały się mocno we znaki.
Zaczęły się problemy z przełykaniem, lecz byłem na to przygotowany.
Do tej pory nie działo się nic nadzwyczajnego poza tym że nie czułem się fizycznie dobrze z powodu suchości w całej jamie ustnej.

Godz. 02:00

  • Grzyby halucynogenne


Doświadczenia: Mary Jane praktycznie Non Stop, chyba że jestem na studiach (czyli na detoxie). Pare razy XTC, LSD no i grzyby. Grzyby dokładnie jadłem 4 razy w ilosciach od 30 do 75.





Ten artykuł opisuje moje drugie spozycie tego psychodelika.Ten trip przypadł na 12.11.2004.




Set & Setting: Mała ciemna piwnica. Pokój w mieszkaniu na 2 pietrze. Ciemna, chlodna pazdziernikowa noc.

Substancja/ilość: 178 cm / 65 kg:

25 g Mirystycyny + 0.5 l zimnej wody.

0.5 g Mirystycyny spalone z odrobina tytoniu, sposobem przez wiadro.

Exp: To i owo.

Godzina 9:00:

Sobotni poranek. Za oknem zimno, w glowie mysl co by tu dzisiaj zrobic. . .

Leze spogladam na sufit i mowie mam! "Mirystycyna" hy hy hy.