Miasteczko "oszalało" po eksperymencie CIA?

Tajemnica "przeklętego chleba" wreszcie rozwiązana - a przynajmniej tak twierdzi amerykański dziennikarz, według którego za masowym atakiem "szaleństwa" we francuskim miasteczku prawie 60 lat temu stoi CIA. O sprawie informuje "The Daily Telegraph".

Tagi

Źródło

INTERIA.PL/RMF

Odsłony

6976

Tajemnica "przeklętego chleba" wreszcie rozwiązana - a przynajmniej tak twierdzi amerykański dziennikarz, według którego za masowym atakiem "szaleństwa" we francuskim miasteczku prawie 60 lat temu stoi CIA. O sprawie informuje "The Daily Telegraph".

W 1951 roku w malowniczej miejscowości Pont-Saint-Esprit doszło do zadziwiających zdarzeń - mieszkańcy masowo wpadali w obłęd i cierpieli na halucynacje. W ich wyniku przynajmniej pięć osób zginęło, a dziesiątki trafiły do miejscowego szpitala.

Jak przypomina "The Daily Telegraph" przez ponad pół wieku utrzymywano, że nagły atak szaleństwa został wywołany pasożytami, które do chleba dodał przez przypadek właściciel piekarni. Teraz jednak okazuje się, iż mógł on być częścią eksperymentów prowadzonych przez CIA. Z dokumentów, do których dotarł dziennikarz śledczy, autor głośnej książki "Straszna pomyłka", Hank Albarelli Jr, wynika, że amerykańscy agenci dodali do chleba LSD w ramach testów nad kontrolą umysłu.

Przerażające wizje

Pewnego sierpniowego dnia 1951 roku mieszkańcy Pont-Saint-Esprit zaczęli cierpieć na masowe halucynacje - widzieli przerażające bestie i płomienie piekielne. Jeden z mieszkańców chciał się utopić, ponieważ był przekonany, że w jego brzuchu gnieżdżą się węże. Pewien 11-latek próbował natomiast udusić swoją babcię. Inny mężczyzna krzyczał "Jestem samolotem", zanim skoczył z drugiego piętra. Mimo, że złamał przy tym nogi, był w stanie "przejść" jeszcze niecałe 50 metrów. Kolejny mieszkaniec Pont-Saint-Esprit "zobaczył jak serce uciekło mu przez stopy" i prosił lekarza, by umieścił je na miejscu.

Ówczesny "The Times" tak pisał o tych wydarzeniach: "Wśród ogarniętych szaleństwem wzrastała panika: pacjenci rzucali się na łóżkach, krzycząc, że z ich ciał wyrastają krwawe kwiaty, że ich głowy zamieniają się w roztopiony ołów".

Wina CIA?

Przez ponad 50 lat podejrzewano, że atak obłędu był skutkiem niedopatrzenia najpopularniejszego w miasteczku piekarza, który dodał do chleba mąkę skażoną buławinką czerwoną.

Jednak Albarelli twierdzi, powołując się na byłych agentów CIA, że agencja ta chciała zbadać wpływ dietyloaminy (substancji służącej do wytwarzania narkotyku LSD) na życie niewielkiej społeczności.

Akcja miała być częścią zimnowojennego programu "MK-ULTRA", którego celem było badanie możliwości sterowania ludzkim mózgiem przy użyciu substancji chemicznych, w tym LSD.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)
Anonim (niezweryfikowany)

To grzyb który rośnie na zbożu, i zarazem jedyne miejsce, w którym naturalnie ywstępuje LSD
w średniowieczu w ogóle nie oczyszczano chleba stą wzięły się przekonania o babajagach wiedźmach
i piekle z kotłami ze smołą, kto byłby w stanie uwierzyć w takie coś, a wtedy prawie każdy wierzył.

Może poprostu ów piekarz nie oczyścił dobrze swojego zboża, z którego następnie wypiekł halucynogenny chleb??

P.S. Dla wszystkich matołów od razu mówie, że w sporyszu poza LSD które występuje w śladowych ilościach znajduje się kilkadziesiąt trucizn, zjedzenie sporyszu nie da Wam efektu LSD a prędzej zaprowadzi do szpiotala :)

fajka

Panie, matołów pan pouczasz, a sam pan niedouczonyś. Nie ma LSD w sporyszu, ani nigdzie indziej w naturze. Jest ergotamina, z której to po reakcjach trochę bardziej skomplikowanych, niźli shake&bake można LSD otrzymać.

Anonim (niezweryfikowany)

W sporyszu nie ma LSD. Poza tym jest to nietrwala substancja i nawet gdyby byla w mące, to ulegloby rozkladowi podczas pieczenia.

Anonim (niezweryfikowany)

Mało przekonująca teoria.. w czarownice wierzono w całej Europie przez setki lat. Poza tym w 2009 roku przeprowadzono setki procesów przeciwko czarownicom w Kongo, Arabii Saudyjskiej i tym podobnych państwach.

 

We wszystkich przypadkach to nie LSD było winne, ale ludzka głupota i religijny fanatyzm.

Anonim (niezweryfikowany)

Odnoszac sie d LSD zauważam wiele podobieństw od jakich swoje tajemnicze badania zapozyczyły sobie słuzby specjalne. Wiele tematów a dokładnie: Skopolaminy jest tez wzietych pod uwage. Srodki naturalne Halucynogenne byly wykozystywane jako substancje zwane "wykrywacz klamstw". Osobom podajacym dany specyfik zadawano najroznorodniejsze pytania na podstawie odpowiedzi i statystycznych obliczen sprawdzano moc oraz mozliwości przydatne  tych srodków. Jak juz wiemy Stany Podświadome stanowia budulec naszej osobowosci.   Nasz zmysł w ponad 50% to podswiadomosc, reszta to swiadomosc podzielona na poszczegolne dane. Podswiadomosc i jej stany najczesciej mozemy wywolac srodkami psyhoaktywnymi oraz bardzo głeboka hipnoza. Media i reklamy Dzialaja na nasza podswiadomosc wykozystujac luki prawne na podstawie wypowiedzi i modulacji wizualnej w marketingu. Mamy Plusy i minusy Zazywania i rozpowszechniania LSD. Cieszmy sie , ze mozna je zdobyc nielegalnie do własnych doznań i Oswiecen. Lecz pomyslmy co by sie stało gdyby LSD zalegalizowano i mozna by było wykozystać do kazdych nam danych celow; tzn. przykład: Przypuscmy, ze po zmodyfikowaniu LSD do czynnika, który z ciała stałego zmieni sie w gaz lotny po otwarciu prasy. \Cieszmy sie , ze nie jestesmy wykozystywani psyhicznie az do tego stopnia. Naruszenie osobowe poszczegolnej jednostki po przez wykozystywanie tych srodkow masowo spowodowaloby, bysmy zglupieli. Bysmy wiezyli o wiele "x" wiecej niz w tych klamstwach co jestesmy teraz.

Anonim (niezweryfikowany)

więc nie zdziwiłbym się, gdyby to była prawda, miasteczko na halunach to musiał być nie zły widok hehe.

Anonim (niezweryfikowany)

szkoda, że opisali to jako zbiorowy bad trip bo nie wierzę, że każdy miał negatywne odczucia po zażyciu LSD...

Anonim (niezweryfikowany)

Dietyloamina wywołałaby zatrucie i śmierć, a nie halucynacje. Dziennikarz-nieuk... jak zwykle...

Zajawki z NeuroGroove
  • Tytoń

"Na początku należałoby się zastanowić dlaczego palę. Co sprawia, że czasem z wysiłkiem zdobywam paczkę papierosów bo akurat kiosk zamykają, albo ubieram się po uszy, aby wyjść podczas godzin pracy poza „zakazany” teren i mimo chłodu i padającego deszczu ze śniegiem jestem w stanie marznąć, aby tylko można było puścić dymka. Jest wiele sytuacji, w których niejednokrotnie z czegoś rezygnujemy, ale nie dotyczy to palenia. A może warto przypomnieć sobie kiedy był ten pierwszy raz.

  • 4-ACO-DMT
  • Bad trip

wcześniej zrobiłem trening siłowym, uczyłem się, spotkałem się znajomymi – miałem dobry humor, i ogólnie dzień określiłem jako produktywny.

Nim przejdę do opisania samego tripu ważne jest to byście chociaż trochę poznali mój światopogląd, gdyż ma to wielkie znaczenie. Jestem osobą zdrowo-rozsądkową, nigdy nie cierpiałem na żadne choroby (czy to psychiczne, czy fizyczne). Jestem bardzo pozytywnie usposobiony do życia; optymista, z dystansem do życia oraz swojej własnej osoby. Dużo się uśmiecham, mam szeroko rozumiane poczucie humoru. Mam przyjaciół, kochającą rodzinę, spełniam się w aktywnościach fizycznych: uprawiam sporty, w zimę morsuje; dbam o swoje zdrowie.

  • Marihuana
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

Miejsce : las , domek na drzewie Osoby : jedna osoba oprócz mnie Nastrój : wesoła Myśli : moj chłopak nie był by zadowolony jak by sie dowiedział co robię Oczekiwania : chce być po tym wyluzowana i chce sie śmiać

Mój pierwszy raz z marihuaną według mnie był to bad trip. 12.00 rano poszłam z koleżanka nazwijmy ją litera P do lasu na taki domek na drzewie. Miałyśmy ze sobą 2 piwa i zielone. Nie wiem skąd ono było (zielone) bo to było P. Mojej koleżanki to nie był pierwszy raz mówiła,że jest fajnie , że jest sie wyluzowanym i sie ze wszystkiego śmieje. Stwierdziłam ze czemu nie można spróbować. 12.30 byłyśmy na miejscu. Siedzimy juz w domu na drzewie otworzyłyśmy piwa. P nabiła fifke i dała mi ją. Powiedziała, że mam palić pierwsza.

  • Ayahuasca
  • Tripraport

mniej więcej raz na tydzień przyjmowałem wieczorem swój sakrament i niedługo potem szedłem do łóżka. Zgaszone światło, wokół spokój i cisza, nikt nie przeszkadza. Gdy akurat miałem kiepski nastrój albo byłem chory to sobie odpuszczałem.

Niniejszy tekst to opis i podsumowanie doświadczeń moich dwunastu sesji ayahuascowych odbytych na przestrzeni trzech miesięcy.