Retro porno 05 (Playstar, Marzec 1995)

...nie ma to jak Wojna Z Narkotykami - korespondencja z Brazylii.

Tagi

Źródło

Playstar, Marzec 1995

Odsłony

6223

Playstar, Marzec 1995.

Rywalizujące pomiędzy sobą bandy, pragnące położyć rękę na handlu narkotykami w Rio, sprawiły, że to wielkie brazylijskie miasto przypomina skłóconą Bośnię. Mówi się, że bossowie zajmujący się handlem narkotykami mają 10000 ludzi pod bronią. Najbardziej szokujący jest jednak fakt, że policja przypuszcza, iż ponad połowa z nich to dzieci poniżej 18 roku życia. Co miesiąc handluje się w Rio ponad 2,5 tonami kokainy...

Po raz kolejny policja w dzielnicy Copacabana zostaje zaalarmowana z powodu dzikiej strzelaniny pomiędzy rywalizującymi gangami narkotykowymi. Przerażeni turyści, przebywający w tej dzielnicy, uciekają ogarnięci paniką.

450 uzbrojonych mężczyzn wyrusza na ulice. Walki toczą się przez pięć długich godzin. Po obu stronach jest wielu zabitych, zdobycz jednak mizerna. Pojmano zaledwie jednego, 11-letniego chłopca, desperacko tulącego się do supernowoczesnego pistoletu maszynowego.

Próbowano ukrócić ten proceder. W ostatnich latach w favelas panuje jednak coraz większe bezprawie. Tu władze nie mają już decydującego słowa. Władza bowiem znalazła się w rękach tak zwanych "traficantes", handlarzy narkotyków.

Wielcy bossowie w Rio mają do dyspozycji około 10000 ludzi pod bronią. Ślepo słuchają oni swoich szefów. Ponad połowa z nich to ludzie szokująco młodzi. Niektórzy z nich nie mają nawet 18 lat.

Policja w Rio rekwiruje codziennie sporo broni palnej oraz innych przedmiotów służących do morderstw i uszkodzeń ciała, znajdujących się w posiadaniu rywalizujących ze sobą gangów handlarzv narkotyków.

Policja oddała 7400 strzałów. Wreszcie zabrakło amunicji i policjanci musieli wycofać się z walki. Po raz kolejny w tym pojedynku policja stała na przegranej pozycji. Tym razem nie udało się jej nawet dotrzeć do favelas, dzielnicy ubogich.

Chłopca puszczono wolno. Był za młody, by można go było wsadzić za kratki.

Wydarzenia tego typu stały się w Rio chlebem powszednim. Gazeta "O Povo" pisała: "Rio przypomina skłóconą Bośnię".

- Sytuacja w kraju przypomina stan wojny domowej - stwierdził niedawno nowy prezydent Brazylii, Fernando Henrique Franco.

Do walki z handlarzami narkotyków włączył wojsko. 600 agentów specjalnych wprowadzono do favelas, tak aby wmieszali się między nich.

- w ciągu ostatnich 6 lat ponad 70000 ludzi zginęlo w Rio w walkach pomiędzy bandami.

Co miesiąc sprzedaje się tu ponad 2,5 tony kokainy, której większość pochodzi z Kolumbii i Boliwii.

Wytworzył się pewien diabelski krąg, w którym coraz większa liczba biedoty uzależnia się od narkotyków. Narkotyki jednak kosztują, nie stać na nie przeciętnych mieszkańców favelas, dlatego pragnąc zdobyć prochy muszą wkraczać na drogę przestępstwa. W rezultacie zewsząd donoszą o przestępstwach, rozbojach i morderstwach.

Pojawienie się policjantów w slumsach Rio jest dla nich równoznaczne z wyrokiem śmierci. Z doświadczenia dobrze wiedzą, że najpierw należy strzelać, a dopiero potem zadawać pytania

Copacabana zawsze kojarzyła się z piękną piaszczystą plażą, kolorowymi ślicznotkami i palącym słońcem. Jest to jednak i miejsce wielu kryminalistów z Rio

Miejscowi królowie narkotyków posiadają bardzo silną władzę. Władze miasta w wielu przypadkach nie mogą podjąć żadnej decyzji bez uprzedniego naradzenia się właśnie z nimi.

Nie tak dawno temu przez favelas zamierzano wytyczyć autostradę. Dopiero jednak po spotkaniu z szefem narkotykowego biznesu w favelas i uzyskaniu od niego zielonego światła można było zrealizować plany budowy nowej autostrady.

Szef narkotykowego biznesu to nie tylko przywódca gangsterów. W wielu biednych dzielnicach pełni on do pewnego stopnia funkcję burmistrza i Robin Hooda. To on decyduje o godzinach otwarcia sklepów, o tym, jak należy obchodzić święto narodowe itp.

Gangsterzy pełnią niejednokrotnie funkcję biura pomocy społecznej. Mogą, na przykład, udzielić zapomogi kobiecie, która owdowiała. Pokrywają również koszty operacji sierot itp.

Fotograficy Carlos Siha, George da Sil-va i Elio Ricar-do utrzymują się z fotografowania zamordowanych dzieci, zbezczeszczonych zwłok itp. postępków gangów handlarzy narkotykami.

Niezależna organizacja Getuliois wyliczyła, że w latach 1993-1994 zabito ponad 70000 ludzi. Większość zabójstw jest wynikiem wojny narkotykowej, prowadzonej przez niezliczone gangi. Dla porównania przypomnijmy, że podczas 10-letniej wojny w Wietnamie Amerykanie stracili tam 10.000 swoich obywateli. Różnice pomiędzy bogatymi a biednymi w tym mieście-molochu liczącym obecnie 25 milionów mieszkańców, są niebotyczne, srzyjające warunki dla rozwoju przestępczości tworzy nie tylko ubogość ludności, lecz również niesamowicie niskie zarobki policjantów. Wielu z nich sięga chętnie po kieszonkowe wypłacane przez srogich bossów z favelas. Niedawno prezydent Franco rozważał wprowadzenie regularnych jednostek wojskowych i czołgów do favelas. Jeśli to nie przyniesie pożądanego rezultatu, w najbliższej przyszłości trzeba będzie w Rio ogłosić stan wyjątkowy.

Kierownik ds. reportaży w dzienniku "O Poro", Antomo Carlos, uważnie sprawdza, który z jego reporterów przyniósł dziś najciekawszą i najbardziej krwawą opowiastkę.

Pomimo ze gazea "O Poro" na pierwszej stronie pisze tylko o morderstwach, sprzedawana jest codziennie w ponad 100000 egzemplarzy

Zdjęcie. Grupa młodych ludzi zatrzymanych przez policję, podejrzanych o sprzedaż narkotyków na ulicy.

Zdjęcie. Ludzie chętnie kupują właśnie te gazety, które zajmują się problemem zabójstw w Rio.

Pomimo że policja jest uzbrojona w broń palną, która jest w stanie "załatwić" każdego handlarza narkotyków, nie rozwiązuje to problemu. Gangsterzy bowiem niejednokrotnie dysponują supernowoczesnymi pistoletami maszynowymi.

Na straży prawa stoją praktycznie ci, którzy handlują narkotykami, ponieważ policja rzadko zagląda w te strony. Wymierzają surowe kary, a dokonanie gwałtu równa się wyrokowi śmierci.

Znany jest przypadek 13-letniej dziewczynki, którą zgwałciło trzech mężczyzn. Wzięli ją na zapleczu supermarketu, tuż obok pomieszczenia chłodni. Szef gangsterów szybko ich jednak wytropił. Najpierw czekała ich kara chłosty na podwórzu, na oczach wszystkich ciekawskich wyglądających z okien. Po godzinie ta przerażająca scena miała już swój koniec. Zakrwawione, nagie ciała zostały wrzucone na ciężarówkę. Późnym wieczorem ten sam samochód zaobserwowano pod supermarketem. Zanim trzej mężczyźni zostali wrzuceni do chłodni, pod którą zgwałcili dziewczynkę, jeden z bossów narkotykowego biznesu odciął im organy płciowe. Przy okrzykach radości trzy istoty ludzkie zostały wrzucone do chłodni. Następnego ranka jeden z pracowników supermarketu znalazł trzy zamarznięte trupy. Nikt nie odważył się zawiadomić policji. Gdyby nawet znalazł się jakiś śmiałek, i tak nie doszłoby do żadnego przesłuchania.

Niełatwo jest być przeciętnym mieszkańcem favelas. Często ludzie ci znajdują się w sytuacjach, z których niełatwo jest znaleźć wyjście. Jeśli mówią za dużo, przypłacają to życiem. Jeśli milczą, również może to spowodować ich śmierć. W ubiegłym roku szwadron śmierci wtargną) do dzielnicy slumsów Yigario Geral w północnej części Rio, mordując 21 osób, w tym również kobiety i dzieci. Była to zemsta za to, że wielu ich kolegów z policji straciło życie w wyniku tego, że ludność favelas nie współpracowała z tymi, którzy stali na straży prawa. W nocy poprzedzającej te wydarzenia czterech policjantów zostało zamordowanych przez handlarzy narkotyków.

Zdarza się również, że mieszkańcy favelas mogą się znaleźć w sytuacji bez wyjścia. W walkach, które rozgorzały pomiędzy dwiema grupami handlarzy narkotyków, mieszkańcy favelas stanęli po "niewłaściwej" stronie. Aby ich ukarać, zwycięzcy zmusili ich do paradowania nago po ulicach.

Jeszcze do niedawna problem narkotyków istniał tylko w najuboższych dzielnicach miasta. Obecnie jednak kokaina toruje sobie drogę do wyższych warstw społecznych, co z kolei oznacza, że zwiększa się popyt na narkotyki. A dzięki temu handlarze narkotyków osiągają w ubogich dzielnicach większe zyski. Oznacza to również umocnienie władzy dostawców w favelas, a co za tym idzie - coraz większą anarchię w Rio.

Nowi klienci wywodzą się przede wszystkim ze środowiska młodych, wykształconych ludzi interesu oraz środowiska pohipisowskie-go. Doszło już do tego, że w lepszych dzielnicach miasta w piątki i soboty można kupować kokainę w kioskach. Za ladą stoją z reguły biedni chłopcy w wieku 10-12 lat.

Na zakończenie kilka słów o perspektywach życiowych bossów zajmujących się handlem narkotykami:

- W tym biznesie rzadko przekracza 30-tkę - żartuje Louis di Nascimento, boss w ubogiej dzielnicy Montes. Kontynuując stwierdza

- Nie zrobię ani kroku bez moich ochroniarzy, którzy są uzbrojeni po zęby.

Ale nawet i Louisowi nie udało się uniknąć bezlitosnych praw narkotykowej dżungli. Trzy dni po naszej rozmowie został zastrzelony. Żył jeszcze, gdy jego przeciwnicy oblewali go benzyną i podpalali. Epizod miał miejsce na centralnym placu favelas. Nawet małe dzieci przyglądały się ostatnim minutom życia Louisa. Następnie gangsterzy pozbierali jego zwęglone zwłoki, wrzucając je do worka, który wylądował w najbliższym koszu na śmiecie.

Nie ma w tym epizodzie nic niezwkłego. Jest to jeden z codziennych obrazków z życia Rio.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Problemy zdrowotne

Po bardzo pozytywnych efektach pierwszego grzybienia, które miało miejsce 8 dni wcześniej (!), pragnienie poznania się jeszcze bliżej z działaniem grzybów wzięło górę nad rozsądkiem, który nakazywał siedzieć spokojnie na dupie. Podróż odbywała się jak zwykle w zaciszu własnego, zamkniętego na klucz pokoju, samotnie. Przesłanki o możliwych niedogodnościach (hałasy z zewnątrz, jak również brzydka pogoda, która zawsze źle na mnie wpływa) zostały całkowicie zignorowane. Miejscówka ogarnięta, porządeczek, herbatka pod ręką i muzyczka na każdą okazję gotowa na kompie. Wolny dzień, brak zobowiązań względem pracy itp.

Jak wspomniałam wyżej, moje pierwsze grzybienie miało miejsce 8 dni wcześniej i to nie jego ma dotyczyć ten raport jednak dla całościowego spojrzenia na sprawę, czuję się w obowiązku przytoczyć w skrócie pewne kwestie. Jednak, żeby wszystko trzymało się kupy, muszę cofnąć się jeszcze bardziej.

  • DPT
  • Marihuana
  • Ruta stepowa
  • Tripraport

Spotkanie z jedną z najbliższych mi osób, w dodatku także psychonautą biorącym udział w ceremonii. Chęć wspólnego przeżycia czegoś wspaniałego i dającego samahdi. Ostatnimi czasy psychodeliki i tematy krążące w około ich stały się istotnym elementem mojej osobowości. Pozwoliły mi dostrzec zagłębione w nieświadomości problemy rzutujące na moje zachowanie w dorosłym życiu. Była to także chęć sprawdzenia siły DPT z iMAO. Z mojej strony chciałem by było to odświętne szamańskie doświadczenie. Duży wpływ na mnie miało zażyte wcześniej LSD i fakt przeczytania Tybetańskiej Księgi Umarłych.

 

 

Do mojego przyjaciela przyjechałem pociągiem. Odebrał mnie w te wczesne popołudnie z dworca i chwilę później już rozsiedliśmy się w herbaciarni na miłych pufach i zajęliśmy rozmową w oczekiwaniu na białą herbatę. Wymieniłem z nim kilka zdań na temat LSD zjedzonego kilka dni wcześniej oraz oczekiwania związane z połączeniem ruty z DPT. Podczas picia herbaty omówiliśmy też czytane przez nas namiętnie książki Grofa czy raport Strassmana z badań nad DMT. Ustaliliśmy, że podjedziemy do znajomego po zielsko i następnie zajmiemy się już tylko sednem doświadczenia.

  • Inne

Jakiś czas temu wpadło mi ręce 1g MXE. Czekałem dosyć długo, a w necie nie ma zbyt obszernych infaormacji na ten temat. Akcja ma się na domówce u znajomych w częściowej konspiracji, bo nie wszyscy muszą wiedzieć, leją się dobre trunki, gra muzyka jest luźno i przyjemnie. Dawek było kilka, po 30-100mg co na dodatek w połączeniu z alko było ewidentnym przedawkowaniem. Po ok 4 godzinach wyladowaliśmy z kumpelą na ulicy, dobijając się do wszystkich drzwi w zasięgu (była 2 w nocy!), potrafiąc wydobyć z siebie jedynie miarowe buczenie:D.

  • Bieluń dziędzierzawa
  • Katastrofa

Brak satysfakcyjki z dostępnego towaru, dobry humor po kilku piwach

Witam, przeczytałem wywołujący wrażenie opis Podróżnika. Wrażenie tym większe, że bezpośrednio dotyka moich doświadczeń i mocno daje do myślenia, że równie dobrze dziś mogłoby nie być jednego z nas.

Lata 90-te, nadmorska miejscowość Dąbki koło Wejherowa. Powiedziałem moim towarzyszom, że ich towar w postaci grassu i haszyszu w ogóle na mnie nie działa i czy nie mogliby mi dać czegoś konkretniejszego. No to mi dali :))))) Pokazali gdzie rośnie :>