U.S. News: Opium dla mas

Kandiba, Afganistan. Prawie wszyscy ze 184 mieszkańców wsi Kandiba, położonej u stóp gór Hindukusz, od dziesięcioleci pracowali dla handlarzy narkotyków z pobliskiego miasta Dżalalabad.

Anonim

Kategorie

Źródło

o2.pl

Odsłony

263

Uprawiali mak i wytwarzali z niego opium, wykorzystywane do produkcji heroiny. - Tylko mułła i najmłodsze dzieci nie pomagali w pracach - mówi Wakil, starszy wioski.

Jednak tej wiosny rząd po raz kolejny zagroził zniszczeniem upraw. Wieśniacy postanowili zamiast maku posadzić pszenicę. Wakil prezentuje efekty, jakie to przyniosło, pokazując na swoje policzki:

- Spójrz na mnie i moją rodzinę. Na naszych twarzach widać głód.

Głód w Afganistanie może stać się jeszcze bardziej powszechny w związku z planami zniszczenia narkobiznesu w kraju. Prezydent Hamid Karzaj zadeklarował prowadzenie polityki dżihadu przeciw uprawom maku. Społeczność międzynarodowa zgodziła się poprzeć jego wysiłki, deklarując prawie miliard dolarów pomocy. Generał David Barno, były dowódca wojsk koalicji w Afganistanie zadeklarował: - W zeszłym roku priorytetową sprawą była polityka. W tym roku celem numer jeden jest zniszczenie narkobiznesu.

Karzaja i sojuszników czeka wyjątkowo trudne zadanie. Mimo gróźb rządu w tym roku, według szacunków USA, zbiory maku będą trzykrotnie wyższe niż w roku ubiegłym, który był rekordowy pod tym względem. Afganistan wytwarza 90% światowego opium. Zyski z uprawy maku i jego przetwórstwa stanowią 60% dochodów gospodarki państwa.

Zagłębie narkotykowe

Podczas ostatniej wizyty Karzaja w Waszyngtonie tematem numer jeden okazała się kwestia znalezienia winnych obecnej sytuacji w Afganistanie. "New York Times" oskarżał afgańskiego przywódcę o to, że nie potrafi zaprowadzić w kraju rządów silnej ręki. Ten natomiast odpierał zarzuty, twierdząc, że przyczyną rozwoju narkobiznesu w jego państwie jest niedostateczna pomoc płynąca z zagranicy, zwłaszcza od Stanów Zjednoczonych.

Kolejnym punktem, w którym trudno o porozumienie jest sposób walki z rozprzestrzeniającymi się uprawami maku. Administracja Busha sugeruje, że najlepszym sposobem jest zniszczenie obecnie istniejących plantacji. Karzaj podkreślał nieodpowiedniość takiej taktyki. Według niego najpierw trzeba zaproponować afgańskim rolnikom inne sposoby zarabiania na życie.

Co do jednego zarówno władze afgańskie jak i amerykańskie są zgodne. Jeśli nie zaradzi się obecnej sytuacji, Afganistan stanie się zagłębiem narkotykowym. Generał David Barno powiedział: Rozwój narkobiznesu stawia nas przed pytaniem, czy przez ostanie trzy lata w ogóle udało nam się cokolwiek osiągnąć w regionie.

Produkcja opium została uznana za główny problem na drodze do ustanowienia demokracji w Afganistanie. W większości jest ona kontrolowana przez lokalnych watażków, którzy jeszcze niedawno walczyli razem z wojskami USA przeciwko Talibom. Dziś stawiają opór demokratyzacji, ta bowiem doprowadziłaby do zniszczenia ich władzy.

Mimo że od stuleci uważano Afganistan za kraj opium, dopiero w latach 70. produkcja narkotyku zaczęła przybierać masową skalę. Ponieważ państwo przez 23 lata było trawione przez wojny, produkcja i handel opium mogły rozwijać się bez większych przeszkód, nawet mimo zakazu wprowadzonego przez Talibów. Dziś plantacje maku pokrywają cały kraj. W niektórych regionach dają zatrudnienie nawet 70% lokalnych mieszkańców. Nieoficjalnie mówi się, że policja zamiast tępić uprawy, wprowadziła swój własny 10% podatek od zysków z produkcji. Podejrzewa się, że wśród osób czerpiących korzyści z narkobiznesu znajdują się nawet wysoko postawieni przedstawiciele obecnie rządzącej partii.

Nie ma łatwych rozwiązań

Wszechobecność opium złagodziła podejście tych, którzy byli za bezwarunkowym niszczeniem wszystkich istniejących plantacji. - Trudno byłoby mówić o stabilizacji w kraju, w którym zniszczono by źródło 60% dochodów państwa - twierdzi Barnett Rubin, profesor z Uniwersytetu Nowojorskiego, badacz sytuacji w Afganistanie. Zniszczenie plantacji nie tylko uderzyłoby w rolników, ale również doprowadziłoby do wybuchu wojny narkotykowej o zmagazynowane zbiory maku.

Zwolennicy łagodniejszych rozwiązań starają się przekonywać Afgańczyków, że produkcja opium jest niezgodna z islamem i promować programy zastępowania upraw maku innymi roślinami. Uważają także, że istotne w walce z narkobiznesem jest ustanowienie stosownego prawa i stworzenie specjalnie wytrenowanych jednostek wojska i policji, które to prawo mogłyby egzekwować.

- Jeśli farmerzy zobaczą, że prawo jest egzekwowane - mówi Omar Zakhilwal, Minister Restrukturyzacji Rolnictwa i Rozwoju Wsi - mam nadzieję, że zaczną współpracować z rządem. Dziesięciolecia wojen negatywnie wpłynęły na społeczeństwo obywatelskie w Afganistanie. Reforma prawodawstwa jest w powijakach, aresztowania bossów narkotykowych zdarzają się rzadko, a procesy sporadycznie kończą się wyrokami skazującymi. Brakuje więzień i gmachów sądowych, sędziów i stosownego prawa antynarkotykowego, a także wyspecjalizowanych jednostek do zwalczania narkobiznesu.

USA rozpoczęły trenowanie antynarkotykowej jednostki złożonej z Afgańczyków. Od listopada zeszłego roku 100 kadetów ukończyło 6-tygodniowy cykl szkoleniowy. Trenerzy podkreślają, że Afgańczycy szybko się uczą. 23 lata doświadczeń wojennych wychowały pokolenie wyjątkowo twardych młodych ludzi.

Uzależnienie

Marcowy raport ONZ dotyczący przestępstw narkotykowych wykazał spadek produkcji opium w większości regionów, jednak wzrost w pozostałych. Ma to wskazywać, że tereny, nad którymi roztacza się władza Karzaja nie obejmują terytorium całego kraju. Rejony podległe rządowi ograniczyły produkcję, jednak pozostałe, kontrolowane przez wojskowych watażków, zwiększyły produkcję, aby spełnić zapotrzebowanie rynku. Rolnicy zaczynają odczuwać strach przed władzą państwową, jednak bossowie narkotykowi nie czują się zagrożeni. Proces ograniczenia produkcji opium ma też inne wytłumaczenie ? mogła wywołać go sprzyjająca uprawom pogoda i pragmatyzm. W tym roku cena kilograma przetworzonego opium spadła z 283 do 92 dolarów za kilogram. - Tendencje rynkowe tłumaczą obniżenie produkcji - zauważa Doris Buddenberg z ONZ. Prawdziwym testem siły Karzaja będzie następny rok - dodaje.

Rolnicy Kandiba po serii spotkań z przedstawicielami lokalnej administracji zgodzili się zaprzestać uprawy maku w zamian za rządową pomoc. Wakil, którego wypowiedź przytaczałem na początku artykułu twierdzi, że w zeszłym roku ze swojego jednoakrowego pola zebrał mak o wartości 4600 dolarów. W tym roku zbiory pszenicy przyniosą góra 300 dolarów. To za mało, żebym mógł wyżywić swoją rodzinę - mówi Wakil. - Jeśli rząd nie dotrzyma obietnic, znowu będziemy musieli zacząć produkcję opium. Rolnicy afgańscy są tak uzależnieni od maku, jak heroiniści od narkotyku, który z maku jest wyrabiany.

Joellen Perry (tłum. kam/o2.pl)

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • N2O (gaz rozweselający)
  • Pozytywne przeżycie

pozytywne, zwyczajne

Siema dzisiaj chciałbym się z wami podzielić moim pierwszym razem z N2o czyli podtlenek azotu, dodam jeszcze że jest to mój pierwszy raport więc sorry za wszelkie błędy. Od zawsze byłem ciekawy innych stanów świadomości i interesowałem się w temacie substancji psychoaktywnych, chciałem próbować róźnych nowych rzeczy jeśli chodzi o ten temat, w tamten dzień padło akurat na sprężone. 

  • Szałwia Wieszcza

A wiec na poczatek troche o salvii divinorum. Palilem ja wczesniej

okolo 10 razy, zawsze z fajki wodnej i czasem w dosc duzych ilosciach.

Zdarzylo mi sie np. zapalic na raz 2g. Niestety, poza duzym wyciszeniem,

zrelaksowaniem i cieplem nic nie czulem. Towar byl ok, jako ze moi

znajomi mieli po tym calkiem ciekawe jazdy. Jestem oporny :(

  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Piątek. 15-02-2013 Godzina 15.00. Dzwoni ziomek z którym umówiliśmy się na palenie słodkiej baczki. Cały uśmiechnięty mimo złej pogody wyszedłem na spotkanie. Chociaż na zewnątrz było bardzo wilgotno i deszczowo w naszych okolicach okazało się być bardzo SUCHO. Zupełnie tak jak by dzień wcześniej cały świat wypalił stuff od wszystkich pobliskich zielarzy . Zdemotywowani tym faktem poszliśmy w strone sklepu celem wypicia napoju gazowanego, z dodatkiem chmielu oraz 6% zawartością etanolu. Po krótkiej przechadzce pomiędzy żelbetonowymi blokami, które rażą swoimi pstrokatymi kolorami wpadłem na pomysł odwiedzenia słodkiej krainy. Udaliśmy się więc do sklepu samoobsługowego, w którym zakupiłem dwa opakowania Indonezyjskiej gałki KAMISIA, oraz bardzo pyszny jogurcik o smaku wielu owoców leśnych. Kilka chwil później siedziałem w swoim cieplutkim pokoju mieszając drinka na wieczór, w proporcjach jedna paczka uśmiechu do połowy szklanki jogurtu. Zjedzenie tego zajęło mi mniej więcej 20 minut, ponieważ ten smak skutecznie mnie odrzuca od tego specyfiku, ale nie dałem się, zjadłem całą paczkę. Została mi jeszcze jedna, którą zalałem wrzątkiem a do kubka wpakowałem dwie saszetki czarnej herbaty. Tym razem wypiłem sam wywar, plus mniej więcej dwa łyki pestkowej mielonki. Smak herbaty dość dobrze zamaskował smutną i gorzką stronę gałki.

Godzina 21:00

Mija druga godzina odkąd wypiłem wywar. Czułem się dużo lepiej niż wcześniej, stawało mi się coraz cieplej na ciele jak i na duszy. Humor znacznie mi się poprawił. Przez cały czas rozmawiam z moim bratem na skype. On też zaczyna zauważać zmiany w moim sposobie mówienia oraz zachowaniu.

Godzina 22:20

  • Amfetamina


Witam potencjalnych czytelników.



Jeżeli chodzi o doświadczenie - bo od tego zdaje się większość zaczyna tu swoje wywody - to wspomne tylko, że jest spore i obejmuje większość dostępnych przed kilku laty środków (od mocnej kawy po brown sugar i inhalanty w tym np. eter i to nie wdychany a pity czego swoją drogą nikomu nie polecam). Obecnie jestem generalnie trzeźwy choć zdaża się, że czasem wypiję parę piwek a jeżeli ściągnę do tego jeszcze chmurkę trawki to jest już duże święto.