Opiumowe państwo

Wśród osób związanych z narkotykowym biznesem specjaliści niezmiennie wymieniają brata prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, kilku gubernatorów i wiceprzewodniczącego niższej izby parlamentu.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2623
Raczej trudno uwierzyć w jakiekolwiek obietnice afgańskiego rządu na temat walki z narkotykami. Chociaż co roku idą na ten cel miliony dolarów, opium pozostaje głównym bogactwem kraju. Za cichym przyzwoleniem miejscowych elit politycznych.

Otrzymuję wiele gróźb. Niepokoję się o moją żonę i szóstkę dzieci” – mówi szef policji generał Aminullah, siedząc w swoim biurze na pierwszym piętrze międzynarodowego lotniska w Kabulu. W ubiegłym roku w Afganistanie wyprodukowano podobno 4,1 tysięcy ton opium, ale „łup” generała zgromadzony w ciągu sześciu ostatnich miesięcy wydaje się nadzwyczaj skromny: skonfiskowano zaledwie 30 kilogramów heroiny i aresztowano 13 osób. Bez psa tropiciela, sprzętu do wykrywania narkotyków, często nawet bez elektryczności i przy pensjach dla policjantów w wysokości 40-70 dolarów miesięcznie trudno osiągnąć więcej. „Jeśli rząd naprawdę chce położyć kres przemytowi, musi przeszkolić policjantów, zapewnić im odpowiednie wyposażenie i dobrze płacić” – podsumowuje Aminullah.

Generał nie ma złudzeń, ponieważ wie, że przemytników chronią osoby zajmujące wysokie stanowiska w państwie. Czyż to nie do nich zwróciła się o pomoc kobieta zatrzymana za posiadanie 5 kilogramów heroiny? „Przekazałem ją ministerstwu spraw wewnętrznych, a nazajutrz wyszła na wolność” – mówi generał Aminullah. Sprawę nagłośniono w telewizji. Lecz czy kogoś to jeszcze oburza, jeśli powiązania między przemytnikami a władzami są powszechnie znane?

We wrześniu zeszłego roku, dzień po złożeniu dymisji przez ministra spraw wewnętrznych, Ali Ahmad Jalali wzywał władze do „oczyszczenia rządu i administracji”. Jednak do tej pory nie zrobiono w tej kwestii nic znaczącego. Według badania dotyczącego nowego parlamentu, wybranego we wrześniu 2005 roku, z 249 deputowanych 25 procent ma związki z produkcją lub przemytem narkotyków, a 70 procent przemytu odbywa się przy współpracy z rządem.

Wśród osób związanych z narkotykowym biznesem specjaliści niezmiennie wymieniają brata prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja, kilku gubernatorów i wiceprzewodniczącego niższej izby parlamentu. Amerykańska sekretarz stanu Condoleezza Rice podczas swojej wizyty w Kabulu w październiku ubiegłego roku poruszyła nawet ten temat na prywatnym spotkaniu z prezydentem Karzajem. To nie przypadek, że najbardziej aktywny prywatny bank w Kabulu ma również powiązania z pewnym wpływowym przemytnikiem, zaś powszechnie stosowana w Afganistanie hawala (system przekazywania pieniędzy oparty na zaufaniu) doprowadza do przemieszania funduszy legalnych z nielegalnymi.

Według rocznego raportu Biura Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) przemytnicy zgarniają największą część zysków z handlu narkotykami (2,14 miliarda dolarów w 2005 roku), podczas gdy chłopi dostają mniej niż 20 procent całkowitego dochodu.

W 2005 roku produkcja narkotyków zmniejszyła się, lecz zaledwie o 2 procent, chociaż w ciągu czterech lat wydano setki milionów dolarów na walkę z handlarzami. I podejrzewa się, że w tym roku Afganistan dostarczy jeszcze więcej opium. Do takich wniosków można dojść na podstawie pierwszych informacji przekazanych w grudniu zeszłego roku przez przedstawiciela UNODC w Kabulu, Dorisa Buddenberga. Zwraca on szczególną uwagę na południową prowincję Helmand, z której pochodzi najwięcej narkotyków (25 procent całkowitej produkcji w 2005 roku).

Gdy weźmiemy to wszystko pod uwagę, niepokojem napawa swoboda działania Senlis Council, organizacji pozarządowej opowiadającej się za legalizacją produkcji opium w celach medycznych. Sprzeciwia się ona oficjalnemu stanowisku rządu, zgodnie z którym uprawy maku należy zlikwidować. Senlis Council prowadzi nawet na obszarach wiejskich szkodliwą kampanię. Chłopi czują się coraz bardziej zdezorientowani, bo sami już nie wiedzą, kogo słuchać.

Zdaniem specjalistów legalizacja produkcji opium w Afganistanie nie jest możliwa, bo zapotrzebowanie na morfinę zaspokajają już takie kraje, jak Australia, Indie, Turcja, Francja, Węgry i Hiszpania. Mają one pozwolenie na produkcję opium według ściśle kontrolowanych norm. Co więcej, cena kilograma legalnego opium wynosi 20-30 dolarów, podczas gdy kilogram opium z przemytu kosztuje od 150 do 200 dolarów.

W czasie otwartej wczoraj w Londynie międzynarodowej konferencji na temat Afganistanu Kabul ma przedstawić nową wersję narodowej strategii walki z narkotykami. Nawet jeśli okaże się ona spójna i wykonalna, będą jej musiały towarzyszyć odważne decyzje polityczne, na które na razie nie ma co liczyć.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

szakal (niezweryfikowany)
dawno ni widzialem wiekszej manipulacji niz ten artykul - jebane cia
Anton (niezweryfikowany)
dawno ni widzialem wiekszej manipulacji niz ten artykul - jebane cia
SonOfKyuss (niezweryfikowany)
jepiej gdyby hodowali jakis zielony eko-stuffik :)
_ (niezweryfikowany)
Zajebista czapa Hamid, nie daj sie im.
BrusLI (niezweryfikowany)
Zajebista czapa Hamid, nie daj sie im.
Bysy (niezweryfikowany)
jepiej gdyby hodowali jakis zielony eko-stuffik :)
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25


uwaga: *[trip zostanie opisany z punktu widzenia Cogla]



  • Kodeina
  • Tripraport

Rano zły humor ale na wieczorek postanowiłam go sobie poprawić , domek , czas spędzam w łóżku przed laptopem

Zacznijmy od tego, że uwielbiam próbować ciągle czegoś nowego. Dziś padło na Kodeinę. Ogólnie skąd pomysł? Moja koleżanka podsunęła temat o lekach bez recepty. Poczytałam bardzo dużo i juz dwa dni później w mojej torebce znajadowały się 2 opakowania Thiocodinu - razem 30 tabletek. Z tego co pamiętam opakowanie  z 20 tab. kosztowało około 16 zł a to z 10 - około 8 zł. Powiem szczerzę, że nie łatwo było zdobyć Thiocodin, ponieważ od 1 Lipca wyszło zarządzenie które nie pozwala kupić leków takich jak Thiocodin, Acodin, Antidol 15 itp.

  • Bad trip
  • Marihuana

Zachód, plener

Opisze wam bad tripa jakiego złapałem po jednym strzale z bonia, to będzie moj pierwszy raport.

Zacznijmy od tego, że żaden ze mnie nowicjusz, przez ostatnie 4 lata regularnie paliłem jointy, czasem wiadro czasem bonio. Na początku josh byl dla mnie świesznym papierosem, nie bylo żadnego melanzu by nie zapalic. Ziólko bylo srednie - 3 joshe wpadaly w obieg na 3-5osob i nigdy jakoś bardzo nie wchodziło ale muzyka brzmiala świetnie.

  • Marihuana

Mam 17 lat. Pewnego dnia mialismy isc z klasa do kina na jakis BEZNADZIEJNY film, a po filmie wrocic do szkoły. Z moim BARDZO dobrym kolegą postanowilismy kilka dni przed kinem kupić troszke gandziawki, zeby film był fajniejszy... :P W rezultacie okazalo sie ze prawdopodobnie z kilkoma osobami nie pojdziemy do kina tylko na małą imprezkę do kleżanki. Postanowiliśmy więc kupić tego troszkę więcej. W sumie wyszło nam dokładnie 5,5 grama... Część wypaliliśmy jeszcze przed imprezką... W sumie na imprezjkę zostało 4,5 grama.

randomness