REKLAMA




Zapaliłam zioło trzy razy i skończyłam w odwykowym piekle

Mimo że zapaliła marihuanę zaledwie trzykrotnie, matka umieścił ją w placówce Straight – miało to miejsce w roku 1985, gdy Cyndy miała 14 lat — po usłyszeniu, jak program chwalony jest przez Nancy Reagan i księżną Dianę. Cyndy spędziła tam 16 miesięcy. Program opierał się głównie na terapii przez atak, której celem było psychologiczne łamanie młodzieży poprzez ciągłe napaści słowne i fizyczne.

Tagi

Źródło

Vice US
Maia Szalavitz

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

2665

W momencie, gdy prokurator generalny Jeff Sessions jest najwyraźniej zdeterminowany, by powrócić do prowadzenia wojny z narkotykami w stylu lat 80., z całym właściwym jej urokiem wieloletnich, obligatoryjnych wyroków, a Tom Price, sekretarz ds. Zdrowia i Opieki Społecznej, odrzuca metody leczenia uzależnień oparte o dowody naukowe na rzecz programów opartych na wierze, uzasadnione wydają się obawy, czy następne w kolejce nie będą przypadkiem oldschoolowe, surowe programy rehabilitacyjne dla nastolatków.

niedawno opublikowane pod tytułem „Martwa wewnątrz” wspomnienia Cyndy Etler mają przypominać rodzicom i młodzieży o nieodwracalnych szkodach, jakie takie podejście może spowodować. Mimo że zapaliła marihuanę zaledwie trzykrotnie, matka umieścił ją w placówce znanego programu o nazwie Straight – miało to miejsce w roku 1985, gdy Cyndy miała 14 lat — po usłyszeniu, jak chwalony jest przez Nancy Reagan i księżną Dianę. Cyndy spędziła tam 16 miesięcy.

W szczytowym okresie Straight „leczyło” jakieś 50000 amerykańskich nastolatków, a programy wywodzące się z niego prowadzono co najmniej do roku 2009. Program opierał się głównie na ohydnej formie terapii przez atak, której celem było psychologiczne łamanie młodzieży poprzez ciągłe napaści słowne, a czasem i fizyczne. W rezultacie u wielu osób poddanych takim oddziaływaniom rozwinął się zespół stresu pourazowego i depresja, dziesiątki nastolatków popełniło samobójstwa, a niektóre osoby uzależniły się od kokainy i heroiny, pomimo że często przed wejściem do programu używały jedynie marihuany i alkoholu.

Choć używające podobnych metod programy skupione na ideach „problemowego nastolatka”, „rozwoju emocjonalnego” czy„terapeutycznej szkoły z internatem” zostały skompromitowane i upadły za sprawą demaskatorskich artykułów w prasie, ujawnionych historii tych, którzy je przetrwali i przede wszystkim zapaści ekonomicznej 2008 roku, powracającemu wzrostowi gospodarczemu towarzysza dobiegające z kręgów specjalistów terapii uzależnień pogłoski o mającej nastąpić rewitalizacji tego podejścia, podsycane przez obawy związane z aktywnością nowych waszyngtońskich bojowników antynarkotykowych. Na tle tej sytuacji, VICE rozmawia z Etler o jej doświadczeniach i o tym dlatego powrót do idei „Twardej Miłości” nie jest tym, czego potrzeba dzisiejszym nastolatkom.

VICE: Jaka była główna przyczyna tego, że zostałaś wysłana do Straight?

Cyndy Etler: Krótka wersja brzmi tak, że mąż mojej matki wykorzystywał mnie seksualnie od najmłodszych lat. Z początkiem okresu dojrzewania zaczęłam walczyć i uciekłam z domu. Żyłam przez miesiąc jako bezdomna w Bridgeport, w stanie Connecticut, które nie jest miejscem bezpiecznym. To był najlepszy miesiąc całego mojego dzieciństwa.

Schronisko, w którym mieszkałam, był fantastyczne, ale mogłem zostać tam tylko przez 30 dni. W 28 dniu mojego pobytu Nancy Reagan i księżna Di odwiedziły placówkę Straight w Springfield, w stanie Wirginia. Ktoś z moich krewnych widział to w wiadomościach, zadzwonił do mojej matki, powiedział jej, że to odpowiednie miejsce dla Cindy... i bum.

Próbowałam przedtem zioła dosłownie trzykrotnie.

Jak to zatem wyglądało, kiedy pojawiłaś się tam po raz pierwszy?

Najpierw długo czekałam w pomieszczeniu przyjęć, a następnie zostałam rozebrana do naga i przeszukana, łącznie z otworami ciała, przez jakiegoś faceta, nim wpuszczono mnie do sali grupowej. Kiedy otworzył drzwi do tego pomieszczenia... Naprawdę nie ma nic, do czego można by to porównać.

Weszłam do sali i pierwsze, co zobaczyłam, to setki ciał na rzędach krzeseł. Wszyscy trzymali uniesione wysoko ramiona i miotali się wokół, uderzając przy tym inne dzieciaki po głowach. Ten dźwięk... nie ma mowy, by go podrobić. Jakby wszyscy nawzajem się uciszali i jednocześnie na siebie pluli.

Czułaś się, jakby wprowadzano Cię w jakiś kult?

W tamtym był to tak całkowity szok, że... poczułam, jakby moje wnętrzności i mózg zamarzły. Czyjaś ręka ciągnęła z tył moich spodni, powodując ból w mojej podrażnionej przed chwilą strefie genitalnej. Nie ma sposobu, aby przygotować się do takiego ataku na każdym poziomie, zwłaszcza będąc dzieckiem.

Co było dla Ciebie najgorsze?

Coś, co nazywali „przeglądem”. Musisz wtedy stać, będąc otoczona, uwięziono przez ciała setek dzieciaków, które cię nienawidzą. Ich byt zależy od tego, jak bardzo cię teraz psychicznie zmasakrują. Biją cię po cyckach, walą po tyłku, ich celem jest zmuszenie cię, byś ciągle stała, by mogli krzyczeć ci prosto w twarz i pluć na ciebie.

Myślę, że najgorsze było to, że kiedy jesteś w więzieniu czy w wojsku, kiedy jesteś jeńcem wojennym, masz wtedy sprzymierzeńców. W mojej sytuacji, przez całe 16 miesięcy nie miałam żadnego przyjaciela. Wszyscy byli tam tylko po to, aby się do mnie dobrać, codziennie, w każdej sekundzie.

Dlatego, że aby awansować w programie, trzeba było demonstrować podporządkowanie się zasadom przez entuzjastycznie atakowanie innych dzieci?

Tak. Poniekąd musiałeś to robić i mnie też to dotyczyło – ale nie jestem takim typem osobowości, więc po prostu tam siedziałam.

Co więc robiłaś, żeby „awansować” i ukończyć program?

Myślę, że tym, co pomogło mi – choć myśl o tym łamie mi to serce – zdobyć wystarczająco dużo punktów, by nie być osobą wstającą podczas każdego „przeglądu”, było to, że wyznałam przed wszystkimi, że to ja prowokowałam mojego ojczyma, by mnie molestował.

Trudno teraz sobie wyobrazić, że ktokolwiek mógł kiedykolwiek uznać to za dobry pomysł, ale w tych programach chodziło o przekonanie, że wszystko, co ci się przydarza, to Twoja wina i trzeba za to „wziąć odpowiedzialność”, nawet jeśli tym czymś było molestowanie przez pedofila. Czułeś więc, że musisz przyznać, że Ty do tego doprowadziłaś?

Pokręcone, prawda?

W końcu, kiedy miałaś 15 lat, pozwolili Ci wrócić do domu. Byłaś więc znów w liceum, z powrotem z mamą i facetem, który Cię wykorzystywał?

[Mama] wniosła o rozwód. W momencie, kiedy wyszłam, dopiero co opuścił nasz dom. Nagle wróciłam do naszego ćpuńskiego liceum, do tych dzieciaków, których nie widziałam przez półtora roku. Miałam oczy zombie.

Czy kiedy wyszłaś wierzyłaś, że naprawdę miałaś problem z narkotykami, a Straight było dla Ciebie dobrym miejscem?

Tak. Chodziłam w kółko na spotkania AA i to było dobre. Brali w nich udział raczej ludzie dorośli, więc traktowali mnie trochę jakby byli moimi opiekunami. Ludzie z AA byli dla mnie naprawdę mili.

Wiele osób, które przetrwały te programy i z którymi rozmawiałam, po powrocie do domu przez kilka miesięcy stosowało się do wpajanych tam reguł, a potem wpadało w narkotyki głębiej, niż kiedykolwiek przedtem. Czy tak było z Tobą?

Nie. Zamiast tego weszłam w stan głębokiej depresji z myślami samobójczymi, a następnie zaczęłam na potęgę kręcić z chłopakami.

Co więc sprawiło, że zapragnęłaś napisać tę książkę? Udało Ci się ukończyć liceum i studia, a potem zostać nauczycielką, pracującą z trudną młodzieżą — szło Ci całkiem dobrze, prawda?

Kiedy byłam mała, chciałam zostać pisarką. Oprócz dużych cycków, drugą rzeczą, za którą często mnie chwalono, było to, jak piszę. Po prostu to uwielbiam. Pisanie jest moim narkotykiem.

Próbowałem wiele razy — i nie mogłem zrobić. Kiedy poznałam mojego męża i stuknęła mi trzydziestka, powróciłam do tego dziwnego miejsca, a następnie zaczęłam kompulsywnie czytać wszystko na ten temat, myśląc „Co to, do cholery, było?” Myślę, że to wtedy zaczęłam to sobie układać.

Kiedy naprawdę zaczęłam pisać tę książkę, przeprowadziliśmy się do Karoliny Północnej. Wstawałam o 4:30 rano i zaczynałam pisać. To po prostu mnie opętało. Zaczęłam korzystać z mojej książki w nauczaniu dzieciaków, dzieciaków, które nie chcą czytać, nienawidzą czytania, członków gangów. Pokochali ją. Cała jest w odciskach ich palców.

Czyli w zasadzie tak naprawdę zaczęłaś przetrawiać to wszystko dopiero wtedy, gdy zaczęłaś pisać?

Tak. Musiałem napisać tę książkę, aby przybliżyć to ludziom, ponieważ czytając tę książkę żyjesz w tym dziecku, rozumiesz to, co mu, kurwa, zrobiono. Nie mogę tego wypowiedzieć, ale mogę sprawić, że to poczujesz. Nigdy nie rozmawiałam o tym z terapeutą, bo nie wiedziałabym jak.

Co powiedziałabyś dziś troszczącym się o swoje dzieci rodzicom nastolatków?

Zostałem przeszkolona, aby być dla nastolatków życiowym trenerem. Najważniejsza wskazówka, jaką z tego wyniosłam, brzmi: Zamknij się i zacznij słuchać! Tego właśnie dzieci potrzebują. Wysłuchaj, co mają do powiedzenia, rozważ to, a następnie pomóż im dowiedzieć się: Czym jest to, czego naprawdę chcesz, i jakie są możliwe sposoby, aby to osiągnąć?

Oceń treść:

Average: 8.1 (17 votes)