REKLAMA




MKULTRA, czyli CIA i kontrola umysłów przy pomocy LSD

Za sprawą CIA i jej przerażających eksperymentów, LSD obok tęczowej, ma także mroczną historię.

Tytuł Dla wielu Amerykanów lata 50. ubiegłego wieku to epoka uległości. W podręcznikach historii USA okres ten jest zazwyczaj portretowany jako łagodny, zwyczajnie jednostajny, zwłaszcza w świetle społecznych wstrząsów, które nastąpiły w następnej dekadzie. Jednak dla CIA lata nazywane "I Like Ike" ["Lubię Ike'a" - od pseudonimu Dwighta Eisenhowera, prezydenta 1953-1961 - przyp. luxx] były wypełnione wyzwaniami i działaniem, w większości zrealizowanymi bez publicznej wiedzy. Niewiele programów było tak okrytych nimbem tajemnicy, jak agencyjne eksperymenty z kontrolą umysłów, oznaczone wspólnym kryptonimem MKULTRA.

W kwietniu 1953 roku dyrektor CIA Allen Dulles, zaniepokojony pogłoskami o praniu mózgów amerykańskich jeńców wojennych w Korei, zaakceptował program MKULTRA, który później okrył się ponurą sławą nieprawdopobnych i wręcz nieludzkich testów finansowanych przez Centralną Agencję Wywiadowczą. Pięć lat później, relacjonując przebieg eksperymentów, jeden z funkcjonariuszy napisał w wewnętrznej notatce: "Najwyższe środki ostrożności należy podjąć nie tylko po to, by chronić operacje przed wykryciem przez wrogie siły, ale także, by ukryć te działania przed opinią publiczną. Publiczna świadomość, iż agencja angażuje się w nieetyczne i zabronione działania mogłaby spowodować poważne reperkusje w kręgach politycznych i dyplomatycznych".

Chociaż większość dokumentów dotyczących MKULTRA zostało zniszczonych przez CIA w 1972 roku, niektóre zapiski przedostały się do obiegu publicznego. Duże zasługi w ujawnieniu tych przykrych praktyk miała praca historyków, dziennikarzy śledczych i różnych komisji kongresowych. Wszyscy oni przyczynili się do faktu, że MKULTRA był jednym z najbardziej przerażających przykładów nadużycia wywiadowczych prerogatyw w dziejach ludzkości.

Najbardziej haniebną częścią eksperymentów znanych jako MKULTRA były pionierskie doświadczenia nad działaniem narkotyku, który kilka lat później nasączył umysły amerykańskiej kontrkultury - dwuetyloamid kwasu lizerginowego, znany w skrócie jako LSD. Znany do tej pory jedynie w kręgach badawczych narkotyk zaintrygował CIA, która szybko zaczęła żywić nadzieje na to, że kwas mógłby się stać niezwykle użytecznym środkiem manipulacji i dezorientacji umysłów np. polityków z obozu komunistycznego. Agencja rozważała na poważnie wiele takich scenariuszy, włącznie z tajemnym zaaplikowaniem LSD Fidelowi Castro podczas jednego z przemówień radiowych, co wprowadziłoby go w narkotyczny stupor i skompromitowało w oczach całego świata politycznego. LSD mogło też pomagać w procedurze przesłuchań.

W najbardziej kompetentnej książce na temat MKULTRA i innych tajnych programów CIA, "W poszukiwaniu 'mandżurskiego kandydata'", John Marks donosi, że większość eksperymentatorów agencji samemu spróbowało LSD. W rzeczywistości, wczesna faza eksperymentów nad LSD była jednym wielkim tajnym tripem kwasowym, w którym wzięło udział wielu dociekliwych oficerów.

Fakt, że te eksperymenty w ogóle miały miejsce jest niezwykły. Lecz kiedy odsłoni się obsadę tego ponurego przedstawienia, wszystko staje się jeszcze bardziej nieprawdopodobne. W książce "The Very Best Men" Evan Thomas tak opisuje doktora Sidneya Gottlieba, szefa programu MKULTRA: "Od urodzenia kulejący i jąkający się niepozorny mężczyzna. Zrekompensował sobie te fakty tytułem eksperta od tańców ludowych i doktora filozofii na Politechnice Kalifornijskiej. Pogodny człowiek, który żył na farmie z żoną, pił kozie mleko i sadził bożonarodzeniowe choinki, sprzedając je potem przy drodze obok swego domu". O ile nie był pochłonięty pracą na farmie, dr Gottlieb aplikował swoim "królikom doświadczalnym" napoje z LSD, dokładnie sprawdzał ich reakcje i wyszukiwał te cechy narkotyku, które mogłyby być przydatne do celów CIA.

Istnieje do dziś niepotwierdzona pogłoska, która mówi o tym, iż tuż po II wojnie światowej władze USA zwerbowały do badań nad narkotykami naukowców z Japonii i III Rzeszy, by wykorzystać ich wiedzę na temat tortur i eksperymentów medycznych, które przeprowadzali na więźniach obozów koncentracyjnych.

Nieświadomymi ofiarami eksperymentów byli głównie więźniowie, bezdomni, upaleni hippisi w długiej podróży po kraju lub - najogólniej - tacy, których nagłe zniknięcie nie wzbudzi podejrzeń. Idealnymi kandydatami byli ludzie z podejrzeniem o schizofrenię. CIA przeprowadzało w tym celu specjalne łapanki. Nie było z tym zresztą większych problemów od kiedy ustalono, że schizofrenię można wykryć z pomocą tomografu komputerowego. Z agencją "współpracowało" wielu lekarzy, którzy przekazywali w ręce CIA swoich pacjentów. W tajnych bazach, w specjalnie przystosowanych salach (lustra weneckie itd.) obserwowano efekty aplikacji narkotyku. CIA przeszła samą siebie w Kentucky, gdzie podczas jednego z eksperymentów siedmiu mężczyznom podawano LSD przez 77 dni non stop.

Jedna z wczesnych prób eksperymentów zakończyła się dla władz tragicznie. 19 listopada 1953 roku Frank Olson, wojskowy naukowiec i ochotnik, wypił w napoju wielokrotnie zwiększoną dawkę ciekłego LSD. Spędziwszy osiem dni w kalejdoskopowo zmieniających się paranojach i stanach depresji, Olson wyskoczył przez hotelowe okno w Nowym Jorku.

Agencja ukryła swój udział w jego śmierci. Rodzina Olsona musiała czekać 22 lata na wytłumaczenia, które i tak nigdy nie były jednoznaczne. Po fali ciężkiej krytyki w połowie lat 70. CIA oficjalnie przyznała się do eksperymentów nad LSD i kontrolą umysłów. Jeden z raportów senackiej komisji oceniającej działalność CIA stwierdzał, że oprócz LSD kontrola umysłów obejmowała eksperymenty nad telepatią, fotokinezą, hipnozą, jasnowidzeniem i "zdalnym sterowaniem".

Po zaaplikowaniu LSD ofiarę poddawano hipnozie. Podczas seansu przekazywano jej do podświadomości rozkazy, które miały być wykonane już w stanie świadomości po usłyszeniu specjalnego sygnału lub przeczytaniu specjalnego kodu, który uruchamiał polecenie. Hasła przekazywano zdalnie: ustnie lub pisemnie. Po jego usłyszeniu człowiek automatycznie wykonywał komendę. W ten sposób CIA wychowała sobie perfekcyjnych zabójców, do których podobno należeli Lee Harvey Oswald, zabójca prezydenta Kennedy'ego (jako żołnierz stacjonował w jednostce, w której dokonywano eksperymentów) oraz Sirhan Sirhan, zabójca Roberta Kennedy'ego, brata JFK. Obydwaj mordercy wykonali swoje zadanie nieudacznie, acz skutecznie i obydwaj nie pamiętali, gdzie byli i co robili w momencie zabójstw. Taki opis pasował do zachowań programowanych przez CIA zombies.

Z czasem do sterowania umysłami CIA zaczęła wykorzystywać zdobycze mikroelektroniki, m.in. mikroczipy wszczepianie pod czaszkę, dzięki czemu była możliwa stała kontrola i kontakt z programowanymi szpiegami i zabójcami. Wszystko po to, by wciąż być o krok naprzód w wojnie o ludzkie umysły. Jak bowiem stwierdzili zarówno radzieccy (dziś rosyjscy), jak i amerykańscy specjaliści od bezpieczeństwa narodowego, wojna o panowanie nad światem polega już nie na tym, kto ma, a kto nie ma arsenału broni jądrowej, lecz na tym, kto dysponuje najnowszymi technologiami kontroli umysłu i przepływu informacji.

Jak dziś wiadomo, doświadczenia nad LSD nie były przeprowadzane gwoli naukowej dociekliwości dżentelmenów takich jak dr Sidney Gottlieb. Dokument MKULTRA z 1995 roku wskazuje spektrum możliwości, które może dać kontrola umysłu za pomocą narkotyków.

- nielogiczne myślenie i impulsywność sprowadzona do punktu, w którym obiekt zdyskredytuje się w oczach opinii publicznej;
- wzrost wydajności umysłowej i skuteczności percepcji;
- zapobieganie lub przeciwdziałanie toksycznym właściwościom alkoholu;
- wytwarzanie i sugerowanie symptomów różnych chorób;
- wspomaganie i ułatwianie prac nad stanami hipnotycznymi;
- rozszerzanie wytrzymałości na tortury podczas przesłuchań;
- programowanie stanów amnezji po lub w trakcie dziania się wydarzeń;
- programowanie szoku, wstydu i innych podobnych zachowań na dłuższy lub krótszy okres;
- programowanie ataków niesprawności fizycznej, np. paraliżu;
- wytwarzanie stanów masowej euforii lub załamania;
- wytwarzanie stanów uległości jednego obiektu względem drugiego;
- obniżanie ambicji i wydajności pracy.

W połowie lat 90. Bill Clinton nakazał CIA ujawnienie dokumentów na temat MKULTRA. Do dziś jednak nie wszystkie z nich ujrzały światło dzienne, a i tak CIA kontroluje przez specjalną komisję, jakie dokumenty nadają się do upublicznienia, a jakie nie. Ponadto oczywiście nie wiadomo, czy i dziś zwerbowani i finansowani przez agencję laboranci pokroju amerykańskiego amerykańskiego Mengele, czyli dra Gottlieba, nie prowadzą jakichś zakonspirowanych doświadczeń, np. na eks-terrorystach z Al Kaidy i talibach w bazie Guantanamo. Skoro wciąż nie ma stamtąd żadnych relacji i zdjęć, można oczekiwać najgorszego...


Przy pisaniu tekstu wykorzystałem artykuł Jona Ellistona "MKULTRA: CIA Mind Control" zamieszczony na http://www.mindspring.com.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Armagaddon (niezweryfikowany)

Ta sprawa z hipnozą wydaje mi sie trochę naciągana. Najlepsze alibi (w przypadku braku takowego) to powiedzieć, że nic się nie pamięta i wcale nie świadczy to o wcześniejszym zastosowaniu hipnozy

AleX (niezweryfikowany)

Ta sprawa z hipnozą wydaje mi sie trochę naciągana. Najlepsze alibi (w przypadku braku takowego) to powiedzieć, że nic się nie pamięta i wcale nie świadczy to o wcześniejszym zastosowaniu hipnozy

luxx (niezweryfikowany)

Ta sprawa z hipnozą wydaje mi sie trochę naciągana. Najlepsze alibi (w przypadku braku takowego) to powiedzieć, że nic się nie pamięta i wcale nie świadczy to o wcześniejszym zastosowaniu hipnozy

Andrzej (niezweryfikowany)

Ta sprawa z hipnozą wydaje mi sie trochę naciągana. Najlepsze alibi (w przypadku braku takowego) to powiedzieć, że nic się nie pamięta i wcale nie świadczy to o wcześniejszym zastosowaniu hipnozy

Anonim (niezweryfikowany)
Anonim (niezweryfikowany)

Ciekawe, że kontrolować umysł można w tak prosty sposób używając szybkich indukcji hipnotycznych. Właściewie hipnoza to nie jakaś magia tylko umiejętne wykorzystanie procesów zachodzących w mózgu. 

Jak hipnotyzować ludzi - ten filmik pokazuje płacenie za zakupy kartkami zwykłego papieru. Musimy się pilnować, bo ktoś może nieźle nas... wykorzystać ;)

randomness