Opinie specjalistów o kampanii przeciwko dopalaczom

Instytucje państwowe publikują filmy ostrzegające przed dopalaczami. Zdaniem ekspertów, filmy kręcone w pośpiechu i bez profesjonalnego wsparcia mogą przynieść efekt przeciwny do zamierzonego.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

www.press.pl
Agnieszka Pietrzak
Komentarz [H]yperreala: 
Tak czy inaczej, dzieła powstaly wiekopomne. Historia oceni.

Odsłony

549

Instytucje państwowe publikują filmy ostrzegające przed dopalaczami. Do najnowszych produkcji należą film Głównego Inspektoratu Sanitarnego i produkcja z udziałem wojewody warmińsko-mazurskiego. Zdaniem ekspertów, filmy kręcone w pośpiechu i bez profesjonalnego wsparcia mogą przynieść efekt przeciwny do zamierzonego. 

Główny Inspektorat Sanitarny rozpoczął akcję „Stop dopalaczom” i opublikował film, którego celem było zniechęcenie młodych ludzi do kupowania dopalaczy. Jak poinformowała zastępczyni rzecznika GIS Elżbieta Otwinowska, produkcja kosztowała 3,2 tys. zł - były to głównie koszty pracy operatora i montażu filmu. W filmie zagrały osoby prywatne bez wynagrodzenia, a rolę policjantów odegrali prawdziwi funkcjonariusze. Akcja filmu toczy się na podwórku kamienicy. Do dwojga nastolatków podchodzi mężczyzna w kapturze i ciemnych okularach, który proponuje kupno „jakiegoś fajnego towaru”. "Powaliło cię? Oddalam to pytanie" - odpowiada oburzony chłopak. Nagle pojawiają się policjanci, którzy aresztują dealera. Uśmiechnięci młodzi ludzie obserwują odjeżdżający radiowóz. Padają komentarze „Pewnie pójdzie siedzieć” i „Sorry, taki mamy klimat”. Na końcu wyświetla się czarna plansza z napisem „Za 10 zł kupisz śmierć!”. 

- Nawet jakbym chciał bronić tego spotu, to nie miałbym jak - mówi Michał Nowosielski, dyrektor kreatywny agencji reklamowej BBDO, poproszony o ocenę filmu autorstwa Inspektoratu Sanitarnego. Nowosielski uważa, że film nie ma żadnej strategii, a jego estetyka przypomina programy paradokumentalne. Jego zdaniem, film raczej nie wpłynie na decyzje młodych ludzi. - Tu nie chodzi o opisywanie rzeczywistości, tylko o skłonienie ludzi do zmiany postawy. Widzowie nie mają powodu, by wierzyć, że ci, którzy nie kupili dopalaczy, są lepsi od tych, którzy by je kupili - zauważa. Michał Nowosielski podkreśla, że taki spot, jak każda reklama, musi być przemyślany i profesjonalnie wykonany. Zauważa, że niektóre agencje są skłonne pracować za dużo niższe stawki przy projektach społecznych, dlatego niski budżet nie może być wymówką dla niskiej jakości produkcji.  

- To wygląda na parodię, a nie spot – mówi o produkcji GIS Michał Sorówka, kierownik kreacji i wspólnik w agencji reklamowej Grandes Kochonos. - To jest tak fatalne, jakby to zrobiło amatorskie kółko filmowe – dodaje. Sorówka krytykuje dobór cytatów polityków, którymi posługują się bohaterowie spotu. Przypomina, że słowa „Sorry, taki mamy klimat” zostały ostatnio wykorzystane w reklamie środka na potliwość. Jego zdaniem, błąd popełniła również osoba, która pozwoliła na opublikowanie tego spotu na stronie urzędu. - Ten film jest wizytówką osoby decyzyjnej, która postanowiła to wypuścić. I ta wizytówka już nie zniknie - uważa Michał Sorówka.  

Drugi film opublikowała gmina Stawiguda. Jest to spot z udziałem wojewody warmińsko-mazurskiego, Mariana Podziewskiego. Dwie niepełnoletnie dziewczyny „idą się zabawić”. W sklepie monopolowym ekspedientka odmawia sprzedania im alkoholu. Postanawiają, że w takim razie „wyluzują inaczej”. Biorą dopalacze. "Będzie niezła jazda" - cieszą się. Jedna z dziewcząt traci przytomność, druga zaczyna wymiotować. Padają słowa: „Zamiast jazdy mamy zjazd”. Dziewczyna trafia do szpitala. Ostatnią sceną filmu jest apel wojewody Podziewskiego, który otoczony młodymi ludźmi, mówi: „Nie warto tracić życia przez narkotyki i dopalacze. Wybierz życie”.  

Małgorzata Woźniak, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych poinformowała, że resort nie wydawał podległym urzędom ani innym resortom poleceń produkowania spotów.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Mefedron
  • Pierwszy raz

niepokój, zaciekawienie. Głównie rynek, praca na dworze od osiemnastej do drugiej w środku zimy i dwóch znajomych

21:00.

Klasycznie z Mikołajem spotykam się na rynku z ulotkami, środek zimy więc jest cholernie zimno. Kolega już kosztował parę razy wężulków i miał lekkie ciśnienie. Spotykamy jego znajomego Krystiana, który jest uzależniony ale dogadujemy się na gram. Kacper zostaje i rozdaje ulotki, ja z Krystianem wyruszam w stronę Ksero24h na Stawowej.

21:30.

Zaniepokojony idę za Krystianem. Skręcamy w uliczke, Krystian puka w okienko i krzyczy: "MKĘ!" i wykłada dwa banknoty dwudziestozłotowe a w zamian dostaje woreczek z białym kryształem.

21:45

  • 5-HTP
  • Amfetamina
  • Grzyby halucynogenne
  • Kannabinoidy
  • Marihuana
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Miks
  • Moklobemid
  • Tytoń

Spokojna niedziela z początkowym nastawieniem na spalenie gibona, a z czasem zaczęło się robić coraz ciekawiej. Nastawienie bardzo pozytywne, dwie dobrze znające się osoby i lubiące spędzać ze sobą dzikie tripy. Myśli bardzo czyste, skupione na spędzeniu miło czasu, brak negatywów w głowie. Miejsca raczej z dala od ludzi chociaż nie mamy problemu przebywać w ich otoczeniu. Ludzie którzy z nami wtedy byli to osoby nam znajome, pozytywne, wygadane wiec raczej tylko dodawały nam pozytywnego humoru. Alicja po tygodniowym ciągu amfetaminowym a mimo wszystko mieszanka nie zrobiła jej krzywdy a nawet pomogła wrócić do świata żywych :D

Spotkałem się z moja przyjaciółka z która lubimy sobie wysoko polatać haha. Dzień rozpoczął się niewinnie, spokojna niedziela umówiliśmy się na jakiegos gibonka po południu. Około godziny 15 przyjechałem do niej do domu. Na starcie chwile sobie typowo pogadaliśmy co tam ciekawego się działo ostatnio, skopcilismy petko na balkonie i wróciliśmy do pokoju i razem doszliśmy do wniosku że trzeba sprawdzić co tutaj mamy i czym mozemy się dziś zrobić. Na tamten moment posiadaliśmy:

1. około 0.5 marihuanki

2. dwie kreski fetki

  • Bad trip
  • Grzyby halucynogenne

Ostatnimi czasy dość często używałem substancji takich jak 4-HO-MET czy 25C-NBOMe, zawsze w towarzystwie, choć nigdy lekkomyślnie. Gdy po tych "zabawach" sięgnąłem po grzyby, okazały się działać słabiej niż zawsze, dlatego postanowiłem zrobić przerwę od psychodelików. Przy okazji obiecałem sobie również nigdy więcej nie używać substancji psychoaktywnych laboratoryjnego pochodzenia i korzystać wyłącznie z darów natury. Akurat tak się złożyło, że w trakcie tej przerwy rozstałem się ze swoją jedyną kobietą, co było dla mnie ogromnym ciosem. Od jakiegoś czasu myślałem o grzybach, wydawało mi się, że jestem już gotowy. I tak mnie tchnęło, akurat w najgorszy dzień, kiedy byłem najbardziej przybity i zdewastowany emocjonalne, żeby odbyć podróż. Wiedziałem, że S&S wykluczają cokolwiek pozytywnego, co mogłoby się zdarzyć podczas tripu. Mimo wszystko, postanowiłem sobie dokopać, spróbować coś zrozumieć, obrać nową drogę, a przede wszystkim stawić czoło największemu bólowi w najbardziej niesprzyjających warunkach. Stało się. Wieczorem, w swoim pokoju, zjadłem 4g suszonych łysiczek. Nigdy wcześniej nie przekraczałem 2,5g. Z głośników rozbrzmiewały Carbon Based Lifeforms, jako tło podróży.

Łysiczki skonsumowałem około godziny 23, w postaci proszku zapitego wodą, zmielone wcześniej w młynku do kawy. Zwykle pierwsze efekty działania grzybów odczuwam po 25-30 minutach. Tym razem początkowa fala otarła się o mnie po niecałych dziesięciu. Już wtedy wiedziałem, że będzie to coś nietypowego, wcześniej mi nieznanego. Kolejne 10' było podsycaniem ciekawości, wzrastaniem podniecenia nowym doświadczeniem. Minęło 25 minut od konsumpcji, a ja miałem już dość. Musiałem bezpowrotnie wyłączyć muzykę.

  • Oksykodon
  • Tripraport

Nastawienie bardzo pozytywne, humor dopisuje, bardzo dobre samopoczucie w oczekiwaniu na wejście fazy (rano). Od ciepłego łóżka i kocyku w domu przez osiedle, do samochodu i innych miejsc w mieście. Pierw sam później z moimi ludźmi, przy których moge zachowywać sie w pełni swobodnie , bez względu na to w jakim byłbym stanie i cob bym zażył. Cały "zarząd" ekipy to kilkanaście osób , w tym niektórzy nie piją nawet alkoholu(kierowcy) i zajmują się zarabianiem a niektórzy jadą ze wszystkim ostro po bandzie, znamy sie od lat, nikt nikomu niczego nie wypomina ani nie moralizuje.

Oksykodon - bardzo silny syntetyczny opioidowy lek przeciwbólowy, jest oczko niżej niż morfina i heroina(nie próbowałem żadnej z nich), choć moim zdaniem
oxy jest bardzo wygodne dla mnie, ponieważ zawsze działa tak samo, nie trzeba się martwić , że ktoś ci czegoś dosypał, oraz dał mi to magiczne uczucie, zostawiłw w tyle wszystkie inne opiaty i opioidy jakie próbowałem, jest złudnie zajebisty o czym dzis będę pisał.

randomness